Herbaciarnia Camellia

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Shu_shiroi on Wto 20 Sty 2015, 13:47


Gustownie urządzona herbaciarnia w tradycyjnym japońskim stylu

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Hanabi on Wto 20 Sty 2015, 15:02

Pomimo nieprzyjemnego wiatru i prószącego przy tym śniegu pogoda nie była aż taka zła. Jednakże zamiast chodzić po mieście bez większego celu Jun wolał spędzać ten czas w ulubionej herbaciarni. Za każdym razem zamawiał inną herbatę szukając swojego ulubionego smaku. Najważniejszą rzeczą, którą napar miał spełniać była słodycz napoju. Co prawda pijał także tradycyjną zieloną herbatę bez cukru, ale to tez zależało do jakiego dania. Blondyn siedział wpatrzony w telefon, kończąc pisać wiadomość do swojego przyjaciela, przynajmniej on miał takie zdanie o ‘’Suzano’’. Pisał z tym chłopakiem już nieco ponad rok. Nigdy nie naciskał zbytnio na niego, dopytując się o prawdziwe imię, czy też wygląd, albo to z jakiej rodziny pochodzi. Szanował pewne granice i żył w przekonaniu, że jeśli druga osoba będzie gotowa, sama powie mu o sobie. Wiedział o Suzano już co nieco. To, że mieszkali w tym samym mieście, że chłopak jest nieśmiały, że jest bardzo miły i uczynny, że można mu powiedzieć w zaufaniu dużo rzeczy. Od jakiegoś czasu Jun starał się wyciągnąć zdjęcie od chłopaka jak i spotkać z nim. W końcu Suzano wiedział doskonale jak Jun wyglądał, chociaż znał go pod pseudonimem ‘’Aki’’. Pomyśleć, że wszystko zaczęło się od stworzenia głupiego profilu na jakimś portalu. Niebieskooki uśmiechnął się pod nosem pewny siebie, lubił wyzwania, oczywiście takie w granicach normy. Dlatego też po napisaniu ostatniego maila schował telefon do kieszeni spodni i wstał od stolika, gdzie parzyła się już jego owocowa herbata. Podchodząc do lady, przy której niedawno składał zamówienie poczuł wibracje w kieszeni.
Oho, odpisałeś pewnie żebym niczego nie robił. Ha, ha, ha, nie ma tak łatwo! Udowodnię ci Suzano, że potrafię się dogadać z każdym. Może dzięki temu odważysz się w końcu na nasze spotkanie.
- Przepraszam! - zawołał, opierając się o ladę chłopak.
Wychylił się nieco do przodu, zauważając jak brunet chowa telefon do kieszeni i niepewnie odwraca się w jego stronę. Jun uśmiechnął się do niego przyjaźnie i zawołał go gestem dłoni, aby podszedł bliżej.
- Wybacz, że przeszkadzam… - opuścił wzrok na plakietkę chłopaka z jego imieniem - Masahiko, tak? Mam takie pytanie, czy macie w menu herbatę z jakimś dodatkiem alkoholu? Jeśli byłbyś tak pomocny, mógłbyś mi opowiedzieć jak się takie cudo przyrządza? Bardzo mi na tym zależy, jesteś tutaj chyba kierownikiem, więc nie powinno być z tym żadnych problemów. A, tak swoją drogą jestem Hanabi.
Po ostatnich słowach, wyciągnął dłoń w stronę chłopaka w geście przywitania.
avatar
Jun Hanabi
Spec od lewatywy

Wzrost : 175 cm
Zawód : Seiyuu (jap. aktor głosowy)
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t368-jun-hanabi#2832

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Raiden Masahiko on Wto 20 Sty 2015, 15:48

Po wysłaniu wiadomości odetchnął ciężko. Musi być bardzo ostrożny, inaczej wyda się kim jest i czym się zajmuje. Gdyby tak się stało był pewien, że zostałby zbombardowany ogromną ilością pytań. I co miałby zrobić w takiej sytuacji? Nie bez powodu nie wysłał swojego zdjęcia, nie mówił gdzie dokładnie pracuje czy z jakiej rodziny pochodzi. Wolał być cieniem wśród otaczających go ludzi. Jedyne miejsce gdzie mógł nawiązać jakikolwiek kontakt z obcymi to właśnie ta herbaciarnia. Tylko tu mógł wybąkać cenę produktu lub polecić coś komuś. Nawet z rodziną nie rozmawiał za dużo.
Słysząc głos chłopaka wzdrygnął się. Szybko schował telefon do kieszeni po czym odwrócił się w jego stronę by spojrzeć jak ten opiera się o blat. Powoli podszedł do niego czując, jak serce mu przyspiesza a oddech nieco drży. Nigdy wcześniej się tak nie denerwował. Prawie jak pierwsza randka… Na jego policzkach pojawiły się delikatne rumieńce, tak samo jak na czubkach uszu. Miał ochotę zapaść się pod ziemię i zostać tam na wieki wieków. Jak mam się do niego odezwać?! Przecież pisałem mu żeby tego nie robił! Idiota, debil… Przełknął nerwowo ślinę patrząc na szyję blondyna, gdyż nie miał odwagi spojrzeć na jego twarz. Niepewnie wyciągnął dłoń i delikatnie uścisnął jego, jednak dość szybko ją zabrał.
- C-cóż… - zaczął. – M-mamy czarną herbatę z rumem… I owocowe z w-wódką… Albo czarną z wódką owocową… - im dłużej mówił tym jego głos coraz bardziej cichł. – P-przygotowanie? Herbatę liściastą zaparzyć i dodać alkohol… T-to dość proste.
Gdy skończył wziął głęboki, aczkolwiek cichy, wdech i wydech. Teoretycznie Aki był mu obcy, więc to co powiedział było dla niego dość dużym wyzwaniem. Hanabi… ładne nazwisko. Moje jest takie nijakie, co z tego że znane? Dłonie schował do kieszeni fartuszka, który miał na sobie. Były całe spocone przez nerwy jakie teraz czuł.
Widząc iż chłopak niewiele zrozumiał z tego co mówił poczuł falę gorąca. Było mu tak strasznie wstyd! Szybko sięgnął pod ladę po kartkę i długopis po czym zaczął pisać. Po chwili podał ją blondynowi – znalazło się tam wszystko o czym mówił, dodatkowo podał proporcje w jakich należy przyrządzić napoje. Podsunął mu ją, wciąż wbijając wzrok w miejsce na wysokości jego piersi.
- M-mogę Panu sprzedać kilka różnych herbat… sypanych… na wagę. – mruknął.
Nie czekając na odpowiedź odwrócił się i pewnym krokiem ruszył ku półkom, na których trzymał słoiki z herbatami. Sięgnął po kilka torebek i nasypał parę owocowych i jedną zwykłą, po czym wrócił i podsunął je ostrożnie klientowi.
- P-proszę… na koszt firmy. – szepnął.
Jestem debilem, stoi tu przede mną mój słodki Aki-chan a ja nie umiem mu nawet powiedzieć przepisu na herbatę! Nawet jak się z nim spotkam to i tak nic z siebie nie wyduszę! W końcu odważył się zerknął na twarz blondyna, ale tylko przez ułamek sekundy. Boże, na żywo jest jeszcze ładniejszy niż na zdjęciach które mi wysyłał… Zarumienił się lekko.
avatar
Raiden Masahiko
Cnotka

Wzrost : 192 cm
Zawód : Właściciel herbaciarni "Camellia"
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t367-raiden-masahiko

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Hanabi on Wto 20 Sty 2015, 16:48

Aha, napisał na kartce. Pewnie Suzano też by tak zrobił, to urocze. Musiałem go bardzo zestresować, ale też odezwał się do mnie! Czyli dla Suzano byłaby nadzieja. Ah! Wiem!
Obserwował bruneta, jak ten drżącymi dłońmi sypie herbatę do torebek. Rozejrzał się po bokach, gdzieś dalej było przejście wbudowane w ladę. Już chciał podejść w tamtą stronę, gdy zauważył jak brunet wraca. Spojrzał na torebki, które trzymał w dłoniach. Wychylił się bardziej i wziął je od niego, umyślnie muskając swoimi dłońmi jego. Wyprostował się, oglądając je.
- Dziękuję! Jesteś bardzo miły Masahiko.
Zerknął na niego i jeszcze kiwnął głową, po czym wrócił do swojego stolika. Schował saszetki do swojej torby, przepis wsunął w jakiś zeszyt w sztywnej okładce. Nalał sobie nieco do kubka zaparzonej herbaty i wypił ją do połowy. Dopiero wtedy przejrzał maila. Tak jak też przypuszczał, odpowiedź Suzano była przewidująca. Szybko mu odpisał i wstał z miejsca, od razu kierując się do przejścia przy ladzie. Bez skrupułów przeszedł przez nie, wyszukując wzrokiem chłopaka. Nie mogąc go znaleźć przeszedł przez niewielki korytarz, gdzie wpadł prosto na niego, wychodzącego z jakiegoś pomieszczenia.
- Aj, przepraszam… Nic ci nie jest?! - zapytał od razu, przysuwając twarz do chłopaka - Nie mogłem cię znaleźć Masahiko przy ladzie, więc pozwoliłem sobie poszukać cię tutaj. Na pewno wszystko w porządku?
Dotknął delikatnie twarzy chłopaka, gdy ten się wzdrygnął cofnął dłoń i odsunął się na krok. Nie chciał więcej powodować u chłopaka poczucia niezręczności. W końcu na dłuższą metę dla Japończyka takie zachowanie było niegrzeczne. Widząc jak chłopak niemalże stapia się ze ścianą, westchnął cicho.
- Słuchaj, mam do ciebie małą prośbę… Chcę bardzo się spotkać z moim chło…przyjacielem! - poprawił się szybko. Pierwszy raz zdarzyło mu się powiedzieć coś takiego na głos. Lekkie rumieńce nieco ozdobiły jego policzki. Niby był biseksualny, no i zdarzało czasami mu się pomyśleć za bardzo o Suzano, ale nigdy jeszcze się tak nie przejęzyczył. Z tego wszystkiego przez chwilę zapomniał co chce powiedzieć, a wzrok wbił gdzieś w ścianę obok.
- I on…Suzano jest dość nieśmiały, tak samo jak ty. Pomyślałem, że może jeśli spotkamy się we troje będzie mu lepiej. Wiesz, będzie wiedział że nie jest sam taki, no i że to nic strasznego czasem się odezwać. Wiem, że proszę o wiele, ale naprawdę, bardzo, bardzo mi zależy na tym spotkaniu. Mógłbym zrobić coś dla ciebie w zamian oczywiście! Cokolwiek byś zechciał. Proszę! - pochylił się bardzo nisko, a jego blond włosy całkiem przysłoniły jego twarz.
avatar
Jun Hanabi
Spec od lewatywy

Wzrost : 175 cm
Zawód : Seiyuu (jap. aktor głosowy)
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t368-jun-hanabi#2832

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Raiden Masahiko on Wto 20 Sty 2015, 18:30

Idąc na zaplecze nie spodziewał się, iż blondyn tu zajrzy. Poprzestawiał parę większych puszek z herbatą po czym ruszył w stronę sali z klientami. Poczuł jak ktoś się z nim zderza. Cofając się zauważył, że jest to nie kto inny jak Aki. Oparł się o ścianę, mając nadzieję że ta go w jakiś sposób schowa i uchroni przed rozmową z nim. Usłyszawszy słowa gościa zarumienił się lekko, na dodatek jego ukłon był dość głęboki… Westchnął ciężko.
- J-ja… N-nie wiem czy to pomoże… - szepnął. – B-bo…
Co miał powiedzieć? Że to on jest Susano-o? Miał się przyznać tak na wstępie? „Hej, to ze mną piszesz od roku! To mnie nazwałeś swoim chłopakiem choć nie wiesz jak się nazywam lub jak wyglądam! Haha, ale zabawne, co nie?” Potrząsnął lekko głową chcąc wyrzucić z głowy ten obraz. Niepewnie wyciągnął dłoń i położył ją na ramieniu chłopaka, każąc mu w ten sposób wyprostować się.
- S-skoro on mało mówi… To może spotkaj się z nim w miejscu… które lubi? U niego? Albo… gdzie jest mało ludzi? – zaproponował w końcu. – L-lepiej by było jakbym Wam nie przeszkadzał… J-jeszcze go speszę… - mruknął.
Nie może w końcu przyjść na spotkanie z nim jako dwie „różne” osoby. Musi jakoś się wywinąć i uniknąć tego spotkania. Sam nawet nie był pewien czy chce się przed nim przyznać kim jest, jak wygląda i jakie ma wady… Ale najwyraźniej było to nieuniknione. Powiedzieć teraz? Potem? Gubił się we własnych myślach, blisko mu było do szaleństwa gdy jego wzrok akurat zetknął się ze spojrzeniem blondyna. Czubki jego uszu zrobiły się czerwone jakby ktoś przyłożył do nich coś gorącego. Nerwowo zaczął pocierać dłońmi o siebie nawzajem, sprawiając że i one zmieniły swój odcień. Cholera no…! Otworzył usta by powiedzieć mu prawdę o sobie gdy poczuł wibracje w telefonie. Szybko go wyciągnął i spojrzał na wyświetlacz. Nee-chan? Odebrał połączenie i przyłożył urządzenie do ucha.
- Tak? – zapytał.
Dzwoniła jego młodsza siostra, Emi. Jej głos nigdy nie dawał mu takiego ukojenia jak teraz. Słuchał, jak opowiada o swojej szkole, o tym jak jakiś kolega z klasy wyznał jej miłość i nie wie co robić, o tym jak rodzice ją denerwują swoimi nawykami i jak ją kontrolują. Przytakiwał jej, wciąż obserwując Hanabiego. Wiedział doskonale, iż dziewczyna musi się najpierw wygadać by mógł jej cokolwiek powiedzieć. Jej monolog trwał parę minut, dlatego zdziwił się iż blondyn do tego czasu nie wyszedł. Co prawda miał nadzieję że to zrobi ale… cóż.
- Wiem o co Ci chodzi. – mruknął. – Też mnie denerwowali jak byłem w Twoim wieku. – zaśmiał się cicho. – Tak tak… możesz wpaść na noc. Mhm. N-nie…! Nie robię takich rzeczy! – zarumienił się nieco.
Czasami dziewczyna była dla niego za śmiała. Jej teksty w stylu „Znowu będziesz się zamykał z telefonem w łazience? Może tym razem na godzinę?” były nieco denerwujące.
- Dobra, kończę! Bądź o dziewiętnastej pod lokalem. – burknął i rozłączył się.
Spojrzał na Akiego niepewnie. Właśnie pokazał, że umie rozmawiać! Co z tego iż to ktoś z rodziny? Jak chce to potrafi.
- W-wybacz… Muszę zrobić parę rzeczy a potem jestem umówiony. – szepnął mijając go i idąc w stronę sali z gośćmi.
avatar
Raiden Masahiko
Cnotka

Wzrost : 192 cm
Zawód : Właściciel herbaciarni "Camellia"
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t367-raiden-masahiko

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Hanabi on Wto 20 Sty 2015, 19:04

I nawet ktoś taki jak on potrafi mieć dziewczynę. Na dodatek na noc… I proszę, nawet się przy niej nie jąka. Czyli jeśli chodzi o kogoś bliskiego to, to zanika. Zapamiętam na przyszłość.
Z zamyślenia wyrwał go głos chłopaka, uśmiechnął się do niego już blado. Aż nazbyt mu przypominał zachowanie Suzano.
- Nic się nie stało. Prosiłem za wiele – odparł dość zdołowanym tonem i jeszcze przepraszając wrócił na swoje miejsce w herbaciarni. Zerknął na telefon, jednak nie widząc nowych maili odstawił go na bok. A może on też tak naprawdę ma dziewczynę? To by wiele wyjaśniało… Mógł mi o czymś takim powiedzieć! Przecież nie byłbym zły. Chyba… Chociaż skoro jest taki nieśmiały boi się mi o tym powiedzieć? Zresztą co to by zmieniło? Każdy przecież może kogoś mieć!
Jednak mimo wszystko widać było na jego twarzy duże zdołowanie. Nie potrafił tego do końca zrozumieć, bo co też mogłoby być dziwnego w tym, że jego przyjaciel znalazł sobie kogoś? Może czuł się tak, dlatego że Suzano milczałby z tym faktem? W końcu przyjacielowi powinno się mówić takie rzeczy.
Dopił do końca herbatę, nic wielkiego nie robiąc. Wszedł na swojego notebooka, popisał coś w jakimś dokumencie. Napisał na kawałku kartki, wyrwanej z zeszytu „Dziękuję za radę i jeszcze raz przepraszam! To się więcej nie powtórzy.”
Podsunął ją pod pusty kubek po herbacie i zabierając swoje rzeczy wyszedł z herbaciarni. Zawsze siedział tam kilka godzin, a dziś stracił całkiem na to ochotę.

(zt)

avatar
Jun Hanabi
Spec od lewatywy

Wzrost : 175 cm
Zawód : Seiyuu (jap. aktor głosowy)
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t368-jun-hanabi#2832

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Raiden Masahiko on Wto 20 Sty 2015, 19:21

Dziwnie się czuł widząc chłopaka w takim stanie. Gdy chciał już do niego podejść i nieco pocieszyć ten po prostu wyszedł. Zwykle nie robił tego tak szybko, czyżby go jakoś zranił? Ale jak? Przecież tylko rozmawiał z siostrą, to nic wielkiego. Po przeczytaniu karteczki utwierdził się w przekonaniu, iż powinien mu powiedzieć kim tak na prawdę jest. Teraz było za późno na coś takiego.
W pracy został do godziny, na którą umówił się z Emi. Była niewysoką brunetką o wielkich, piwnych oczach. Włosy miała do połowy pleców, teraz były jednak upięte w dwa kucyki po bokach głowy. Ich spotkanie było dość wesołe, chociaż mężczyzna wgłębi duszy martwił się o przyjaciela. Na dodatek ta dziwna wiadomość, tak krótka i pozbawiona radości... Szybko mu na nią odpisał, a gdy nie dostawał później odpowiedzi zrobił to jeszcze raz i jeszcze raz. Szybko wyszedł z lokalu z siostrą i udał się do swojego mieszkania.


[ZT]
avatar
Raiden Masahiko
Cnotka

Wzrost : 192 cm
Zawód : Właściciel herbaciarni "Camellia"
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t367-raiden-masahiko

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Raiden Masahiko on Wto 20 Sty 2015, 22:01

Czy się denerwował? To mało powiedziane! Myślał, że utopi się we własnym pocie. Rano parę razy brał prysznic, ku rozbawieniu jego siostry. Oboje wstali wcześnie gdyż musiała ona iść do szkoły. Pożyczyła mu środek przeciwko poceniu się i, ku jego uldze, zadziałał on na niego.
Przed południem w herbaciarni było mało klientów, najwięcej ich było w porze lunchu i popołudniu. Biznesmeni i uczniowie, oto kto pojawiał się w tym lokalu. Odliczając każdą minutę przyjmował zamówienia osób, które jakimś cudem trafiły tu tak wcześnie. W każdej wolnej chwili zerkał do telefonu by spojrzeć albo na godzinę albo na zdjęcie od chłopaka.
Nawet nie wiedział kiedy zegarek pokazał mu za dziesięć pierwszą a do lokalu wszedł blondyn. Widząc go podskoczył nieco, jednak w spokoju obserwował jak ten się rozgląda aż w końcu idzie zająć miejsce nieco oddalone od drzwi. Drżącymi dłońmi sięgnął po imbryczek, do siteczka wsypał nieco czarnej herbaty po czym zalał to wrzątkiem. Sięgnął pod ladę po małą buteleczkę wódki brzoskwiniowej i dwie czarki. Wszystko postawił na tacce, którą ostrożnie chwycił i ruszył w stronę kolegi. Gdy w końcu do niego podszedł spojrzał na niego a gdy ich spojrzenia się zetknęły... cofnął się nieco. Jeszcze nie jest za późno...! Ale... Obiecałem mu. Wziął głęboki wdech, postawił to co miał w rękach na stolik po czym usiadł na przeciwko Juna. Obserwował go jakiś czas, widząc na jego twarzy zdziwienie i dezorientację.
- T-to... W-witaj... A-Aki-chan... - szepnął w końcu rumieniąc się.
Boże, odezwałem się do niego! Tak! Pierwsze lody przełamane! Mogę sobie pogratulować! Sięgnął drżącą dłonią po jedną z czarek i przysunął ją do siebie.
- M-mógłbyś... nalać herbatę? M-mi za bardzo... - podniósł obie dłonie by pokazać chłopakowi jak trzęsą mu się ręce. - O-oczywiście jeśli to nie p-problem. - bąknął.
Miał ochotę zapaść się pod ziemię, stopić w jedność z poduszką na której siedział. Chciał być niewidzialny albo przynajmniej zaniemówić raz a porządnie. Miałby przynajmniej wymówkę czemu nic nie mówi, tak to wygląda jak jakiś ułomny debil który pierwszy raz widzi człowieka na oczy. Prawie jak małpa... Nawet one śmielej rozmawiają z ludźmi!
avatar
Raiden Masahiko
Cnotka

Wzrost : 192 cm
Zawód : Właściciel herbaciarni "Camellia"
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t367-raiden-masahiko

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Hanabi on Wto 20 Sty 2015, 22:28

Nie było mowy o spokojnym przespaniu tamtej nocy. Co chwilę przekręcał się z boku na bok, a gdy przysypiał budził się po kilku minutach. Dopiero nad ranem usnął na godzinę, czego zaraz pożałował. Zaburzyło to jego poranny harmonogram. Musiał na biegu wziąć prysznic, jeść śniadanie, pozmywać po tym i założyć nową kolekcję ubrań, którą niedawno zakupił. Był pewien, że się z tego wszystkiego spóźni, a jak się potem okazało był godzinę przed czasem już niedaleko lokalu. Pochodził więc po okolicznych sklepach, zastanawiając się przy tym, czy może któryś z mijanych przechodni to nie Suzano. Skończyło się na tym, że wparował zmarznięty do herbaciarni jakieś dziesięć minut przed czasem. Na chwilę zawiesił oko na siedzącym dalej biznesmenie, jednak ani trochę nie pasował on do charakteru chłopaka. Jakże ogromne było jego zdziwienie, gdy do stolika dosiadł się brunet i zwrócił się do niego ‘’tym’’ imieniem.
- Oczywiście…
Nalał od razu chłopakowi nieco herbaty, widząc niewielką buteleczkę z alkoholem nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu. Spojrzał na swoje dłonie, gdy dolewał również do swojej czarki naparu. Nie wierzę… Teraz nagle to wszystko ma sens. To co było wczoraj i… Ale okłamał mnie, zrobił ze mnie ewidentnie idiotę. Na dodatek tamten tekst, że kierownik to dziwak. Idiota! Sięgnął po alkohol i dolał go jeszcze im do herbaty. Zakręcając szklaną buteleczkę, spojrzał ponownie na chłopaka.
- Nie ładnie, Su-za-no~ Mogłeś się na mnie napatrzeć tyle razy ile dusza zapragnie, a ja zawsze tkwiłem z nosem przed ekranem, nie zdając sobie z niczego sprawy. No ale stało się - westchnął, wzruszając lekko ramionami. No bo co też mógł na taką sytuację poradzić? Złość na chłopaka by nie pomogła ani trochę, musiał dobrze dobierać słowa, aby go nie spłoszyć.
- Masz ładny kolor oczu. I twoje włosy wyglądają na miękkie, chciałbym ich dotknąć kiedyś, musiałeś część sobie utlenić, hm? Do twarzy ci tak. W całych czarnych wyglądałbyś dość ponuro - napił się dość sporo napoju. Zaschło mu w gardle, może też nieco z nerwów. Jednak wiedział, że to on musi pokazać chłopakowi, że się nie boi. Znają się, tylko nie widzieli, a teraz się to zmieni i będzie jedynie jeszcze lepiej.
- Wiem, że to pytanie będzie teraz dość osobiste… Suzano, podobam ci się? Nie mam nic do tego, żeby nie było. Ale chciałbym wiedzieć, coś mi podpowiada, że się nie mylę - uśmiechnął się do niego szeroko, nieco nachylając w jego stronę, aby móc zobaczyć jego zaczerwienioną twarz.
avatar
Jun Hanabi
Spec od lewatywy

Wzrost : 175 cm
Zawód : Seiyuu (jap. aktor głosowy)
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t368-jun-hanabi#2832

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Raiden Masahiko on Nie 25 Sty 2015, 22:07

Słysząc pierwsze słowa chłopaka czuł, jak serce mu staje. Czyli jest zły… Mogłem jednak wymigać się i dalej go okłamywać! Opuścił głowę w dół, chcąc ukryć twarz przepełnioną zażenowaniem i wstydem. Komplementy które usłyszał sprawiły, że jego strach nieco zmalał. Przynajmniej na tyle, by ponownie unieść głowę i spojrzeć na blondyna. Po chwili pożałował tego, gdyż słowa Akiego trafiły prosto w niego. Jego twarz zrobiła się czerwona, tak samo czubki uszu. Uchylił usta by coś powiedzieć, zamknął je by w kółko powtarzać te dwie czynności. Nie wiedział co ma mu odpowiedzieć, przecież Hanabi zgadł od razu iż to prawda. W milczeniu, drżącymi dłońmi, sięgnął po czarkę i upił łyk napoju. Weź się w garść, masz prawie trzydzieści lat a nie umiesz rozmawiać z ludźmi! Podoba Ci się a nawet nie umiesz go zagadać albo… no cokolwiek! Najchętniej by się rozpłakał jak w dzieciństwie, chowając się za starszego brata.
Po paru minutach milczenia odważył się odezwać.
- W-wybacz… A-ale jesteś taki bezpośredni… - szepnął. – Mhm, utleniłem wierzch grzywki bo nie chciałem niszczyć włosów… - wziął uspakajający wdech. – I-i tak… Podobasz mi się.
Jego ciało przeszedł chłodny dreszcz. Pierwszy raz „wyznawał” komuś swoje uczucia. Na dodatek mówił to w cztery oczy! Jak na niego był to wyczyn. Spokojnie, inni ludzie robią to bez problemu, czemu ty miałbyś wymięknąć? Spojrzał mu niepewnie w oczy. O nie, to zdecydowanie za trudne!
- C-chciałem Ci wysłać zdjęcie ale… - zamilkł.
Prawą dłonią niepewnie i powoli zaczął odgarniać włosy z oczu, pokazując że na prawym z nich ma opaskę. Szybko jednak ją zasłonił a dłonie ułożył sobie na kolanach.
- B-bałem się… że Ci się nie spodobam… Jesteś taki ładny, a ja..? Kaleka. – szepnął.
To, że był niewidomy na jedno oko sprawiało, iż czuł się o wiele gorszy od innych. Przecież rodzice od najmłodszych lat wpajali mu, że osobami idealnymi są Ci, którzy są w pełni funkcjonalni i mądrzy. Przez pewien wypadek jednak stał się kimś, kto według jego rodziców nie może być „kimś”. Obcy by mógł pomyśleć, że to przez jego rodziców mężczyzna jest tak zakompleksiony i nieśmiały. Zapewne by się nie mylił.
Rozejrzał się na boki starając się znaleźć wybawienie w klientach, jednakże do pory lunchu zostało im jeszcze trochę, a dopiero wtedy zaczną się pojawiać tu ludzie. Tak więc jego jedyna forma ucieczki musi poczekać.
- D-dziękuję za zdjęcie… Te wczorajsze. Było bardzo… - znowu cisza.
Jak miał to ująć? Seksowne? Podniecające? A może po prostu powiedzieć, iż ma piękne ciało i chętnie zobaczyłby je na żywo? Zarumienił się lekko, potrząsając przy tym głową.
- …bardzo… fikuśne. – skończył w końcu.
Fikuśne?! Co ja, pięciolatek jestem?! Skąd w mojej głowie takie słowo?! Był zły na siebie, o tak. Znowu się przed nim ośmieszył, tym razem chłopak wstanie i najzwyczajniej w świecie wyjdzie.

avatar
Raiden Masahiko
Cnotka

Wzrost : 192 cm
Zawód : Właściciel herbaciarni "Camellia"
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t367-raiden-masahiko

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Hanabi on Pon 26 Sty 2015, 00:03

To, że mężczyzna co chwile się jąkał i robił dłuższe przerwy w wymowie ani trochę nie przeszkadzały Junowi. Wręcz przeciwnie, był z niego ogromnie dumny, że tak szybko zrobił aż taki postęp w stosunku do niego. Pilnuj się Jun. Nie wystrasz go. Tylko za tą „kalekę” powinno mu się porządnie oberwać! Jest przecież śliczny! Co za idiota narobił mu tylu kompleksów?! Słuchając go popijał swoją herbatę. Nie było czuć w niej tak bardzo alkoholu, jak się tego obawiał. Smakowała nieco owocowo, dobrze zaparzona i rozgrzewająca. Chyba to ten smak będzie jego ulubionym.
- Masz szczęście, że cię znam. Inaczej uznałbym to całe ‘’fikuśne’’ niezbyt pozytywnie.
Spojrzał na jego zasłonięte przez włosy oko, a potem znowu na te zdrowe, chociaż za długo nie utrzymał z nim kontaktu wzrokowego. Przez to, że brunet tak się stresował Jun sam zapomniał o swoim strachu przed tym spotkaniem. Tyle razem rozmawiali, nigdy nie kończyły im się tematy, nie potrafił wytrzymać godziny bez napisania do niego. No chyba, że był w pracy.
- Czyli, że było dla ciebie podniecające. To chyba lepsze słowo, a skoro ci się podobam, możesz coś takiego powiedzieć. Zrobi mi się bardzo miło, to tak na przyszłość…Masahiko.
Tym razem użył jego imienia, w końcu nie musieli już przypisywać sobie tych wymyślonych wcześniej ksywek. Jun, oparł łokieć o stół, a brodę o dłoń, nachylając się przez to nieco bliżej chłopaka. Wypadało teraz coś odpowiedzieć , w końcu jego Suzano wyznał mu swoje uczucia. Właśnie w tej chwili dotarło to bardziej do Juna. Przesunął głowę w prawo, zerkając za okno. Zasłonił przez to dłonią swoje usta, jakby co najmniej to miało ukryć jego coraz większe rumieńce na policzkach. Jest taki nieśmiały, a jednak mi odpowiedział… Właściwie to co Jun do niego czuł? Był pewien, że nie potrafiłby zaprzestać z nim kontaktu, nie wyobrażał sobie już dnia bez wspólnych rozmów. Teraz mogliby też się spotykać, zresztą Masahiko był bardzo przystojny. W końcu blondyn odwrócił głowę z powrotem na bruneta i poprawił swoje okulary, zwilżył nieco zaschnięte usta.
- Też mi się podobasz. Jesteś bardzo przystojny. Pisałem Ci, że nawet jeśli byłbyś super grubasem to niczego by to nie zmieniło… i nie zmienia. A to, że masz opaskę mi ani trochę nie przeszkadza. Według mnie nie jesteś żadną kaleką. Jesteś dorosłym facetem, przystojnym pragnę dodać ponownie! Prowadzisz swój własny biznes, znasz się na tym no i odważyłeś się ze mną spotkać, a nawet się odezwać. Jestem z ciebie bardzo dumny i chciałbym częściej się z tobą widywać. Zaprosić cię do siebie…kiedyś może nocowanie… o ile byś chciał oczywiście. – Od razu zatkał sobie usta napojem, aby nie palnąć znowu o jedno zdanie za dużo.
avatar
Jun Hanabi
Spec od lewatywy

Wzrost : 175 cm
Zawód : Seiyuu (jap. aktor głosowy)
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t368-jun-hanabi#2832

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Raiden Masahiko on Wto 27 Sty 2015, 21:49

A jednak „fikuśne” było złym sformułowaniem. Najgorsze było jednak to, że chłopak czytał z niego jak z otwartej księgi – od razu rozpoznał, iż jest w nim zakochany a na dodatek to, jak spodobało mu się zdjęcie. Zaraz zapadnę się pod ziemię… Wypadało coś odpowiedzieć na słowa blondyna…
- C-cóż… - zaczął. – F-fakt, to zdjęcie było b-b-b-bardzo ładne… - bąknął. – Mógłbym na nie z-zerkać co godzinę… Hahaha…
Nerwowo podrapał się po głowie. Gdyby nie fakt, że jego siostra u niego nocowała zapewne skończyłby z telefonem w łazience albo sypialni. Głupio mu było, lecz wiadomo jak na każdego mężczyznę działają pół-nagie zdjęcia osoby, do której mają słabość. Szczególnie w takiej pozycji jaką zrobił Jun.
Zarumienił się lekko, chcąc wyrzucić z głowy obraz blondyna w dwuznacznej sytuacji. Musiał zresztą skupić się na kolejnych zdaniach wypowiadanych przez Akiego. Serce zabiło mu szybciej słysząc jego wyznanie, na dodatek wzmianki o byciu przystojnym! Tego się nie spodziewał. Oczekiwał raczej komentarzy w stylu „No tak, Twoje oko jest problemem ale możesz je zasłaniać grzywką!” albo „Spodziewałem się kogoś ładniejszego, ale trudno.”. Dodatkowo te pochwały za odzywanie się! Pierwszy raz poczuł się nie bezwartościowy, ale… lubiany? Doceniony? Speszył się, co było widać po czubkach jego uszu. Rzadko słyszał komplementy więc nie był do nich przyzwyczajony.
-D-dziękuję… - mruknął na początku. – Miło mi słyszeć te wszystkie słowa, n-naprawdę… J-jeśli chodzi o spotkania to m-możemy, oczywiście. N-nawet u Ciebie jak chcesz… N-nawet nocowanie ale nieco się boję… - zaśmiał się nerwowo.
Mimo iż zbliżał się do progu trzydziestki to nigdy u nikogo obcego nie spał. Przez swoje kompleksy miał problemy z nawiązywaniem kontaktów, a w efekcie jakimkolwiek życiem towarzyskim. Jedyne łóżka w jakich gościł to te w swoim mieszkaniu oraz w swoim starym pokoju w rodzinnej posiadłości. Czasami jeździł na wycieczki w różne miejsca kraju, ale takich noclegów nie zaliczał do ów listy. Mimo, iż znał chłopaka dość długo spanie razem w jednym mieszkaniu było dla niego nieco przerażające. Nie chciał jednakże mu podpaść i przeciągać coś takiego. Przecież i tak zwlekał z tym spotkaniem i zapewne gdyby nie milczenie blondyna, wciąż by mu odmawiał, a w pewnym momencie ten miałby tego dość i ich kontakt by się urwał. Z dwojga złego wolał „zmusić się” do rozmowy niż do utraty osoby, do której zaczął mieć słabość.
- M-możemy nawet dzisiaj… A-ale nie chcę się narzucać. – szepnął.
Liczył na to, że tak „drastyczne” kroki, jak na niego, pomogą mu przełamać też tę nieśmiałość. Nie raz śnił o blondynie, robiącym z nim przeróżne rzeczy, wliczając w to seks. Będąc ukrytym za niewidzialną ścianą odebrałoby mu tę możliwość, a przecież chciał ułożył sobie życie z kimś.
Niepewnie wyciągnął dłoń w stronę Juna i poprawił mu nieco okulary, chcąc złamać barierę jaka ich dzieliła. Nie cofnął jednak ręki, tylko powoli przesunął nią po policzku. Spokojnie obserwował zdziwienie na jego twarzy, które w pewnym momencie tak go wystraszyło że szybko ją cofnął i usiadł cały spięty. Wygłupiłem się! Co mnie podkusiło?! Ugh, umrę, umrę…! Zresztą, co mam robić na nocowaniu?! Nie pomogę mu w kuchni, nie mogę posprzątać… A co jeśli będzie chciał mnie… .pocałować?!
avatar
Raiden Masahiko
Cnotka

Wzrost : 192 cm
Zawód : Właściciel herbaciarni "Camellia"
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t367-raiden-masahiko

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Hanabi on Czw 29 Sty 2015, 18:50

Zerkać co godzinę, ha, ha, ha. Podoba mi się to sformułowanie. Obserwował cały czas mimikę bruneta, postawę jego ciała. Nie mógł powstrzymać ciągłego lekkiego uśmiechu. Czuł się prawie jak w szkole podstawowej, gdy jakaś dziewczyna która mu się podobała, okazała się również pałać do niego uczuciem. Z drugiej strony nie był też przecież taki stary, rozwijał się powoli, nie myśląc o jakiś związkach, czy zobowiązaniach wobec drugiej osoby. A tutaj proszę, nieświadomie uczucie już samo się rozwinęło. Ciekawe czy on już miał kogoś, nigdy nie rozmawialiśmy w sumie na takie tematy… Ciekawe czy byłbym zazdrosny. Dolał ponownie napoju do opróżnionych już czarek, zmieszał go z alkoholem. W momencie, gdy usłyszał od chłopaka zdanie o nocowaniu, niechcący prawie upuścił imbryczek z gorącą herbatą. W ostatniej chwili udało mu się złapać równowagę i odstawić go ponownie na specjalną, glinianą podkładkę.
- Jasne, może być dziś! – odpowiedział niemalże od razu, prawie krztusząc się własną śliną.
Gdy poczuł jego dłoń na swojej twarzy nie mógł w to uwierzyć, co zapewne od razu zauważył chłopak, gdyż szybko się spłoszył.
- Nie, czekaj..! – wychylił się i złapał szybko jego dłoń, nim brunet zdążył ją schować – To było miłe, nie musisz się bać do mnie zbliżyć, Suzano. Możesz tak robić, kiedy tylko zechcesz…podoba mi się to.
Trzymał jego dłoń jeszcze chwilę, czując jak przez taką drobnostkę jego serce przyspiesza tempa. Usiadł ponownie na swoje miejsce, puszczając go. Dziwne… Miałem styczność kiedyś z mężczyznami, ale nigdy się tak przy żadnym nie czułem. Dotknął dłonią odruchowo swojego policzka, gdzie jeszcze przed chwilą była dłoń Suzano. To naprawdę dziwne! Nie mogę uspokoić bicia serca, a może to przez alkohol? Napił się znowu herbaty, tym razem nieco więcej, chociaż nie mówił aż tak dużo, to ciągle zasychało mu w ustach.
- Pewnie zaraz zejdzie się tutaj więcej klientów… Poczekam aż skończysz tutaj. Jak będziemy do mnie szli zajdziemy do sklepu, to ugotuję coś specjalnego na obiad. – poprawił swoje blond włosy za ucho, zerkając na niego. No i dlaczego tak się denerwuję? Przecież…przecież to mój przyjaciel. No i podobamy się sobie… Ciekawe czy się pocałujemy u mnie. Zapewne będę musiał zrobić pierwszy krok, ale do mężczyzny to takie dziwne! Chociaż dziś spotkało mnie sporo niespodzianek z jego strony, myślałem że będzie gorzej. Zresztą, jak taki przystojny koleś nikogo nie ma?! Zadbam o niego odpowiednio. To postanowione.

Te kilka godzin wbrew pozorom zleciało bardzo szybko. Raiden zamknął godzinę wcześniej herbaciarnie, dlatego też już o 18 wyszli wspólnie i udali się na zakupy. Jun miał zamiar ugotować coś koreańskiego. Długi makaron, warzywa na parze, kurczak w panierce, dobrany do tego sos no i oczywiście butelka pół-słodkiego wina.

(z/t x 2)


Ostatnio zmieniony przez Jun Hanabi dnia Pią 30 Sty 2015, 22:39, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Mały dopisek pod koniec posta~)
avatar
Jun Hanabi
Spec od lewatywy

Wzrost : 175 cm
Zawód : Seiyuu (jap. aktor głosowy)
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t368-jun-hanabi#2832

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Nie 15 Lut 2015, 20:35

White sam nie wiedział, co go natchnęło, by wyjść z domu. Nie miał pojęcia też, co go podkusiło, by iść do herbaciarni, ale nie roztrząsał się nad tym zbytnio. W każdym razie siedział na poduszce, pasując do otoczenia jak pięść do nosa. Ale chyba każdy Amerykanin by tak wyglądał na tle typowego japońskiego wystroju. Niemniej podobało mu się. W dodatku herbata, którą miał przyjemność sączyć była na tyle smaczna, by odegnać od niego myśli o nadchodzących dniach pracy. I o wszystkich problemach jakie się ostatnio posypały. Tymczasowo rozkoszował się relaksem.
-Taaa... - mruknął sam do siebie, komentując jakąś przedziwną myśl, która zagościła w jego głowie. Ostatnio w sumie miał odrobinę luzu i mógł pozwolić sobie na drobny wypoczynek. Westchnął i poprawił rękaw prostego czarnego swetra, który w połączeniu z jasnymi jeansami nadawał mu wygląd niemalże nie-nauczycielski. W sumie, gdyby zdjąć mu z twarzy grymas wielkiego cierpienia, który pojawiał się u niego podczas rozmyślania o problemach uczniów, mógłby uchodzić za przystojniaka. No może gdyby jeszcze zatuszować wory pod oczami i przyczesać włosy, które w jakiś przedziwny sposób ułożył kask. Poruszył kolanami, które podczas siedzenia po turecku nieco mu zdrętwiały i dolał sobie herbaty do filiżanki. Czytanie zupełnie mu nie szło, więc wygaszony eBook jedynie leżał obok filiżanki, a sam nauczyciel wpatrywał się w panoramiczne okno po swojej prawej stronie. Podobała mu się harmonia japońskich ogrodów i architektury. Jeszcze w Ameryce był pewien, że już to pozwala się człowiekowi wyciszyć, ale jak miał okazje przekonywać się na własnym przykładzie... Było to kłamstwem.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Nie 15 Lut 2015, 21:28

Siedzenie w internacie nie należało do najciekawszych zajęć popołudniowych, zwłaszcza w weekend, do którego, przynajmniej w opinii Aide zaliczało się piątkowe popołudnie. Z tego też powodu postanowił zrobić cokolwiek byleby tylko uniknąć przesiadywania w pustym pokoju i gapienia się na ściany, co robił przez większość czasu podczas ostatniego tygodnia. Poza tym, chciał się odprężyć przed bitwą jaka czekała go w poniedziałek, co prawda nie miał zamiaru iść na poranne, dodatkowe zajęcia, ale nie chciał już olewać lekcji, więc nauczyciel matematyki na bank go dorwie i zażąda wyjaśnień na temat jego nieobecności nie tylko na dodatkowych, ale też na normalnych zajęciach. Jakby nie patrzeć, nadal należał do grona olimpijczyków, a nie liczył an to, że to iż go nie było pozostanie niezauważone.
Pokręcił głową starając się wyrzucić z głowy zbędne myśli, miał się przecież odprężyć, a nie zamartwiać. Po to właśnie wyszedł poza obręb szkoły, niestety nic poza ciszą i herbatą nie mogło go uspokoić, więc wybór miał ograniczony. Spacer do wybranego miejsca trochę trwał, ale udało mu się tam dotrzeć bez większych przeszkód, co można uznać za cud, jeśli się weźmie pod uwagę jego orientację w terenie, która do najlepszych nie należała. Blondyn uśmiechnął się pod nosem, a następnie wszedł do środka i podszedł do lady by coś zamówić, gdy w końcu to zrobił zaszył się w jednym z kątów i zdjął kurkę oraz dodatki. Potem wyjął z torby książkę i wtedy pozwolił sobie na ogarnięcie wnętrza wzrokiem. Kiedy tylko jego spojrzenie padło na osobę, która siedziała na jednej z poduszek przy oknie miał ochotę zakląć. Nie wiedział, że może mieć aż takiego pecha, by niechcący wpaść na tę osobę, której unikał. Mimo wszystko miał nadzieję, że nauczyciel go nie zauważy, sam planował udawać, że go nie dostrzegł. Podziękował cicho kelnerowi, gdy ten przyniósł jego zamówienie, a następnie otworzył kiążkę i zaczął czytać, jednocześnie udając, że go tam nie ma.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Nie 15 Lut 2015, 21:51

Los bywa przewrotny. Bo w końcu jakież trzeba mieć szczęście (albo i nieszczęście), by spotkać White'a poza szkołą? Szansa jak jedna do stu tysięcy! A tu jeszcze padło na ucznia, który od tygodnia nie pojawił się w szkole. White co prawda nie widział, jak ten wszedł, ale chłopak usiadł akurat tak, że January pragnąc powrócić do tego swojego nieszczęsnego eBooka i badziewia, które w nim było, musiał spojrzeć akurat na niego. Ukryty za książką blondas był nie do pomylenia, więc żadnych wątpliwości, co do tożsamości belfer nie miał. Jedynie zastanowiło go, co ktoś, kto powinien być obłożnie chory, robi w kawiarni. Mimo wszystko nie było to jego sprawą. Co prawda martwił się o swojego ucznia, ale nie miał prawa zaczepiać go po szkole. A bardzo chciał. Po pierwsze zapytać o stan zdrowia, a po drugie okrzyczeć za brak informacji o stanie zdrowia przez cały ten czas! Bo przecież biedny matematyk się martwił! Nie tylko o możliwe powikłania pochorobowe, ale też o wyniki olimpiady! Toć przepadło im tyle matematyk!
Ostatnie zdanie rozbrzmiało w głowie mężczyzny niczym gong ostrzegawczy i zmusiło go do nieracjonalnego zachowania. Zawołany przezeń kelner z kamienną wysłuchał niemalże minutowego szeptania, zabrał opróżnioną filiżankę i imbryk, po czym odszedł. Wracając z filiżanką herbaty z rumem przystanął przy stoliku blondyna.
-Przepraszam Pana - zagadnął Daray'a, by przerwać mu lekturę. - Pan spod okna pyta, czy zechciałby Pan wypić z nim herbatę. Kazał przekazać, że "wręcz na to nalega".
Przez cały czas trwania tej akcji White uważnie obserwował kelnera i Aide, by w odpowiednim momencie machnąć do chłopaka, by ten przypadkiem nie poszedł do innego stolika. Bo przecież były takie tłumy...
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Nie 15 Lut 2015, 22:24

Przez kilka ulotnych chwil myślał, że mu się uda, niestety jego nadzieje musiały zostać brutalnie zdeptane. Cóż dzisiaj jednak nie miał farta, doprawdy smutne. Zbladł gdy tylko usłyszał słowa kelnera, oczywistym było któż taki był “Panem spod okna”, Aide nawet nie zamierzał się łudzić, że jakimś dziwnym trafem mógłby to być ktoś inny. Po pierwsze jego znajomi nie bywali w takich miejscach, a po drugie to, że udałoby mu się uniknąć tej rozmowy, byłoby zbyt piękne żeby kiedykolwiek mogło zaistnieć. Przeniósł wzrok na ciemnowłosego, który bezczelnie do niego machał i ledwie powstrzymał jęk irytacji. Gdyby Daray miał nadać swojemu pechowi imię nazwałby go imieniem nauczyciela matematyki, tego jednego był pewien.
”Niech szlag trafi to wszystko…”
Zebrał swoje rzeczy i z miną skazańca ruszył na spotkanie ochrzanu jaki zapewne belfer już układał sobie w myślach. Usiadł naprzeciwko mężczyzny, nawet nie siląc się na udawanie, że się cieszy z tego spotkania. Oczywistym było, że został złapany na przysłowiowym gorącym uczynku, nawet jeśli przyłapanie odbyło się trochę po wagarach.
- Niech zgadnę, zaraz oberwie mi się za lekkomyślnie i nieodpowiedzialne opuszczenie zajęć przygotowujących do olimpiady, zgadłem? - zapytał zadziwiająco spokojnie jak na kogoś w jego sytuacji, pozwalając sobie na pominięcie powitania, które w tej chwili było naprawdę zbędne. Mimo wszystko miał za dużo szacunku do White'a by zacząć mu ściemniać o tym, że był chory. Poza tym uważał, że w co jak w co, ale w chorobę u osoby, która wyglądała na okaz zdrowia ktoś tak inteligentny nie uwierzy. A już na pewno nie na trzeźwo.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Nie 15 Lut 2015, 22:47

White ze spokojem obserwował wędrówkę swojego podopiecznego, nie przerywając nawet podczas dziękowania kelnerowi. Po pewnym czasie nauczyciele tracą zaufanie do uczniów. Biorą ich kłamstwa, jako coś normalnego, co było, jest i będzie. Wagary, ściąganie, wytrawni profesorowie znali wszystkie możliwe wymówki. Na swoje szczęście White nie pracował jakoś kosmicznie długo w szkole i miał pewnego rodzaju "wiarę w ucznia". Mimo wszystko ten nienaganny wygląd chłopaka nie sprawiał wrażenia, jakoby był on po ciężkiej chorobie. Wypowiedziane przez Aide słowa jedynie utwierdziły nauczyciela w przekonaniu, że Daray zrobił sobie tydzień wolnego. White westchnął, dmuchnął parę razy w herbatę i wypił dużym łykiem pół filiżanki.
-Nie. - odpowiedział po kilku chwilach badawczego spoglądania na niego. -Nie zgadłeś.
Złote oczy powędrowały ku herbacie o pięknym, niemalże bursztynowym kolorze.
-Opuściłeś wszystkie zajęcia w ciągu tego tygodnia pozorując chorobę. Nie chodzi tu nawet o matematykę, tylko o to, co jest na tyle ważne, by opuszczać przez to tydzień szkoły w ostatniej klasie! - Każde kolejne słowo nauczyciel wypowiadał coraz ciszej, dopóki nie przeszedł do szeptu. Dopiero teraz dało się w pełni usłyszeć południowy akcent, który przelany został nawet na język japoński. -Nie to jest jednak najgorsze. Uważam, że to przykre, jeżeli uczeń nie ma do nauczyciela na tyle zaufania, by powiedzieć mu, że jest zmęczony i potrzebuje chwili odpoczynku. Może to trudne do zrozumienia, ale też jest człowiekiem. I bardzo zawiodłem się na twoim postępowaniu, dzieciaku. Oczywiście, jeżeli to możliwe, to chciałbym usłyszeć wyjaśnienia na taką głupotę...
W sumie nawet te wagary nie były najważniejsze. White był zły, bo rzeczywiście martwił się o ucznia. Dzieciaki z internatu często zaniedbywały swoje zdrowie i pozorna grypa mogła być nawet zapaleniem płuc!
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Nie 15 Lut 2015, 23:20

Przygryzł wargę zastanawiając się nad tym czy faktycznie powinien być stuprocentowo szczery czy jednak lepiej coś zataić. Spojrzał w bok i przez chwilę milczał przyglądając się temu co było za oknem i porządkując myśli, starając się skleić z nich jakieś logiczne zdanie, które tłumaczyłoby wszystko, jednocześnie nie wyjaśniając nic. Mimo wszystko nie mógł być zbyt szczery, nawet jeśli chciał.
”Ten akcent naprawdę strasznie rozprasza…”
Blondyn miał ochotę wypowiedzieć słowa, które przed chwilą pojawiły się w jego głowie, ale nie uważał by był to dobry początek dla wyjaśnień związanych z jego nieobecnością. Zazwyczaj tego typu uwagi były kwitowane uśmiechem, ale chłopak podejrzewał, że tym razem raczej by to nauczyciela nie rozbawiło.
- To nie zmęczenie, raczej zagubienie… Po prostu musiałem się nad czymś w spokoju zastanowić i poukładać to w głowie. - wypowiadając drugą część swojego poniekąd żałosnego, choć szczerego wytłumaczenia przeniósł wzrok na nauczyciela. Nie liczył na to, że zostanie zrozumiany, w końcu jego powody były po prostu idiotyczne, ale cóż czasem człowiek czuje, że musi coś zrobić, że jest to konieczne. To właśnie czuł Daray w sprawie swoich wagarów.
- A co opuszczania lekcji, to szybko nadrobię zaległości, o to proszę się nie martwić. Z resztą olimpiady też przez to nie zawalę, nawet jeśli musiałbym poświęcić kilka nocek na dodatkowe zadania. - dodał po chwili będąc całkowicie przekonanym odnośnie do tego, co mówił. Zaległości nigdy nie były dla niego problemem, więc czemu miałyby się nim stać teraz? Aż takiego pecha nie miał nawet on.
Spojrzał na swoją herbatę jakoś nie mając na nią teraz większej ochoty, ale zawsze była dobrą wymówką dla dalszego milczenia, więc postanowił poświęcić jej trochę uwagi, bo tak się składało, że nie miał już nic do dodania w ramach wyjaśnień, przynajmniej w tym momencie.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Nie 15 Lut 2015, 23:47

White wciągnął głębiej do płuc powietrze. To się profesjonalnie nazywało oddechem pogłębionym, ale nie to było najważniejsze. Ważniejsze było to, że...
-Aide, słuchaj, jeżeli masz problemy z dziewczyną, to nie jestem najlepszy do takich rozmów, ale wierz mi, że tego kwiatu jest pół światu i nie powinieneś przez młodzieńcze zauroczenie zaniedbywać nauki. Ja wiem, że w okresie dojrzewania chłopcy są... Ten... No... - Nauczyciel był nie tyle zakłopotany, co zagubiony w tym, co miał powiedzieć. Blondas był stanowczo za duży na wykład o kwiatkach i pszczółkach!
-W każdym razie... Może powinieneś o tym porozmawiać z higienistką... Biologiem, albo rodzicami.
White co prawda nie był zakłopotany rozmową, ale nie mógł "pocieszyć" chłopaka, tak jak robił to w przypadku swoich młodszych braci. Słowa "spoko, bracie, zaliczysz następną" nie nadają się w relacji nauczyciel-uczeń.
-Brak snu w niczym nie pomaga. Teraz kiedy się nad tym zastanawiam przychylam się do pomysłu, aby zabronić ci udziału w zajęciach przygotowawczych. Przynajmniej do czasu, aż wszystko nadrobisz...
W sumie to była w jego przekonaniu dobra kara dla ucznia. Nawet jeżeli miała mu utrudnić drogę podczas olimpiady... Cóż. Konsekwencje.
-A tak przy okazji, zagubiony uczniu, skoro nie chcesz mi powiedzieć, to nie mów, ale nie zaczynaj tematu. Indianie mają przysłowia na takie okazje, nie każ mi ich używać.- powiedział i upił łyk herbaty.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Pon 16 Lut 2015, 00:08

Naprawdę wiele go kosztowało by się nie roześmiać. Słuchał wywodu nauczyciela starając się zachować powagę, nie udało mu się to niestety i w pewnym momencie zaczął się uśmiechać wyraźnie rozbawiony wywodem belfra. Niestety okazał się słabszy niż przypuszczał, bo kiedy tylko usłyszał jak na koniec wypowiedzi mężczyzna się pogubił w swoich myślach i że nie wie co ma powiedzieć, chłopak parsknął śmiechem. Naprawdę chciał być poważny, ale ta sytuacja była zbyt absurdalna, inaczej zareagować nie mógł.
- Błagam o litość, za stary jestem na "tę" rozmowę, higienistka nie powie mi niczego, czego bym już nie wiedział. - wydusił z siebie, kiedy tylko udało mu się opanować na tyle by nie chichotać za każdym razem jak jego wzrok omiatał postać ciemnowłosego. Jednak najbardziej ucznia bawiło to, że profesorek prawie że trafił w powód jego zachowania. Być tak blisko, a jednocześnie tak daleko od prawdy, cóż za paradoks.
- Czyli czeka mnie kolejny tydzień laby? Nauczyciel krający ucznia wolnym... Albo to świat zwariował, albo przeniosłem się do równoległej rzeczywistości. - uśmiechnął się nadal czując rozbawienie, które pojawiło się wcześniej. Jednego był pewien, dobry humor będzie mu towarzyszył jeszcze przez dłuższy okres czasu. Tak samo jak chęć śmiechu na widok nauczyciela.
- Niech mi Pan wierzy, nie chce Pan wiedzieć wszystkiego, nie tym razem. A co do tej groźby, to chętnie posłucham tych przysłów, zawsze to jakaś zmiana tematu, na dodatek może być ciekawa. - upił kolejny łyk herbaty przypatrując się White'owi z zaciekawieniem.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Pon 16 Lut 2015, 00:38

Wybuch wesołości ucznia wywołał lekki uśmiech i na nauczycielskiej gębie. Uniesiony wysoko kącik ust i pogodne, a nie zmarszczone czoło, wskazywały, że White mimo nauczycielskiej pogadanki jednak odpoczywa.
Zresztą, spędzał przy tym chłopaku tyle czasu, że czuł się przy nim niemal swobodnie. Belfer oparł łokieć o stół i podparł głowę ręką, chwilowo rezygnując z picia herbaty.
-Tydzień laby? Skoro tak nazywasz samodzielną naukę do olimpiady możesz w ogóle przestać uczęszczać na moje zajęcia. W ostatnim tygodniu zaprezentowałeś jakim szacunkiem darzysz mnie i moją pracę, dzieciaku.
Takie zachowanie ucznia można było interpretować też w ten sposób, ale obecnie White pogrążony był w poszukiwaniu przysłów.
-Postaram się przetłumaczyć je najlepiej jak zdołam. Dziadek uczył mnie ich w dialekcie... - powiedział jakoś tak zbyt wesoło, po czym znów się wyprostował. Podciągnął rękawy swetra aż za łokcie.
-W miłości jesteśmy twórczy. Z miłością wędrujemy niestrudzenie. Z miłością i tylko z nią jesteśmy zdolni poświęcić się dla innych. - powiedział z krótkimi pauzami, delikatnie gestykulując, aforyzm kończąc płynnym ruchem ręki od klatki piersiowej w prawo.
-Ale to nigdy nie było moje ulubione powiedzonko. Najbardziej podobało mi się, gdy dziadek opowiadał nam historie o przodkach. Zaczynał wtedy zawsze słowami "urodziliśmy się wolni". I mówił to tak, że wszystkie dzieci siedzące przy ognisku czuły, jakby miały zaraz ścigać się z jastrzębiem. Szkoda tylko, że... - rozmarzony nauczyciel jakoś tak nieobecnie wbił wzrok w oczy ucznia, choć łatwo było dostrzec, że nawet go nie zauważa. - Że to tylko indiańskie powiedzenia.
Uśmiechnął się szerzej i otrząsając się z transu szybko wybełkotał coś w dialekcie Lakota.
-To znaczy "słuchaj, bo inaczej twój język uczyni cię głuchym". Więc korzystając z mądrości ludowej przestanę tyle kłapać.
Jakoś z głowy wypadła mu cała nauczycielska powaga.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Pon 16 Lut 2015, 12:58

- Jasne, postraszmy ucznia dalej, choć wcale Pan tak nie myśli. - odpyskował pewien tego, że ma rację. Przez to, że ze względu na olimpiadę spędzał z nim tak dużo czasu, zauważył, że White czasami po prostu musi sobie ponarzekać i poudawać złego. Po jakimś czasie dało się do tego nawet przyzwyczaić i stawało się to znośne, choć na początku było strasznie drażniące.
Widząc że jego prośba, chyba tak to można nazwać, zostanie spełniona zamilkł i czekał na obiecane tłumaczenie. Nie do końca rozumiał po co nauczyciel męczy się z przekładaniem przysłów na język japoński, skoro na angielski na pewno łatwiej byłoby mu to zrobić, ale nie zamierzał tego mówić na głos. Wolał w ten sposób go nie rozpraszać. Uznał że to pewnie roztargnienie belfra znowu postanowiło się ujawnić i dlatego tamten nie pamięta, o czymś co może i nie było jakoś specjalnie ważne, ale jednak troszeczkę mogłoby ułatwić mu życie. No ewentualnie profesorek po prostu był ambitną, lubiącą się niepotrzebnie męczyć bestyjką.
Chłopak dość szybko porzucił swoje przemyślenia, gdyż White w końcu zaczął mówić. Blondyn miał ochotę przewrócić oczami, gdy tylko usłyszał, że pierwsze co zostało przetłumaczone dotyczyło miłości. Doprawdy, czy dzisiaj nie miał szans uwolnić się od tego tematu? Mimo wszystko z uśmiechem słuchał słów mężczyzny, który choć w herbaciarni był ciałem, to duchem wędrował sobie w bardzo odległe miejsca. Daray byłby gotów się założyć, że była to wycieczka nie tylko w przestrzeni, ale też w czasie i w tym momencie złotooki w myślach znów był chłopcem słuchającym opowieści dziadka. Aide milczał nie chcąc mu przerywać w takim momencie, zamiast tego ukrył uśmiech pomagając sobie w tym herbatą, którą powoli sączył.
- W każdym powiedzeniu jest sporo prawdy. Rodzimy się wolni, ale niestety dość szybko pozwalamy się spętać własnym demonom. - odezwał się dopiero wtedy, gdy nauczyciel postanowił przestać jak to sam ujął "kłapać".
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Pon 16 Lut 2015, 13:54

-Głębokie przemyślenia, jak na kogoś tak młodego. - teraz patrzył już bezpośrednio na ucznia, bez żadnego zaćmienia wzroku odległymi wspomnieniami.
-Ale to dość zrozumiałe. W końcu miałeś tydzień na przemyślenia... - January też powrócił do herbaty, już nieuśmiechnięty, ale za to dalej pogodny.
-Nie wiem co masz w tej swojej łepetynie, ale nie chcę, żeby to się powtórzyło. Rozumiesz mnie? A uwierz, że wolałbyś gadać z dyrektorem, niż ze mną naprawdę złym... Zaczyna się od opuszczania szkoły a potem alkoholizm, ćpanie i seks za działkę. Wiem o czym mówię, na dwudzieste pierwsze urodziny pojechałem do Vegas. A poza tym mieliśmy to na szkoleniach...
Dopiero teraz White pokazał w uśmiechu zęby. W sumie nie miał ochoty dawać jakiejś większej reprymendy temu dzieciakowi, ale... No chyba powinien! Zmierzył blondyna dość zamyślonym wzrokiem i odstawiwszy filiżankę przetarł usta grzbietem prawej dłoni. Herbata mu wystygła i teraz rum był w niej wyczuwalny jako mocniejsza nuta, nawet jeżeli nie było go w szklance dużo. Zamyślił się nieco, mimowolnie pocierając kciukiem palec, któremu brakowało opuszka i zerknął na ciemniejące za oknem niebo nad japońskim ogrodem.
-Indianie nieco inaczej rozumieli wolność, niż sam to zinterpretowałeś. Ale nie będę robił ci wykładu na temat Wielkiego Ducha, zabijania bizonów i kilku innych kwestii. Sądzę, że porządnie by cię to znudziło. A w temacie nudy... Jest piątek, dlaczego nie spędzasz tego dnia z dziewczy... kolegami? -Poprawił się szybko, nie chcąc naciskać na temat miłostek Daray'a - Nie jestem głuchy, wiem wszystko o waszych imprezach... A zamiast spokojnego picia herbaty, które miałem w planie, jestem obarczonym towarzystwem mojego ulubionego ucznia-wagarowicza. Dziecko, jeżeli mnie śledzisz, to mi to po prostu powiedz.
Ta, White miał naprawdę dobry słuch. On po prostu wiele rzeczy ignorował. Dla dobra uczniów wolał nie zagłębiać się w ich alkoholowe wyczyny.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Pon 16 Lut 2015, 17:59

Ze względu na to, że herbaciarnia, w przeciwieństwie do szkoły, nie przypominała Daray'owi o tym że właśnie rozmawia z nauczycielem, chłopak pozwalał sobie na więcej niż zazwyczaj i najzwyczajniej w świecie nie pilnował swoich reakcji tak jakby to robił na jakimś mniej neutralnym gruncie. Blondyn obdarzył pedagoga krótkim, znudzonym spojrzeniem, doprawdy czy stereotypowe myślenie kiedykolwiek na cokolwiek się przydawało? To że większość osób w jego wieku była lekkomyślna nie oznaczało, że i on musi taki być, no litości. Nie wiedział czy powinien z załamaniem zacząć walić głową w ścianę czy po prostu zacząć się śmiać.
- Tak, wiem. Nie zachowuję się odpowiednio do wieku. Kiedy mam odwiedzić szkolnego psychologa, by ten mógł stwierdzić, że jestem zbyt poważny? - zapytał powoli już zaczynając odczuwać zmęczenie tym, że każdy uznawał iż uczeń powinien być niepoważny, najlepiej jeszcze leniwy i nieszczery.
Kiedy zaczął się wykład na temat możliwych powikłań jego nieobecności, miał ochotę błagać o litość. Jeden tydzień go nie było, a belfer właśnie go straszył jakby wagarował co najmniej cztery razy w każdym tygodniu roku szkolnego! Albo to świat jest okrutny, albo to on miał takiego pecha, że trafił akurat na Pana Marudzącego. Widząc jednak, że poważny wyraz twarzy mężczyzny zastąpiony został przez uśmiech pomyślał o tym, że tamten jednak faktycznie marnuje swój potencjał, bo przecież z takim talentem aktorskim powinien grać w jakimś teatrze, a nie nauczać w liceum. Chociaż... Gdyby był aktorem nie mógłby straszyć uczniów kartkówkami, no i okazjonalnie zniszczeniem sobie życia, podczas przypadkowego spotkania w herbaciarni, jakież to smutne.
Chłopak przestał przyglądać się nauczycielowi, zamiast tego wlepił wzrok w jakże interesujące wnętrze herbaciarni, w międzyczasie opierając się łokciami o blat i splatając palce, by następnie oprzeć podbródek na dłoniach. Starał się zignorować wywód o jego życiu towarzyskim, ale po chwili jego uwagę przykuła wzmianka o śledzeniu. Uśmiechnął się z politowaniem.
- No i się wydało... A myślałem, że tydzień unikania szkoły i przy okazji zajęć z Panem to zamaskuje. Mój diaboliczny plan został rozgryziony.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach