Herbaciarnia Camellia

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Pią 20 Lut 2015, 20:33

-Nieodpowiednio do wieku..? Nie użyłbym takiego określenia... - w sumie spotykał już różne dzieciaki i ten nie był odosobnionym przypadkiem. Nie on pierwszy nie ostatni. Przerost ambicji, problemy rodzinne, chęć poprawy sytuacji materialnej. Każdy z tych dzieciaków miał własne powody, ale wszystkie je łączyło to poważne zachowanie. W firmie, w której pracował wcześniej miał do czynienia z takimi poważnymi karierowiczami od początku, więc w sumie zachowanie to nie wydawało się mu dziwne tylko... Niepasujące nie tyle do wieku, co do powierzchowności chłopaka! Zwłaszcza, że w herbaciarni blondas wydawał się trochę bardziej ludzki. Jakby nie spędzał całego życia nad książkami.
-Wiesz, co prawda nie jestem psychologiem, ale mogę powiedzieć ci to samo. Nie będziesz tracił czasu na psychoanalizy i całą resztę. Poza tym o wiele bardziej od twojego poważnego zachowania i głębokich przemyśleń nurtuje mnie ta twoja wymuszona powaga. Wiesz... Za uśmiech nikt cię nie ukarze, naprawdę. Powinieneś kiedyś spróbować zmienić te swoje grymasy na jakąś ładną minę. - upił łyk herbaty i wsadził czytnik do etui. - Dziewczyny lubią uśmiech. Poza tym grymasy na twarzach to domena staruchów. Wystarczy spojrzeć na mnie. - White na moment przybrał swoją standardową minę lekcyjną, po czym uśmiechnął się lekko.
Na ironiczną odpowiedź ucznia przybrał identyczną pozycję jak on, po czym przewrócił oczami, parodiując jego minę sprzed chwili.
-Mroczne twe knowania zostały pokrzyżowane, mój młody uczniu. Cóż ty teraz poczniesz? - zapytał z tonem tak przejętym, że łatwo było odgadnąć jak mocno bawi go zachowanie ucznia.
-Aide, obiecuję ci, że jeżeli teraz zrobisz jakąś głupią minę to pożałujesz. Jeszcze nie wiem jak, ale pożałujesz. Jesteś gorszy niż czwórka mojego młodszego rodzeństwa razem wzięta... To pewnie przez to, że nie mogę cię uderzyć... - westchnął przybierając normalną pozycję i rozmasowując lekko nasadę nosa.

avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Pią 20 Lut 2015, 22:04

- Dobrze, specjalnie dla Pana postaram się częściej uśmiechać, a Pan w zamian za to przestanie mi ciągle wypominać, to że jestem zbyt poważny. Może być? - zapytał chwilę po tym jak przewrócił oczami. Tak się składało, że argumenty, które zawierały teksty typu "bo one/oni to lubią" nigdy do niego nie trafiały. Jedyne co blondyn uważał za konieczne do udowodnienia to, to że potrafił sobie świetnie radzić sam. Wymuszone uśmiechy i fałszywa pogodność to zdecydowanie nie była jego bajka.
- I nie przesadzajmy z tym stary... Stary to jest historyk. - mruknął z rozbawieniem, jednocześnie uważnie przyglądając się twarzy mężczyzny. Jego zdaniem pedagog albo przesadzał, albo miał dobre geny i dlatego nie było po nim widać tego, że jest staruszkiem. Jakoś tak skłaniał się ku pierwszej opcji.
Ponownie miał ochotę przewrócić oczami, gdy tylko zobaczył, że January postanowił bawić się w lustrzane odbicie i zaczął papugować jego ruchy. Uznał, że skoro tamten zaczął pierwszy, to on bezczelnie może robić to samo. W końcu skoro złotooki świadomie lub też zupełnie nieświadomie rzucał mu wyzwanie, to wypadało je podjąć. Dlatego też porzucił swoją ulubioną pozycję na rzecz skopiowania tej, którą przyjął profesorek.
- No to chyba nie zostało mi nic innego jak przyznanie się do wszystkiego i zaprzestanie śledzenia. A mogłem na ofiarę wybrać kogoś mniej spostrzegawczego. - odparł starając się brzmieć zupełnie jakby przeżywał teraz najgorsze możliwe męki, co prawda efekt aż tak widowiskowy nie był, ale przynajmniej brzmiał cierpiętniczo, więc można było przeboleć tę porażkę. Uśmiechnął się do nauczyciela przyjaźnie, lecz pomimo tego wpatrywał się w niego z politowaniem, zupełnie jak wcześniej.
- Głupią? Przecież właśnie naśladowałem tę minę, którą Pan prawie zawsze robi. Choć w sumie… Samokrytyka to bardzo ważna rzecz. - przytaknął starając się wyglądać poważnie, chociaż w środku zwijał się ze śmiechu. Niestety nie potrafił potraktować groźby belfra poważnie. To najzwyczajniej w świecie było niemożliwe! Przebywanie z ciemnowłosym było zbyt przyjemne biorąc pod uwagę fakt, że był nauczycielem.
- Czwórka? To musi być fajne. - posiadanie rodzeństwa nigdy jakoś nie było dla niego najważniejsze, ale czasami zazdrościł innym, że mieli braci czy też siostry, z którymi mogli dzielić się dosłownie wszystkim.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Pią 20 Lut 2015, 23:29

-No co za smarkacz... Jeszcze mi bezczelnie warunki stawia!- mruknął pod nosem, z lekką urazą w głosie, mimo wszystko kiwając głową.
-Niech będzie, ale żadnych fałszywych czy ironicznych uśmieszków. One się nie liczą!
Na uwagę o nauczycielu historii White zaczął kaszleć. Maskowany śmiech zawsze był lepszy od tego jawnego, zwłaszcza, gdy chodziło o żarty dotyczące jego kolegów... Uczących w tej samej placówce co on. Ale musiał przyznać, że akurat historyk należał już do zupełnie innej kategorii wiekowej. Z głębokim wdechem uspokoił oddech i przestając rechotać z szerokim uśmiechem odwrócił się do Daray'a.
-No młody nie jest, ale nie możesz tak mówić o nauczycielu do innego nauczyciela. Gdzie twój instynkt samozachowawczy? Skąd wiesz, że mu nie powiem? Może chcę obserwować jak się będzie mścił za takie obgadywanie? Hm? - hamowany uśmiech dalej próbował wypłynąć na jego twarz, mimo wszystko uznał, że była to reprymenda. Zasadniczo White właśnie stracił całą resztę samozaparcia do zachowywania się jak na nauczyciela przystało i najchętniej uciąłby sobie drzemkę. Ale herbaciarnia nie była na to najlepszym miejscem. Przeciągnął się i westchnął wbijając nieco zmęczone spojrzenie w ucznia. Cała ta scenka rodzajowa z gatunku "ależ jest pan nudny, panie White" nie ruszyła go ani trochę i jedynie niezadowolone spojrzenie, którym wpatrywał się w twarz chłopaka mogło świadczyć o tym, że całość zauważył.
Dodatkowo kiedy chłopak zauważył, że to była mina samego belfra miarka się absolutnie przebrała. Nauczyciel pochylił się nad stołem z wyciągniętą ręką i zbliżył ją do twarzy blondasa, po czym dość mocno chwycił Aide za policzek i potrząsnął nim lekko, dokonując typowego dla wszystkich babć i cioć "uszczypnięcia w policzek".
-Oh, honey... Now you're fucked...- mruknął do niego cicho, dalej pochylony, po czym puścił jego policzek i wrócił na swoje miejsce, uśmiechnął się powracając do lokalnego języka.
-Zależy dla kogo fajne. Jak się jest najstarszym to trzeba pilnować młodszych, to dość duże wyzwanie, gdy masz pilnować bachory, które próbują cię oskalpować... Niezależnie od tego ile mają lat. -podstawił uczniowi przed oczy lewą dłoń i wskazał na palec bez opuszka. - Posiadanie rodzeństwa wiąże się też z głupimi zakładami w stylu "na pewno nie złapiesz tomahawka z zawiązanymi oczami!". - po krótkiej chwili zabrał rękę. - Złapałem...
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Sob 21 Lut 2015, 00:01

- Zgoda. - uśmiechnął się pogodnie niczym model z reklamy. Skoro dobili targu, uznał że należało umowę wprowadzić w życie jak najszybciej, to w końcu niosło za sobą wiele plusów. Choćby taki, że nie będzie musiał już oglądać stanowczo zbyt częstych pobłażliwych uśmieszków na twarzy pedagoga, czy też tego, że mężczyznę chyba faktycznie męczyły jego ponure i momentami zbyt poważne miny. Nie jego wina, taki już był, ale uważał, że taki detal łatwo zmieni, a skoro komuś miało to sprawić radość.
- A co ja znowu takiego powiedziałem? Przecież on doskonale wie ile ma lat! - Daray udał, że jest szczerze zdziwiony tym ukrytym upomnieniem nauczyciela. No przecież nie powiedział niczego, co nie byłoby powszechnie znane! Jednak biorąc pod uwagę ich szkołę i dziwactwa tej placówki, to nie był tego znowu taki pewien, a może historyk nie zdawał sobie sprawy z tego, że stary był z niego dziadek? Gdyby był bardziej ciekawski, to na pewno by postanowił zbadać tę sprawę. Mimo wszystko jednak tamten belfer jakoś niespecjalnie go interesował. W końcu nie od dziś wiadomo, że lepiej ograniczać osoby, które obdarza się uwagą, czasami natłok informacji potrafił przytłoczyć, a jeśli miało się tylko jeden wspólny mianownik na końcu prościej było to wszystko poskładać w całość.
- Poza tym... Jestem pewien, że nic mu Pan nie powie. - odparł całkowicie przekonany o prawdziwości tych słów. Mimo wszystko matematyk żywił do niego jakąś tam sympatię, przecież i tak wiele jego wyskoków puszczał płazem, więc na dobrą sprawę bywał miły dla uczniów, choć chłopak nie wiedział czemu tamten się z tym krył. No chyba, że ta strona profesorka wcale nie była taką znowu wielką tajemnicą i to jego ominęło coś ważnego, choć w to akurat Aide szczerze wątpił.
- Mean sadist! - jęknął automatycznie przestawiając się na język, którego aktualnie używał mężczyzna. Nie panował nad tym, po prostu się dostosował. Możliwe że to dlatego, iż brakowało mu rozmów w tym języku. Dopiero po chwili dotarło do niego co właśnie powiedział, ale uważał że miał prawo do tych słów. Z naburmuszoną miną masował policzek, który padł ofiarą ataku złośliwego stwora, który siedział naprzeciw blondyna wyraźnie zadowolony z tego, co zrobił.
- Coś mi się wydaje, że próba oskalpowania nie zdarza się zbyt często... - mruknął nadal lekko obrażony, nienawidził takich zachowań. Albo raczej, jego twarz ich nie lubiła.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Sob 21 Lut 2015, 13:31

Na ten "modelowy" uśmiech zareagował lekkim podniesieniem brwi. Nie mógł zaprzeczać, że chłopak wyglądał z nim o niebo lepiej niż z tym grymasem, ale wymuszony uśmiech to nie było coś, co chciał oglądać. Mimo wszystko było to lepsze od tego ciągłego przewracania oczami, dlatego nauczyciel nie miał zamiaru się czepiać.
Co do sprawy historyka, to nie miał pojęcia czy ten gość wie ile ma lat, ale nawet matematyk został prze uczniów poinformowany, że nie jest najstraszniejszym a jednym z dwóch najstraszniejszych nauczycieli. Mimo wszystko nie miał zamiaru zbyt łatwo ustępować humaniście pola w tej dziedzinie.
-Nie dałbym za to głowy... - mruknął i opuścił rękawy swetra. Ostatnio obiecał sobie, że będzie pilnował, by nic nie porozciągać i do cholery, znów mu się podwijania zachciało. Na tę pewność o zachowaniu tajemnicy podniósł wzrok ponownie na chłopaka. Przyjrzał mu się dokładnie, wręcz mierząc go wzrokiem. Uśmieszek na ustach nieco mu się poszerzył.
-Dobrze, że nie powiedziałeś, że dałbyś sobie za to rękę uciąć. - sarknął. - Poza tym skąd to dziwne zaufanie? Zwłaszcza tak nagle? Również biorąc pod uwagę to, że przez ostatni tydzień nie można było się pojawić i chociaż wziąć materiały do domu...
No tak. łatwo było zobaczyć, że nauczyciel szybko przewinienia uczniowi nie odpuści i będzie drążył temat dopóki nie osiągnie jakiegoś satysfakcjonującego go efektu.
Zaśmiał się na reakcję na szczypnięcie. Nie spodziewał się czegoś takiego, ale cóż, bardzo mu się spodobało.
-Częściej niż możesz sobie wyobrazić, zwłaszcza po tym, jak uda się kogoś związać... Czy ty właśnie robisz minę jakbyś się dąsał? - spojrzał na Daray'a z uwagą, by dostrzec, czy ten nie zrobi zaraz kolejnej ze swoich głupich min. Miał też lekką ochotę na kolejne szczypnięcie dzieciaka. Lekko zerknął na zegarek i powrócił uwagą do Aide.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Sob 21 Lut 2015, 18:57

- To przecież oczywiste. Jak będę zajęty historykiem, to Pan nie będzie się mógł ze mnie nabijać, bo nie będę mieć czasu by przychodzić na zajęcia dodatkowe. - odparł zupełnie beztrosko. Cóż nawet, jeśli nie uważał tego za jedyny powód, to nie planował się zagłębiać w szczegóły swoich odczuć i interpretacji dotyczącej zachowania mężczyzny. Matematyk nie musiał, a raczej nie powinien wiedzieć wszystkiego, tak było bezpieczniej. Niedopowiedzenia bywały bardziej przydatne i efektywne niż większość wyjaśnień.
Jeszcze przez kilka sekund masował policzek, bo jednak mimo wszystko nawet, jeśli była to tylko chwila, to wredny belfer dość mocno go uszczypnął. Gdyby Daray był bardziej złośliwy, to właśnie obmyślałby plan zemsty. Mimo wszystko jednak nie chciało mu się planować odwetu za taką głupotę, to nie było w jego stylu. Jakby nie patrzeć takie coś byłoby co najmniej niepoważne, a choć profesorek się starał, to Aide nie zamierzał dawać mu tej satysfakcji i nie planował zachowywać się zbyt dziecinnie. Blondyn i tak uważał, że dzisiaj pozwolił sobie na zbyt wiele durnych zachowań.
- Nie robię żadnej miny! - prychnął nadal będąc trochę obrażonym za ten atak na jego twarz i przestał patrzeć na ciemnowłosego, którego jego dziecinne zachowanie na pewno bawiło. Odsunął dłoń od twarzy i zmrużył oczy szukając jakiś odpowiednich słów by móc odpyskować złotookiemu. Niestety nic właściwego nie przychodziło mu do głowy. Z tego też powodu postanowił zmienić temat na jakiś bezpieczniejszy.
- W poniedziałek przyjdę po nowe materiały, dobrze? - uznał że w ten sposób marudzenie White'a a jego nieobecność przestanie co chwila powracać w trakcie ich rozmów. Gdyby mógł poszedłby po nie już dzisiaj, ale szczerze wątpił w to, że nauczycielowi będzie się specjalnie chciało wracać do szkoły tylko po to by dać mu jakieś materiały.
- W sumie... Nie ma Pan jakiś materiałów w formie elektronicznej? Albo może warto zainteresować się jakimś zbiorem zadań, który jest online, a który po rozwiązaniu sam sprawdza błędy? - zapytał, jednocześnie będąc zdziwionym, że wcześniej na to nie wpadł. Przecież to był idealny sposób na to by mógł ćwiczyć nawet wtedy, kiedy interesujący go zbiór zadań mia ktoś inny.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Sob 21 Lut 2015, 19:28

Robił miny.
Ten dzieciak zapewne nie kontrolował tego, że jego twarz dość dobrze obrazowała to, że szczypnięciem poczuł się obrażony.
-Tak, tak. Wcale nie robisz. - przytaknął tak, jak miał w zwyczaju zawsze przytakiwać na kiepskie wymówki w stylu "pies zjadł mi pracę domową". Zrobił to z tym stoickim spokojem i twarzą wyrażającą jedynie lekkie pobłażanie.
-Powiedziałem już, że możesz przyjść po materiały dodatkowe dopiero i tylko wtedy, gdy nadrobisz zaległości z lekcji z całego ostatniego tygodnia. W przypadku matematyki włącznie z nadrobieniem zaległości w przygotowaniu do olimpiady. Capisci? - White może nie był poliglotą, ale jako wielki fan filmów o włoskiej mafii kilka podstawowych zwrotów, w dobrej odmianie dodatkowo, zdołał sobie przyswoić. Nie zmienia to jednak faktu, że włoski akcent mu nie wychodził i słowo i tak zostało naznaczone specyficznym teksańskim bełkotem, na który najpewniej hodowcy bydła wyrywali miastowe panny.
-Zatem jeżeli wyrobisz się w ciągu weekendu, to zapraszam do sali numer jeden w poniedziałek na zerowej lekcji. I sprawdzę Ci zeszyty, czy tematy zgadzają się z tymi zapisanymi w dzienniku.
No co jak co, ale to dla niego dużym problemem nie było. Choćby musiał na to poświęcić całą lekcje, albo zmusić innego ucznia do przyniesienia mu zeszytów w poniedziałkowy poranek.
Na pytanie ucznia zamyślił się nieco.
-W sumie... Znalazłbym coś takiego. Kilka podręczników mam w formie elektronicznej na swoim komputerze, do kilku stron mogę wysłać kody dostępu, bo mają ciekawe zadania... Ale większość tych zadań to zadania zamknięte. Jeżeli chcesz mogę ci coś z tego zgrać na pendrive'a albo wysłać na maila.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Sob 21 Lut 2015, 20:21

Westchnął cicho, nie chciało mu się kłócić z tym człowiekiem. W końcu on i tak zawsze wszystko wiedział lepiej. Momentami White naprawdę bardzo się prosił o to by wylać na niego gorącą herbatę. Chłopak powstrzymał się od przewrócenia oczami i uśmiechnął się blado. Z tym facetem po prostu nie dało się wygrać.
– Najpierw narzeka Pan, że nie przyszedłem po materiały, teraz nie chce Pan bym po nie przychodził… Czy jest jakaś szansa na to, że jeszcze dzisiaj się Pan zdecyduje, czego chce, czy mam przyjść kiedy indziej?  –  zapytał zrezygnowanym tonem, nie tylko wygrana była niemożliwa, czasami nawet zwykłe zrozumienie było poza zasięgiem przy tym mężczyźnie. Prawda była taka, że faktycznie ten jeden weekend starczyłby, aby nadrobił zaległości z tygodnia, który opuścił, bo dziwnym trafem nie było ich znowu aż tak wiele, ale mimo wszystko chciał by ciemnowłosy w końcu zdał sobie sprawę z tego, że co chwila zmienia zdanie niczym kobieta w ciąży.
– I nie ma problemu. W poniedziałek przyniosę Panu zeszyty skoro tak się Panu nudzi. – wygiął wargi w pogodnym uśmiechu i przeciągnął się, jakby nie patrzeć siedzenie w miejscu nie było znowu takie przyjemne i męczyło mięśnie nawet, jeśli te pozornie nie wykonywały żadnej pracy.
– Wysłanie na maila chyba pójdzie szybciej. Zanotować mojego Panu na jakiejś kartce, czy też woli Pan zapisać go sobie w telefonie? I jakbym mógł prosić o Pański... – odparł i spojrzał na zegar wiszący nad ladą i zmrużył oczy, nie sądził by ta rozmowa potrwała jeszcze długo, więc uznał że przed powrotem wybierze się jeszcze na jakiś spacer. Może i pogoda do niego nie zachęcała, ale chłopak postanowił, że nacieszy się pobytem na zewnątrz, bo przez resztę weekendu utknie nad zeszytami. O tyle dobrze, że gdy mieszkało się w internacie zawsze znalazło się kogoś, od kogo można było pożyczyć zeszyty.
– Orientuje się Pan może, jak stąd trafić nad strumień? – wrócił spojrzeniem do nauczyciela. Miał cichą nadzieję, że tamten będzie się w terenie orientować lepiej od niego.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Sob 21 Lut 2015, 20:55

Pokręcił głową. Niby chłopak bystry, a jasnego polecenia nie zrozumiał. Belfer postanowił tego nie komentować. I tak nie było w tym najmniejszego sensu. Szybkim łykiem opróżnił filiżankę z resztek herbaty i lekko się przekręcając wydobył telefon z kieszeni. Odblokował ekran, po czym szybko wszedł w odpowiednią aplikację i podał telefon uczniowi.
-Zapisz tutaj, a ja zaraz po tym wyślę ci maila. Chyba, że masz wewnętrzną potrzebę zanotowania go samodzielnie? - mruknął i przyjrzał się chłopakowi dokładniej.
-Nie nudzi mi się, ale skoro jeden z moich uczniów wymaga nadzoru, to nie mogę mu tego odmówić. Cóż byłby ze mnie za belfer, gdybym to zrobił, prawda?
Wysłuchawszy pytania chłopaka zaśmiał się cicho.
-Masz zamiar spacerować nad rzeką... Wieczorem? Ja nie uważam, że to nierozsądne, ale... Nie uważam tego za dobry pomysł. W nocy jest przymrozek, poślizgniesz się, wpadniesz do wody i utoniesz. - White wydawał się oburzony pomysłem ucznia. A gestykulacja, którą dołączył do swojej wypowiedzi tylko to podkreślała. Może i był pesymistą, ale nie chciał, żeby temu dzieciakowi coś się stało. Zwłaszcza przez taką głupotę jak spacer po ciemku.- Zasadniczo już jest ciemno i jeżeli mam być szczery, to miałem zamiar zaraz zaproponować ci podwiezienie pod akademik. Jak ja nienawidzę dorastającej młodzieży. Niezależnie od tego, co powiem i tak będziesz chciał pospacerować, co? No chyba, ze przejażdżka na harleyu z belfrem to wystarczająco dobry argument, aby odpuścić sobie idiotyczną przechadzkę, hm?
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Sob 21 Lut 2015, 22:01

Szybko zapisał swój e-mail w myślach już się szykując na śmiech, gdy tylko White zobaczy jego jakże „poważny” adres. Mimo wszystko Aide nie potrafił się powstrzymać i kiedy tylko musiał w końcu założyć jakąś pocztę uznał, że może sobie zaszaleć, nawet w tak durny sposób.
– Sądzę że mogę poczekać na wiadomość od Pana. – odpowiedział na zadane pytanie i oddał mężczyźnie telefon czekając na jego reakcję. Zastanawiał się czy będzie to śmiech czy też uśmiech politowania, albo może niedowierzanie? W końcu belfer ciągle twierdził, że zachowuje się zbyt poważnie, a taki mail raczej do niego nie pasował. Po chwili uznał, że pedagog na pewno uzna, że uczeń się z niego nabija.
– Wymagam nadzoru? Ja? Czy Pan słyszy jak to absurdalnie brzmi? – uśmiechnął się delikatnie, jeśli nawet już z czymś potrzebował nadzoru, to na pewno nie było to związane ze szkołą. No chyba, że o czymś nie wiedział. Jakby na to nie spojrzeć, to przez tydzień jego nieobecności wiele się mogło zmienić.
– W sumie to nie rzeka tylko mały strumyk… Żeby tam utonąć trzeba by wylądować twarzą w wodzie i jednocześnie być nieprzytomnym… – mruknął trochę niepewnie i bez przekonania, ale mimo wszystko w sposób, który jasno pokazywał to, że blondyn uznał, iż nauczyciel przesadza i niepotrzebnie dramatyzuje. Nawet Daray nie był takim pechowcem by mogło mu się coś takiego przytrafić, jednak im dłużej przyglądał się minie matematyka tym bardziej idiotyczny mu się ten spacer wydawał.
– Najwyżej przejdę się tam kiedy indziej. – po chwili mierzenia się wzrokiem z mężczyzną postanowił się poddać. Chłopak nie był typem, który robił coś tylko po to by udowodnić innym, że się mylą, a skoro profesorek jasno pokazywał, że ten pomysł jest idiotyczny, to Aide uznał, że może się zachować jak na grzeczne dziecko przystało i posłuchać starszego.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Nie 22 Lut 2015, 19:30

Przyjął swój telefon i po pierwszym rzucie okiem na ekran na kilka sekund zamarł. Z niepewną miną podniósł oczy na ucznia.
-Ty sobie ze mnie jaja robisz? - zapytał z tonem gdzieś pomiędzy zdziwieniem a rozbawieniem, po czym parsknął krótkim śmiechem i szybko napisał jakieś bzdety, byle tylko jego uczeń mógł potem zapisać sobie jego maila. Nie trudził się lingwistycznie i całego maila napisał po angielsku. Skoro chłopak tak świetnie potrafi wyrażać w tym języku swoją opinię na temat nauczyciela, to odczytanie wiadomości nie będzie problemem.
-Zaskoczyłeś mnie dzieciaku. Akurat maila każdy powinien mieć poważnego. - wyraził swoją opinię, mimo wszystko nadal się uśmiechając. Na to "skrajne oburzenie" uniósł brwi.
- Powaga nie wyklucza głupoty. - skomentował, niemalże okrutnie i tym uciął ten temat. Nie miał zamiaru sprzeczać się z chłopakiem na ten temat i lepiej byłoby dla niego, gdyby więcej go nie poruszył. Co prawda White nie miał zamiaru już go szczypać, co de facto zbyt dorosłym zachowaniem nie było, ale coś innego mogło mu wpaść do głowy. Co jak co, ale sam profesorek z czystym sumieniem mógł się przyznać do jedynie pozorowanej powagi. A jego dziwne zachowania nie powinny nikogo dziwić.
-Dość łatwo spełnić te warunki po pośliźnięciu się i uderzeniu głową o dno strumyczka, prawda? - jeżeli on nie umarł po próbie łapania na ślepo tomahawka, to ktoś musiał wyrównać za niego rachunek ze wszechświatem i zginąć w jakichś pozornie bezpiecznych warunkach. Świat zawsze dąży do zachowania równowagi. Na ten przejaw przyzwoitej rozwagi u Aide nauczyciel uśmiechnął się lekko.
-Dobry wybór. Tylko uprzedzam, że będzie zimno. Możemy zacząć się zbierać... - nauczyciel wpakował wszystkie swoje rzeczy do plecaka i poprosił kelnera o rachunek. Już miał zamiar sam zacząć się ubierać, gdy znów powrócił wzrokiem do ucznia.
- Masz szalik i rękawiczki?
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Nie 22 Lut 2015, 22:12

Uśmiechnął się widząc reakcję nauczyciela, nie pomyślał o tym, że może ona zawierać większość opcji z jego przewidywań. Nie zamierzał zagłębiać się w szczegóły dotyczące uwagi na temat maila, bo i po co miałby to robić? Zamiast tego ograniczył się tylko do wzruszenia ramionami. Uznał że to w zupełności wystarczy ciemnowłosemu jako odpowiedź. Na drugą część dotyczącą adresu postanowił jednak coś powiedzieć w ramach komentarza.
- Lubię Pana zaskakiwać, robi Pan wtedy śmieszne miny. - odparł na dobrą sprawę tylko po to by pokazać, że słuchał tego, co mówił do niego White. Kilka sekund później zaczął jednak żałować, że uważał na wypowiadane słowa. Uśmiech natychmiast zniknął z jego twarzy, a chłopak prawie odruchowo się skrzywił. Czasami naprawdę nienawidził Januarego.
- Cóż… Dziękuję bardzo. - mruknął mało optymistycznym tonem w odpowiedzi na komentarz dotyczący powagi w ten sposób zamierzając skończyć dany temat. Mógł to przemilczeć, ale czasami lubił mieć ostatnie słowo, a ta sytuacja nadawała się do tego idealnie. W końcu świadomie czy też nie profesorek go obraził. Daray obstawiał raczej wersję z tym, że mimo wszystko pedagog wyjątkowo nie chciał być złośliwy, lecz wyłącznie poważny. No cóż nie udało mu się to, jak widać ten mężczyzna miał do bycia wrednym wrodzony talent, którego nie potrafił wyłączyć.
- Jeśli chce się być pesymistą, to faktycznie łatwo. Jednak dla mnie to za bardzo naciągane, aż tak pecha nie przyciągam. Chociaż doceniam wiarę w moje możliwości. - pokręcił głową z rozbawieniem. Gdyby na wszystko patrzyło się przez pryzmat drastycznych zakończeń, to zwykły spacer po parku mógłby się okazać śmiercionośny, a przecież nie na tym to polegało, by przez większość czasu zamartwiać się i snuć mroczne wizje przyszłości.
- Mam szalik, nienawidzę nosić rękawiczek. - odpowiedział na zadane mu pytanie w sposób, który jego zdaniem wyczerpywał temat. Prawda była taka, że za szalikiem też nie przepadał, ale nie noszenie go w taką pogodę było przejawem skrajnej głupoty. Także wstał i powoli zaczął się ubierać. Gdy kelner wrócił z rachunkiem zapłacił za swoją herbatę, po czym dokończył uprzednio podjętą walkę z szalikiem, którą na chwilę przerwał, a następnie zapiął kurtkę i przerzucił torbę przez ramię.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by January White on Wto 24 Lut 2015, 10:03

-Śmieszne miny... - mruknął do siebie i pokręcił lekko głową, prezentując w uśmiechu zęby. White słuchał ucznia uważnie, zapinając mały plecak. Nie uważał się za pesymistę, ale przez lata opieki nad niesforną zgrają hasających po lasach bachorów udających wojowników, ostatecznie Pocahontas, nauczył się przewidywać to, co mogło się stać. I zazwyczaj przewidywał same najgorsze rzeczy, które jednak dość często się spełniały.
Zapłacił rachunek za swoje herbatki i dorzucił jeszcze coś dla pomocnego kelnera, który robił za jego posłańca i wstał, by szybko zawiązać sobie na szyi szalik. Co jak co, ale jeżdżenie w zimie nie należało do najmilszych uczuć, nie tylko przez niezmierną uwagę, którą trzeba było przykładać do nawierzchni, ale również przez to, że podczas jazdy temperatura zdawała się niższa niż była w rzeczywistości.
Cholerny wiatr.
-Rękawiczki to konieczność, kiedy jeździsz. Poczujesz to w kłykciach. Gwarantuję. - mimo pouczającego tonu White uśmiechał się dość pogodnie do ucznia, by następnie w kilku krokach stanąć za nim.
-Włosy ci się poplączą, nie ruszaj się chwilę. - mruknął i zgarnął blond kosmyki w tył, lekko przeczesując włosy chłopaka palcami, by następnie sprawnymi ruchami zapleść z nich luźny warkocz. Sam pamiętał swoje przygody z motocyklem i długimi włosami, które kiedyś nosił. I nie były to najmilsze wspomnienia. Nie miał przy sobie nic, czym mógłby związać włosy chłopaka, więc bez większego zastanowienia odwrócił go twarzą do siebie, i uprzednio rozpinając mu kurtkę, schował pod nią jego włosy.
- Mam zapasowy kask. I głowa do góry... - mruknął i zapiął zamek kurtki, tak by nie przyciąć mu brody. Profesorek zmarszczył lekko brwi, patrząc chłopakowi w twarzy, po czym zostawił go w końcu w spokoju, by ubrać swoją kurtkę. Plecak zarzucił na ramię, złapał kask w rękę i skierował się na parking.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Daray Aide on Wto 24 Lut 2015, 21:41

Uwagę o ewentualnych konsekwencjach braku rękawiczek zbył wzruszeniem ramion. Wiedział, że nauczyciel ma rację, ale nie sądził by tamten czekał aż blondyn mu ją przyzna. A przynajmniej tyle można było wywnioskować z tego, że White zamiast czekać na jakąkolwiek odpowiedź postanowił się pobawić we fryzjera. Aide zacisnął usta w wąską linię, podejrzewając, że gdyby tego nie zrobił zaraz najprawdopodobniej zacząłby mruczeć. Niestety uwielbiał, gdy ktoś bawił się jego włosami, a mimo wszystko taka reakcja w obecnej sytuacji byłaby co najmniej idiotyczna. Przybrał perfekcyjnie obojętny wyraz twarzy i pozwolił się obrócić przodem do nauczyciela. Widząc tak doskonale znajomy i cholernie wkurzający wyraz twarzy, sam miał ochotę unieść brwi.
”No co tym razem?”
Miał ochotę zapytać, gdy zobaczył minę profesorka, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Nie rozumiał czemu tamten znowu się marszczy, przecież nie zrobił żadnej głupiej miny, ani też nie powiedział niczego, co mogłoby u tamtego wywołać takową reakcję. No chyba ż nagle już sam jego wygląd wystarczył by zirytować belfra.
- Wszystko w porządku? - zapytał stwierdzając, że jednak nie jest w stanie tego przemilczeć, po prostu nie potrafił sobie darować tego komentarza. Ruszył za matematykiem w stronę wyjścia, a później parkingu.
Gdy znaleźli się przy motocyklu, spojrzał na maszynę z uznaniem. Może i nie był ogromnym fanem motoryzacji, ale potrafił docenić klasyczne piękno, a harley’e śmiało można było nazwać klasyką klasyki. Poza spojrzeniem jednak nie pokazał po sobie żadnej bardziej widocznej reakcji, w duchu liczył też cicho na to, że ciemnowłosemu ten szczegół umknął. Wziął od niego kask, a następnie usiadł za nim. Chwilę później już ich nie było.

[z/t x2]
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Shiga on Pon 02 Mar 2015, 07:53

-Zamówisz coś pierwszy, ok.? Później ja wezmę coś innego. Chcę spróbować przynajmniej dwóch rzeczy… Rozejrzymy się, przejrzymy menu, później pomyślę co dalej z tym robić.-pouczył Reya przed wejściem do lokalu.
Pierwszym co poczuł wchodząc do środka był intensywny zapach herbaty. Rozejrzał się po wnętrzu.
Ładnie. Wymaga sporo poprawek, ale jest naprawdę ładnie urządzona… Dopasowali kolor stolików do belek na ścianach. Pilnują szczegółów… ten ekran tu nie pasuje. I jest widok na ogród… szkoda, że nie ma możliwości wyjścia do ogrodu. Gdyby otworzyli ogród na lato dużo by zyskali…
Zajęli miejsce przy jednym ze stolików. Jun starał się nie rozglądać jakoś specjalnie, a przynajmniej robić to dyskretnie. Zwracał uwagę na wygląd lokalu, na czystość szyb i stolików, na ubiór kelnera. Skubał przy tym w skupieniu wargę. Wyglądał absolutnie poważnie.
Mają fartuszki w podobnej kolorystyce. Camelia ma sporo wspólnego z Fabryką. Gdyby to niego podkreślić po obu stronach, ludzie kojarzyliby je ze sobą nawet nie wiedząc o współpracy. Mogę grać przeciw Camelii ale chyba lepiej byłoby mieć ją po swojej stronie… Menu jest dobrze dobrane, ale szata graficzna nie powala. Powinni wymienić karty. Karty to pierwsze co klient bierze w dłonie, powinny być jak wizytówka lokalu… W tradycyjnej herbaciarni powinny być bardziej… naturalne? Tak, naturalne.
Przygryzł wargę w milczeniu studiując menu. Poczekał aż Rey pierwszy podejmie decyzję, później sam zamówił herbatę z alkoholem. Przyszli pieszo, więc nie będzie problemu z kierowaniem.
Na razie Camelia nie stanowi poważnej konkurencji, ale jeśli to tak zostawię to za pół roku się wybije i będzie większym problemem. Mogę albo zacząć działać w tej okolicy i postarać się by się nie wybiła, albo jej pomóc i przyspieszyć to ale dogadać się z właścicielem żeby nie rozszerzał oferty o kawy i desery. Moglibyśmy grać na siebie nawzajem, uwspólnić część menu, podsyłać sobie nawzajem klientów. Dzieli nas spora odległość, więc to niezły pomysł. W ten sposób właściwie pozbywamy się Butler Cafe, Le Puff i tej małej kawiarenki przy rynku. Zostają jeszcze sieciówki w centrach handlowych, ale walka z sieciówkami jest bez sensu…
-Powiesz mi w domu co o tym myślisz, dobrze? Chcę znać Twoją opinię zanim podejmę jakąś decyzję…
avatar
Jun Shiga

Wzrost : 172
Zawód : Właściciel kawiarni Fabryka Cukierków
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t190-shiga-jun

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Rey Cross on Pon 02 Mar 2015, 10:37

Rey podchodził do tej wizyty jak najbardziej na luzie. W pewnym sensie to miejsce nie miało z nim nic wspólnego. Fakt, był partnerem właściciela Fabryki, jednakże był jego partnerem życiowym, a nie uczuciowym. Mógł ewentualnie w czymś pomagać, ale głównie przychodził do Fabryki albo jako klient, albo prywatnie do Juna kiedy coś potrzebował. W takim miejscu jednak jak ta herbaciarnia był pierwszy raz. Zostawił swój plaszczyk na wieszaku i momentalnie rozpiął dwa pierwsze guziki swojej koszuli. Norma, choć i tak juz nie latał po ulicy z całym odkrytym torsem, ale bez wątpienia była to tyko kwestia czasu ,bo wiosna i lato były już w zasięgu ręki. Skinął przytakująco głową w momencie kiedy Jun powiedział, że ma pierwszy coś zamówić i zaraz zajął z nim wygodne miejsce przeciągając się przez chwile.
- Tylko herbata...zjadłbym coś słodkiego.
Rzekł cichym tonem głosu trochę marudząc pod nosem po czym zaczął głębszą wertacje menu czasami zatrzymując się na dłużej na jakiejś stronie. Zamówił w końcu dla siebie zieloną herbatę z imbirem i pomarańczą. Taka jakaś zachcianka. Jakby mógł to również zamówiłby do tego ciasto , konkretnie serniczka z zieloną herbatą. Kiedyś chyba coś podobnego jadł w Fabryce, ale to jakiś czas temu kiedy przychodził tam kilka razy dziennie, aby wypalić papierosa, poczytać gazetę oraz uprzykrzyć życie swoim zachowaniem innym ludziom i nie raz nawet pracowniką.
Spojrzał uważniej na Shige kiedy ten gorączkowo o czymś myślał i bezczelnie upadł łokieć na stoliku, a brodę wsparł na otwartej dłoni tej ręki spoglądając mu w oczy, a przynajmniej starał się wyłapać jego spojrzenie.
- Jesteś śmiertelnie poważny.
Rzekł nagle cichym tonem głosu nie wpuszczając Juna s zasięgu swoich ciemnych oczu.
- To w sumie też trochę "randka" , prawda ? I jestem tutaj z Tobą. Mam się rozebrać, abyś przestał myśleć o Fabryce ?
Uśmiechnął się wyraźnie pod nosem gdyż ewidentnie byłby do tego zdolny. Z resztą juz nie raz udowodnił, że nie ma problemu z rozbieraniem się i afiszowaniem swojego ciała w miejscach publicznych.
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 31

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Shiga on Sro 04 Mar 2015, 21:41

[ i] Coś slodkiego! Dokładnie o tym myślałem i Rey tylko mnie w tym utwierdza. Tu brakuje deserow. Czegoś słodkiego do herbaty. Jakieś wymyślne lody, musy, torty i cała reszta zepsulyby tylko klimat ale przydałyby się proste ciasta dobrze komponujace się z herbata. Jakas szarlotka, prosty sernik, herbatniki... kruche lawendowe ciastka ktore były w sierpniu w zeszłym roku w fabryce. Lawendowe ciastka byłyby tu idealne. [/i]
Spróbował swojej herbaty, a później bezczelnie i bez pytania sięgnął po herbatę Reya i wziął jej maly łyk.
cholera, tak jak słyszałem. Naprawdę dobra. Lepsza niż herbata w Fabryce. Niedobrze. Miejmy nadzieję że właściciel Cameli bedzie chciał współpracy...
Słysząc aluzje Reya aż uniósł zdziwiony brwi
-wybacz, nie brałem pod uwagę że to randka... ale skoro tak stawiasz sprawę to przepraszam. Już skupiam się na naszej randce.
ogólny pogląd na sytuację właściwie już mam. Muszę to przemyśleć i wrócić tu już w pełni służbowo
Sięgnął po kolejny łyk swojego napoju, a później spojrzał krótko w ciemne oczy Reya. Podobno oczy są zwierciadlem duszy. Jeśli to prawda to Rey chyba duszy nie ma. W jego oczach jak zwykle nie można było zobaczyc żadnych uczuć.
[B] Wiesz Rey, bardzo chętnie popatrze jak się rozbierasz, ale moze nie tutaj tylko lepiej w domu? Wiesz nie lubię się dzielić tym co moje. Nawet jeśli tylko ktoś miałby Cię oglądac, byłbym pewnie skłonny oczy mu wydłubac... Tobie nie przeszkadzałoby gdybym się rozbieral publicznie?
avatar
Jun Shiga

Wzrost : 172
Zawód : Właściciel kawiarni Fabryka Cukierków
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t190-shiga-jun

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Rey Cross on Czw 05 Mar 2015, 12:26

Rey uśmiechnął się mimowolnie spoglądając na swojego drogiego partnera w momencie kiedy ten przyjął już bardziej wyluzowaną postawę i zwrócił mu również uwagę odnośnie tej diabelnej koszuli. Jakoś nigdy nie zawracał sobie tym głowy. A jeżeli chodziło o jego oczy to już wielokrotnie ktoś mu powiedział, że nic w nich nie widzi i trudno przez to go rozgryźć i zobaczyć w jego oczach o czym myśli, albo w jakim jest humorze. Mimo wszystko uśmiechnął się wyraźnie w stronę Juna siadając już prosto.
- Hmm...może chce się rozebrać właśnie tutaj ? Troszkę to ekscytujące prawda ? Pewnie nikt jeszcze nie robił czegoś nie przyzwoitego w takim porządnym miejscu. A jeżeli coś Ci się nie podoba to może sam to naprawisz?
Kolejna Gierka. Można się było tego spodziewać, że Rey będzie chciał się choć troszkę podroczyć z Junem w takim miejscu.
- A co do Ciebie i Twojego rozbierania ti na pewno bym się trochę wkurzył, ale również chciał się pochwalić jakiego cudownego i przystojnego mam partnera. Ja i nikt inny. Niech się patrzą i zazdroszcza bo nigdy takiego mieć nie będą.
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 31

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Shiga on Pią 06 Mar 2015, 11:09

Widząc uśmiech na twarzy Reya sam również się uśmiechnął zupełnie szczerze i promiennie. To niby nic takiego ale ten drobiazg sprawił że poczuł się po prostu szczęśliwy.
Mam wrażenie że coraz częściej się to dzieje, że uśmiecha się częściej. Zawsze bedzie moja naburmuszona maruda, ale naprawdę przyjemnie jest patrzeć ma jego uśmiech.
-och taki jesteś? Będziesz się rozbierać tutaj, później rozniesie się po mieście że tu jacyś przystojniacy striptiz urządzają i pół miasta się zbiegnie? Konkurencji klientów naganiac będziesz? Taki jesteś? Spróbuj tylko a poznasz co to znaczy zadzierac ze mną kiedy chodzi o interesy.[/i] -powiedział żartobliwie. Choć uwaga odnośnie interesów była absolutnie prawdziwa. Spokojny i raczej uległy Jun potrafił walczyć o swoje każdym kosztem jeśli w grę wchodziło dobro Fabryki Cukierków.
[B] szaleństw Ci brakuje? Chyba muszę się postarać żeby trochę te Twoje pokłady energii rozładować jakoś, bo zacznę się bać że postanowisz je na kimś innym rozładować.
avatar
Jun Shiga

Wzrost : 172
Zawód : Właściciel kawiarni Fabryka Cukierków
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t190-shiga-jun

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Rey Cross on Pią 06 Mar 2015, 12:52

Rey najwyraźniej podłapał już całkowicie te niewinną gierke. Bez wątpienia się mu ti spodobało. Nic dziwnego, w końcu drażnienie Juna było dla niego niezwykle zabawne, a również rożne ciekawe rzeczy potem z tego wychodzą. Upił łyk swojej herbaty, choć chętniej wypiłby kawę niż herbatę, mimo to i tak ten trunek zawierał w swoje pewną ilość kofeiny, ale nie wystarczającą dla Reya i jego organizmu.
- Hmmm...zawsze mógłbym się rozebrać w Fabryce...do naga. Czy wtedy byłbyś bardziej usatyskacjonowany ? Może nawet wtedy za tańczę ?
Uśmiechnął się szerzej gdyż sam pomyśl wydawał się mu nad wyraz zabawny, a i tak mówił to wszystko tylko dlatego, aby troszkę sprokowawać Juna i przy okazji dość mocno się z nim podroczyć.
- Wtedy Fabryka chyba nie odgoniła by się od klientów, prawda ?
Spojrzał pytajaco i całkowicie niewinnie na swojego partnera ciekaw co ten mu na to wszystko odpowie. Oczywiście nie za tańczył by , ani nawet by się nie rozebrał tam do naga. No chyba, że byłby w Fabryce sam z Junem, to kompletnie zmienia wtedy postać rzeczy.
- Za dobrze Mnie karmisz. Nic dziwnego, że potem mam zbyt dużo energii.
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 31

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Shiga on Sob 07 Mar 2015, 11:15

-Jestem jak najbardziej za. Uprzedź tylko kiedy chcesz się rozbierać i tańczyć, żebym mógł wcześniej ogłosić awarię terminala i zamknąć lokal na parę godzin. Chętnie popatrzę na to Twoje małe show… I wiesz, po takim pokazie sam nabrałbym tyle energii do działania, że rzeczywiście później Fabryka nie mogłaby odgonić się od klientów.
Jun trafnie zauważył, że Rey wcale nie zastrzegł, że chce się rozbierać przy klientach, tylko że w Fabryce. Właściwie Propozycja była niezwykle kusząca, nawet kosztem zamknięcia lokalu na 4-5 godzin. W godzinach szczytu w sobotę Fabryka w 5 godzin potrafiła spokojnie zarobić na siebie dwie przeciętne miesięczne pensje osoby pracującej na etat. Rzecz jasna dochód Fabryki nie był dochodem Juna, bo Jun musiał jeszcze z zarobionych przez Fabrykę pieniędzy opłacić rachunki, pensje pracowników, dostawy towaru, prace konserwacyjne związane z utrzymaniem lokalu a czasami i reklamy rozwieszane od czasu do czasu na bilboardach w mieście i wysyłane do lokalnych gazet. Niemniej jednak Jun sporo ryzykował, bo jeśli Rey postanowi tańczyć w środę po pracy, kiedy kończył wcześnie i ruch był niewielki, nie stanowiłoby to większego problemu. Jeśli w sobotę lub niedzielę, Juna sporo by to kosztowało.
-Wiesz Rey, chyba wolę randki w domu. Są takie swobodniejsze i nie trzeba się ograniczać. A tutaj… Ty mnie prowokujesz, ja mam ochotę się tej prowokacji poddać ale nie mogę bo to miejsce publiczne… kuś mnie dalej, a w domu się zemszczę.
avatar
Jun Shiga

Wzrost : 172
Zawód : Właściciel kawiarni Fabryka Cukierków
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t190-shiga-jun

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Rey Cross on Sob 07 Mar 2015, 12:20

- Jaka straszna groźba. Jeszcze bardziej straszna się wydaje z jednego powodu.
Tutaj na chwile przerwał i napił się herbaty po czym spojrzał na swojego partnera i pokazał mu swoje naczynie , które jak się okazało było już puste. Rey był przecież przyzwyczajony do picia gorących napojów, a kiedy nic Go za bardzo nie trzymało w danym miejscu to dość szybko ten trunek opróżniał.
- Moja herbata się skończyła, więc niedługo będziemy wracać do domu. Mam się bać?
Zrobił przez chwile troszkę smutną minę, ale ewidentnie była udawana. Co jak co, Rey potrafił również doskonale udawać. Ile to razy w szpitalu musiał mówić , że dany pacjent wyjdzie ze swojego stanu, a tak na prawdę był to ciężki przypadek i prawdą było, że mógł nie przeżyć nocy? W sumie był dorosły, kłamstwo przychodziło mu jak najbardziej lekko, a kiedyś kompletnie nic nie mówił, a Junowi chciałby i mógłby powiedzieć wszystko..Nawet najgorszą prawdę jeżeli by była taka sytuacja.
- Jesteśmy dorośli. Mimo wszystko nie zawsze musimy zachowywać się przyzwoicie, bo tak trzeba.
Odłożył naczynie, które opróżnił z herbaty i odsunął je trochę na skraj stolika, aby przypadkiem mu nie przeszkadzało. Chwile patrzył po prostu na swojego partnera, a potem po prostu się nieco uniósł i oparł jedną dłonią o stolik, a ciałem pochylił nad stolikiem, wolna dłoń kładąc na policzku Juna i po prostu Go pocałował nie przejmując się zupełnie tym co było dookoła. Zaraz jednak wrócił na swoje miejsce bardzo z siebie zadowolony o czym świadczył delikatny uśmiech na jego twarzy.
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 31

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Jun Shiga on Nie 08 Mar 2015, 15:33

Trzymał oburacz naczynie z herbata. Kiedy Rey przesunął się by go pocałować nie ruszył dłoni z trzymanego kubka. Właściwie w ogóle się nie poruszył z miejsca. Ani się nie odsunął ani nie ułatwił Reyowi zadania przesuwając się blizej. Odpowiedział na pocałunek oddając go dość spokojnie. Później tylko westchnął patrząc na Reya jak na dziecko ktore niczego jeszcze nie rozumie.
-Nie jesteśmy dziećmi... chociaż czasami mam drobne wątpliwości... wiesz mi nie przeszkadzają ludzie wokół. Obawiam się jednak że to ludziom wokół moga przeszkadzac dwaj mężczyźni wymieniajacy płyny ustrojowe w miejscu publicznym... właściwie śline można uznać za płyn ustrojowy? Enzym? Coś jeszcze innego? Jak Was uczyli na tych mądrych studiach?
Dopil kilkoma spokojnymi łykami swoją herbatę i skinal na kelnera. Zapłacił za nich oboje i zostawił solidny napiwek. Chłopak byl w porządku zachowywał się naturalnie nie naprzykrzal nie byl przesadnie miły jak obsługa niektórych lokali. Jun zawsze miał wrażenie że taka przesadna uprzejmość że strony kelnera jest niemalże jak próba wyłudzenia większego napiwku. Nie lubił tego. Kelner powinien być kulturalny i uprzejmy ale też zachowywać dystans i trochę klasy. Ten spisywał się doskonale. Właśnie takiego zachowania uczył Jun swoich pracowników i właśnie tego od nich wymagał.
-Wracajmy do domu, Moje Ty Utrapienie. zwrócił się do Reya. Wkrótce oboje opuścili herbaciarnie.
[Zmiana tematu x2]
avatar
Jun Shiga

Wzrost : 172
Zawód : Właściciel kawiarni Fabryka Cukierków
Age : 27

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t190-shiga-jun

Powrót do góry Go down

Re: Herbaciarnia Camellia

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach