Sklep spożywczy

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Sklep spożywczy

Pisanie by Klusek on Pon 28 Lip 2014, 22:00

Otwarty 24/7. Zawiera wszystkie artykuły pierwszej potrzeby.
avatar
Klusek
Dyrektor Klusek


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Jack Kirisaki on Czw 28 Sie 2014, 14:15

Jack wpatrywał się w listę zakupów dziadka z niemym protestem. Po prawdzie wcale nie chciało mu się iść, ale wiedział, że dziadek sam do sklepu nie pójdzie. Nie to zdrowie.
Kirisaki więc wziął Kapelusznika pod pachę (no, może nie pod pachę – rudy sierściuch dreptał mu przy nodze) i skierował się do sklepu.
Osiedlowy spożywczak był zamknięty, co sprawiło, że chłopak tylko naciągnął mocniej na twarz kaptur. Z bólem serca udał się w kierunku galerii handlowej. Kot też nie wydawał się zachwycony. Miauczał donośnie, chcąc coś chłopakowi przekazać.
- Cii, Kapeluszniku. – powiedział Jack, biorąc kota na ręce i uspokajając – Zrobimy zakupy dla dziadka i wracamy do zakładu. Muszę dokończyć ten zegarek, wiesz?
Odstawił rudzielca na ziemię i pogroził mu palcem.
- Zostań tu, kocie. Zaraz wrócę. Koty nie mogą wchodzić do galerii handlowych. – powiedział chłopak – Czekaj tu na mnie, bo jak się zgubisz, to Alice będzie wściekła.
Kirisaki posłał uśmiech sierściuchowi, który zaczął lizać sobie łapkę, i wszedł do budynku. Szybko odnalazł sklep spożywczy, wszedł do środka i zgarnął koszyk. Chciał się szybko uwinąć, więc co rusz brał jakąś rzecz z listy. Nie mógł tylko znaleźć kolorowego pieprzu, więc wziął zwykły. Dziadek zrozumie, dziadek jest fajny.
Tylko dlaczego nikt poza Jackiem go nie lubi?
Zdecydowanie za wysoki na swój wiek Kirisaki dotaszczył się do kasy, i starając się nie rumienić, zapłacił. Szybko złapał papierową torbę z zakupami i niemal wybiegł ze sklepu, mając nadzieję, że kotu nic się nie stało.
avatar
Jack Kirisaki

Wzrost : 183cm
Zawód : Uczeń IA
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t239-kirisaki-jack#536

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Einar Tryggvason on Czw 28 Sie 2014, 14:37

Einar właśnie kończył zmianę, zbierając swoje rzeczy i szykując się do wyjścia ze sklepu, gdy zauważył wybiegającego chłopaka. Zdziwiło go tempo, z jakim nastolatek zniknął sprzed kasy, nie zwracając nawet uwagi, że reszta, którą wydała mu kasjerka leży wciąż nietknięta.
- Zaniosę mu. Pewnie się spieszy - zaoferował jasnowłosy Norweg, po czym wziął resztę i wyszedł ze sklepu. Zauważył swoją "zgubę" dopiero na zewnątrz i odetchnął z ulgą - gdyby chłopiec ot tak zniknął, Einar prawdopodobnie do końca dnia by dochodził do tego, gdzie może go spotkać, by oddać mu pieniądze. Student nie spał na kasie, ale był do szpiku kości uczciwy.
Przez chwilę przyglądał się im swoimi jasnymi oczami, po czym w końcu zebrał w sobie odwagę i podszedł do chłopca i kucnął przy nim i przy - prawdopodobnie jego - kocie.
A więc dlatego się tak spieszył. Zapewne bał się, że jego zwierzakowi coś się stanie.
- Zapomniałeś reszty - powiedział, wyciągając dłoń z pieniędzmi w stronę chłopaka. Gdy ten odebrał swoją należność, Einar zwrócił swój wzrok z powrotem na sierściucha. - Mogę go pogłaskać?
Skandynaw wielokrotnie zastanawiał się nad zakupem kota, jednak regulamin akademika na to nie zezwalał. Podejrzewał, że czułby się wtedy znacznie mniej samotny. Poza tym zwierzęta go lubiły, nie wyczuwając w nim zagrożenia czy jakichkolwiek złych zamiarów.
Wyciągnął dłoń w stronę kota, pozwalając mu zapoznać się ze swoim zapachem i czekał na decyzję chłopaka, czy może zrobić coś więcej - lub też kota, który przecież sam mógł postanowić wejść w interakcję z cichym i spokojnym studentem.
avatar
Einar Tryggvason

Wzrost : 194
Zawód : Student
Age : 24

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t214-einar-tryggvason

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Jack Kirisaki on Czw 28 Sie 2014, 14:47

Jack odetchnął z ulgą. Kot był cały i zdrowy.
- Następne zakupy tylko na osiedlu. – burknął bardziej do siebie – Wracajmy.
Kirisaki pewnie by się skierował do domu, jednak na drodze stanęło mu coś…wielkiego. I jasnego.
Po bliższej identyfikacji to dziwne wielkie jasne coś okazało się mężczyzną, w dodatku wyciągającym w kierunku Jacka bladą dłoń z pieniędzmi.
- Eee… - zająknął się Jack. Purpura momentalnie okryła jego twarz. – Dz-Dziękuję…
Mężczyzna był nieco od Kirisakiego wyższy, ale i bardziej umięśniony. Chłopak gapiłby się na niego dalej, lecz z odrętwienia wyrwał go dźwięk dobiegający z pyszczka kota.
- Tak, proszę ba… - nie dokończył, bo w szoku niemal upuścił zakupy. Kot wskoczył na wyciągniętą w jego stronę rękę, przeszedł po ramieniu nieznajomego, by w końcu oprzeć swoje przednie łapki na jego głowie i zacząć ją ugniatać.
- Kapelusznik, zły kot! Zejdź! – zawołał nieco spanikowany Jack – Przepraszam pana…eee…Kapelusznik jest…eee…bardzo kontakowy…
Cały zaczerwieniony patrzył, jak jego kot zaznajamia się z jasnymi włosami wysokiego mężczyzny, i miał wrażenie, że zapadnie się pod ziemię ze wstydu.
avatar
Jack Kirisaki

Wzrost : 183cm
Zawód : Uczeń IA
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t239-kirisaki-jack#536

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Einar Tryggvason on Czw 28 Sie 2014, 16:51

Blondyn zauważył reakcję chłopaka na jego twarzy, toteż grzecznie odwrócił wzrok, by go więcej nie peszyć. To chyba niekoniecznie spodobało się kotu, który zaraz wskoczył na wyciągnięte w jego stronę ramię i powędrował dalej, starając się prawdopodobnie zrobić z głowy Norwega miejsce do leżenia. Przynajmniej tak Einar stwierdził, czując delikatne ugniatanie.
Kapelusznik? To tak się maluchu nazywasz?
- Panie Kapeluszniku, chyba musisz posłuchać swojego pana i ze mnie zejść - powiedział grzecznie, delikatnie chwytając kota i zdejmując go z siebie. Nie postawił go jednak od razu na ziemię, nie będąc pewien czy powinien zrobić właśnie to, czy też oddać go do rąk własnych właścicielowi. W końcu postawił rude stworzenie na ziemi i pogłaskał je.
- Już teraz bądź grzeczny, dobrze? - zwrócił się do kota, po czym spojrzał na zarumienioną twarz chłopca. - Niespotykane imię, jak dla kota. Ale widać, że podobnie jak oryginalny Kapelusznik z Alicji, jest nieprzewidywalny.
Przez chwilę stali w ciszy i żaden z nich nie wiedział co powiedzieć. Tryggvason nie był przyzwyczajony do rozmów z ludźmi, jego kontakt z nimi polegał najczęściej na pomocy w wybraniu odpowiedniego towaru w sklepie. W końcu postanowił przerwać panującą tu niezręczną ciszę.
- Nie jestem pan, nazywam się Einar. Podejrzewam, że jestem niewiele starszy od ciebie - uśmiechnął się niepewnie.
avatar
Einar Tryggvason

Wzrost : 194
Zawód : Student
Age : 24

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t214-einar-tryggvason

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Jack Kirisaki on Czw 28 Sie 2014, 17:55

Jack czuł, że płonie od stóp do głów, toteż wziął głęboki oddech i spróbował się uspokoić. Obecność kota dodawała mu otuchy. Kirisaki nie wiedział czemu, ale Kapelusznik jakoś działał na niego uspokajająco.
- Niedobry Kapelusznik. – powiedział urażony Jack do rudego sierściucha – A co jakbyś podrapał pana? Alice by była na ciebie zła, a i mnie by się oberwało…
Kiedy zdał sobie sprawę, że gada do zwierzaka, i to w obecności zupełnie obcego mężczyzny, momentalnie spłonął rumieńcem. Kot za to, jak gdyby nigdy nic, wszedł mu na ramię i zaczął ocierać się łepkiem o jego policzek.
- To.. to imię dała mu Alice, moja siostra. To jej kot. – wymamrotał Jack, nieco oszołomiony, ale starający się składać logiczne zdania – Ja…mam na imię Jack. Jack Kirisaki Mam…szesnaście lat. A p.. a ty?
Jack powiedziałby coś jeszcze, ale wchodzący mu na głowę kot skutecznie mu to uniemożliwił. Sierściuch po prostu usiadł mu na głowie.
- K-Kapeluszniku! – Jack spróbował zdjąć kota, ale na próżno. Zwierzę miauczało przeraźliwie, kiedy spróbował je ściągnąć. – Kapeluszniku, jeśli natychmiast ze mnie nie zejdziesz, powiem Alice, że byłeś niegrzeczny!
Kot zjeżył się, okropnie zamiauczał, ale zszedł. Strzelił focha na swojego opiekuna i wskoczył na ręce Einara.
- Przepraszam… - wydukał Jack – Znaczy…Kapelusznik cię chyba polubił, a jego strasznie ciężko odciągnąć od rzeczy które lubi…eee….
avatar
Jack Kirisaki

Wzrost : 183cm
Zawód : Uczeń IA
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t239-kirisaki-jack#536

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Einar Tryggvason on Pią 29 Sie 2014, 15:55

Einar nie skomentował rozmawiania ze zwierzęciem, ba, uważał je za całkiem normalne. Sam najczęściej i najchętniej odzywał się właśnie do nich.
- Miło mi cię poznać, Jack. Ja jestem Einar Tryggvason, mam dwadzieścia lat i studiuję skandynawistykę – powiedział spokojnie, po czym parsknął śmiechem, widząc, jak rude stworzenie bez przeszkód wciska się na głowę swojego właściciela, a ten próbuje je jakoś okiełznać. Zazwyczaj tego nie robił, tym bardziej nie śmiał się z innych ludzi, ale w tym momencie nie potrafił. Kociak dosłownie potrafił wleźć Jackowi na głowę.
Śmiech był czymś rzadkim u tego Norwega, a jednak miał miłą, ciepłą barwę i był bardzo przyjemny. Aż szkoda, że student nie śmiał się częściej.
Einar uspokoił się zaraz po tym, jak chłopak zaczął krzyczeć na Kapelusznika. Zdziwił go fakt, że zwierzę posłuchało się niemal natychmiastowo, wszak koty znane są ze swej upartości i niezależności.
- Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby kot wszedł komuś na głowę w tak dosłowny sposób – patrzył, jak urażone zwierzątko przymierza się do skoku i złapał je. Popatrzył na trzymanego w rękach mruczka i spytał go - I co ja mam teraz z tobą zrobić, panie Kapeluszniku?
Spojrzał na dukającego chłopca, a później ponownie na rudzielca. - A więc zostałem rzeczą? Poduszką czy taksówką?
Norwegowi zrobiło się głupio w pewnym momencie. Sam nie wiedział, czemu mówił aż tyle i w dodatku takie idiotyzmy. Przecież tego chłopaka i tak to nic nie obchodzi.
- Oddać ci go, odnieść z tobą do domu czy jak? – spytał tylko, nie wiedząc, co robić dalej. Kot ułożył się wygodniej i ani myślał się z obecnego miejsca ruszyć, a Einar i tak już był po pracy, więc mógł się wybrać na spacer... O ile oczywiście Jackowi będzie to na rękę, bo z tego, co blondyn zdołał zauważyć, chłopak raczej preferował samotność. Tryggvasonowi zdawało się, że młody Japończyk jest równie samotny, co on sam.
avatar
Einar Tryggvason

Wzrost : 194
Zawód : Student
Age : 24

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t214-einar-tryggvason

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Jack Kirisaki on Pią 29 Sie 2014, 16:17

Śmiech dziwnego nieznajomego sprawił, że Jack na chwilę przestał patrzeć na kota z czystą urazą w oczach, które bardziej pasowałyby do dziewczyny, niż do szesnastoletniego chłopaka.
- Znaczy… nie przeszkadza mi jak wchodzi mi na głowę, bo to w sumie pomaga mi się uczyć, ale prosiłem go, żeby nie robił tego jak idziemy po zakupy.. – powiedział niemal bez zająknięcia Kirisaki, całkiem zadowolony w duchu, że Einar nie skomentował jego gadania do kota – Kapelusznik jest fajny, ale czasami nie słucha i właśnie tak się dzieje.
Jack nerwowo poprawił kaptur szarej bluzy. Tryggvason wydał mu się bardzo miły i przyjazny, inny niż koledzy ze szkoły. Tamci nawet do niego nie podchodzili, bo się bali. Kirisaki uznał, że skoro tak chcą, to on się nie będzie narzucał. Banda idiotów.
- Eee… - Jack ponownie zaczerwienił się aż po cebulki włosów, po czym dukając, zwrócił się do kota – Kapeluszniku… Zejdziesz z Einara? Musimy wracać do zakładu, pamiętasz? Dziadek na nas czeka.
Niestety, próba wejścia zwierzęciu na poczucie winy zakończyła się tylko kolejną salwą głośnych kocich protestów. Kapelusznik nie miał najmniejszego zamiaru zostawiać Einara, ani opuszczać jego rąk. Umościł się tam wygodnie i ani myślał zmieniać swojego obecnego położenia.
Jack westchnął i podrapał się po głowie.
- Naprawdę przepraszam, ale on chyba naprawdę nie zejdzie… Nie chcę go ściągać siłą, pewnie by cię podrapał… - Kirisaki mówił dość nieskładnie, ale w końcu się zawziął – Ch-Chciałbym, żebyś poszedł ze mną do zakładu…
Zorientowawszy się jak to mogło być odebrane, zaczął gwałtowanie protestować. Wykonywał dziwne ruchy rękami i coś bełkotał.
- Znaczy, tylko żeby Kapelusznika odstawić na miejsce! – powiedział w końcu rozpaczliwie czując, że traci grunt pod nogami. Miał nadzieję, że Einar nie uzna go za jakiegoś wariata, ale to był Jack Kirisaki, a on z zasady miał w życiu pecha.
avatar
Jack Kirisaki

Wzrost : 183cm
Zawód : Uczeń IA
Age : 20

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t239-kirisaki-jack#536

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Einar Tryggvason on Sob 30 Sie 2014, 01:29

Skinął głową na wytłumaczenie chłopaka. On sam zawsze się uczył w ciszy, bez żadnego "stwora" pałętającego się po głowie i nie wyobrażał sobie, jak chłopak może się skupić w takiej sytuacji.
Przez chwilę patrzył w błękitne oczy, zastanawiając się jakim cudem Japończyk może mieć tęczówki takiego koloru. Nie wnikał, jego samego natura obdarzyła jasnymi ślepiami, ale w Skandynawii nie było to niczym niecodziennym, podobnie jak jasne włosy.
Czasem nie słucha? W takim razie trafiłem na ciekawą sytuację, gdzie tak się właśnie dzieje.
- Jack? Nie musisz się mnie bać ani wstydzić się tego, że Kapelusznik nie chce cię słuchać. To kot, one mają to do siebie, że chodzą własnymi drogami. Zresztą to raczej sam wiesz, wybacz.
Gdy kot w dalszym ciągu nie zamierzał współpracować, Einar pokręcił tylko ze zrezygnowaniem głową. Wyglądało na to, że nie da się go namówić na zejście ani prośbą, ani groźbą.
- Obawiam się, że rzeczywiście odniesienie go jest jedyną sensowną opcją, prawda? - zapytał spokojnie, widząc rosnące zdenerwowanie ze strony chłopca. Nie miał chłopcu za złe, że Kapelusznik się go uczepił. Co więcej, dzięki niemu Einar zaczął się odzywać więcej niż "dzień dobry" czy "dżemy znajdzie pan w trzeciej alejce".
Pewnie niezbyt mu się to uśmiecha i wolałby wrócić do domu sam, ale jak już musi ze mną przebywać to tylko po to, żeby odstawić Kapelusznika bezpiecznie do domu. To wszystko, westchnął ciężko, nie wierząc, że ktokolwiek mógłby z własnej nieprzymuszonej woli chcieć z nim przebywać. Ten właśnie melancholijny smutek odbił się w jego twarzy, gdy ruszyli w stronę domu młodszego chłopaka.

[z/t x2 -> zaklad zegarmistrza]
avatar
Einar Tryggvason

Wzrost : 194
Zawód : Student
Age : 24

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t214-einar-tryggvason

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Kazuya Kasai on Nie 16 Lis 2014, 20:09

Wybrał się razem ze Svenem na zakupy. Zbliżały się urodziny siostry Skandynawa, a Kazuya uparł się, że chce dać jej jakiś prezent. W końcu, jakby nie było, przyjaźnili się. Nie wiedział jednak, co jej kupić, dlatego zaciągnął kochanka na te nieszczęsne zakupy. Koniec końców, to rodzeństwo, musiał więc wiedzieć, co by chciała jego siostra.
Patrzył wszystkie znajdujące się na półce czekolady, nie wiedząc jaką kupić. Sven się nie odzywał, postanawiając zostawić wybór czekolady.
Dla obcych osób pewnie nawet nawet nie wyglądali jak para. Nawet nie starali się tak wyglądać. Zachowywali się bardziej jak przyjaciele, nawet, jeśli między nimi było 9 lat różnicy.
Wybrał w końcu bombonierkę i czekał na decyzję ukochanego. Co z tego, że spędził pół wakacji z Ki-chan, kiedy jej gustu słodyczowego nie znał tak dobrze jak straszy brat dziewczyny. Dla pewności sprawdził jeszcze inne, takie, o których na pewno wiedział, że zasmakują przyjaciółce. Kiedy jednak chciał się do nich dostać, stracił równowagę i potrącił przechodzącą obok osobę. Kiedy zobaczył, że jego "ofiarą" jest nie kto inny, a Shiki Astin, aż pisnął.
- Przepraszam.-wydukał cicho i szybko znalazł się obok Svena. Chwycił go za rękę, nie zwracając uwagi na ludzi wokoło. -Sven, pamiętasz jak chciałeś poznać mojego brata? Więc... teraz masz okazję...- wymamrotał cichutko, nie wiedząc kompletnie jak się zachować. Wolałby, żeby do tego "zapoznania" nigdy nie doszło. Teraz jednak było za późno.
avatar
Kazuya Kasai
Pluszak

Wzrost : 170
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t209-kasai-kazuya

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Nie 16 Lis 2014, 20:34

Shiki mamlał coś pod nosem. Mamlał tak i mamlał. Sensei nie zdołał mu wyjaśnić czym ów dziwny kardamon jest, i kiedy mężczyzna spotkał lekarza w spożywczaku, niemal uwiesił mu się na szyi.
- Astin, debilu, tu nie pisze „kardamon“, tylko „cynamon“. - powiedział sensei z politowaniem i westchnął - Czy ten twój dzieciak cię czasem nie przecenia?
- Zamknij pysk. - odparł Shiki z właściwą sobie finezją. Lekarz zmarszczył brwi i westchnął znowu.
- Co u Inori?
- A co ma być?
- Mówi?
- Nie. Nie mówi. - uciął Astin - Nie masz aby jakiegoś pacjenta albo pracy?
Sensei sprzedał Shikiemu kuksańca w bok.
- Na twoje szczęście, Astin, mam. - zerknął na zegarek - Zaraz mam dyżur na sorze. Postaraj się dzisiaj nikogo tam nie wysłać. Jak mi ostatnio zapewniłeś pacjenta, to myślałem, że go zabiję. Nie dość, że ledwo naprawialni, to agresywni i cuchnący.
- Nie mów, że zaszyłeś mu skalpel...
- Nie. Zacewnikowałem go. - odrzekł sensei z sadystycznym uśmieszkiem na bladej twarzy i Shiki prawie poczuł ból w pewnym strategicznym miejscu.
Lekarz pożegnał się z Astinem, a on sam, z wiedzą, że ma kupić cynamon, a nie kardamon, udał się na poszukiwanie dziwnej przyprawy.
I jak ruszył, tak stanął. Coś na niego wpadło.
I to był Kazuya Kasai.
I, o zgrozo, obok niego stał nie kto inny jak Sven Petersson we własnej osobie, i gapił się na niego.
Shiki otworzył usta, potem je zamknął, aż w końcu się odezwał.
- Cześć, Kazuya. - powiedział elokwentnie, czując, że traci grunt pod nogami.
CO DO CHOLERY ROBI TU SVEN PETERSSON?
avatar
Shiki Astin
Strażnik bram piekła czół

Wzrost : ~190-193 cm
Zawód : Wszystko za pieniądze.
Age : 25

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t185-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Sven Petersson on Nie 16 Lis 2014, 21:46

Sven po długich namowach pozwolił odciągnąć się od konsoli na rzecz pomocy licealiście w wybraniu odpowiedniego gatunku czekolady w ramach prezentu urodzinowego dla Lykki. Osobiście wziąłby jakąś z orzechami i się nad niczym nie zastanawiał, bo mimo że jego siostra lubiła wiele ich odmian, to mężczyzna uważał, że nie istnieją na świecie smaczniejsze wyroby czekladopodobne, co jednak nie przeszkadzało mu w pałaszowaniu całych połaci innych rodzajów.
Przebiegał wzrokiem po regale, zastanawiając się, którą z nich powinien wziąć dla siebie – z całymi orzechami czy też z drobno posiekanymi, która to akurat była w promocji. Nie bawiąc się jednak w rozliczanie każdego grosika, sięgnął po tę z całym orzechami i spojrzał na Kazuyę, który właśnie powiedział coś o swoim bracie.
Spojrzał w tę stronę i aż go zamurowało. Zmarszczył brwi, nie mogąc uwierzyć w to, kogo widzi przed sobą.
Brat? Shiki Astin? To musi być jakaś nieziemska pomyłka, przecież to jest niemożliwe, by ten osobnik był bratem mojego Płomyczka.
- Witaj Astin. Trochę mnie ubodło, iż ze mną nie raczysz się przywitać. Choć może po prostu mnie nie pamiętasz.
Pociągnął nieco Kazuyę za siebie, stając się tym samym czymś w rodzaju muru pomiędzy nimi dwoma, jakby to miało zapobiec jakiejś katasrofie. Dłoń nastolatka w dalszym ciągu trzymana była przez jego własną.
- Tak się składa, Kazuya, iż my się z twoim bratem już znamy, choć nie jestem wcale przekonany czy to dobrze, iż jesteście braćmi. Byłem przekonany, że twoim bratem jest ktoś... Mniej specyficzny.
Skandynaw wolał nie mówić, gdzie oraz w jaki sposób narodziła się znajomość między nim, a obecnym tu mężczyzną. Co więcej, bardzo nie podobało mu się, iż to właśnie Astin jest owym bratem chłopaka. To było dość niebezpieczne dla Płomyczka zarówno ze względu na zawód, jakim mężczyzna się trudnił, jak i na to, że jego starszy brat mógł po prostu kiedyś powiedzieć kilka słów za dużo na temat ich znajomości. Spojrzał ostro na dawnego towarzysza seksualnych zabaw, obiecując mu tym samym śmierć w roztworze jakiegoś stężonego kwasu, co może i nie sprawiłoby Astinowi bólu, za to Svenowi dziką satysfakcję obserwacja, co się dzieje z tkankami mężczyzny, który zalazł mu za skórę. Cóż, przy Shikim wychodziła ta „mroczniejsza”i bardziej gniewna strona Europejczyka.

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Kazuya Kasai on Pon 17 Lis 2014, 17:16

Kazuya popatrzył na brata i swojego chłopaka nieco zdezorientowany. Nie wiedział, co się dzieje. Sven znał się z Shiki, tylko tego był pewien. Cóż, przeszłość kochanka nadal w pewnym stopniu pozostawała dla niego tajemnicą. Kasai wiedział, że nie jest jego pierwszym, jednak jako osoba "stała" już tak. Jeśli oczywiście związek nastolatka i dorosłego faceta można nazwać stałym. Niemniej jednak ich reakcje, gdy tylko zobaczyli się wzajemnie, były co najmniej dziwne.
-Nie miałem na to wpływu. Przez prawie 18 lat nie wiedziałem, że mam brata. W sumie nawet nie wiedziałem, że mam jakąś rodzinę-powiedział cichutko, nie licząc nawet na to, że Sven go usłyszy.
Nie wiedział, jak się zachować, widząc zachowanie swojego chłopaka. Nigdy nie widział go takiego. No, może raz, kiedy rozdrapał sobie ranę, jednak w większej części był spokojny i opanowany.
-To może ja pójdę po coś do picia na później.-chciał się oddalić. Pocałował kochanka w policzek i poszedł szybko na dział z napojami.
avatar
Kazuya Kasai
Pluszak

Wzrost : 170
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t209-kasai-kazuya

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Pon 17 Lis 2014, 17:38

Shiki powoli odzyskiwał pełną sprawność zlagowanych neuronów. Przyswoił, że stoi przed nim Kazuya i....
O matko, Sven Petersson.
- Cześć, Petersson. - Astin zmarszczył brwi - Nie poznałem cię na początku. Nie sądziłem, że prowadzasz się z dzieciakami. Zwłaszcza z moim bratem.
Shiki wyprostował się nieznacznie i schował wolną rękę do kieszeni zdecydowanie za dużej bluzy. Wisiała na nim nieprzyjemnie.
Kiedy Kazuya pocałował Svena w policzek, Astin spojrzał na byłego kochanka beznamiętnym wzrokiem.
- Nie spodziewałem się, że spotkam cię w takiej sytuacji. Co u Lykki? - spytał bez zbędnych emocji w głosie. Patrzył na Peterssona swoimi krwawymi oczami, studiując nieodgadnioną twarz Skandynawa. Pociągała ona Astina tak samo jak niegdyś, jednak nie nastawiał się, że kiedyś znów zobaczy ją wykrzywioną w klimaksie rozkoszy.
- Wątpię, byś pochwalił moje mieszkanie z tym dzieciakiem, więc masz moje błogosławieństwo, by trzymać go z dala. - rzekł sucho Shiki, wiedząc, jak mogłoby się skończyć jego wchodzenie w bliższe interakcje z młodszym bratem - Nie mój cyrk, nie moje małpy. Nie prosiłem się o brata. Mam uzasadnione wrażenie, że zajmiesz się nim lepie ode mnie, cokolwiek tam z nim po ciemku robisz.
avatar
Shiki Astin
Strażnik bram piekła czół

Wzrost : ~190-193 cm
Zawód : Wszystko za pieniądze.
Age : 25

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t185-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Sven Petersson on Nie 23 Lis 2014, 15:30

Petersson westchnął ciężko, widząc przerażenie wymalowane na twarzy swojego młodego partnera. Nie chciał przestraszyć tego dzieciaka, a tak się stało, bo przecież licealista nie miał żadnego wpływu na to, kto jest jego rodziną, nawet gdy poznał ją tak późno.
Skandynaw patrzył spokojnie, jak jego Płomyczek odchodzi do działu obok, zostawiając ich samych, jakby chciał uniknąć bycia świadkiem olbrzymiej katastrofy wywołanej przez tę dwójkę.
- W życiu bym nie przypuszczał, iż tak wygadany i pewny siebie Astin ma za brata takiego delikatnego słodziaka.
Sven nie pozostawał dłużny, odgryzając się od razu po pierwszych słowach czerwonookiego.
- Jesteście swoimi przeciwieństwami, jeśli chodzi o charaktery, dlatego nawet nie przyszło mi do głowy, że macie podobne oczy, karnację i takie tam. Zresztą nie przywiązuję raczej zbyt dużej wagi do takich szczegółów, więc pewnie i tak bym to pominął. Co słychać u Lykki? Wszystko w jak najlepszym porządku, dalej pilnuje, żebym nie żywił się wyłącznie daniami na szybko zamawianymi w jakichś knajpkach oraz słodyczami i chipsami. Dogadują się z Kazuyą, więc mam też trochę czasu dla siebie, kiedy Lykki stara się wpoić mu jakiekolwiek umiejętności kucharskie, z czego już dawno zrezygnowała w moim przypadku.
Dłoń mężczyzny powędrowała odruchowo do kieszeni kurtki, gdzie zawsze trzymał papierosy, by jednego z nich wyciągnąć i zapalić. Nie miał ich jednak ze względu na Płomyczka, któremu wybitnie nie podobał się jego nałóg, który i tak już mocno ograniczał. Zaraz zabrał dłoń, nie pomyślawszy nawet, iż nie mógłby tutaj palić bez względu na obecność tytoniu w paczce lub też jego brak, gdyż znajdował się w środku sklepu.
Jego przyzwyczajenie do rozkoszowania się papierosem podczas rozmów z Shikim musiało zostać przerwane w drastyczny sposób. Za każdym razem po stosunku Skandynaw sięgał po papierosa i trochę rozmawiali, to był jakiś taki jego wewnętrzny nakaz, który dyktował mu mózg. Poza tym rozmawianie z tym mężczyzną było interesujące.
- Nie musisz się o to martwić, Astin, będę go trzymał z dala od ciebie. Nie jesteś odpowiednią osobą, by się zaopiekować kimś tak delikatnym, jak Kazuya. Poza tym po ciemku nie robię z nim nic, co nie powiem, irytuje mnie już od dłuższego czasu. Brakuje mi seksu i w sumie z wielką chęcią powtórzyłbym nasze zabawy.
Kasai był na tyle oddalony, iż nie mógł słyszeć słów wypowiedzianych przez właściciela pomarańczowych włosów, co było mężczyźnie bardzo na rękę w tym momencie. Złość oraz irytacja na Shikiego mu przeszła, odkąd ten zapowiedział, iż nie ma zamiaru utrzymywać z chłopakiem kontaktu.
- Nie dość, że żyję w nieznośnym celibacie, to jeszcze jestem zmuszany do szybkiego zmniejszenia ilości wypalanych papierosów. Nędzne to moje życie teraz się zrobiło, ale przynajmniej filmy i gry mi zostały, podobnie jak fastfoody. A co u ciebie, Astin? Dalej się oddajesz z rąk do rąk i zajmujesz wszystkim, o co cię „poproszą” za odpowiednią opłatą?

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Nie 23 Lis 2014, 15:53

- Rodziny się nie wybiera. - wzruszył ramionami mężczyzna, cały czas wodząc wzrokiem po postaci Skandynawa - Możemy być podobni, ale to w żaden sposób nie zmienia faktu, że nie chcę mieć z dzieciakiem nic wspólnego. Mam tyle rodziny ile mam i tyle mi wystarczy na całe życie.
Astin przeciagnął się. Z chęcią by zapalił, nawet miał swoje ruskie fajacze schowane w tylnej kieszeni dżinsów, ale był to sklep i gdy tylko wyciągnął paczkę, ochroniarz posłał mu nienawistne spojrzenie.
Kiedy usłyszał, że Sven z chęcią powtórzyłby ich zabawy, poczuł w podbrzuszu ciepło i oblizał się. Petersson był jednym z tych kochanków, do których łóżka Shiki wracałby jak wierny kundel. Uwielbiał wszystko, co wiązało się z łóżkiem Skandynawa, a jego ciało przyprawiło już Astina o niezliczoną ilość klimaksów, od których Shiki był gotów się uzależnić.
Czerwonooki zachichotał.
- Widać wziąłem całą pulę puszczalskości w naszym pokoleniu. Co oznacza, że chętnie znów wskoczę ci do łóżka. Raz, może dwa...ewentualnie siedem. - rzucił po chwili - I nie bój się, nie zamierzam się bachorem opiekować. Mogę dawać ci na niego kasę albo załatwić mu mieszkanie, ale na nic więcej nie liczcie.
Shiki mógł być okrutny, ale był też realistą. Wiedział, że nie ma szans na porozumienie z bratem, i szczerze mówiąc, wcale mu na tym nie zależało.
- Ałć. - Astin wykrzywił się - Zabiera ci fajki? No cóż.. nałóg to nałóg. Szczególnie twój. Nie rzucisz choćbyś się zapierał rękami i nogami.
Na pytanie o swoje życie, Shiki zesztywniał nieco.
- Praca wre. - rzucił po chwili - Kilku klientów wyjechało, nowi przybyli, rotacja jakaś jest, więc się nie nudzę. Ostatnio pewien złośliwy chochlik karmi mnie domowym żarciem, więc nie ma źle. tylko, w odróżnieniu od ciebie, mogę palić do porzygu. Widać trafiłem lepiej. - zachichotał.
avatar
Shiki Astin
Strażnik bram piekła czół

Wzrost : ~190-193 cm
Zawód : Wszystko za pieniądze.
Age : 25

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t185-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Kazuya Kasai on Sob 29 Lis 2014, 16:28

Wybrał colę i jakiś sok. Dość szybko mu poszło, bo zawsze wybierał to samo. Jak nie colę, to sok, czy też kawę i herbatę. Widział, że jeszcze rozmawiają. W sumie chciał posłuchać, co takiego mówią, ale wiedział, że będzie wtedy źle dla wszystkich. Więc wolał porzucić ten pomysł. Aby dać im jeszcze chwilę, ruszył wgłąb sklepu. Niestety, nie znalazł niczego, co przykułoby jego uwagę na dłuższą chwilę. Wszystko było takie same, jak w każdym sklepie spożywczym. Jednak idąc jedną z alejek zobaczył świąteczne ozdoby. Nastolatek myślał co z nim będzie w święta. Przecież one były już tuż tuż!
Sven chyba spędza święta z rodziną... Znowu zostanę sam w internacie.
Myślał o tym cały czas, wracając do alejki gdzie stał jego chłopak i Shiki. Napiętą atmosferę czuł już dwie alejki wcześniej. W sumie bał się do nich podejść, jednak co innego mógłby zrobić? Nie chciał uciekać.
-Sven, chyba musimy wracać. Ki-chan pisała, że mamy być na obiedzie, inaczej będzie zła.-powiedział spokojnie i popatrzył na kochanka. Na brata nawet nie zerknął. -Idziemy? - poprosił błagalnie
avatar
Kazuya Kasai
Pluszak

Wzrost : 170
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t209-kasai-kazuya

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Shiki Astin on Nie 30 Lis 2014, 11:07

Shiki po raz ostatni przeciągnął łakomym wzrokiem po Svenie Peterssonie i zerknął na komórkę.
- Muszę iść. - powiedział cicho. - Wiesz jak mnie znaleźć.
Kazuya wrócił. Nie zaszczycił starszego brata nawet jednym spojrzeniem, ale Shikiego to nie obeszło. Nie zamierzał wchodzić z nowo odnalezionym członkiem rodziny w żadne interakcje. Miał swoją rodzinę, swoje dzieci, swoje zmartwienia.
- Do zobaczenia, Petersson. - rzucił lekceważąco Astin, po czym dodał na tyle cicho, by tylko Sven mógł dosłyszeć - Liczę, że jeszcze cię zobaczę.


[zt]
avatar
Shiki Astin
Strażnik bram piekła czół

Wzrost : ~190-193 cm
Zawód : Wszystko za pieniądze.
Age : 25

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t185-shiki-astin

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Sven Petersson on Pon 08 Gru 2014, 02:27

Skandynaw zmrużył oczy, przyglądając się byłemu kochankowi na stwierdzenie, że nie da rady rzucić nałogu. To co usłyszał nie do końca było prawdą i Sven mógł odstawić fajki bez większego problemu, ale po prostu nie miał zamiaru pozbywać się swojego.. Hobby, bo tym dla niego wyjście by zapalić było.
Cóż, może i bym mógł, ale... Najzwyczajniej w świecie nie chcę
Z tego co właściciel czerwonych tęczówek mówił, sam dorobił się partnera, który na dodatek dla niego gotował i nie był uparty w stosunku do jego tytoniowego nałogu. Przez głowę Peterssona przemknęło pytanie, gdzie Shiki dorobił się takiego towarzysza, dodatkowo wykonując pracę taką, jaką wykonywał. Nie obchodziło go to jednak na tyle, by pytać.
Skoro mu się powiodło, to jego szczęście. Nie moja w tym głowa, by jego partnera informować, czym zajmuje się Astin.
Spojrzał na swojego młodocianego partnera i skinął głową, przeczesując jego włosy dość pospiesznie, by go nieco rozluźnić. Wolał nie ryzykować większej ilości kontaktu w miejscu publicznym, bo i tak już wystarczająco dał się ponieść emocjom, gdy zobaczył Astina przed sobą.
- Masz rację, Płomyczku, już się stąd zbieramy.
Właściciel pomarańczowych włosów skinął na pożegnanie starszemu z braci, po czym zgarnął zakupy i ruszył w kierunku półki z papierosami, gdyż jego własne miały już do połowy wypaloną paczkę. Nie twierdził, iż będzie ich potrzebował szczególnie szybko – zwłaszcza z jego obecnym tempem palenia zagwarantowanym przez stąpającą obok niego postać – jednak wolał kupić paczkę na zapas, niż gdyby później miał zapomnieć i przez to cierpieć.
Gdy Skandynaw zabrał to, co do szczęścia było mu potrzebne, ruszyli w stronę kasy, by zapłacić za zakupy. Spojrzał w stronę, w którą odszedł Astin podczas wychodzenia z niewielkiego marketu, po czym jak gdyby nic skierowali się w stronę domu. Petersson podejrzewał, iż nie było to ich ostatnie spotkanie, choć miał nadzieje, że takie w trójkę się raczej nie zdarzą.
- Nie będę ukrywał, iż nieco wybiło mnie z rytmu spotkanie twojego starszego brata. Nie podejrzewałem, że może być nim Astin, jesteście zupełnie inni. Wolałbym, ażebyś unikał z nim bliższych kontaktów, dobrze? Przebywanie w jego towarzystwie jest dość... Niebezpieczne.
Widać było, że Sven nie zamierza zbytnio rozwijać tego tematu, choć jeszcze dodał na sam koniec.
- Jeśli nie chcesz czuć się jak pasożyt w stosunku do mnie, to możesz poprosić brata, by co tydzień czy co miesiąc przesyłał ci kieszonkowe. Miabyś wtedy własne pieniądze, a jemu dużo nie ubędzie. Poza tym jest twoim prawnym opiekunem od jakiegoś czasu, więc utrzymywanie cię jest jego zobowiązaniem. Ty sam z kolei przestał byś kręcić na tyle rzeczy głową i w końcu kupił sobie porządne buty zimowe, zamiast protestować z racji nie posiadania własnych zasobów pieniężnych. Ani ja, ani Lykki nie nosimy twojego rozmiaru butów i jak męską kurtkę po niej dostałeś, tak na obuwie nie masz co liczyć.

[zt x2]

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Heidi Noiz on Sro 28 Sty 2015, 14:17

Dlaczego wszystkie warzywniaki i osiedlowe sklepy muszą być zamykane w okolicach godziny szesnastej? Mam je okradać czy co jak będę chciał marchewki?
Niech żyją wszystkie spożywczaki, które są otwarte 24/7!
Z westchnieniem ulgi Heidi spokojnym chodem wszedł do środka i z zaciekawieniem zaczął się rozglądać po sklepie. Po ciepłym przywitaniu przez kasjerkę posłał jej w odpowiedzi uśmiech i zaczął rozglądać się po półkach.
Miał dziś wenę na całkiem nowe danie, na którego zrobienie strasznie się nakręcił. Jako niemal maniak gotowania mało znanych i niecodziennych dań nie chciał odpuszczać za nic. Niestety pech chciał, że musiało zabraknąć mu akurat teraz bazylii. Nawet nie zauważył, że zużył całą w swojej małej hodowli, a przecież nie będzie czekał kilkunastu dni aż odrośnie parę listków. W tym momencie zadowoli się nawet suszoną z paczki! Przecież nie będzie psuł całego smaku dania tylko dlatego, że zaniedbał swoje małe zapasy. Przepis to przepis, nie będzie w nim nic zmieniał, w szczególności, że potrawę tę robi po raz pierwszy.
Gdzie to jest... Pochylił się nad półkami z przyprawami przelatując oczami po wszystkich paczuszkach. Jego mina coraz bardziej zdradzała irytację w szczególności, kiedy nie mógł znaleźć tego co chciał.
avatar
Heidi Noiz

Wzrost : 174 cm
Zawód : Fotograf

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t382-wszystko-ok#2977

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Cornélio Rein on Czw 29 Sty 2015, 13:49

Było grubo po szesnastej, a Cornélio właśnie wracał z treningu kenjutsu, który jak zwykle sprawiał mu więcej pożytku niż radości. Nigdy nie był typem sportowca ale skoro odnosił sukcesy, a dodatkowo było to  źródło jego dochodów, dlaczego miałby z tego rezygnować? Po pracy zazwyczaj umierał z głodu, był zmęczony fizycznie, a tłum licealistów marnie imitujących sztukę władania kataną doprowadzał go do nie mniejszego zmęczenia psychicznego.
Bez większego zastanowienia, mechanicznie i jakby mimowolnie skierował się więc do pobliskiego sklepu spożywczego, w celu zaspokojenia pilącej potrzeby zjedzenia czegoś. Byle szybko i dużo.
Dlaczego ja właściwie nie umiem gotować? Hmm… jakby się nad tym zastanowić, tata nigdy nie gotował, w końcu była to praca typowo kobieca. Poza tym kiedyś sąsiadka wspominała, że mama była świetna w gotowaniu. Ciekawe, co lubiła przyrządzać…
Cornélio jak zwykle pochłonięty swoim własnym, wewnętrznym światem, lawirował wzdłuż regałów z żywnością, nie patrząc na nic ani niczego konkretnego nie szukając. Po kilkunastu minutach bezsensownego spacerowania po nie tak znowu dużym sklepie, znalazł się przy półce z przyprawami. Zaskoczony, że stoi w tym właśnie miejscu, rozejrzał się jakby obudzony z długiego, spokojnego snu, po czym westchnął głęboko.
Co ja właściwie miałem kupić? Mężczyzna obiegł półkę uważniejszym już spojrzeniem, jakby szukając natchnienia, pomysłu, co właściwie mógłby zjeść. Odruchowo jego wzrok powędrował w stronę sporo od niego niższego chłopaka, który wegetował właśnie od dłuższego czasu w jednej pozycji nieco po prawej. Zazwyczaj pewnie nie zwróciłby nawet na delikwenta większej uwagi, tym jednak razem przyciągnęły go niespotykane, lazurowo niebieskie włosy. Proste, krótkie, nieco roztrzepane. Potem zwrócił uwagę na równie niebieskie oczy, studiujące zapewne różne rodzaje zieleniny, której Cornélio nie umiał wymienić nawet z nazwy. Chłopak wydawał się być niezwykle pochłoniętym stojącym przed nim zadaniem. Cornélio był zaciekawiony, nie mógł uwierzyć, jak wybieranie przypraw może komuś zajmować tyle czasu.
Toż to wszystko jedno i to samo. Sól – pieprz, słone – ostre, też mi filozofia.
Chwycił pierwsze lepsze opakowanie i odruchowo przeczytał etykietkę na głos.
- Bazylia. To jest w ogóle jadalne? –mruknął do siebie szyderczo.
avatar
Cornélio Rein

Wzrost : 193 cm
Zawód : trener kenjutsu
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t380-cornelio-rein

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Heidi Noiz on Czw 29 Sty 2015, 18:24

Heidi w skupieniu wodził z roztargnieniem oczami od opakowania do opakowania, powodując coraz większy wzrost swojej irytacji. Nie miał zamiaru za nic w świecie, a przynajmniej dzisiaj, odpuszczać frittatcie. Czy to się w ogóle tak wymawia? Nie ważne, przepis zapowiada się bardzo pysznie, aż ręce zaczynają go świerzbić, ponieważ nie trzyma żadnego garnka w nich w tym momencie. O nie, nakręcił się aż za bardzo.
Westchnął z rozżaleniem. Zamiast po kolei przeszukać półkę z przyprawami on chaotycznie, jakby jego oczy były elektronami, wodził nimi w losowej kolejności od jednej paczuszki do kolejnej.
Nagle kątem mignęła mu sylwetka innego człowieka. Dużego człowieka. Albo może drzewo...? Mimowolnie jego uwaga skupiła się na innym kliencie tego sklepu spychając poszukiwania na drugi plan. A jednak homo sapiens. Naprawdę niespotykanie wysoki mężczyzna, zdecydowanie przerastający średnią tego kraju. Ciekawe czy jak był młodszy nogi mieścił mu się w szkolnej ławce... Do tego te włosy... długością nieodbiegające od samego wzrostu mężczyzny, uwydatniające jego pokaźny wzrost.
Wracając do swoich poszukiwań Heidi uśmiechnął się sam do siebie. Gdyby "pożyczył" sobie włosy tego człowieka, pewnie zamiatałby nimi podłogę i plątał się między łydkami.
Skupiając się na powrót na półce Heidi postanowił sobie, że tym razem będzie sprawdzał etykietki po kolei. Pewnie gdzieś już zresztą ominął tę nieszczęsną bazylię. Ok, więc: Bazylia...bazylia... bazylia... kiedy jakiś głos przerwał jego wewnętrzną eksplorację półki wzrokiem, pytając się, czy poszukiwana przyprawa jest w ogóle jadalna rozładował swoją frustrację prychając pod nosem i odsuwając palec od etykietek.
-Cicho... -wytrącony z równowagi i skupienia mruknął jakby sam do siebie przekonany iż znowu jakieś głosy chcą się z nim przekomarzać, zarazem utrudniając jego już i tak zawiłe bitwy umysłu.
Dopiero długą chwilę później jego oczy ponownie spojrzały w kierunku wysokiego mężczyzny momentalnie zwracając uwagę na to co trzymał w dłoni.
-O... bazylia. -skomentował z zaskoczeniem, jakby wcale przed chwilą białowłosy tego nie powiedział.
Heidi spojrzał na miejsce, z którego mężczyzna wyciągnął opakowanie i z żalem stwierdził, że ostatni egzemplarz dzierży właśnie ten... olbrzym.
-Kupujesz ją? -zapytał wskazując palcem na opakowanie.
Co miał niby powiedzieć? "Ach, nie... lepiej mi to oddaj, jest strasznie niedobra, psuje tylko potrawy, nie rozumiem co Włosi w niej widzą..."?
avatar
Heidi Noiz

Wzrost : 174 cm
Zawód : Fotograf

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t382-wszystko-ok#2977

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Cornélio Rein on Czw 29 Sty 2015, 19:17

Cornélio, wciąż trzymając – jak się okazało – ostatnie opakowanie bazylii, wcale nie miał zamiaru oddać jej nieznajomemu. Powoli, przeciągając chwilę, zerknął na puste miejsce na półce, po czym z powrotem na chłopaka.
-Właściwie… czemu nie miałbym użyć właśnie tego… czegoś -odparł i z kamienną twarzą odwrócił się na pięcie, kierując się do kasy z produktem.
Oczywistym było, że nie użyje przyprawy, nie mógł jednak darować sobie zagrania nieznajomemu na nerwach.  Cornélio był typem, który zazwyczaj nie lubił wdawać się w niepotrzebne kłótnie. Właśnie, zazwyczaj. Dzisiaj był zmęczony, głodny, a już na pewno nie miał zamiaru być uciszanym przez nieznajomego chłopaka. Poza tym przywykł do tego, że ludzie traktują go ze sporym dystansem, a teraz nagle jakiś młodzik próbuje go uciszyć? Co to, to nie, jego honor tego nie ścierpi.
Właśnie nadeszła jego kolej płacenia, gdy ktoś pociągnął go lekko za ramię. Cornélio odwrócił się powoli, odgarniając rozpuszczone, jasne włosy. Tylko co ja do cholery zrobię z paczką bazylii?
avatar
Cornélio Rein

Wzrost : 193 cm
Zawód : trener kenjutsu
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t380-cornelio-rein

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Heidi Noiz on Czw 29 Sty 2015, 19:36

W napięciu obserwował jak białowłosy spogląda na miejsce z którego wziął opakowanie. Niech je odłoży... niech je odłoży...
Że co? Mężczyzna sprawiał wrażenie, że nie ma za bardzo pojęcia do czego służy bazylia.
-Hej...? -Heidi szeroko otwartymi oczami obserwował jak mężczyzna zbywając go gorzkim tonem, odwraca się na pięcie i po prostu sobie odchodzi. -Yh!
O nie! Na pewno nie pozwoli tej cholernej paczuszce bazylii odejść z tego sklepu w rękach kogoś innego niż jego. Sfrustrowany ruszył w stronę kasy za człowiekiem-kłodą. Ciskając w myślach nieme pioruny w jego wielkie, bezczelne plecy w mgnieniu oka stanął za nim podejmując próbę zwrócenia jego uwagi na siebie. Dopiero gdy mężczyzna odwrócił się w jego stronę cała odwaga i hardość odpłynęła gdzieś w siną dal.
-Przepraszam... pana? -w sumie to ten człowiek wyraźnie jest od niego starszy, może ma nawet już trzydzieści lat a tylko tak młodo wygląda...?
Co ja mam w ogóle mu powiedzieć?! Oddaj mi to?! Czy może wyrwać przyprawę z jego ręki i po prostu zwiać, tym samym po prostu kradnąc ją ze sklepu?
-Czy jest panu bardzo niezbędna dzisiaj ta przyprawa? Albo chociaż... zużyje ją pan w całości? -Heidi podjął próbę przyjaznego dogadania się z tym człowiekiem, co w sumie nie za bardzo miało sens. Jak zresztą zdanie, które przed chwilą wypowiedział.
avatar
Heidi Noiz

Wzrost : 174 cm
Zawód : Fotograf

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t382-wszystko-ok#2977

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Cornélio Rein on Czw 29 Sty 2015, 20:28

Czy jest mi… niezbędna?
Cornélio drugi raz w ciągu tak krótkiego czasu wryło, a zdarzało się to niezwykle rzadko. Jego twarz nie zdarzała żadnych emocji, patrzył na parę wyraźnie nieszczęśliwych, niesłychanie niebieskich oczu z góry, wyniośle. W środku jednak cała sytuacja wydała mu się nagle bardzo komiczna, miał nawet ochotę zaśmiać się w głos ale przecież nie zrobi tego tak po prostu. Chwila dłużyła się niemiłosiernie, a wszystko wyglądało jak stopklatka. Chłopak wlepiający maślane oczy w Cornélio, Cornélio z wyrazem twarzy woskowej lalki patrzący się na nieznajomego, ludzie czekający w kolejce nerwowo przestępujący z nogi na nogę…
-Jeśli żaden z panów nie kupuje tej bazylii to ja ją kupię –burknęła starsza kobieta, która byłaby następna do zapłaty za zakupy.
Te krótkie zdanie sprawiło, że wszyscy jakby wyrwali się z letargu. Cornélio bez słowa zapłacił za przyprawę, po czym odchodząc od kasy, rzucił ją zgrabnie wprost do rąk niebieskowłosego.
-Byłaby zbędna –odparł, na zadane jakieś dziesięć minut temu pytanie, po czym skierował się do wyjścia ze sklepu.
Cała sytuacja niespodziewanie wywarła na Cornélio spore wrażenie. Po pierwsze przyzwyczaił się do tego, że jego wygląd onieśmiela sporą większość potencjalnych interesantów, poza tym wciąż nie mógł pomieścić w głowie jak ktoś mógł być tak zdesperowany żeby kupić paczuszkę bazylii. Gdy odszedł wystarczająco daleko od ruchomych drzwi, zaśmiał się pod nosem delikatnie, sprawiając wrażenie jakby ten łagodny śmiech skruszył maskę zastygłą na jego twarzy na kilka chwil.
To ci dopiero egzemplarz… Jeśli tak bardzo zależy mu na zwykłej przyprawie, do czego byłby zdolny w bardziej poważnej sytuacji? Doprawdy, chłopak ma nierówno pod sufitem. Skąd on się wytrzasnął? Poza tym te maślane oczy, co z nim nie tak? Tak jakbym nie miał nic innego do roboty, tylko gotowanie. Zaraz… GOTOWANIE.
W całym tym absurdzie Cornélio zupełnie zapomniał, w jakim celu przyszedł do sklepu. W krótką chwilę łagodny uśmiech wyblakł z jego równej, pociągłej twarzy, rozmył się jak narysowany na piasku, ustępując miejsca grymasowi irytacji. Wciąż był głodny. Przerażająco głodny. Przystanął na chwilę, po czym zrezygnowany, odwrócił się, zmierzając w stronę niedawno opuszczonego sklepu.
avatar
Cornélio Rein

Wzrost : 193 cm
Zawód : trener kenjutsu
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t380-cornelio-rein

Powrót do góry Go down

Re: Sklep spożywczy

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach