Sklep zoologiczny

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Yuto Abukara on Pon 27 Lip 2015, 21:09

Wiedział, że Nanao jest zapracowany bez swojego pracownika, więc kiedy wreszcie miał za sobą najcięższy egzamin, Yuto wybrał się na spotkanie z przyjacielem właśnie w jego miejscu pracy. Nie uprzedzał, że się zjawi, bo nie chciał nawalić. Nie mógł sobie odmówić pospania choć godzinki więcej, dlatego też nie przyszedł na samo otwarcie (powtarzając sobie, że o nikt normalny nie idzie do zoologicznego w centrum handlowym na godzinę dziewiątą rano), a właśnie godzinę i kwadrans później. Kwadrans zajęło mu czekanie w piekarni, bo i postanowił zajść po coś smacznego dla umilenia dnia.
- Dzień dobry. Wiesz może czy krasnale jadają ciasteczka owsiane? - spytał wesoło, kiedy zobaczył Nanao za kasą. Papierowy pakunek z ciepłymi jeszcze ciasteczkami położył na blacie i zerknął na jedno ze zwierzaków - węża w terrarium, nim poczuł, że rudy kocur ociera się o jego nogi, domagając uwagi.
- Wpadłem trochę ci pomóc. Mam jeszcze jeden egzamin, który napiszę z palcem w nosie, więc mam też masę wolnego czasu. - Yuto wcale nie ze wszystkim radził sobie doskonale. Był dobrym studentem, jednak nie był robotem, nie wklepywał sobie wiedzy do głowy kodami i w czasie sesji bardzo wiele czasu musiał poświęcić książkom. Teraz jednak większość i zdecydowanie najtrudniejszą część miał już za sobą. Było dobrze.
Przyłapał się też na tym, że coraz częściej myślał o przyjacielu. O tym, że możnaby się z nim spotkać. Pogadać. Że fajnie byłoby go objąć, przytulić, przygarnąć. Ot, że jest całkiem fajną przytulanką, której trochę brakuje, kiedy siedzi sam w łóżku.
Yuto nie był małym dzieckiem i wiele razy w swoim życiu się zakochiwał, nigdy jednak nie wyglądało to podobnie. Zawsze na początku była fascynacja, zachłyśnięcie drugą osobą. Czasem pociąg fizyczny i dopiero potem uczucia. Teraz chodziło o kogoś, kogo znał od dawna, o jego przyjaciela. To było... dziwne.
Do wielu osób podszedłby i po prostu zaprosił na randkę, ale relacji z Nanao po prostu nie chciał psuć. Może przeczeka?
Wziął jedno ciasteczko.
- W każdym razie dzisiaj możesz być moim szefem. Mów co robić. Mogę czasem wpadać, jeśli nie będę miał swojej pracy, póki twój już-nie-licealista nie wróci.
avatar
Yuto Abukara

Wzrost : 180 cm
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t346-yuto-abukara

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Pon 27 Lip 2015, 21:41

Był poniedziałek. Poniedziałek zawsze oznaczał huk roboty. Trzeba było odebrać cotygodniową dostawę towaru, zrobić rozliczenia tygodniowe. Nie mówiąc już o upierdliwych klientach, którzy zawsze w poniedziałek niemal atakowali jego sklep, kupując karmę, żwirki, trociny i inne akcesoria niemal na tony, jakby przez jeden dzień zamknięcia sklepu ich pupile niemal umierały z głodu.
Nanao nie miał więc innego wyjścia jak tylko zacisnąć zęby i to przetrwać. Zwłaszcza, kiedy Naoki nie mógł mu pomóc. Nie miał tego chłopakowi za złe. Egzaminy końcowo licealne były ważne, a te na studia jeszcze ważniejsze. Wiadomym było, że w takiej sytuacji sklep poszedł w odstawkę.
Kiedy zobaczył Yuto na progu sklepu, z wrażenia aż powrzucał grosze do złych przegródek. No bo, to było niespodziewane. Przecież nie umawiali się ani nic.
- Cześć. Aleś Ty radosny z rana. A żarty z krasnalami chyba nigdy Ci się nie znudzą, co? – parsknął śmiechem, zamykając kasę i podchodząc do przyjaciela. Od jakiegoś czasu już całkowicie oduczył się dodawania tak tępionego „sempai” i tym samym jakby jeszcze bardziej więzi między nimi się zacieśniły. O ile wcześniej nie były dość „ciasne” przez spanie w jednym łóżku i wspólne posiłki. – Tak, krasnale jadają ciastka owsiane. Może nawet dzięki nim urosną. Kto wie? Egzaminy chyba dobrze Ci poszły, skoro przestałeś siedzieć nad książkami i zakuwać. Wreszcie trochę luzu, hm?
Nie widział się z Yuto od niemal miesiąca. Chłopak przez cały czas siedział z nosem w książkach, byle by pozaliczać egzaminy, a Nanao też nie chciał mu ciągle głowy zawracać smsami typu „Jak Ci idzie?”
- Serio chcesz mi pomóc? Przydałoby się, ale wiesz, nie chcę Cię wykorzystywać. Ale skoro chcesz… możesz zrobić użytek ze swojego wzrostu i powymieniać wodę w górnych klatkach. Ja bym musiał wejść na stołek. I ubierz fartuszek. – w stronę Abukary pofrunął różowy królisiowym fartuch, który zwykle nosił Nanao. – Ja pozanoszę te rzeczy na zaplecze.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Yuto Abukara on Pon 27 Lip 2015, 22:01

- Z czasem wymyślę jakieś o mrówkach, karłach, jeżach, myszach i innych małych istotach. Mam dość spory wybór. - odpowiedział z zadowoleniem. - W sumie to jeż jest niezłą opcją.
Przyjął fartuszek i uniósł brew, przyglądając mu się ze szczerym rozbawieniem. Zaraz jednak założył go na siebie i pociągnął Nanao w stronę najbliższego lustra w nie innym celu, jak właśnie zrobienia zdjęcia, które już po chwili wylądowało na facebooku z podpisem "Wymarzony strój roboczy: piękni w nowej odsłonie". Uśmiechał się przy tym jak ostatni idiota.
- No. Teraz możemy brać się do roboty. - dodał i poczochrał włosy chłopaka. Zaraz jednak zabrał rękę, jakby nadział dłoń na jeże igły. - Będziesz potrzebował zmiękczacza, czy czegoś.
Pokazał mu język. Nie przeciągał jednak widząc sporą ilość klientów, po prostu zabrał się za wymianę wody w pojemnikach: wszystkich, nie tylko tych u góry.
Później zajął się wykładaniem towaru: to było całkiem łatwe, bardziej skomplikowane czynności jak obsługa kasy wolał jednak pozostawić przyjacielowi. Nie zagadywał go więcej, aż nie skończył, bo i faktycznie przyszedł go odciążyć, a nie mu przeszkadzać.
Kiedy towar był rozłożony, wyszedł i złapał jedno z ciasteczek.
- Nie robiłbym tego. Szczury potrafią obgryźć człowieka ze skóry, serio. - powiedział absolutnie poważnym tonem patrząc, jak jakiś małoletni człowiek wtyka palce w klatkę ze szczurami mimo kartki zabraniającej. Nie był pewien, czy straszenie dzieci potencjalnych klientów to dobry pomysł, wolał jednak, żeby Nanao nie miał problemu, jeśli zwierzę faktycznie by młodego ugryzło. No i mina, jaką zrobił chłopiec zabierając dłoń była zdecydowanie warta świeczki.
- Serio?
Spytał tamten, robiąc wielkie oczy.
- Serio-serio. - odpowiedział, imitując sposób w jaki robił to Shrek i uśmiechnął się szeroko.
avatar
Yuto Abukara

Wzrost : 180 cm
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t346-yuto-abukara

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Wto 28 Lip 2015, 08:38

- Zdurniałeś. – lakonicznie skomentował zaciągnięcie go przed lustro, obfotografowanie i jeszcze wrzucenie zdjęcia na tego nieszczęsnego facebooka. Nanao domyślał się, że albo zrobił jakąś niesamowicie głupią minę, albo zamknął oczy. Albo jedno i drugie, a teraz cały internet może to podziwiać.
- Tobie za to przydałaby się szczotka. Czesałeś się dzisiaj w ogóle po tym jak wypełzłeś z łóżka? No, chyba, że TO to taki artystyczny nieład i nowa moda. – odgryzł się niemiłosiernie, wyciągając rękę i przeczesując delikatnie sterczące na wszystkie strony kosmyki na karku Yuto.
Praca szła nad podziw sprawnie. Chłopak szybko wykonał pracę, po czym zabrał się jeszcze za przydział Nanao, którego to wiecznie odciągali od towaru klienci z pytaniami. Był mu za to niezmiernie wdzięczny. Gdyby nie Yuto, Nanao pewnie musiałby zostać dobrą godzinę po zamknięciu, żeby uporać się ze wszystkimi pracami.
Parsknął śmiechem, kiedy przyjaciel na poczekaniu wymyślił bajeczkę o obdzieraniu ze skóry przez szczury. Aczkolwiek zniechęciło to chłopca do wtykania palców do klatki dosyć skutecznie, jednak, w tym samym momencie, zainteresowanie szczurem wzrosło do takich rozmiarów, że Nanao nie miał wątpliwości, że mały zrobi wszystko, by naciągnąć rodziców na zwierzaka. Nie ma to jak reklama.
- Może aż tak nie, ale potrafią naprawdę dotkliwie pogryźć, kiedy są przestraszone. – sprostował, podchodząc do klatki i otwierając drzwiczki. Włożył rękę do środka i położył ją płasko. Szczur, po krótkiej chwili wahania sam wszedł na wyciągniętą dłoń. – Widzisz? Jak komuś zaufa, to będzie potulny jak baranek.
Piskom i zachwytom nie było końca i, koniec końców, szczurek powędrował do nowego domu.
- Ty powinieneś w reklamie robić, a nie w mechanice. – zagadnął Yuto, podchodząc do lady i częstując się ciastkiem. – Chyba właśnie zasłużyłeś na porządny obiad.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Yuto Abukara on Wto 28 Lip 2015, 19:20

- Przez chwilę myślałem o tym, żeby mu opowiedzieć o chińskich metodach tortur powiązanych ze szczurami, ale chyba na taką reklamę jest JESZCZE za młody. Zostawię to dla kolejnych.
Yuto uśmiechnął się szeroko, opierając o ladę. Też wziął ciastko. Trzeba sporo jedzenia, aby dostarczyć odpowiednią ilość energii metrowi osiemdziesiąt żywej wagi! A cukier daje najwięcej energii. Nawet, jeśli to nie prawda, nie wyprowadzajcie go z błędu, Yuto lubi słodycze.
Na informację o obiedzie skinął jedynie głową.
- Zdecydowanie zasłużyłem. Co mi ugotujesz?
Spojrzał na chłopaka. Sporo już od niego wypasożytował co prawda, jednak... no, odpłaci mu się w końcu. Dziś z resztą zdecydowanie sobie zasłużył. Nie lubił być kompletnym darmozjadem.
- Jest tu coś jeszcze do zrobienia? - spytał. - Poza klientami oczywiście. Kasy wolę nie dotykać. o dodał. Wziął jeszcze ciasteczko i korzystając z tego, że chwilowo w sklepie nie było zbyt wielu klientów, zaczął przyglądać się zwierzakom. Fajnie by było jakiegoś mieć. W sumie to myślał o tym ostatnio i teraz znów zaczął się zastanawiać.
Kucnął przy szczurach, po czym zerknął na chomiki. Żółw byłby fajny, ale pewnie trzebaby sporo się o takim dowiedzieć... a może lepiej zostawi to na kiedy indziej?
avatar
Yuto Abukara

Wzrost : 180 cm
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t346-yuto-abukara

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Wto 28 Lip 2015, 22:27

- Że co? Metody tortur? Nie, zresztą nie chcę wiedzieć! – zakrył uszy rękoma, jakby to miało pomóc mu odgrodzić się od strasznych informacji, które w każdej chwili Yuto mógł mu powiedzieć. Nie, po prostu nie! Stop wykorzystywaniu zwierząt w tak okrutny sposób!
Dopiero, kiedy był pewien, że niechciane informacje nie zaatakują go znienacka, opuścił ręce i sięgnął po ciastko. Będzie musiał podpytać potem przyjaciela, gdzie je kupił. Były przepyszne.
- Ugotuję co tam będziesz chciał. Ale bez szaleństw. – zastrzegł od razu, mając nadzieję, że Yuto nie wpadnie na pomysł jakiegoś pieczonego prosiaka z jabłkiem w pysku. Skąd on by wytrzasnął całego prosiaka?
- Do zrobienia chyba już nic nie ma. Przed wyjściem tylko nakarmię jeszcze zwierzaki. Chyba, że masz nieodpartą potrzebę wysprzątania klatek. Nie będę Cię wtedy zatrzymywał. – wytknął mu język. Podążył wzrokiem za przyjacielem, po czym sam po prostu podszedł do niego.
- Nie chciałbyś jakiegoś zwierzaka? Oczywiście takiego na warunki akademickie. Wiem, że pewnie nie czujesz się tam samotny, wszędzie pełno ludzi, ale zwierzak to naprawdę fajny towarzysz.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Yuto Abukara on Wto 28 Lip 2015, 22:53

- Urocze/
Uśmiechnął się pod nosem, patrząc na Nanao. Przesunął dłonią po swoich rozczochranych włosach, ani trochę się nimi nie przejmując i zaczekał, aż ten znów zacznie go słuchać. Nie miał zamiaru go torturować niechcianymi informacjami, bo i niby czemu?
Yuto przywykł do tego, że Nanao pod wieloma względami przypomina kobiety i trochę w podobny sposób go traktował. Nawet, jeśli dokuczał to nie zamierzał dręczyć krwawymi, czy brutalnymi nowinkami, jakie jego często interesowały.
- Mam w sumie ochotę na kurczaka. Nie ważne, jak robionego, jak ci będzie najwygodniej.
Nie był zbyt wymagający. Lubił kuchnię Nanao. Domową. Dobrze mu się kojarzyła. Ciepło i przytulnie, z jego małą ostoją spokoju i kompletnym oderwaniem od ruchliwej codzienności. Nanao cały był jednym wielkim oderwaniem od normy, jeśli chodzi o życie Yuto.
- Nie, sprzątanie mi się nie marzy. A o zwierzaku akurat myślałem. - przyznał, patrząc na klatkę. Uśmiechnął się pod nosem na myśl, jak dobrze się dogadują. Kiedy to się zaczęło? Nanao bardzo często zgadywał jego myśli.
- Ale nie wiem, co się najlepiej nada do akademika i w ogóle. Nie chciałbym jakiegoś zwierzaka przypadkiem skrzywdzić ot, bo nie mam o nim wiedzy. - przyznał, przyglądając się kolejnym klatkom i terrariom.
avatar
Yuto Abukara

Wzrost : 180 cm
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t346-yuto-abukara

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Sro 29 Lip 2015, 08:44

- Kurczak. Okej, coś wymyślę. – pokiwał głową. Całe szczęście, że Yuto za podstawę diety uważał mięso, bo Nanao w robieniu sałatek był beznadziejny. I jakoś nie przekonywała go do siebie zielenina. Pal licho, że kochał zwierzątka. Dobry kotlet nie był zły. – Daj tylko znać, kiedy by Ci pasowało.
- Zależy, co by Wam pozwolili trzymać w tym akademiku. Pies i kot raczej odpadają. – uśmiechnął się na myśl, że koronny argument przyjaciela „zabiorę Ci Księcia i będę go trzymał w akademiku” odpadają w przedbiegach z przyczyn czysto logistycznych.
– Ale taki szczurek, chomik czy rybka to chyba problemu by nie robiło. Dobra, chomik może nie. To stworzenia nocne, które potrafią nieźle zaiwaniać w tym swoim kółeczku i narobić niezłego hałasu. Ale ogólnie takie zwierzaki nie są wymagające. Zmieniasz im codziennie wodę, dajesz jedzonko. Sprzątasz klatkę, a czasem bierzesz na rękę i chwilę głaszczesz, kiedy potrzebują czułości. Tyle. Poradziłbyś sobie. No i masz przecież mnie. – zakończył, by po chwili namysłu, z jeszcze szerszym uśmiechem dodać.
– Jeśli miałbyś jakieś pytania, to zawsze mógłbym Ci pomóc.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Yuto Abukara on Czw 30 Lip 2015, 22:41

- Dzisiaj wieczorem idę do pracy. Muszę trochę nadgonić. W tygodniu pewnie przesiedzę tam jakiś czas. Możesz czasem wpaść. Napatrzysz się na przystojniaków ubrudzonych smarem.
Puścił Nanao oczko. Sam chętnie się przyglądał swojemu szefowi nawet, jeśli facet nie był zbytnio w jego typie, kiedy odpowiednio się ubrał, potrafił wyglądać cholernie seksownie.Szczególnie skupiony na robocie
- Ale może jakoś w środę? Postaram się skończyć wcześniej i koło siedemnastej bym był u ciebie. - dodał po chwili namysłu, choć dalej patrzył na zwierzęta. W końcu sięgnął do klatki do której jeszcze niedawno palce wkładał pewien chłopczyk. Szczury wydawały mu się cholernie sympatyczne. Jeden szczególnie zwrócił jego uwagę. Niewielkich rozmiarów, w większości ciemno szary z białą plamką na pyszczku, obejmującą brzuszek i nóżki.
Wyjął go z klatki i ułożył sobie na dłoni.
- No spójrz. Czy Hektor nie wygląda jakby już mnie kochał? - uniósł ręce, żeby Nanao też mógł się przyjrzeć jego już nazwanemu, nowemu pupilowi. Postanowił już, że wyniesie go dziś ze sobą ze sklepu.
- Jada normalnie jakieś roślinki i inne takie i będzie dobrze? - wolał poznać jeszcze jakieś szczegóły. Nie chciał zrobić Hektorowi krzywdy.
avatar
Yuto Abukara

Wzrost : 180 cm
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t346-yuto-abukara

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Pią 31 Lip 2015, 15:58

- „Przystojniacy ubrudzeni smarem” mówisz? No, to koniecznie będę musiał wpaść. Tylko nie wiem, czy owi przystojniacy nie będą się denerwować, jak im taki kompletny laik, w dodatku chuchro, będzie się kręcił po zakładzie. – zaśmiał się. W sumie nigdy nie był u Yuto w pracy, podczas gdy Yuto odwiedzał go namiętnie. Czas było to zmienić, zwłaszcza, kiedy Abukara sam mu to proponował.
- Środa jak najbardziej pasuje. Będzie kurczak i Monopol. – oświadczył. Przyjaciel kazał mu kupić jakąś planszówkę? To poszedł do sklepu i kupił.
O mało co nie parsknął śmiechem, kiedy Yuto wyciągnął z klatki małego szczurka i jeszcze nadał mu imię.
- „Hektor” brzmi uroczo. I na pewno Cię pokocha. – pogłaskał szczurka po łebku, po czym wstał z kucek i ściągnął z regału prostą klatkę. Nasypał do środka trocin, zamontował poidełko z wodą, wstawił plastikowy domek-schronienie, a na końcu do małej miseczki nasypał ziaren.
- Nowy domek Twojego Hektorka. Włóż go tam, zobaczymy czy mu się spodoba. Jada surowe warzywka typu marchewka. Ale głównie jedzą ziarno. Możesz kupować mu luzem, albo w takich pałkach. – wyciągnął z pudełka jedną z takich pałek i zaprezentował przyjacielowi. - Są o różnych smakach, więc najlepiej spróbować różnych i zobaczyć, która najbardziej mu zasmakuje. Jeśli kupujesz luzem dopilnuj, żeby były to miksy, a nie jedno ziarno. Trociny wymieniaj raz w tygodniu lub częściej jeśli będzie mocno brudził. Wodę zmieniaj codziennie. To chyba na tyle na początek.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Yuto Abukara on Pią 31 Lip 2015, 20:09

- Będziemy czekać z wytęsknieniem.
Zaraz jednak cała uwaga Yuto skupiła się na szczurku, który dostał klatkę, poidełko i trociny. Sam zaczął rozglądać się po sklepie za jakimiś zabawkami, które wydawały mu się nadawać. Pokazywał Nanao kolejno miniaturową pluszową marchewkę, kołowrotek i piłeczkę, pytając czy coś takiego nie zrobi w żaden sposób Hektorowi krzywdy. W końcu zestawił wszystko i osobiście pokasował (o ile samej kasy-kasy tykać nie chciał, to pikające coś do kasowania zawsze wydawało mu się fajne). Nie policzył sobie jedynie za szczurka.
- Miłości kupować nie można, więc Hektor jest prezentem. - oznajmił z uśmiechem i skinął głową na instrukcję obsługi nowego pupila.
- To może będę się zmywał. Przyjechałem motorem, ale wychodzi na to, że wracam autobusem. Chociaż może lepiej, jak zawiozę go do ojca, mieszka najbliżej i tam się ktoś szczurkiem zajmie. Z akademika powinienem się wynieść na wakacje, ale jeszcze się ogarniam.
Stwierdził z zastanowieniem.
- Chyba, że ty go przyjmiesz na kilka dni póki sobie czegoś nie wynajmę? - spytał zaraz.
avatar
Yuto Abukara

Wzrost : 180 cm
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t346-yuto-abukara

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Pią 31 Lip 2015, 20:44

Parsknął śmiechem. Yuto jednak nigdy nie przestanie go zadziwiać.
- Oczywiście. Hektor jest prezentem za pomyślnie zdane egzaminy. Niech kocha Cię do końca swojego szczurkowego życia. – zaśmiał się. Widać było, że nowy domek Hektorowi jak najbardziej się spodobał. Aktualnie szczurek wesoło hasał w obrotowym kółeczku, usiłując dobiec do sobie tylko znanego celu.
- Ja go mogę popilnować przez te kilka dni. Nie wiem czy Twój ojciec lubi szczury i chyba lepiej tego nie sprawdzać, bo jeszcze gotowy paść na zawał albo potraktować biedaka kapciem. U mnie będzie bezpieczniejszy. Książę jest przyzwyczajony do gryzoni, więc na pewno nic mu nie zrobi. Prawda, Sierściuchu? – podrapał kota za uchem. Rudzielec ułożył się wygodnie na ladzie, jedynie kątem oka obserwując kręcącego się w kółku Hektora.
- Nie wiedziałem, że akademiki zamykają na wakacje. Kiepsko, że musisz wynajmować coś specjalnie na wakacje.
Chyba, że wcale nie musisz…
- Możesz zamieszkać u mnie do momentu jak będziesz mógł wrócić do akademika. – palnął, zanim zdążył tak naprawdę pomyśleć. – Jeśli oczywiście chcesz.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Yuto Abukara on Wto 04 Sie 2015, 20:32

Zadowolony patrzył na swojego nowego pupila z absolutną miłością. Zaraz się jednak wyprostował, bo i wszystko co mówił Nanao bardzo mu się podobało.
- Nie do końca zamykają, ja po prostu byłem jakiś nieogarnięty i nie załatwiłem tego na czas... nie ważne z resztą. W każdym razie pewnie, chętnie skorzystam. Jeśli jesteś pewien, że chcesz mnie na tak długo. Byłbyś jak moja żona, czy coś.
Zaśmiał się udając, że nie widzi jak głupio palnął. Wcale nie był pewien, czy dobrze robi. Jego serducho już teraz dziwnie się zachowywało przy tej kociej mamie, a on nie był pewien, czy to dobrze. Bardzo nie chciał stracić przyjaźni chłopaka.
Z drugiej strony nigdy nie był typem uciekającym przed uczuciami. Uważał krycie się z nimi za idiotyzm i zawsze nabijał się z osób, które zerkają z boku i czekają aż druga osoba zacznie czytać w myślach.
Cóż, póki co ma do miłości Hektora w każdym razie. Może porandkuje trochę i zobaczy co z tego wyjdzie?
- Too... sprowadzę się jakoś za kilka dni skoro tak. O ile nie zmienisz zdania, daj znać jak co.
avatar
Yuto Abukara

Wzrost : 180 cm
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t346-yuto-abukara

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Wto 04 Sie 2015, 21:22

- Jak dla mnie to żaden problem. Miejsca jest dosyć, pomieścimy się we dwójkę. Zawsze będzie można z kimś pogadać.
Wybuchnął śmiechem słysząc, że awansował w rankingu z „kociej mamy” na „żonę”.
- Może być i żona. Gotowanie obiadków, śniadania do łóżka i pranie brudnych skarpetek to moja specjalność.
Nie widział właściwie w tym nic dziwnego. Ot, dwóch przyjaciół będzie mieszkało razem przez dłuższy czas. Będą razem jadać, rozmawiać i razem spać, bo pewnie żaden z nich nie będzie chciał spać na kanapie. No i co w tym dziwnego? Nic przecież.
To nie tak, że Nanao nie chciał widzieć żadnych podtekstów tej całej sytuacji. On ich po prostu zwyczajnie nie widział. Nie docierały do niego, jak 99% innych subtelnych aluzji i dwuznacznych sytuacji. Do niego najlepiej było mówić wprost. Inaczej po prostu nie rozumiał. Albo rozumiał inaczej…
- W każdym razie po prostu pakuj walizki i się wprowadzaj. Ja zabieram dzisiaj Hektora do siebie, ogarnę trochę moje cztery kąty, zrobię Ci trochę miejsca w szafie, żebyś nie musiał siedzieć przez tyle czasu na torbach. I nie zmienię zdania, nie martw się. – uśmiechnął się lekko.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Yuto Abukara on Sob 08 Sie 2015, 22:01

- Okej. Skoro tak to ja się zmywam narazie. Odezwę się, jak będę popakowany i w ogóle, żeby wiedzieć czy jesteś w domu. Mógłbym dorobić klucze? Trochę słabo z jedną parą, jak obaj będziemy pracować, ja nie zawsze wiem wcześniej o której skończę.
Spytał zaraz. A kiedy i ta kwestia została ustalona, wsadził rękę do klatki Hektora i pogłaskał jego szczurzy łepek. Zaraz jednak ją zamknął.
- Dobra. To narazie, do za niedługo.
Uśmiechnął się wesoło i wyszedł coraz mocniej czując radość zwykle powiązaną z nadchodzącymi wakacjami.

zt x 2
avatar
Yuto Abukara

Wzrost : 180 cm
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t346-yuto-abukara

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Shinobu Abe on Czw 30 Cze 2016, 08:24

Cała sytuacja nie działa się w sklepie zoologicznym, a na ulicy tuż przed sklepem. Można było ją zobaczyć przez okno witryny sklepowej, a że sytuacja była zdecydowanie niecodzienna, zwracała uwagę.
Ze sklepu zoologicznego wyszła starsza pani ciągnąc za sobą swój śmieszny ceratowy wózeczek na zakupy, zapewne wypełniony po brzegi kocią karmą albo żwirkiem do kuwety. Korzystając z okazji, że przez ów ceratowy wózeczek drzwi były dłużej otwarte, ze sklepu za starszą panią wywędrował na zewnątrz puszysty rudy kot. Usiadł na chodniku i zaczął się myć, a pani z wózeczkiem na zielonym przeszła przez pasy. Kiedy światło zmieniło się na czerwone dla pieszych, a żółte dla kierowców, rudy kot spojrzał na stojącą juz po drugiej stronie ulicy starszą panią i chyba postanowił za nią pójść, bo wszedł na przejście dla pieszych. Auta po drugiej stronie skrzyżowania zdążyły już ruszyć na zielonym i sytuacja skończyłaby się tragicznie dla kota, gdyby nie stojący równiez na światłach, po tej samej stronie skrzyżowania motocyklista, który albo bardzo kochał koty, albo był niespełna rozumu, albo uwielbiał adrenalinę, albo - co było najbliższe prawdzie - wszystko na raz. Z głośnym warkotem ruszył z miejsce przecinając przeciwny pas, chwytając za fałd skóry na karku kota i porywając go na motocykl. Ktoś zaczął krzyczeć kiedy błyskawicznie przemknął między dwoma rozpędzonymi autami, a później wpadł z motocyklem na pusty chodnik i zatrzymał się tylnym kołem na ścianie sklepu zoologiczego odłupując spory kawałek tynku. Kot najwyraźniej był przerażony, bo się szamotał i drapał, ale motocyklista miał na sobie skórzaną kurtkę, więc niewiele sobie z tej szamotaniny robił. Ktoś jeszcze na niego trąbił, ale gdy rzucił okiem na skrzyżowanie, stwierdził, że nikomu nic się nie stało i przez jego ryzykowną akcję ratunkową nie doszło do żadnej stłuczki. Nadal trzymając szamoczącego się kota za kark, jak małe kocię, zaczął się histerycznie śmiać i usiadł na chodniku obok poodzieranego motocyklu. Zamknął wystraszonego kota w ramionach, żeby ponownie nie uciekł na ulicę.
-Kurwa, stary, to było genialne... Cicho, spokojnie. Chcesz zatłuc siebie i mnie przy okazji? Ja też prawie spierdoliłem ze strachu. Spokojnie.-mówił do kota, zupełnie ignorując ludzi wokół, którzy patrzyli na niego jak na wariata. Bo czy ktoś, kto dla przypadkowego kota ryzykuje życiem swoim i innych może być normalnym?
Taki jednak był Romeo. Nie był normalny, to było pewne. Pewne było też to, że uważał koty za o wiele bardziej wartościowe niż większość ludzi. Bywały wredne i chamskie, jak ten rudzielec, który go właśnie z wdzięczności podrapał po policzku, ale przynajmniej nie były fałszywe i zakłamane.
-Nie ma sprawy, cieszę się, że doceniasz, że Ci dupę uratowałem. -powiedział spokojnie czując pieczenie na policzku. Chyba nawet poleciało trochę krwi. Miał nadzieję, że nie zostanie mu po tym blizna, chociaż nawet jeśli, nie przejąłby się. Kot po chwili też zaczął się uspokajać i chyba przyzwyczajać do obecności mężczyzny, który jedną ręką wciąż zamykał go między sobą a chodnikiem, a drugą głaskał jego miękkie futerko.

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Czw 30 Cze 2016, 19:04

Dopiero głośny huk oderwał Nanao od kasy fiskalnej. Spanikowany, że znowu jakieś auto rozbiło mu się na wystawie sklepowej (już dwa razy musiał wzywać szklarza do wstawienia nowej szyby, kiedy to jakieś auto nie wyrobiło przed skrzyżowaniem i niemal wjechało mu do sklepu), podbiegł do okna. Tym razem to był tylko motor. Kierowca co prawda nie wyglądał jakby miał zaraz umrzeć, ani też raczej nie potrzebował pilnej konsultacji lekarskiej, jednak Akito i tak wolał się upewnić, czy wszystko jest w porządku. Żeby później nie mieć delikwenta na sumieniu i nie musieć się szlajać po sądach i komisariatach.
Wypadł przed sklep, żeby ocenić ewentualne straty. Trochę tynku odpadło ze ściany, jednak nie jakoś wiele i nie wyglądało to wcale jak najgorzej. Motocyklista też był w jednym kawałku. Jedynie przechodnie i kierowcy samochodów przystawali, żeby obejrzeć zbiegowisko, zaraz jednak ruszali dalej, nie zaobserwowawszy nic specjalnie szokującego.
Nanao także chciał wrócić do sklepu, kiedy do jego uszu doszedł pisk. Rozpoznałby go nawet przez sen i sprawił on, że wszystkie włosy stanęły mu dęba. Szybkie oględziny i już zlokalizował biedną przerażoną rudą kupkę, miotającą się w objęciach motocyklistów.
- Książę! – krzyknął i już szarżował, żeby wyrwać ulubieńca z łap nieznajomego. Nie było jednak takiej potrzeby. Kocur sam się uwolnił, popędził do właściciela i schował mu się pod koszulką. Nanao wyraźnie czuł jak bardzo jest przerażony.
Wlepił w mężczyznę ostre spojrzenie, które wyraźnie dopominało się o wyjaśnienia, czemu miętolił mu w tak niedelikatny sposób kota. I oby było ona naprawdę dobre, bo Kocia Mama już była na skraju i miała ochotę mu ostro przywalić.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Shinobu Abe on Czw 30 Cze 2016, 20:09

Romeo aż uniósł brwi w geście zdziwienia. To ja tu motor rozbijam dla potwory, a właściciel jeszcze ma do mnie pretensje? Zaśmiał się zupełnie nie przejmując się tym co właściciel sklepu o nim pomyśli. A biorąc pod uwagę, że nadal siedział na chodniku, w lekkim rozkroku z ugiętymi w kolanach nogach, obok motoru, który zajmował pół chodnika, że nie kłopotał się otarciem cieniutkiej stróżki krwi cieknącej po policzku z zadrapania i się śmiał pod nosem patrząc w chodnik, to można było pomyśleć, że jest zdrowo stuknięty.
-Książę? O rany, wszystko jasne. Musisz jego wysokości wyjaśnić, by bez korony i orszaku nie wychodził na ulicę, a przynajmniej nie na czerwonym, bo plebs za kółkiem nie wie że potrąca Księcia. -stwierdził i dopiero teraz zorientował się że ma krew na policzku. Otarł ją wierzchem dłoni.
-Pięknie, kurwa.Widząc czerwoną posokę na wierzchu dłoni zaklął cicho. Jak jest krew, to może zostać pieprzona blizna.
Dopiero teraz, nadal na siedząco zaczął oglądać swoje ręce i nogi by oszacować ewentualne straty. Widząc, że jest ich niewiele uspokoił się nieco. Przeczesał palcami niesforne blond włosy i dopiero teraz wbił na dłużej spojrzenie we właściciela sklepu.
No proszę, jaka ładna buźka... i zgrabne nogi.
-Swoją drogą za uratowanie książęcego ogona powinienem zostać pasowany na rycerza, dostać ćwierć skarbca, albo rękę Księżniczki, no nie? Albo przynajmniej kawę na królewskim dworze, jak już pozbieram swojego rumaka i sprawdzę czy żyje. Przemyślcie to, dobrych poddanych trzeba motywować. -powiedział i zgodnie z zapowiedzią wstał i podniósł motor, a później zaczął go uważniej oglądać by sprawdzić czy nic mu się nie stało.

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Czw 30 Cze 2016, 21:13

Pierwsze wrażenie jest zwykle najważniejsze. To ono decyduje, czy lubi się daną osobę czy też nie. A pierwsze wrażenie Nanao o właśnie co poznanym motocykliście było, że jest on skrajnym wariatem.
No bo kto normalny wjeżdża komuś motorem w sklep, siedząc na krawężniku obściskuje zupełnie obcego kota i jeszcze się z tego śmieje?
Dlatego czym prędzej chciał wziąć nogi za pas i zabarykadować się w swoim ustroniu, do którego to żadne świry nie mają dostępu. Stał jednak dalej na tym krawężniku, gapiąc się na tego blond-wariata i słuchając jego nietrzymającej się kupy przemowy.
- Nie ja go tak nazwałem. – powiedział nagle, urażony. Jakby to, kto nazwał Księcia „Księciem” było w tym momencie najważniejsze na świecie.
- Serio wszedłeś na ulicę na czerwonym świetle? – zignorował wcześniejsze, okropnie niecenzuralne słowa obcego, pochylił głowę i zwrócił się do swojej koszulki. Ta miauknęła, co równie dobrze mogło oznaczać cokolwiek. Nanao jednak zrozumiał, bo westchnął cierpiętniczo. – Mówiłem ci, że jak chcesz wychodzić, to na podwórko z tyłu, a nie na ulicę. Od teraz szlaban na wędrówki!
- A co do Ciebie… - zaczął, jednak w tym momencie chłopak zaczął wyrzucać z siebie kompletnie niezrozumiałe zdania. – Co? Jaka księżniczka? To jest Książę. – stwierdził zupełnie poważnie, pokazując palcem na wystające z koszulki rude wąsy.
- A kawę mogę Ci zrobić. I udostępnić zlew i jakieś plastry. Jeśli chcesz. Koniec końców uratowałeś tego tu przed byciem „kotten klopsen”. Jeśli chcesz. – dodał szybko.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Shinobu Abe on Czw 30 Cze 2016, 22:43

Motor posłusznie odpalił, więc wyglądało na to, że wszystko jest z nim ok. Shinobu zgasił silnik, postawił maszynę na nóżkach i wyjął kluczyk ze stacyjki.
-Nie chcę się jakoś bardzo narzucać z tą kawą. Tak tylko rzuciłem, bo w sumie fajnie byłoby wypić kawę w Twoim towarzystwie, ale nie czuj się zobowiązany dlatego że Księcia z ulicy zgarnąłem. Każdego innego kota też bym ratował i bez kawy... ale z umywalki i plastrów chętnie skorzystam. -zgodził się i po chwili wszedł za mężczyzną do sklepu zoologicznego.
-No no, widzę, że Książę włada całkiem ładnym królestwem. -stwierdził rozglądając się po sklepie i zatrzymując chwilę dłużej przy klatce ze szczurkami. Były urocze, aż dziwne, że Książę na nie nie polował. Grzecznie poszedł na zaplecze, gdzie najpierw umył ręce, a później twarz. Nakleił sobie plaster na nadgarstek w miejscu, które otarł o chodnik spadając z motoru. Próbował też nakleić plaster na policzek, ale ze względu na brak lustra w zasięgu wzroku było to dosyć trudne.
-Byłbyś tak miły i opatrzył mi ten policzek? Nie widzę gdzie jest skaleczenie. -wyjaśnił podając plaster Nanao i nadstawiając twarz w jego kierunku. Wypadałoby opuścić wzrok, bo przecież znali się zaledwie chwilę, ale Shinobu najwyraźniej nic sobie nie robił z tego, co wypadałoby, bo wpatrywał sie swoimi ciemnoniebieskimi, w tym świetle niemal granatowymi, oczyma w oczy mężczyzny.
-Kto nazwał Księcia Księciem?

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Pią 01 Lip 2016, 20:00

W momencie, kiedy mężczyzna wyraził chęć skorzystania z umywalki, Nanao już otwierał drzwi do sklepu. Podszedł do lady, wytrząsnął Księcia zza koszulki, pogłaskał go ze dwa razy za uchem, a później zaprowadził gościa na zaplecze.
- Powiedzmy, że włada. Ma kilku przyjaciół, reszta menażerii jest mu raczej obojętna. – wyjaśnił, wyjmując z szuflady plastry i nożyczki.
Kiedy moto-wariat pochylił się w jego stronę, Nanao spokojnie rozpakował plaster i beznamiętnie nakleił mu go na policzek. Zastanawiało go tylko w jakich okolicznościach przeszli na ty i czy coś przegapił, w obawie przed utratą futrzastego kochania.
- Poprzedni właściciel sklepu. Dostałem go w spadku z Księciem i całą resztą. – powiedział, odsuwając się kawałek, by chwycić czajnik i napełnić go wodą. – Oferta kawy jest aktualna, chociaż to zwykła zalewajka. Więc jak?
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Shinobu Abe on Nie 17 Lip 2016, 21:42

Shinobu nie byłby sobą, gdyby bezczelnie nie wpatrywał się w oczy właściciela sklepu kiedy ten opatrywał mu podrapany policzek. Każda normalna osoba poczułaby się skrępowana gdyby obcy człowiek patrzył jej w oczy z tak bliska, ale mężczyzna był zupełnie spokojny, beznamiętny, najwyraźniej nie widział w tym niczego dziwnego czy niestosownego.
Kompletnie nie łapie żadnych aluzji, nie rozumie ironii, nie widzi żadnych dwuznaczności. Dziwny, ale na swój sposób uroczy.
-Jesteś naprawdę interesujący. -stwierdził, tym razem mówiąc wprost.
Spiął się nieco i wyraźnie spochmurniał słysząc, że chłopak nie jest byle pracownikiem sklepu, a jego właścicielem.
Dostał w spadku razem z resztą sklepu. Szkoda. Ma zgrabne nogi, śliczną buźkę i jest naprawdę uroczy. No i najwyraźniej lubi koty. Zabrałbym się za niego, ale facet ma swój sklep i na bank jest przy kasie. Nie ma szans, żeby się mną zainteresował. Popatrzę sobie jeszcze trochę i się zbieram.
-Darmowa kawa to najlepsza kawa. Spoko i tak jakoś nie miałem nigdy okazji pić innej niż zalewajka, a poza tym…
Przez chwilę obserwował jak mężczyzna przygotowuje kawę, ale kiedy zorientował się, że rudy kot przyszedł na zaplecze, stanął w progu i na nich zerka, przerwał w pół słowa i zupełnie ignorując mężczyznę, skupił całą uwagę na kocie. Kucnął na ziemi przodem do zwierzaka, pokazując odsłonięte puste ręce. Nie zrobił ani kroku w jego stronę pozwalając by to zwierzak zadecydował czy chce przyjść czy nie.
-Nadal się na mnie złościsz, Książę? Wybacz, ale nie było czasu podnosić Cię inaczej. W innych okolicznościach na pewno zachowałbym się bardziej taktownie. Nie złość się, chodź, daj mi drugą szansę, poznamy się jak należy. - mówił do kociaka. O ile dotychczas brzmiał odrobinę wyniośle i sztucznie, o teraz kiedy mówił do zwierzaka brzmiał całkiem sympatycznie i kojąco. Jak zupełnie inna osoba. Jak gdyby Księcia traktował z większym szacunkiem, zainteresowaniem i bardziej poważnie niż jego właściciela.

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Nie 24 Lip 2016, 18:03

- Interesujący? – powtórzył, kompletnie nie wiedząc o co nowo poznanemu mężczyźnie chodzi.
Interesujący? Że niby on? W którym miejscu? Przecież on jest zaprzeczeniem interesującego człowieka. „Interesujący Nanao Akito” to ewidentny oksymoron. Wstaje rano, ubiera się i jedzie do sklepu. Po pracy wraca, je coś, rozbiera się i śpi. I tak codziennie. Świątek, piątek czy niedziela. Właściwie można powiedzieć, że jego życie kręciło się wokół zwierzaków. Nie, żeby mu to jakoś przeszkadzało. Lubił swój sklep i nie wyobrażał sobie robić coś innego. Był całym jego życiem, chociaż wiedział, że dla większości osób, to życie było zdecydowanie zbyt nudne.
Interesujący to był raczej ten nieznajomy. A na pewno dziwny.
- Proszę, kawa. – wyciągnął rękę z kubkiem parującej zalewajki w stronę, gdzie jeszcze przed chwilą stał mężczyzna. Jednak jego już tam nie było.
- Hę? – Nanao rozejrzał się po niedużym zapleczu. Dopiero po sekundzie dostrzegł kucającego na progu blondyna i nieufnie potrząsającego ogonem Księcia. Uśmiechnął się na ten widok.
- Masz. – wręczył mężczyźnie wydobyty z szuflady koci smakołyk, wyglądem i zapachem przypominający najzwyklejszego kabanosa. – Książę to przekupny kot. Na pewno Ci wybaczy.
Przynęta zadziałała idealnie i już po chwili rudzielec krążył wokół nóg blondyna ocierając się o nie i dopominając się o dokładkę, jakby zbezczeszczenie książęcego futra nie miało miejsca.
- Tak w ogóle, to jak się nazywasz? – zapytał, jakby dopiero teraz dostrzegł fakt, że nie zna imienia motocyklisty-wariata.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Shinobu Abe on Czw 28 Lip 2016, 22:20

Na chwilę zupełnie się wyłączył, dopóki nie dostał kociego przysmaku. Uśmiechnął się wtedy do mężczyzny absolutnie szczerze, podziękował grzecznym skinieniem głowy i zaczął na zmianę karmić Księcia kawałkami kociego kabanosa i miziać go po szyi i za uszami.
-Mhmm. Interesujący. Przystojny i wyjątkowo uroczy. Chętnie zainteresowałbym się Tobą intensywniej, ale coś czuję, że za wysokie progi na moje nogi, więc szkoda tracić energii. - mówił nie podnosząc na niego nawet wzroku, skupiając całą uwagę na kocie. Miał już niemalże pewność, że metafory właściciel zoologicznego też nie ogarnie, więc mówił co miał na myśli. Trochę go też bawiło, że w sumie mógłby powiedzieć co tylko by chciał i dopóki nie mówi jasno i wprost, to facet go nie rozumie.
Wstał kiedy koci przysmak się skończył i sięgnął po kawę.
-Jestem Abe Shinobu. Na ulicy zwykle mówią mi Romeo, reaguje w sumie na to lepiej niż na imię. Abe chyba wystarczy. Z resztą pewnie nie będzie Ci to potrzebne, wypiję kawę i się zwijam, nie będę przeszkadzać... a Tobie jak na imię? Wiesz tak na wypadek gdyby Książę znów wybrał się na spacer, żebym wiedział kogo szukać...
Uniósł kubek do ust i wziął łyk kawy. Czekając na odpowiedź mężczyzny, z kubkiem w ręku powoli przespacerował się po zapleczu, rozglądając się. Przystanął kiedy zobaczył kalendarz i przyczepione do niego spinaczami do papieru zdjęcie sklepikarza z rudym kotem na ręku. Uśmiechnął się niemalże z rozczuleniem.
-Cholera, serio uroczy. Jaka szkoda...-stwierdził wpół żartem wpół serio i dosyć pospiesznie dopił napój.
-Dzięki za kawę. Lecę, nie przeszkadzam już. Sorry za tę ścianę, uważaj na kota

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Nanao Akito on Nie 31 Lip 2016, 20:45

Przyglądał się z lekkim uśmiechem, jak Książę zażera się kocim kabanosem, dodatkowo dostając porcję miziania. Tak, to najbardziej oporne i złośliwe kocie serce by zmiękczyło, a rudzielec wcale nie był jakoś szczególnie wredny. Ot, miał po prostu swoje zdanie. Jak większość kotów.
- Wiesz, - zaczął, słysząc wypowiedź chłopaka. – Książę może się nazywać Książę, ale to najzwyklejszy dachowiec. Żaden tam arystokrata, choć, fakt, jest dosyć rozpieszczony. Więc nie przejmowałbym się, na pewno Cię polubi. On lubi wszystkich. No, z wyjątkiem, nie wiedzieć czemu, właściciela sklepu obok, bo notorycznie przewraca mu śmietniki.
Nanao kompletnie nie ogarnął, że wcześniejsza wypowiedź chłopaka mogła dotyczyć jego samego. Zawsze był niedomyślny i chyba na starość nic się nie zmieni.
Romeo? – uniósł brew w geście zdumienia. - Jakoś chyba nieszczególnie pasuje.
- Shinobu to ładne imię. – stwierdził po chwili. – Ja jestem Nanao. Akito Nanao. Miło mi Cię poznać.
Wstał z kucek widząc, że szalony motocyklista, nie, już Shinobu, zbiera się do wyjścia.
- Dziękuję jeszcze raz za uratowanie mi kota. Jakbyś chciał jeszcze kiedyś się z nim pobawić, bo widzę, że lubisz koty, to wpadnij śmiało. Otwarte jest od poniedziałku do soboty. W niedzielę teoretycznie zamknięte, ale i tak muszę przyjść nakarmić zwierzaki.
avatar
Nanao Akito

Wzrost : 167 cm
Zawód : Właściciel sklepu zoologicznego
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t295-nanao-akito#1387

Powrót do góry Go down

Re: Sklep zoologiczny

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach