Ruiny na obrzeżach miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Silminyel on Pią 06 Lut 2015, 22:09

Ten budynek stoi tu od wielu lat. Nikt z nim nic nie robi. Podobno kiedyś w budynku wybuchł pożar, w którym zginęła cała mieszkająca tu rodzina. Dach został spalony doszczętnie, ściany od lat osmolone, zwłaszcza z zewnątrz. Na jednaj ze ścian ktoś napisał sprayem "UWAGA, GROZI ZAWALENIEM". Ludzie jednak niewiele sobie z tego napisu robią, zwłaszcza młodzież, która lubi tu przychodzić na wagary, aby wypić piwo, albo coś mocniejszego, poza zasięgiem wzroku dorosłych.


Ostatnio zmieniony przez Silminyel dnia Nie 12 Lip 2015, 14:33, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Czw 11 Cze 2015, 00:02

Wyrobił się trochę wcześniej niż myślał, więc bez pośpiechu zdążył jeszcze zatankować i przejrzeć apteczkę, zanim ruszył pod ruiny. Nie przeczuwał niczego złego, ale w razie czego wolał mieć czyste sumienie. Poza tym przy tak dobrym humorze mógł tę cholerną apteczkę sprawdzać jeszcze trzy razy.
Właśnie dzisiaj podpisał wstępną umowę o dzieło z redakcją zajmującą się wydawnictwem podręczników szkolnych... I zgarnął przyjemną zaliczkę, która co prawda nie dawała się porównać do prac wykonywanych przezeń poza szkolnictwem, ale za to dawała cholernie obiecujący wstęp, do możliwości startowania później o możliwość uzyskania habilitacji, a następnie profesury. Wiadomo. Jak spadać to z wysokiego konia!
Radość belfra wywoływała również idealna pogoda. Było ciepło, bezwietrznie a niebo przysłaniały białe, liczne obłoczki, dzięki którym słońce nie utrudniało widoczności. Wszystko szło idealnie.
Na tyle idealnie, że przyjechał dwadzieścia minut przed czasem i nie wiedział, co ze sobą zrobić.
Zaparkował motocykl przed ruiną, ściągnął kask i rozejrzał się dookoła, przerzucając nogę nad siedziskiem i z automatu popychając stopkę, by było na czym oprzeć motocykl, po czym podszedł do słupka od parkanu, który niegdyś musiał wchodzić w skład płotu, po czym podskoczył, złapał się za jego krawędź i wciągnął na niego. Głęboko w mięśniach czuł, że brakowało mu czegoś podobnego. Posadził dupsko na parkanie i zaczął przyglądać się zrujnowanej budowli.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Czw 11 Cze 2015, 00:32

Z internatu wyszedł o wiele wcześniej niż powinien, a pomimo tego i tak na miejsce przybył trochę spóźniony, bo oczywiście po drodze musiał kilka razy zabłądzić. Cóż nie pierwszy raz mu się coś takiego przytrafiło, gubienie się nawet na prostej drodze było dla niego czymś zupełnie zwyczajnym. Skrzywił się lekko w odpowiedzi na własne myśli dotyczące jego niesamowitej orientacji w terenie i minął ostatni zakręt. Liczył tylko na to, że White nie będzie zły za jego lekki poślizg czasowy. Z oddali widział już miejsce ich spotkania, a także bliżej niezidentyfikowaną postać, którą zapewne był belfer. Przyspieszył kroku, jednocześnie odrzucając warkocz do tyłu, bo powoli zaczął u on przeszkadzać. Po dłuższej chwili znalazł się na tyle blisko nauczyciela, że mógł się z nim w końcu przywitać oraz wytłumaczyć się z niepunktualnego pojawienia się.
- Dzień dobry profesorze. Przepraszam za spóźnienie, ale niestety kilka...naście razy się zgubiłem. - Ostatnią część zdania powiedział na tyle cicho, że nie był pewien czy siedzący niedaleko Śnieżek go usłyszał. Właściwie to miał nadzieję, że jednak końcówka jego tłumaczeń umknęła czarnowłosemu, bo to naprawdę było idiotyczne, nawet jeśli było prawdziwe.
- Długo Pan czeka? - zapytał licząc na to, że odpowiedź będzie przecząca, spotkanie było jego pomysłem, dlatego też spóźnienie się na nie tak go irytowało.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Czw 11 Cze 2015, 00:57

Ze swojego punktu widokowego z daleka zobaczył chłopaka, ale z zeskakiwaniem poczekał, aż ten skończy swoje tłumaczenia. W odpowiedzi uśmiechnął się do niego szeroko, ewidentnie pobłażliwie, po czym po uspokojeniu się zsunął się lekko z murku, mimo wszystko ciężko lądując na nogach.
-Nie, wszystko w porządku. Też się troszkę spóźniłem - skłamał gładko, mierząc Aide szybkim spojrzeniem złotych oczu.
-Dobrze, że pamiętałeś o włosach. Możemy zacząć. Chodź. - machnął na niego, od razu przechodząc od razu do rzeczy, bo rozmowy z blondaskiem o pierdołach były miłe i przyjemne, ale czuł się zobowiązany do nauczenia go czegokolwiek.
-Dobra. Garść teorii. To jest motocykl. - wskazał ręką maszynę, ostatnie zdanie akcentując jakby mówił do osoby upośledzonej. Ale cóż... Element humorystyczny podobno zawsze jest mile widziany! - Ciężkie bydle, które pozbawi cię kończyn albo zabije jak nie będziesz uważał. Dopóki nie umiesz jeździć zawsze masz mieć to. - rzucił mu kask przerywając na chwilę, po czym zaczął wskazywać poszczególne części maszyny.
- Gaz, hamulec, sprzęgło, biegi. Zaczniemy od lekkiej próby na sucho, więc siadaj na siodełku. - Powiedział i sam usiadł nieco z tyłu, lewą nogę kładąc od razu na pedał.
- Jak usiądziesz daj stopę na moją, to pokażę Ci jak chodzą biegi... A! Jeszcze jedno... Mógłbyś pożyczyć mi na chwilę swój telefon? - bez czekania na odpowiedź po prostu wyciągnął rękę, oczekując, że chłopak po prostu poda mu to, co chciał, bez większego narzekania.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Czw 11 Cze 2015, 01:35

Podążył za belfrem starając się uważnie słuchać tego, co tamten do niego mówił. Po chwili parsknął z lekką irytacją i zmrużył oczy. Momentami naprawdę zastanawiało go czemu White sprawia wrażenie osoby, która za wszelką cenę stara się być bardziej zabawna niż jest, choć przecież i bez tego nie dało się go zaliczyć do grona nudziarzy. Niestety zdarzało się, że efekt naturalnej wypowiedzi gdzieś ginął. Pewnie wił się w męczarniach spowodowanych brakiem herbaty.
- Uwielbiam Pańskie skrzywione poczucie humoru. - powiedział patrząc na nauczyciela pobłażliwie, ale pomimo tego lekko się uśmiechnął. Słysząc dalszy, jakże przyjazny opis "ciężkiego bydlęcia" nie potrafił się opanować i grymas na jego twarzy tylko się poszerzył.
Złapał rzucony przez ciemnowłosego kask i podszedł bliżej. Do zapamiętania niby dużo nie było, ale Daray był pewien, że to tylko z pozoru było takie proste. Słysząc polecenie wydane przez profesorka, grzecznie się do niego zastosował i usiadł przed nim, na razie jednak nie zakładając kasku. W danym momencie i tak miał ćwiczyć "na sucho", więc nie zamierzał użerać się z irytującym kawałkiem niewygodnego plastiku na głowie.
Odwrócił się i spojrzał na nauczyciela marszcząc przy tym brwi i po chwili zastanowienia wyciągnął telefon z kieszeni kurtki i podał go mężczyźnie. Wątpił by tamten zrobił z nim cokolwiek, czego robić nie powinien, ale White już nieraz udowodnił mu, że bywa nieobliczalny. Z tego też powodu, Aide uważał, że niewiele jest go już w stanie zaskoczyć, jeśli o złotookiego i jego odpały chodzi. Mimo wszystko nadal był bardzo ciekaw.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Czw 11 Cze 2015, 12:42

Spojrzał na ucznia nieco zmieszany.
-Dziękuję? - w sumie nie wiedział czy powinien się cieszyć czy nie. Gdy blondasek usadził swój zad przed nim, White przysunął się do niego nieco, jednoczenie biorąc telefon od chłopaka. Szybko wbił numer i zadzwonił na swój własny telefon. Po tym cudownym manewrze podpisał jeszcze swój numer i zwrócił chłopakowi telefon.
-Jak się będziesz znów chciał spóźnić to napisz. Albo zadzwoń gdzie jesteś to podjadę. - mruknął ze stoickim spokojem, pochylił się i poprawił stopę chłopaka tak, by obie nogi zmieściły się pod dźwignią zmiany biegów.
-Dobra. Zasada jest taka. Chcesz jechać szybko wrzucasz biegi w górę, chcesz zwolnić wrzucasz te na dole. Luz jest między pierwszym biegiem a drugim, dlatego skoro stoimy, a chcemy ruszyć to wrzucamy jedynkę. - powiedział i przełożył ich stopy nad dźwignię, którą lekko nacisnął, a która szczęknęła wdzięcznie, oznajmiając udaną operację. - Teraz załóżmy, że przyspieszamy. Musimy wbić dwójkę.
Przełożył ich stopy pod dźwignie, którą popchnął dwa razy, a która za każdym razem zabrzęczała lekko.
-I najważniejsze. Masz słyszeć tylko wrzucenie jedynki przy odpalaniu motocykla, pozostałe  masz czuć jako lekkie pokonywanie oporu nogą. Nic więcej. A żeby nie zajechać skrzyni biegi zmieniamy tak...
Pochylił się nieco chłopaka przygniatając, ale inaczej tego by nie pokazał, tak, by współgrało ze zmianą biegów.
-Ujmuję gaz i gwałtownie sprzęgło, bieg, delikatnie sprzęgło, dodaję gazu. - Powiedział spokojnie, chociaż cała operacja nie trwała więcej niż dwie sekundy. Powtórzył wszystko do szóstego biegu - Redukcja odwrotnie. Dodaję gazu i gwałtownie sprzęgło, bieg, delikatnie sprzęgło, ujmuję gazu. - zredukował do luzu, po czym odsunął się od chłopaka i zabrał nogę. Znów się pochylił na motorze, ustawił stopę chłopaka na pedale tak jak powinna być, by mógł sam zmieniać biegi, po czym zszedł z motocykla.
-Dobra. A teraz od jedynki do szóstki i redukcja do luzu. - zażądał, wbijając oczy w ręce chłopaka. Zmianę biegu i tak usłyszy, więc tylko operowanie sprzęgłem będzie musiał obserwować. O redukcji bez sprzęgła i na międzygazie opowie mu kiedy indziej...
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Czw 11 Cze 2015, 19:08

Na podziękowanie tylko wzruszył ramionami, w końcu sam nie wiedział czy chwalił czy też obrażał White’a. Całkiem prawdopodobnym było to, że robił obie rzeczy naraz, co przecież  zdarzało mu się podczas rozmów z mężczyzną całkiem często. Właśnie ze względu na te drobne złośliwości te konwersacje były takie ciekawe.
Z lekkim zdziwieniem przyglądał się Śnieżkowi, a następnie odebrał od niego telefon i wrzucił go do kieszeni. Miał ochotę mruknąć coś na temat tego “chciał”, ale stwierdził że byłoby to bezcelowe. Poza tym czepianie się słówek jak na razie mu się znudziło, może później do tego wróci. Możliwość skontaktowania się z belfrem mogła się w przyszłości okazać przydatna, ale co do drugiej opcji, to raczej nie planował dzwonić po nauczyciela i robić z niego czegoś na wzór szofera. Przysparzanie mu kłopotów nie było w takiej sytuacji konieczne. Łatwiej było na niego poczekać, niż jeździć i go szukać, bo niestety Daray bywał w takich momentach zwyczajnie beznadziejny. Zupełnie jak dziecko, które zgubiło się w centrum handlowym.
Porzucił rozmyślania na te błahe tematy i skupił się na słowach ciemnowłosego, bądź co bądź nawet jeśli później większość czynności będzie powtarzał automatycznie, to wypadałoby zapamiętać trochę teorii. Schemat akcji do wykonania zawsze był wtedy pełniejszy i jaśniejszy.
”Na razie niby brzmi banalnie, ale pewnie później okaże się o wiele trudniejsze… Cóż przynajmniej zapowiada się interesująco.”
Przygryzł wargę i uśmiechnął się do własnych myśli. W głębi ducha liczył, że mimo wszystko uda mu się to wszystko dość szybko ogarnąć, w końcu White był świetnym nauczycielem, a jeśli instruktor jet dobry, to i przyswajanie wiedzy powinno przychodzić z łatwością przy odrobinie chęci ucznia. Gdy złotooki zszedł z motocykla i stanął obok Aide spojrzał na niego z ledwie dostrzegalnym zawodem w oczach, wyglądało na to, że przyjemniejsza część już się skończyła i nadszedł czas by zacząć być poważnym. Słysząc polecenie przeniósł wzrok na maszynę, na której siedział i odtwarzając w pamięci kilka ostatnich minut starał się powtórzyć wszystko dokładnie tak jak zostało mu to wcześniej zaprezentowane, chociaż sam nie był pewien na ile mu to wyszło. Po zakończeniu czynności pytające spojrzenie niebieskich oczu powróciło do mężczyzny.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Czw 11 Cze 2015, 21:34

White przetarł twarz dłonią i pokiwał głową.
-Dobra, zakładaj kask - powiedział, sam niepewny tego, czy robi dobrze, ale jak inaczej chłopak miał się nauczyć? Można spróbować na stojącym motorze dwa, trzy i sto razy i nie umieć tego podczas jazdy, więc dalsze próby byłyby na nic. Przejedzie się kawałek i jak ich obu nie zabije znaczy, że nie jest źle.
-Utrzymasz motocykl w normalnej pozycji bez nóżki? - musiał zadać to pytanie. Co jak co, ale odrobinę postawniejszy od chłopaka był, a ponad trzysta kilogramów żelastwa, plus benzyna w baku i dla niego było dużą masą. Nie czekając na odpowiedź usiadł za nim, lekko opierając nogi o podłożę i zakładając kask.
-Spróbuj utrzymać, najwyżej ci go podeprę. - mruknął i przysunął się do blondasa, by złapać go jedną ręką w pasie. Minimalizowanie ryzyka to nie to samo, co molestowanie! A on nie miał w planach spadania z tego siedzenia. Poza tym z takiej odległości będzie mógł zareagować szybciej. Od biedy nawet kierownicę przejmie.
-O. Zapomniałem. Gdybyś nie wiedział to to jest hamulec. Jak go wciśniesz mocno przy stu dwudziestu, to zrobisz salto, a potem przygniecie cię motor, więc tego nie rób. I ani mi się waż rozpędzać dzisiaj do setki. - powiedział i podał chłopakowi kluczyk. W sumie on pierwszy motocykl kupił, gdy był młodszy od Aide i uczył się mniej więcej podobnie. Tylko, że bez wsparcia i instrukcji. I przed odpaleniem silnika miał już kilka ładnych siniaków.
-I masz mnie słuchać, bo jak nie, to skopię ci tyłek. - powiedział całkowicie nie po nauczycielsku, ale za to dosadnie.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Pią 12 Cze 2015, 20:59

Wyszło chyba na to, że jednak dobrze wszystko zapamiętał. A szkoda bo liczył, że jednak trochę odwlecze moment, który właśnie nadszedł. Nie żeby się rozmyślił, nadal chciał się nauczyć, ale nie potrafił się pozbyć przekonania, że skończy konkretnie poobijany. Założył kask i dopiero wtedy pozwolił sobie na zrobienie przerażonej miny.
- Mam taką nadzieję… - mruknął niezbyt przekonany co do tego wszystkiego, ale wycofywać się nie zamierzał. Jakby nie patrzeć był bardzo uparty i jak chciał się czegoś nauczyć, to próbował aż do skutku. Zawsze. Dlatego teraz  zacisnął wargi w wąską linię i spojrzał przed siebie mrużąc oczy.
“ Skończę sponiewierany, poobijany, ale dotrwam do końca. Przynajmniej taką mam nadzieję…”
Z trudem powstrzymał się by nie westchnąć z irytacji spowodowanej swoim nagłym zrezygnowaniem. To naprawdę nie był odpowiedni moment by dopadły go wątpliwości! Ściągnął tu White’a, mentalnie przygotował się na siniaki, a na dodatek pogoda była na tyle przyjemna, że skoro już planował sobie biernie robić krzywdę, to tylko przy niej.
Spiął się lekko, gdy nauczyciel siadł za nim. Zapowiadało się, że w razie wypadku będzie miał na sumieniu jeszcze pokiereszowanego belfra. Parsknął w ten sposób podsumowując pamięć do ciemnowłosego do dość istotnych detali i zabrał od niego kluczyk. Końcowy komentarz skwitował cichym chichotem, zdziwiło go to, ale dzięki niemu był w stanie się rozluźnić.
- Oby był Pan potem w stanie to zrobić. - odparł stanowczo zbyt wesoło i ruszył.


Jak opisać naukę jazdy na motorze nie mając o tym pojęcia? Wystarczy popisać o pierdołach, złośliwie zrzucając resztę na White’a! >w>
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Pią 12 Cze 2015, 21:43

Jeżeli na samym początku White nie miał do całej tej sytuacji żadnych obiekcji, to gdy chłopak ruszył, nabrał ich. Nie żeby coś było źle, ale nagle zrozumiał dlaczego ludzie panikują w obliczu śmierci.
Absolutnie nie czuł się pewnie jako pasażer kogoś tak młodego... Z takim doświadczeniem w jeździe, a w dodatku cały czas słyszał skrzynię, co nic dobrego nie wróżyło. Zwłaszcza, jeżeli brać pod uwagę to, że w tej skrzyni nic nie było zmieniane od momentu zakupu jakieś... dziesięć lat temu?
Odchrząknął i nieco pochylił się nad chłopakiem, puszczając go. Odsłonił szybkę swojego kasku i zrobił to samo u chłopaka, by mieć jakąkolwiek nadzieją na to, że ten go usłyszy.
-Skręcimy. Przyśpiesz, bieg do piątki i przechyl się razem ze mną. Potem, w pionie, zmniejsz gaz i wbijaj trójkę - ryknął, chociaż silnik i wiatr i tak skutecznie go zagłuszały. Dał chłopakowi chwilę na zmianę biegów i wejście w odpowiednią prędkość, po czym przechylił kierownicę, siebie, chłopaka i motocykl, niemalże kładąc ich na ziemi. Drugą ręką też złapał kierownicę i dodał nieco więcej gazu, przez co motocykl płynnie wrócił do pionowej pozycji. Po tej ingerencji White zabrał łapska z kierownicy i znów, pozornie spokojnie, przytrzymywał się boków chłopaka.
-Teraz to samo, tylko sam. - rzucił, pochylając się nad lewym ramieniem chłopaka, po czym usiadł tak, by w razie czego nie prostować motocykla. Najwyżej położy ich na ziemi, jakoś to przeżyją, chociaż White mentalnie już czuł ból pozdzieranej skóry na ciele.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Pią 12 Cze 2015, 23:26

W pewnym sensie nawet podziwiał White’a. Chociaż jak miał być szczery, to sam nie wiedział czy to, że belfer ze stoickim wręcz spokojem znosił nadstawianie karku dla głupiej nauki jazdy powinien uznać za przejaw odwagi czy czystej głupoty… Bo w to, że ciemnowłosy się nie denerwował nie uwierzy nigdy. Zdarzało mu się bywać naiwnym, ale na pewno nie w aż takim stopniu. Jednak mimo wszystko jego opanowanie nadal pozostawało czymś niesamowitym. Blondyn uznał, że warto byłoby po wszystkim zapytać się na ile w skali od jeden do dziesięciu profesorek oceniał swoją wiarę w to, że uda im się wyjść z tej przejażdżki w jednym kawału. O ile tak się stanie i jakoś to przeżyją.
Zdziwił się tym, że nauczyciel odsłonił szybkę od jego kasku, lecz po chwili jego postępowanie stało się całkiem logiczne, co zazwyczaj było raczej rzadkością. Przynajmniej dla Daray’a. Przygryzł wargę i bez wahania wykonał polecenie. Dzięki pomocy złotookiego poszło całkiem sprawnie, a przynajmniej tak mu się wydawało. Kilka sekund po wykonaniu tego manewru, dotarł do niego kolejny rozkaz. Uśmiechnął się krzywo, jednocześnie stwierdzając, że źle przecież nie jest. Nie trudził się tym by odpowiedzieć mężczyźnie. Potakiwanie głową pewnie nie zostałoby zauważone, a głos… Cóż sam z ledwością rozumiał co tamten do niego mówił, a wrzeszczenie jakoś nie było według niego konieczne. Nie planował zedrzeć sobie gardła dla jednego, durnego potwierdzenia. Głos trzeba oszczędzać na chwile grozy tuż przed tragicznym zakończeniem. Poza tym uważał, że jak zrobi to, co tamten mu kazał i tak stanie się jasnym, że go usłyszał.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Sob 13 Cze 2015, 11:53

W sumie zaskoczyło go to, że chłopak już dobrze operował biegami.
Zaskoczyło go to, że nie zaczął prostować motocykla, kiedy się "kładli", ale zupełnie nie zaskoczyło go to, że kiedy sam miał wejść w zakręt, nie wziął poprawki na to, że jego cudowny nauczyciel nie będzie się już przechylał, żeby pomóc mu w tenże zakręt wejść, przez co sam się nieco źle ustawił motocyklem.
Właśnie dlatego nie był też zbytnio zaskoczony, kiedy motor wierzgnął w stronę przeciwną do tej, w którą skręcali, zaraz po tym, gdy nawrócili, powodując kolejny zakręt, w który tym razem w ogóle nie weszli, ponieważ bez zmiany biegów, a przy zmianie prędkości, motocykl oficjalnie się zbuntował i przewrócił, pociągając ich razem ze sobą.
White nieco się przed upadkiem wyprostował, już wcześniej wiedząc, co się stanie, szybko zasłonił sobą jak największą część prawej strony chłopaka i na nic więcej nie miał czasu.
Ale przynajmniej nie był tym upadkiem zaskoczony.
Upadek okazał się na tyle korzystny, że motocykl, kładąc się najechał na krawężnik, dzięki czemu nie przygniotło im nóg. Szczęście w nieszczęściu, bo i tak zdążyło ich trochę przeszorować po asfalcie.
Przynajmniej opatrzność czuwała nad Aide, bo White zdążył przyjąć plecami cały impet uderzenia o ziemię. I szorowanie też.
-Daray, żyjesz? - zapytał, nie podnosząc się jeszcze z ziemi. Niby nic mu się stać nie powinno, ale wolał nie ryzykować, że jak się podniesie to uszkodzi mu coś bardziej. Poza tym nie był jeszcze pewny, czy może wstać.
Rezygnując chwilowo z gwałtownych ruchów, uniósł się tylko troszkę, by ściągnąć sobie z łba kask, który położył obok, zaraz po tym, jak sam znów opadł plecami na ulicę. Przez to, że nie zamknął szybki drobny żwir pokaleczył mu policzek, czego dowodem była niewielka ilość krwi, którą rozmazał sobie po twarzy, gdy przecierał ją łapą.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Nie 14 Cze 2015, 19:50

Zanim zorientował się w tym, co się stało, leżeli już na ziemi. Był w lekkim szoku, przez co dopiero po chwili dotarł do niego sens słów wypowiedzianych przez nauczyciela. Odsunął się od ciemnowłosego tak by przestać na nim leżeć, ale więcej ruchów nie wykonał, na razie nie miał najmniejszej ochoty wstawać. Syknął cicho i ściągnął kask, jednocześnie krzywiąc się, gdy poczuł ból w ramieniu. Był pewien, że na najbliższych zajęciach z wf-u będzie główną atrakcją. Na dodatek przez najbliższy czas będzie jednym, wielkim chodzącym siniakiem.
”Żeby nie wyglądać jak kosmita, będę musiał się wykąpać w wannie wypełnionej lodem…”
Zamrugał i skupił wzrok na niebie starając się uporządkować myśli, na tyle by być w stanie odpowiedzieć w miarę logicznie. Na szczęście udało mu się to osiągnąć dość szybko.
- Raczej żyję. A co z tobą? - odparł chwilowo nie przejmując się zwrotami grzecznościowymi. Teraz to i tak nie miało zbyt wielkiego znaczenia, poza tym ostatnio wyznawał zasadę, że lepiej prosić o przebaczenie niż o pozwolenie. Westchnął i kątem oka spojrzał na belfra, który wyglądał po prostu tragicznie. Pocieszeniem dla złotookiego mogłoby co najwyżej by to, że nawet mając pokiereszowaną twarz wyglądał dobrze.
Wysunął się spod motocykla starając się przy tym nie zahaczyć o White’a, gdy w końcu to zrobił, podniósł się do siadu i spojrzał na leżącego mężczyznę z góry.
- I jednak będę miał nauczyciela na sumieniu… Wygląda pan okropnie. - sam nie wiedział czy mówił to do niego czy do samego siebie. Kiedy wymówił te słowa na głos dotarło do niego co się właściwie wydarzyło.
- Da Pan radę sam wstać? - zapytał uważnie mu się przyglądając. Liczył na to, że odpowiedź będzie twierdząca.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Nie 14 Cze 2015, 20:53

-Też. Ale śmierć mi mignęła przed oczami. I nie wierz w całą tę kostuchę i inne brednie... Ja w roli posłańca śmierci widziałem uroczego blondyna na świetnym motorze. - rzucił niesamowicie pogodnym tonem, oddychając głębiej. Bez Aide przygniatającego mu wnętrzności okazało się to nieco łatwiejsze niż przed chwilą się wydawało.
Po usłyszeniu niewybrednego komentarza ucznia na temat swojego wyglądu, skrzywił się lekko w uśmiechu, który po chwili przerodził się w śmiech.
-Nigdy więcej nie praw mi komplementów. I nie odwiedzaj mnie w szpitalu... Nie nadajesz się do pocieszania rannych i chorych. - rzucił i podpierając się rękoma, podniósł się do siadu, wzdychając ciężko. Kurtki z kevlarem są fajne, szkoda tylko, że nie chronią przed obiciami. I są nieskuteczne, gdy się podwiną, co czuł jako nieznośne pieczenie na fragmencie prawego boku. Po głębszym namyśle White wysunął nogi spod motocykla i stanął na nich, co wyglądało nieco mniej pewnie, niż powinno. Przynajmniej wystarczyło, by belfer poczuł, że ma całe kości. I mocno obdartą nogę, co łatwo było zauważyć, bo udało mu się całkiem ładnie podrzeć jedną nogawkę spodni. Patrząc gdzieś w przestrzeń, ściągnął rękawice. Rzucił je na chodnik i po chwili to samo zrobił z kurtką.
Było mu nieprzyjemnie gorąco, a jeszcze miał mały wysiłek do wykonania. Dość pewnie podszedł do motocykla, złapał za kierownicę i z cichym sapnięciem poderwał maszynę do góry, by postawić ją w pionie, a następnie sprowadzić z krawężnika. Dopiero kiedy oparł pojazd na nóżce, odetchnął głębiej.
-Pierwszy upadek jest najważniejszy. Uczysz się najwięcej. - powiedział, wyciągając wodę z juków przytroczonych do siedzenia. Pociągnął łyk, usiadł na krawężniku i podał butelkę chłopakowi.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Nie 14 Cze 2015, 23:41

- Uroczego blondyna na świetnym motorze? Ktoś tu chyba musiał naprawdę mocno oberwać w głowę... - westchnął w tym momencie naprawdę zaczynając się martwić o cieszącego się cholera jasna wie z czego dziwaka. Pogodny ton głosu White’a w porównaniu z tym jak wyglądał, był po prostu absurdalny. Przechylił głowę w bok i zamrugał zdziwiony. Tego się nie spodziewał, więc nie pilnując się, w odpowiedzi na słowa belfra głośno prychnął. Cóż jeśli miał siły na takie głupawe gadanie, to był cały i zdrowy. Wychodziło na to, że wcale nie było potrzeby by się o niego martwić.
- Nawet poobijany i tak jest Pan najprzystojniejszym nauczycielem w szkole. Teraz lepiej? Czy biedny, ranny nauczyciel czuje się teraz pocieszony, czy też powinienem go jeszcze przytulić? - zapytał patrząc na ciemnowłosego z miną oscylującą pomiędzy rozbawieniem, a pobłażaniem. Oczywiście w życiu by się nie przyznał, że kiedykolwiek powiedział na głos coś takiego na temat wyglądu złotookiego. Później i tak miał zamiar wszystko zrzucić na szok wywołany ich małym wypadkiem.
Oglądanie leżącego i wyglądającego jak zwłoki Śnieżka po chwili się zakończyło, gdyż wcześniej wspomnianemu chyba się poprawiło, bo co prawda z lekkim trudem, ale jednak samodzielnie podniósł się z ziemi. Blondyn uważnie obserwował jego poczynania, jak na kogoś tak poobijanego poruszał się zadziwiająco sprawnie.
- Nauczyłem się, że dobrze jest mieć na kim wylądować, wątpię żeby to było wiele. - odparł uśmiechając się i rozmasował obolały kark. Z cichym “dziękuję” wziął od mężczyzny butelkę i się napił.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Pon 15 Cze 2015, 13:46

Na to "poprawienie" pocieszania, White nie mógł zareagować inaczej, niż tłumionym uśmiechem, który dodatkowo zakrył dłonią, udając przecieranie twarzy. Dopiero kiedy nieco się uspokoił spojrzał na chłopaka. Co prawda z dalej roześmianymi oczami, ale już bez szerokiego uśmiechu na ustach.
-Tylko trochę, ale tak. I koniecznie powinieneś. I dodatkowo przyjść z kwiatami, czekoladkami i pomarańczami w siatce. - bo oczywiście powszechnie znanym na świcie faktem było, że pomarańcze przyniesione w dużych ilościach powodują wyzdrowienie chorego. Nic innego, tylko pomarańcze. Niezależnie od schorzenia.
Nieuleczalność chorób polega tylko na tym, że chorzy dostają za mało pomarańczy!
Ściągnął usta w wąską linię, dalej powstrzymując uśmiech. No cóż on mógł poradzić na to, że go to bawi?
-Bo źle wyciągasz wnioski. Trzeba mocniej trzymać kierownicę, i przechylać się na zakrętach. Chcesz to jeszcze poćwiczyć? - zapytał, zabierając chłopakowi butelkę. Odkręcił ją ponownie i wylał sobie trochę wody na rękę, po czym przemył nią twarz. Odkazi sobie wszystko w domu, ale teraz nie chciał wyglądać jak ofiara wypadku drogowego.
Chociaż nie mijało się to zbytnio z prawdą.
- Wiesz, podobno trzeba wsiąść ponownie na konia, z którego się spadło... Ale zawsze możemy poczekać do przyszłej soboty. - powiedział po tym jak obejrzał sobie chłopaka. Chyba lepiej byłoby dla niego, gdyby sobie dzisiaj już odpuścił, ale... Nie zakaże mu, jeżeli ten będzie chciał jeździć dalej.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Pon 15 Cze 2015, 19:50

- Na pewno zapamiętam. W pakiecie do tulenia dorzucić buziaka w czoło i kołysankę na dobranoc? - posłał mu najbardziej uroczy uśmiech na jaki było go stać. Ta rozmowa powoli robiła się coraz dziwniejsza. Nie żeby jakiekolwiek ich rozmowy były chociaż trochę normalne. W sumie to też nigdy mu to nie przeszkadzało.
Uwag odnośnie techniki mimo wszystko starał się słuchać z powagą, one akurat były przydatne. Przynajmniej mniejsze były szanse na dalsze uszkodzenia ciała i to właściwie bardziej ciała White'a niż jego. Jakby nie patrzeć to ciemnowłosy wyglądał jakby go staranował tłum uczniów zwiewających z zajęć.
Gdy padło pytanie zamrugał szczerze zdziwiony. Uniósł brwi i przygryzł wargę zastanawiając się nad tym, co powinien odpowiedzieć. Jednocześnie chciał i nie chciał ponownie próbować.
”A temu nadal mało, masochista jakiś czy co…”
- Kręcą Pana pielęgniarki, że tak bardzo chce Pan trafić do szpitala? Złe wieści, na oddziałach pracują same stare raszple, śliczne pielęgniarki to ściema. - westchnął i ugryzł się w język zanim dorzucił kolejny głupawy tekst. Uśmiechnął się blado i pokręcił głową. Prawda była taka, że choć nie miał nic przeciwko temu by ponownie podjąć jakieś próby by zbliżyć się do celu jakim było zyskanie umiejętności, to nie planował wykończyć nauczyciela. Z resztą gdyby planował pozbyć się któregoś belfra, to wybrałby prowadzącego z przedmiotu, z którego był słaby. To przynajmniej byłoby logiczne.
- W sumie chętnie bym spróbował, ale to chyba odpowiedni moment by wspomnieć o tym, że z pierwszej pomocy jestem beznadziejny. - rzucił beztrosko, zupełnie jakby wcale go to nie dotyczyło.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Pon 15 Cze 2015, 20:28

-Tak. Będzie mi znacznie lepiej, jak mnie niedoszły morderca do snu ukołysze. - uśmiechnął się, teraz już nie mogąc się powstrzymać. Musiał przyznać, że ten blondasek, z zamierzenia czy też nie, był zabawny. Przynajmniej teraz. White'owi przed oczami stanęła standardowa poważna mina chłopaka. Jakoś nie mógł jej połączyć z tym radosnym Aide, którego miał przed sobą.
Westchnął, sam jakoś nagle poważniejąc. Wzrok przeniósł na Daray'a dopiero, gdy usłyszał o pielęgniarkach. Z lekkim niedowierzaniem uniósł brwi.
-Tak. Mam fetysz dotyczący białych fartuchów i gumowych rękawiczek. Ale pozwól, że nie będę ci o tym opowiadał szczegółowo. Za młody na takie bezwstydne tematy jesteś. - skrawkiem koszulki przetarł mokrą twarz i wstał, by ubrać kurtkę i rękawice. - I nie wyprowadzaj mnie z błędu w razie czego.
Ruch ramieniem zaczynał sprawiać poważny ból, ale powinien jakoś dojechać do domu. Z lekkim zamyśleniem przeniósł spojrzenie z Daray'a na motocykl i ponownie na chłopaka.
-Mam nadzieję, że dla mnie byś się postarał na tyle, że wytrwałbym do przyjazdu karetki... - no nie sądził, że chłopak pozwoliłby mu skonać na chodniku tak po prostu... Chociaż to naprawdę mógł być diabeł w anielskim przebraniu. Uśmiechnął się półgębkiem i zapiął kurtkę.
-Odwieźć cię pod akademik czy wracasz autobusem? Chyba, że mam podrzucić cię gdzieś indziej?- założył kask i usiadł na miejscu kierowcy. To chyba powinno wystarczyć jako odpowiedź na jego brak umiejętności pierwszej pomocy.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Daray Aide on Wto 16 Cze 2015, 00:29

- Doceniam dbanie o moją cnotę, nawet nie zdaje sobie Pan sprawy z tego jak bardzo. - sarknął w odpowiedzi i przewrócił oczami, z trudem powstrzymując się od dalszego komentarza i w końcu podniósł się z ziemi.
- I niby z jakiego błędu? - dodał po chwili udając, że nie ma bladego pojęcia, o co chodzi ciemnowłosemu. Wiedział, że White ma go za dzieciaka, ale to już była lekka przesada. I bez tej uwagi nic by nie powiedział. Czasami zdarzało mu się zapominać z kim ma do czynienia, ale dość szybko uświadamiał sobie to, że rozmawia z nauczycielem. Upominanie go nie było konieczne.
- W miarę dobrze pamiętam tylko resuscytację i względnie tamowanie krwotoków, reszta urazów to dla mnie czarna magia. Ale dla Pana postarałbym się sobie wszystko przypomnieć. - rzucił od niechcenia. Podczas obowiązkowych zajęć zwracał uwagę tylko na to, co uznał za konieczne, mało tego później już do schematów nie wracał, więc niezbyt wiele pozostało w jego głowie.
Uśmiechnął się słysząc propozycję belfra, był mu za to cholernie wdzięczny. Wracanie autobusem byłoby raczej uciążliwie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że choć o oberwał mniej to i tak wyglądał jakby go ktoś przeciągnął po podłożu, co w sumie nie odbiegało od prawdy.
- Odwiezienie pod akademik byłoby piekielnie miłe. - odpowiedział na zadane pytanie, po czym zgarnął leżący obok niego kask, który następnie założył. Podszedł do motocykla i zajął miejsce za złotookim. Delikatnie objął go w pasie, w razie czego uścisk mógł później wzmocnić, a chwilowo nie planował “miażdżyć” żeber belfrowi tak jak ostatnim razem, gdy tamten go odwoził.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by January White on Wto 16 Cze 2015, 22:20

Strażnik cnoty jakich mało. Nie ma co. Wpasowując takie stwierdzenie w średniowieczny schemat, można byłoby przyporządkować White'a do smoka, a Daray'a do księżniczki w wieży. I o ile wieży nie mieli, a White nie był smokiem, to blondas na księżniczkę nadawał się całkiem nieźle. Powinien się zgłosić na przesłuchanie, gdy Disney będzie szukał kogoś do roli Aurory, jak zaczną kręcić "Śpiącą królewnę".
Pytanie blondyna zbył prychnięciem. Wystarczy, że kiedyś musiał odpowiadać na pytanie swojej siostry, wówczas sześcioletniej, o to skąd się biorą dzieci. Utknął gdzieś pomiędzy kwiatkami i pszczółkami, a wyciąganiem bobasów z kapusty i wolał takiej rozmowy nie prowadzić już nigdy więcej.
Poza tym jakoś nie wierzył w tę niewinność blondyna.
-Cholernie wielkie dzięki. - mruknął w swoim ojczystym języku, z lekka zaciągając południowym akcentem. Pokiwał głową na znak, że nie ma problemu z tym podwiezieniem. Jakoś nie chciało mu się tego mówić.
Poczekał, aż chłopak usiądzie, po czym odwróciwszy się na siedzeniu, zamknął szybkę w jego kasku. Teraz już wolał nie ryzykować. Właśnie dlatego, zaraz po powróceniu do normalnej pozycji, ręką jeszcze raz sprawdził czy opuścił cholerną szybkę u siebie.
Profilaktycznie też przełożył prawą rękę Daray'a nieco wyżej, na wysokość żeber, żeby uniknąć możliwego dotykania bolących miejsc podczas jazdy. Chociaż to było raczej nieuniknione. Odpalił silnik, sprawnie, z lekkim szczęknięciem wrzucił jedynkę, a potem ruszył, lekko się przy tym odprężając. Nie ma co. Dzień pełen sukcesów.

[z/t x2]
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Ruiny na obrzeżach miasta

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach