(nie)Spokojny domek państwa Koga.

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Sob 04 Cze 2016, 18:50

-Nazywaj mnie więcej śmierdzielem, a postaram się o to, byś to Ty z koteczka-leniwca stał się moim skunksikiem.-burknął obrażony, zaraz jednak mu przeszło na magiczne słowo "kurczak".
-Taki pachnący w złotej, chrupiącej panierce z mięciutką cukinią!-westchnął z rozmarzeniem.
-Czasami jesteś naprawdę super koteczku-leniwcu-skunksiku-koteczku-stwierdził podnosząc się. Wyjął z drukarki czystą kartkę papieru, sięgnął po długopis i stanął za bratem, kładąc kartkę i długopis przed nim. Kiedy Seiji pisał listę zakupów, Kojiro cały czas się nad nim pochylał i zerkał mu przez ramię. W końcu zabrał listę i rzucając krótkie Wracam za pół godziny wyszedł z pokoju.

Wcale nie wrócił po pół godziny. O dziwo wcale nie było tak łatwo kupić identyczną glinianą doniczkę. Pół godziny zajęło mu szukanie samej donicy, ostatecznie do domu wrócił po ponad godzinie.
-Neeee, Seiji!-krzyknął z dołu, kiedy już wszedł do środka. Standardowo. Kojiro chyba lubił po prostu wołać brata, bo robił to zdecydowanie często. Czekając na niego rozpakował zakupy, umył ręce w kuchennym zlewie i zaczął wyjmować umyte już naczynia ze zmywarki i odkładać je na miejsca w szafkach. Kiedy Seiji nie przychodził spróbował jeszcze raz, przesłodzonym głosem:
-Seiji, koteeeeeczku, no chooodź!

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Sob 04 Cze 2016, 19:15

Nie spodziewał się, że brat przyjdzie na czas - wręcz był niemal pewien, że nie ma na to opcji. Siedział więc przed laptopem, radośnie trwoniąc czas i pisząc dość obszerne posty z kimś, kogo nawet w żaden sposób nie znał. Kiedy usłyszał krzyk z dołu, miał kilka zdań do dokończenia, więc schodzić zaczął akurat, kiedy Kojiro zaczął pajacować.
- Już, mój słodziaczku, już. Kupiłeś wszystko? - wszedł do kuchni i zerknął na zakupy. Od razu wziął kurczaka, żeby go umyć i wyłożyć na deskę do krojenia. Przysiadł na krześle.
- Swoją drogą prawdopodobnie nie zdam chemii, misiu-pysiu. - dodał. Jak już sobie słodzą to można odrobinę popsuć cudowne nastroje, a co tam. Wziął się przy tym za krojenie kurczaka i wrzucanie kawałków do miski, w której zamierzał wymieszać go z zalewą i zostawić na chwilę.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Sob 04 Cze 2016, 19:56

-Kupiłem. Powiedz co robić, to Ci jakoś pomogę z tym obiadem. -odpowiedział chowając ostatni talerz i po chwili nastawiając wodę na herbatę.
-No i jak Ty chcesz, koteczku, iść na medycynę bez chemii? -zacmokał z dezaprobatą.
-Do osiemnastki musisz jakoś szkołę przepękać, później możesz nawet ją rzucić i sprzedawać onigiri na dworcu kolejowym. Ja po skończeniu studiów będę mieć dobrą pracę, to nie zginiesz. Ale na razie jakoś musisz z klasy do klasy zdawać... Czemu nie mówiłeś, że masz takie problemy? Coś by się wymyśliło. Ogarnę później co tam masz, coś może ja Ci pomogę, a jak nie to pomyślimy o korkach. Tylko starym nie mów, bo białej gorączki dostaną, a matka to chyba w ogóle zawału dostanie i będzie nam siedzieć na chorobowym w domu i truć jak to ciężko pracuje a my jesteśmy niewdzięczni. Trochę dziwnie mogło brzmieć to, jak z jednej strony był kompletnie nieczuły na rodziców i jawnie miał gdzieś ich opinię, faktycznie będąc absolutnie niewdzięcznym, a z drugiej strony zapewniał brata, jakby to było oczywistością, że jeśli będzie taka potrzeba, zamierza się nim opiekować w przyszłości. Biorąc jednak pod uwagę fakt ile czasu ich rodzice spędzali w pracy i jak często bracia Koga pozostawali zdani na siebie nawzajem, Kojiro uważał brata za znacznie bliższą rodzinę niż rodziców.
Zgodnie z zaleceniem Seijiego zaczął obierać i kroić cukinię, a później paprykę. Za bardziej zaawansowane czynności jak przyprawianie i cała reszta wolał się nie chwytać.
-Poza tym mógłbyś się trochę więcej uczyć, a mniej czasu spędzać przed komputerem. Aż dziwne, że jeszcze odcisków od klawiszy nie dostałeś... co masz do zaliczenia z chemii? ile tego jest i jaki materiał?

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Sob 04 Cze 2016, 21:35

- Nie mógłbym się uczyć, nie idzie mi to i tyle. - burknął, wlewając do miski trochę jogurtu i chwilę mieszając, żeby doszedł do całego mięsa. Zaraz zaczął dodawać musztardy i innych przypraw i znów dokładnie mieszać, by na sam koniec zmieszać wszystko z pokrojonymi jarzynami.
- I nie zamierzam być twoim utrzymankiem. Znajdziesz sobie dziewczynę, a ja będę na twojej łasce wiecznie, dziękuję bardzo. - oczywiście, że brat by mu pomagał,ale nie wątpił, że z czasem trochę zagęszczałoby to jednak atmosferę. Czułby się nieudacznikiem, a Kojiro nie odpuściłby sobie czasem żartów. Słusznych z resztą.
Oj, ile Seiji by dał, żeby po prostu wiedzieć, co zamierza ze sobą zrobić!
Zaraz zaczął podsmażać na małym ogniu całą potrawkę.
- Mówiąc w skrócie ze wszystkim. Z zasad ostatnią pałę dostałem, ale to nie jakiś wyjątkowo gorszy dział. I spokojnie, nie mam ochoty na marudzącą mamę. Po prostu fajnie by było zdać, choć nie wiem jakim cudem...
Wyraźnie na prawdę go ta sytuacja stresowała.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Nie 05 Cze 2016, 12:18

-A co ma dziewczyna do tego? Jeśli będzie mieć problem z moją rodziną, to nara. Dziewczynę zawsze można zmienić, rodziny nie.-stwierdził jakby to była absolutna oczywistość.
-Hmm... chemia...-mruknął i zamilkł na dłuższą chwilę najwyraźniej się nad czymś zastanawiając. Sam chemię przepękał jakoś, może cośtam by pomógł bratu, ale nie miał nigdy zdolności do przekazywania wiedzy innych. Najlepszą opcją byłoby poszukać jakiegoś bardziej kompetentnego korepetytora. Kasa to nie problem, byle to załatwić bez wiedzy starych, bo Ci jak zaczną szukać Korepetycji to Seijiemu całe liceum spokoju już nie dadzą.
Może Endo? On daje korki z matmy i fizy, ale może chemię tez ogarnie? Z resztą ten jego chłopak jest chyba chemikiem? Endo parę razy się chwalił jaki to on inteligentny i w ogóle, więc może on coś pomoże? Chociaż wolałbym żeby uczył go Endo osobiście. Przynajmniej byłbym spokojny, że mi się do brata przystawiać nie będzie. Jest tak zapatrzony w tego swojego faceta, że nie ma opcji by się do Seijiego dostawiał... ale tego chemika nie znam, nie wiem czy z jego strony jest tak samo...
-Umawiałeś się już na poprawy? Idź do nauczyciela, poproś o rozłożenie materiału do zaliczenia, zapisz wszystko. Spróbuję załatwić Ci korepetycje u kumpla ze studiów. Jest nieco oschły i zarozumiały, ale naprawdę dobrze tłumaczy matmę i fizę, więc z chemią sobie chyba też poradzi. Bylebyś miał notatki i wiedział co na kiedy...-zaczął mówić. W trakcie zerkał co jakiś czas na brata, przez co w pewnej chwili nagle się skaleczył.
-Aish!-syknął. Pieprzone markowe noże. Naprawdę są ostre.
Wyjął z szafki kuchennej apteczkę, przemył ranę wodą utlenioną jęcząc przy tym jak małe dziecko, że szczypie, po czym przyłożył kawałek gazy do zranionego palca. Rana nie była jakaś poważna. Przez chwilę szukał czegoś jeszcze w apteczce.
-Co za popieprzony dom! Dwójka lekarzy w domu, a nie ma komu sprawdzić, czy w apteczce są podstawowe środki opatrunkowe!-burknął niezadowolony.
-Dokończysz sam? Skoczę na górę, chyba powinienem mieć jakieś plastry u siebie.

Zgodnie z zapowiedzią po chwili zniknął na schodach prowadzących na piętro. Sprawdził w swoim pokoju, ale niestety wspomnianych plastrów nie znalazł. Przypomniał sobie za to, że chyba kiedyś widział rolkę plastra w przyborniku na biurku Seijiego. Niewiele się zastanawiając wszedł do pokoju brata. Owa rolka niestety okazała się być po prostu jasnobrązową, papierową taśmą klejącą. Już miał opuścić pokój i zacząć szukać gdzie indziej, kiedy jego uwagę przykuł włączony komputer z dużą ilością otwartych zakładek i stroną startową google na wierzchu. Nikt nie zostawia komputera na stronie google, no chyba, że coś chowa pod spodem... Poczuł dziwną ekscytację i na chwilę zapomniał o skaleczonym palcu. Zerknął na miejsce, w którym zostawiony był kursor i je zapamiętał, a później przejrzał otwarte karty. Pominął facebooka i zatrzymał się na tajemniczym forum, na którym brat tak często przebywał. Cała strona była zapisana drobnym drukiem. Jakby to były jakieś fragmenty książek? Nie miał czasu teraz tego czytać. Stay...Away? Dziwne
Wyjął swój telefon, zrobił zdjęcie adresu forum i nazwy zalogowanego użytkownika (która też była jakaś dziwna i do Seijiego nie pasowała), a później uważając by nic nie przestawić przełączył przeglądarkę na stronę startową google i ustawił kursor na początkowej pozycji i cichutko opuścił pokój.
Był jakoś dziwnie podekscytowany i okropnie ciekaw. Nie mógł się doczekać, aż po obiedzie zamknie się w swoim pokoju i sprawdzi na spokojnie co to za strona. Wziął głęboki odddech i starajac się zachowywać normalnie zbiegł po schodach.
-Musze wziąć z apteczki z auta. W tym domu jak zwykle nic nie ma!-rzucił w biegu i wyszedł na chwilę z mieszkania, najprawdopodobniej kierując się do auta. Wrócił po chwili już nieco spokojniejszy, z opatrzonym palcem.
-O rany, jak to pachnie! -stwierdził zerkając na przygotowywaną przez brata potrawę.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Nie 05 Cze 2016, 12:39

- Kojiro, ofermo!
Wystraszył się, widząc, jak papryka miesza się z krwią brata. W pierwszym odruchu złapał jego rękę, żeby sprawdzić, jak duże jest skaleczenie wystraszony, że jego starszy brat na prawdę zrobił sobie krzywdę. Na szczęście jednak rozcięcie nie było bardzo głębokie, poboli kilka dni i minie. Niech tylko go mądrala nie ubrudzi.
Kiedy starszy Koga wziął się za szukanie plastra, Seiji po prostu skończył obiad, co szczególnie wymagającą czynnością nie było.
- Nie licz, że uznam ranę bojową za wymówkę od sprzątania - zastrzegł od razu z lekkim uśmiechem i wyjął talerze, żeby zaraz ponakładać im obiad. Sam już porządnie zgłodniał i też nabrał ochoty na zwykły, domowy obiad. Uśmiechnął się pod nosem. Nie wracał do tematu korepetycji. Skoro brat załatwi to nie ma co się tym teraz jakoś szczególnie zamartwiać.
- Następnym razem w sklepie trzeba pamiętać o plastrach. Fajnie, jak są pod ręką. Papryka na krwisto to nie jest moje ulubione danie - uśmiechnął się lekko, choć zaraz zabrał się do jedzenia. Gdyby to był ktoś obcy, pewnie by się brzydził, ale brat to brat, inna sprawa. Z resztą to tylko kilka kropel i przepłukał ją w końcu.
- [b]Masz jakieś plany na resztę dnia?

Sam zamierzał pozamulać. Forum, może swoja "książka", choć wolał nie nazywać tego co robił tak szumno-dumnie. Skoro do szkoły miał wszystko zrobione i musi tylko zagadnąć nauczyciela na chemii... jakoś będzie.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Nie 05 Cze 2016, 15:21

-Dlaczego to zawsze my musimy pamiętać o zakupach?
Kiedy Seiji nakładał obiad na talerze, Kojiro zaczął już sprzątać i pakować część naczyń do zmywarki.
-Szczerze mówiąc jestem zmęczony po wczoraj. Trochę pewnie posiedzę nad programem, trochę pogram w gry, trochę chcę się przespać. Jeśli pytasz w jakimś konkretnym celu, to wal o co chodzi. Jak nie, to sorry, Młody, ale potrzebuję trochę czasu dla siebie.
Nalał do szklanek soku i postawił je obok talerzy z jedzeniem, po czym zajął swoje miejsce. Poczekał na brata. Jedzenie domowego obiadu we dwójkę, kulturalnie przy kuchennym stole było takie... niemalże rodzinne.
-Smacznego-powiedział i po chwili zabrał się za jedzenie.
-Rany, Seiji, jeśli będziesz mi tak gotować, to możesz spokojnie zawalić szkołę i zostać moim utrzymankiem, a ja nie będę Ci nawet z tego powodu dokuczać... Swoją drogą żałuj, że wczoraj siedziałeś u siebie. Graliśmy w butelkę i Natsu dostał jako wyzwanie pozwolić dziewczynom zrobić sobie pełen makeup...-zaczął opowiadać co ciekawsze fragmenty wczorajszej imprezy i żartować z zachowań niektórych gości po alkoholu. Na takiej luźnej pogawędce upłynął im czas obiadu, po którym, zgodnie z umową, Kojiro posprzątał.
Zaraz po obiedzie rozeszli się do swoich pokojów, a Kojiro w pierwszej kolejności włączył komputer i zaczął przeglądać tajemniczą stronę, którą tyle razy widział na komputerze brata.
To są gejowskie rpgi... i to momentami z całkiem erotycznymi opisami! Seiji pisze takie soft porno w internecie?! i to gejowskie?! -sam nie wierzył w to, co widzi. Przeglądanie strony zajęło mu dobrych parę godzin. Początkowo nie potrafił się po niej poruszać, nie rozumiał dlaczego rozmowy urywały się w dziwnych momentach i przenosiły w inne miejsca, trudno było opanować terminy seme i uke, zapanować nasz wszystkim. W końcu przejrzał parę kart postaci i wybrał postać jakiegoś nauczyciela. Zaczął czytać od początku jego posty pisane z jednym z uczniów. Początkowo to wszystko było dziwne i takie... niewłaściwe. Całe to love story i zakazana miłość... wydawało mu się to chore. Później zaczął wciągać się w ich historię. Kiedy dochodziło do scen erotycznych Kojiro stwierdził, że mu się to wszystko podoba. Nawet się nie zorientował kiedy jego ręka powędrowała do bokserek i zaczął się zaspokajać czytając historię, tym razem jakiejś pary która spędzała urlop w onsenie.
Kurwa, Seiji, do czego Ty doprowadziłeś...-przeszło mu przez myśl po wszystkim, kiedy z bijącym wciąż szaleńczo sercem wpatrywał się w pisaną drobnym drukiem historię.
Zamknął stronę i na wszelki wypadek usunął historię przeglądarki, po czym poszedł wziąć prysznic. Zwykle nie kąpał się o siedemnastej, a fakt, że zamknął się wcześniej w swoim pokoju z laptopem mógł sugerować jedno, ale nie przejmował się tym, co Seiji pomyśli. Z resztą chyba wolał, żeby brat sądził, że oglądał porno, niż że masturbował się do tego jego forum.
Spędził dobre półtorej godziny pod prysznicem. Musiał ochłonąć i poukładać sobie to wszystko w głowie.
Młody ma za sobą zaledwie parę postów. Albo jest tam nowy, albo ma więcej niż jedno konto. Chyba wolę myśleć, że jest nowy... Flirtuje z jakimś Rihito, ale na razie do niczego nie doszło... Nie chcę, żeby ktoś pisał TAKIE rzeczy z moim bratem, ale pogadanka z nim nie ma sensu... chyba, żebym.. założył konto i odbił tę jego postać temu Rihito? Później mogę przeciągać te wszystkie sprawy łóżkowe i odwlekać je w czasie aż młody się ogarnie. To na pewno tylko chwilowe...
Po powrocie spod prysznica zaczął pisać kartę postaci. Studenta automatyki, mechanika, niewiele starszego od postaci Seijiego. Nazwał go Sho. Stresował się okropnie tworząc tę postać, więc wzorował ją w znacznym stopniu na sobie samym, tak by nie mieć później problemu z wczuciem się w nową rolę. Krótko po tym jak jego postać została zaakceptowana przez admina, wysłał wiadomość prywatną do Seijiego.

Od: Sho
Cześć. Widzę, że niebawem kończysz fabułę w centrum handlowym. Myślisz, że jest nadzieja na to, byś znalazł po niej chwilę na krótką fabułę ze mną? Bardzo podoba mi się Twoja postać i chciałbym również mieć szansę bliżej ją poznać.


Ostatnio zmieniony przez Kojiro Koga dnia Pią 10 Cze 2016, 22:52, w całości zmieniany 1 raz

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Nie 05 Cze 2016, 20:30

Seiji kończył powoli fabułę i jako, że kolega zamierzał już sobie iść, sam zaczął buforować film do zobaczenia na wieczór. Bonnie & Clyde, słyszał ostatnio od kolegi z klasy, że jest całkiem fajne, momentami śmieszne. W dodatku lubił westerny nawet, choć widział ich tylko kilka. Nawet nie przeszkadzało mu, że to mocno stare filmy.
W chwili, kiedy miał zamykać okno forum, wyskoczyło mu powiadomienie o prywatnej wiadomości. Zerknął więc na nią i uśmiechnął się lekko - zawsze to bardzo miły komplement, że akurat twoja postać zwróciła uwagę. Zerknął szybko w kartę postaci, żeby wiedzieć z kim ma do czynienia i napisał na chacie "Eeee, ten Sho to multi Wasze, czy nowy?", żeby się dowiedzieć, czy ktoś się z niego nie naigrywa i odpisał zaraz wiadomość.

Hej! Jasne, w sumie to mogę się teraz nawet wytematować i z Tobą pisać, Ri sobie polazł, a nie lubię czekać, jak mam wolny wieczór. Smile Witamy na forum. <3

Odpisał i wysłał wiadomość, faktycznie wracając do ostatniego posta i wyprowadzając swoją postać z centrum. Czekając na odpowiedź, zszedł do kuchni, zrobić sobie popcorn i napisał bratu smsa "zostawiam w garnku część popcornu, jeszcze ciepły, jeśli chcesz" i z miską wrócił przed laptopa, żeby sprawdzić wiadomość i dokładniej przyjrzeć się karcie. Postać jakoś tak cholernie mu się spodobała. Była jakaś taka... no, po prostu w jego typie.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Pią 10 Cze 2016, 22:47

Od: Sho
Super! Już się biorę za pisanie pierwszej wiadomości. Muszę uprzedzić, że nigdy w życiu nie pisałem rpg, to moje pierwsze forum i pierwsza postać, więc proszę o wyrozumiałość, dobrze? Jeśli cokolwiek będę robić źle nie krępuj się mi o tym powiedzieć. Będę wdzięczny jeśli mi odrobinę pomożesz, odwdzięczę się wkładając całe serce w tę fabułę.
-odpisał na wiadomość prywatną. Sięgnął po puszkę piwa schowaną pod łóżkiem, pozostałość z ostatniej imprezy. Nie sądził by tak niewielka ilość alkoholu pomogła mu w pisaniu całej tej historii, ale może przynajmniej jakieś placebo zadziała? Wziął głęboki oddech i pociągnął łyk piwa. Już miał się zabierać do pisania, kiedy dostał sms od Seijiego. W pierwszej chwili spanikował, ze brat się jakimś cudem domyślił, że to on. Po przeczytaniu jednak uspokoił się trochę. Na wszelki wypadek jednak ustawił sobie zmienne IP, żeby nie było łatwo go zlokalizować. Seiji się na tych sprawach nie zna, ale może ktoś z jego znajomych, albo administracja forum...
"Zamiast kaloryferka na lato będziesz mieć bojler na przyszłą zimę, jeśli będziesz wpieprzać popcorn po nocy... Lepiej bym Ci z nim pomógł. thnx" -odpisał na sms, ale na razie nie zszedł po popcorn. Najpierw chciał napisać pierwszą 'fabularną' wiadomość Sho.

Sho napisał:Była spokojna sobota. Miał dziś wolne w pracy, więc mógł się w pełni poświęcić swojej pasji - motorom. Dziś sprawdzał kolejne cudeńko, nad którym pracował ostatnie siedem miesięcy. Motor kupił w listopadzie, w opłakanym stanie, za śmieszne pieniądze. Włożył w niego mnóstwo pracy, pieniędzy i cierpliwości i dziś uznał, że pora na ostateczną próbę sił jego maleństwa nim ostatecznie uzna je za dokończone, sprzeda i kupi kolejne. Wybrał się więc w całodniową przejażdżkę za miasto, by sprawdzić jak poradzi sobie z dłuższymi trasami. Maleństwo spisywało się całkiem dobrze. Zadowolony Sho był już w drodze powrotnej do miasta, dochodziła godzina osiemnasta. Jechał długim odcinkiem starej obwodnicy, od jakiegoś czasu mało uczęszczanej odkąd otwarto równoległą drogę szybkiego ruchu. Właśnie ze względu na to, że mało kto z drogi korzystał, Sho szalał tu na swoich motorach. Dzisiaj wyjątkowo się zdziwił, kiedy na poboczu zobaczył auto. Samochód stał na włączonych światłach awaryjnych i wyglądało na to, że został porzucony? Być może kierowca nie potrafił sobie z nim poradzić i pieszo poszedł szukać mechanika? Do najbliższej miejscowości było dobrych dziesięć kilometrów, więc jeśli rzeczywiście tak było, Sho szczerze człowiekowi współczuł. Chętnie by pomógł, ale nie będzie przecież włamywać się do porzuconego samochodu by go naprawić... Miał go zignorować, ale kiedy go mijał zauważył, że na poboczu ktoś siedzi. Uroczy chłopak nie wyglądał na kierowcę samochodu. A może był starszy niż wyglądał i auto należało do niego? Tak, czy inaczej wyglądał na zrezygnowanego i Sho nie mógł go tak zostawić. Dosyć szybko i całkiem spektakularnie zawrócił, podjechał do auta i zatrzymał się obok.
-Dzień Dobry. Jakieś problemy z samochodem? Może mógłbym jakoś pomóc? Zerknąć do niego? podrzucić Cię gdzieś? -zaczął rozmowę starając się brzmieć możliwie sympatycznie i starając się nie patrzeć zbyt natarczywie na chłopaka. A to nie było najłatwiejsze, bo chłopak był naprawdę uroczy i miał prześliczną buzię, od której trudno było odwrócić wzrok.
Przygryzał wargę pisząc ostatnie zdania. Tak będzie w porządku? Starał się wzorować na wiadomościach innych, ale nie było to łatwe. Po wysłaniu wiadomości zszedł na dół po popcorn i w napięciu czekał na odpowiedź brata.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Pią 10 Cze 2016, 23:26

Nowy? Seiji uniósł brew, ale uśmiechnął się przy tym pod nosem. Zaraz naskrobał kolejną wiadomość w nadziei, że serio żaden znajomy z forum nie próbuje go z niejasnych przyczyn wkręcić.

Od: Rikke
Ooo! Spoko, nie piszemy tutaj bestsellera, nikt nie bije za źle wstawiony przecinek, czy brak talentu pisarskiego. Smile Inaczej Yuu już dawno by wyleciał, ale ćśśś, bo się wyda. Masz Skypa? Tam się łatwiej gada.
SeijiKoga5
ps. Motor= +100 do seksapilu, co?


Przez internet łatwo gadać o czymkolwiek, szczególnie jeśli na żywo jest się takim szaraczkiem, jak właśnie Seiji. Odczytał tylko sms od brata i przegryzając popcorn zabrał się za skrobanie. Na wpół go bawiła, na wpół mu się podobała cała sytuacja, w jakiej postawiono jego postać, ale za cholerę nie wiedział, co zrobić z tym autem. Wielkiego wyboru w sumie nie było szczególnie, że nie miał ochoty dopraszać tu osób trzecich i czekać milion lat na kolejne odpisy.

Rikke napisał:
Chłopak miął pod nosem przekleństwa zdecydowanie nie pasujące do uroczej buźki, która zwróciła uwagę motocyklisty. Kiedy ten nagle się zatrzymał, zamilkł jednak i przyglądał sie mężczyźnie. Znając moje szczęście, to złodziej, gwałciciel albo morderca. Albo wszystko na raz. Dalej, wyjmij piłę mechaniczną zza pleców! - przeszło mu przez myśl. Jak człowiek ma chęć pomarudzić to nawet czekolada może się wydawać irytująca, prawda?
- Nie wiem, co mu się stało. Po prostu przestał działać. - przyznał w geście absolutnej desperacji. Miał do wyboru albo skorzystać z propozycji pomocy uprzejmego, obcego człowieka zatrzymującego się na odludziu, albo... no właśnie - albo dzwonić do rodziców i przyznać się, że podprowadził samochód mamy i błagać, żeby go nie zabijali i wezwali mu jakąś pomoc. Ci byli na wyjeździe samochodem ojca, a ten stał tak kusząco samotny w garażu...
Podniósł się w końcu z ziemi i podszedł do samochodu.
- Znasz się na tym?
Spytał z nieskrywaną nadzieją, dopiero teraz uważniej przyglądając się rozmówcy. Przystojny. I potrafi prowadzić motor. Plus milion. Gdyby nie Rihito... ah, nawet nie wie, czy facet jest gejem. Chyba za długo był sam, skoro takie rzeczy go nachodzą przy nowo poznanej osobie.
- Jeśli mnie uratujesz, stawiam obiad w najbliższej knajpie. - zaoferował po chwili. Wiedział, że ma odrobinę nerwowy ton i nie chciał wyjść na napuszonego kretyna. Był poddenerwowany sytuacją i tym, że chyba rozwalił samochód rodziców. Tym, że ci w ogóle mogą się dowiedzieć, że prowadził.
- Nie mam prawka. - dodał, chcąc wytłumaczyć swoje rozdrażnienie, czy raczej zwyczajne zestresowanie.

Wysłał wiadomość i wrócił spokojnie do chrupania kukurydzy. Nic, a nic nie przejął się przestrogą brata, odpalił sobie za to jakiś filmik na youtube.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Sob 11 Cze 2016, 12:27

Dopił piwo, postawił puszkę na biurko i sięgnął po drugą. Na dwóch koniec. Nie chcę się spić. -pomyślał, ale zanim otworzył drugą puszkę otrzymał wiadomość prywatną, która odrobinę go zestresowała. Ostatecznie wrzucił puszkę z powrotem pod łóżko, przyciągnął laptopa do siebie i zaczął odpisywać.
Wiesz, mogę założyć skype jeśli chcesz, ale na razie wolałbym po prostu pisać wiadomości. Jak wspomniałem to moje pierwsze forum yaoi. Nie czuję się gejem i cała sytuacja jest równie ekscytująca co stresująca. Zależy mi na możliwym zachowaniu anonimowości. Mam głęboką nadzieję, że za postacią Rikke siedzi jakiś równie uroczy i kochany chłopak, ale na razie to tylko nadzieja. Nie obrazisz się chyba jeśli powiem, że na razie nie ufam Ci na tyle, by pokazywać się przez skype? Sam rozumiesz, dopiero się poznaliśmy.
Haha, racja, motor +100 do seksapilu. Skórzana kurtka kolejne +50, a Sho się dopiero rozkręca Wink Jest coś takiego w motorach... po studiach, jak znajdę stałą pracę zamierzam zrobić prawko na motor i kupić jakiś. Na razie muszę się zadowolić autem. Na auto niestety nie da się wyrywać przystojniaków tak dobrze jak na motor Razz
Rikke też podbija sobie statystyki. Jazda bez prawka kradzionym autem +150 do seksapilu? Lubimy niegrzecznych chłopców.
-odpisał. Właściwie nie planował rozmów prywatnych. Chciał po prostu odbić Rikke temu całemu Rihito, zależało mu na tym, żeby uniemożliwić Seijiemu bawienie się w ten cały cyberseks przez forum. Nie planował przy tym wymieniać wiadomości prywatnych, ale właściwie... Może być ciekawie?

Sho napisał:
Uśmiechnął się, kiedy nieznajomy zmienił ton na nieco przyjemniejszy. Podobał mu się. Był naprawdę uroczy, miał zadziorny charakterek, ale kiedy wpadł w tarapaty robił się absolutnie pokorny.
-Nie masz prawa jazdy? Nie powinieneś się do tego przyznawać. Ktoś inny na moim miejscu mógłby Cię podkablować glinom... to jednak wyjaśnia czemu nie zadzwoniłeś po pomoc drogową.
Zgasił motor, zsiadł z niego i zdjął skórzaną, kurtkę, którą zaraz przewiesił przez pół przez siedzenie motoru. Wyjął ze skórzanej sakwy zamocowonej na tyle pojazdu butelkę z wodą, z której pociągnął łyk i odstawił ją na ziemię.
-Długo tu siedzisz? Jeśli chcesz, możesz się częstować wodą. Nie mam opryszczki, hiv ani nic.-rzucił.
-Daj kluczyki, albo wsiądź i odpal go, zobaczymy co się dzieje.-stwierdził. Kiedy okazało się, że z rury wydechowej oprócz spalin wydobywa się biały dym, a silnik przegrzewa się, podejrzewał już co się stało, ale nie razie nie chciał stresować chłopaka. Otworzył maskę i zaczął coś sprawdzać.
-Sprawdzałeś płyny przed wyjazdem? Prawie nie ma płynu chłodzącego. Sprawdź w bagażniku czy jest w aucie. Jak nie to dolejemy wodę destylowaną, ale oryginalny płyn byłby najlepszy.-poprosił. Odpiął od motoru sakwę boczną, położył ją na ziemi i zaczął wyjmowac z niej rękawice i narzędzia. Był przygotowany na to, że motor podczas próby może odmówić posłuszeństwa, dlatego miał je przy sobie. Włożył rękawice i odkręcił jakiś mały zbiorniczek, by po chwili zdjąć palcem spod nakrętki gęsty, żółtawy, oleisty szlam. Nie wyglądało to najlepiej.
-Majonez pod korkiem zbiornika wyrównawczego. Musiałbym wziąć auto na warsztat, zrobić pomiar kompresji silnika, sprawdzić parę rzeczy, ale  to może być przepalona uszczelka pod głowicą, a to niezbyt dobrze. Przynajmniej dzień roboty nad autem. Sama uszczelka to pryszcz, ale nie wiadomo co z prowadnicami, uszczelniaczami, gniazdami zaworowymi. Dochodzi płukanie kanalików wodnych, bo szlam na bank je pozapychał. Wymiana rozrządu... Wybrałeś sobie beznadziejny moment na wypożyczenie auta. Nie jestem w stanie Ci tego zrobić na miejscu. Na razie mogę odstawić trochę prowizorki, będziemy co chwilę dolewać płynu do chłodnicy i przy możliwie ekonomicznej jeździe dokulamy się do mnie. Kiedy auto musi wrócić do właściciela? Jeśli poświęcę na to całą niedzielę, przy odrobinie szczęścia i dostępie do części być może dam radę to do poniedziałku zrobić... chyba, że wystarczy Ci dokulać się nim do domu i oddasz je tak, a niech właściciel się martwi naprawą... -mówił zajmując się prowizoryczną "naprawą" auta. Właściwie nie powinien się tak chłopakiem martwić. Wystarczyłoby zostawić mu wizytówkę serwisu i pomóc dojechać do miasta, ale z jakiegoś powodu chciał go wybawić z opresji. No bo jak nie pomóc komuś tak intrygującemu?
-Okej. -stwierdził zamykając maskę i po chwili wytarł brudne od szlamu rękawice o trawę.
-Jesteś w stanie przejechać nim jakieś 20 kilometrów, tylko musisz kontrolować temperaturę sinika i robić przerwy jesli się będzie przegrzewać. Masz zegar na masce rozdzielczej. Jak będzie sięgać 100 stopni to postój. Trzeba uzupełniać też chłodziwo. Ten biały dym to para z płynu chłodzącego, który dostał się do cylindrów... Daleko masz do domu? Mogę Cię odeskortować, albo możemy jechac do mnie i zostawić go do jutra, mieszkam 15 kilometrów stąd. Jeśli chcesz mogę też po prostu zadzwonić po lawetę. Auto zabiorą, powiemy, że ja kierowałem. Ciebie mogę odwieźć motorem. To będzie najbezpieczniejsza, ale też najdroższa opcja...
Czekając na decyzję chłopaka zamontował z powrotem sakwę na motorze i napił się wody.
-Co Cię podkusiło, żeby prowadzić bez prawka? Nie masz nikogo, kto mógłby po prostu Cię zawieźć? Jemu też na pewno poszłaby ta uszczelka, ale przynajmniej byłoby mniej problemów organizacyjnych.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Sob 11 Cze 2016, 14:04

Spoko, spoko. Sam z reguły zostaję przy pisaniu na chacie. Na necie ludzie są różni, a średnio bym się czuł, gdyby jakiś dziwak zaczął mówić o swoich-dziwnych-rzeczach, kiedy chociażby mój brat może wpaść do pokoju. Dopiero poznasz, co ściąga siedzenie na forach, nie wystrasz się. Nie wszyscy są totalnymi popieprzonymi odpałami! To całkiem normalni ludzie.
Nie chcę Cię obrazić, ale nie znam hetero faceta, który pisałby na podobnym forum. Podobnie, jak dla faceta całowanie z facetem to nigdy nie eksperyment, jak lubią ponoć twierdzić. Choć co ja wiem? Very Happy
Z tym samochodem trochę mnie wkręciłeś! Nie chciałem osób trzecich w fabule, nie lubię tego, bo pisanie w więcej niż dwie osoby jest okrooooopnie zmulone, zawsze komuś akurat coś wypadnie. Więc co siedemnastolatek może robić sam z samochodem na odludziu? Ale jakoś to wykminię, pasuje mi to w sumie do tego bachorka.


Odpowiedź dostał bardzo szybko i po części go to cieszyło, bo jakoś podobało mu się pisanie z tym chłopakiem. Z drugiej strony wiedział, że nic produktywnego już dziś nie zrobi. Z resztą... a tam, i tak by nie zrobił. Siadł wygodniej z laptopem i przeciągnął się mocno przed czytaniem posta.

Rikke napisał:
- To auto rodziców. Jak ojciec w poniedziałek je spróbuje odpalić, od razu się połapie, że "ktoś" je prowadził przez weekend. - odetchnął, robiąc przy tym minę typową dla bezradnego dzieciaka, którego czeka awantura, szlaban albo i inne tortury. Zestresował się. "pożyczał" auto rodziców już kilka razy, ale myśl o tym, że ci mieliby się dowiedzieć bardzo, BARDZO go przerażała.
- Jeśli na prawdę umiałbyś go naprawić... no, nie wiem jak ci się wypłacę, ale jakoś na pewno to zrobię. - dodał potulnie, kiedy tylko załapał, że prawdopodobnie przyszedł ratunek. Okej, pan ratunek mówił o odstawieniu auta w poniedziałek rano, ale na pewno da się to lepiej zorganizować! Jeśli chodzi o pieniądze... no, tego Rikke bał się najbardziej, ale wyraźnie był w stanie opchnąć laptopa i wiele innych gadżetów, byle rodzice nie dowiedzieli się o całej sytuacji. Póki co nic nie mówił, bo chyba jego wybawiciel nie spodziewa się, że siedemnastolatek bez prawka ma kasę na jakieś części zamienne i inne rzeczy z bełkotu, którego nawet w połowie nie zrozumiał?
- Będziesz prowadził? W sensie na motorze, ja będę za tobą? To jedyna opcja przy której prawdopodobnie nie zostanę bezdomnym. Ewentualnie możesz mnie zabić, ale w sumie musiałbyś być psychopatą, bo jak widać mam tylko rozwalone auto, kiepski łup. - dodał żartobliwym tonem, choć mówił trochę półżartem. Nigdy nie wiadomo, z kim człowiek ma do czynienia, już kilka razy to w swoim życiu odkrył!

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Sob 11 Cze 2016, 17:06

"Bez stresu, ja też do końca normalny nie jestem Very Happy I jestem całkiem ostrożny, dlatego nie boję sie ludzi z internetu. Dlatego też nie bardzo chcę wychylać się poza wiadomości."
Zastanowił się dłuższą chwilę nad sugestią na temat jego orientacji. W sumie zastanawiał się nad nią jakiś czas temu i dopóki pozostawał anonimowy mógł się przyznać do wniosków.
"Przeciez nie powiedziałem, ze jestem hetero. Powiedziałem, że nie czuję się gejem. Powiedziałbym, że jestem biseksualny. Lubię ładne dziewczyn, ale podobają mi się też uroczy chłopcy. Jak Wy to określacie, "uke". Najlepiej z ładną buźką, jasną skórą, niebieskimi oczkami i blond włosami. Taka uroda aniołka, którego aż chciałoby się sprowadzić na złą drogę Razz Niemniej nie czuję potrzeby ogłaszania światu, że jestem bi. Ostatnio miałem dziewczynę, w przyszłości się zobaczy.
Szczerze mówiąc spodziewałem się, że przytakniesz, że ojciec poszedł po pomoc czy coś. Nie spodziewałem się, że zdecydujesz by Rikke ukradł matce auto. Przepraszam za stawianie Cię w takiej sytuacji, nie przemyślałem tego i nie bardzo wiedziałem jak zacząć rozmowę... ale wyobraź sobie to tylko, czerwiec, gorąco, opustoszała droga gdzieś daleko od cywilizacji, zagubiony Rikke na poboczu i Sho podjeżdżający w skórzanej kurtce na motorze, naprawiający mu auto. A później wdzięczność za pomoc i w ogóle... takie spotkanie musi się skończyć dobrze!


Uśmiechnął się sam do siebie czytając wiadomość po wysłaniu. Przez chwilę wyobraził sobie Rikke i Sho uprawiających seks na tylnym siedzeniu auta, wieczorem, na jakiejś polnej drodze. Ta wizja była naprawdę ekscytująca, ale zaraz oprzytomniał i odsunął od siebie te myśli. Założył konto po to, by odbyć Rikke Rihito, by nie robili TYCH rzeczy, nie po to, by go zastąpić i samemu opisywać TE rzeczy z bratem.
Z drugiej strony jednak musi Rikke uwieść i rozkochać w Sho. A to nie będzie proste.


Sho napisał:-Powiem Ci, że miałeś potwornego pecha pożyczyć sobie auto rodziców krótko przed tym jak uszczelka postanowiła pójść, ale w tym pechu miałeś farta jechać akurat drogą, na której testuję swoje motory. Jestem mechanikiem. Fakt, że na pół etatu, bo studiuję, ale w tygodniu zajmuję się autami, motory to moje hobby. Robiłem już takie rzeczy, potrzebuję czasu i dostępu do swoich narzędzi i ogarnę to. Z częściami też nie będzie problemu... a najwięcej szczęścia w tym wszystkim masz przez to, że mi się podobasz i chcę dostać Twój numer. Inaczej nie pomagałbym tak bezinteresownie. Zobaczymy jak wygląda sytuacja jak przyjrzymy się autku z bliska, ale zapłatą się nie martw. Zaprosisz mnie na jakąś randkę i będziemy kwita. -powiedział z uśmiechem i puścił mu oczko. Nie bał się powiedzieć tego wprost, bo chłopak tak czy inaczej był na niego skazany. A Sho czuł się wyjątkowo dobrze z takim poczuciem władzy. Poza tym był ciekaw jego reakcji. Wsiadł na motor, odpalił go i czekając aż Rikke odpali auto przygazował w miejscu robiąc sporo hałasu. Trochę by zaszpanować, trochę by go pośpieszyć.
-Najlepiej by było gdybyś jechał stałą prędkością. Postaraj się jechać około 80-90 km/h i nie hamować. Przed zakrętami zwalniaj zdejmując nogę z gazu. Hamowanie jest nieekonomiczne. Pilnuj temperatury silnika. Jeśli będzie dochodzić 90, użyj klaksonu żeby dać mi znać i zatrzymaj się. -poinstruował go jeszcze i ruszył przodem w kierunku miasta.
To było długie piętnaście kilometrów. Zatrzymywali się cztery razy, bo silnik się przegrzewał, ale w końcu dotarli do domu Sho. Domek był maleńki, wolnostojący, z ogródkiem, dużym garażem i ledwie trzymającą się drewnianą szopką. Garaż i drewniana szopa zdawały się zajmować więcej miejsca na podwórzu niż sam dom.
Ledwie Sho wprowadził na podwórze motor, rzuciła się na niego olbrzymia biało-czarna sterta futra, która po chwili, gdy sie nieco uspokoiła, okazała się być owczarkiem australijskim. Sho otworzył bramę wjazdową, by Rikke mógł wjechać autem do środka i przytrzymał psa za obrożę, by ten nie uciekł. Zaraz zamknął bramę za autem.
-Możesz spokojnie wysiąść, nie gryzie jeśli jestem w pobliżu. Daleko stąd mieszkasz? Odwieźć Cię do domu, czy wolisz zostać i pilnować auta? Zaraz wezmę je na warsztat, rozkręcę i zacznę ogarniać nową uszczelkę.
Kliknął "send" i wpatrywał się przez chwilę na wiadomość na forum. Z jakiegoś powodu pisanie zaczęło mu sprawiać coraz więcej frajdy. Nie mógł się już doczekać co zrobi Rikke.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Sob 11 Cze 2016, 18:12

Od Rikke:
Hmm, to już brzmi sensowniej. Smile
Co do auta, nie mam z tym problemu, po to zrobiłem rozwydrzonego bachorka, żeby robił głupie rzeczy, których normalny człowiek sam nie robi.


Odpisał, nie chcąc na siłę rozciągać wiadomości na ultra długą, jeśli nie wiedział, co odpowiedzieć na resztę. Rozbawiło go, że rozmówca "trafił" opisując jego wygląd przez przypadek. Oczywiście kwestia gustu, sam nie miał się za szczególnie "aniołkowatego", ale pewnie nikt raczej tak sam o siebie nie mówi. Trochę to niemęskie. I ostatecznie niczego w jego życiu nie zmienia. Ot, to tylko kolejny znajomy z internetu, którego nigdy nie zobaczy.
Starał się nie przywiązywać do ludzi poznanych nie-na-żywo.

Przeczytał wiadomość, znów zapełniając sobie usta pachnącym popcornem. Trzeba przyznać, że pisanie z "nowym" coraz bardziej mu się podobały, a "ochy" na shoutboxie dotyczące wizerunku, jaki wybrał tylko dodatkowo go nakręcały. Gorzej, że po chwili zjawił się w okienku także nick jego "umówionego chłopaka", który skwitował sytuację którkim "acha.". Czyli foch. No, sam byłby zły, gdyby został wystawiony. Aaaale... no, przecież nic się nie dzieje, nie?
"Spokojnie, skarbie, na tym forum pisze się z wieloma osobami, hem?" - napisał, choć wcale nie był pewien, co zrobi, jeśli Sho będzie skory do bliższej fabuły. Udawał, że nie widzi, że jest. No, ale! Co to za umawianie się, przecież na fabule powinno wychodzić... prawda?

Czując, że zachowuje się trochę nie fer i lekko podlizując się na chacie koledze, żeby nie robił scen między wszystkimi, zaczął skrobać odpowiedź. Jednym z plusów, jakie stały za Sho, pomijając fajniejszy wygląd i ogólny seksapil postaci był fakt, że jego autor po prostu lepiej pisał.

- Zaraz zejdę po popcorn, który zaproponowałem Kojiro przez was. - burknął pod nosem.
Z drugiej strony byłoby pięknie, gdyby jego życie składało się z wyłącznie takich problemów...

Rikke napisał:
Chłopak zmęczony i rozdrażniony rozciągającą się podróżą zaparkował samochód, ale nie wychodził z auta. Szczekanie. Cholerne szczekanie. Zerknął na właściciela wielu zapewne bardzo ostrych kłów i przygryzł wargę. Cholera... Informacja o tym, że pies go nie pogryzie w obecności właściciela wcale go jakoś nie pocieszała. Nikt nie wie, co siedzi w głowie zwierzaka, więc nie powinno się za nie ręczyć!
- Chętnie bym został. Mogę skoczyć po jakieś przekąski, żeby umilić wieczór, czy coś. Ale... - patrzył wymownie na psa. To nie to, że nie lubił zwierząt. Lubił. Jasne. Kiedy je dobrze znał. Tych, których nie znał zwyczajnie się bał. Szczególnie dużych i szczekających.
- Czy twój przyjaciel może zaczekać gdzieś w domu? - spytał, z jednej strony nie chcąc rządzić się w jego domu, z drugiej nie zamierzając ryzykować testowania, jak mocno zaciska się szczęka czworonoga. Kluczyki położył na masce samochodu postanawiając, że skoro już zaufał chłopakowi na tyle, by tu przyjechać, musi zaufać mu do reszty. Liczył, że to nie jest żaden psychol, czy złodziej. Wydawało się, że na prawdę z nim flirtował, a to spory plus. Wyjaśniałoby jego uprzejmość. Rikke nie do końca wierzył w absolutnie bezinteresownych ludzi. No, dobra - kompletnie w nich nie wierzył.
- To może być pierwsza randka na przełamanie lodów. Swoją drogą jestem Rikke. - dodał, kiedy uświadomił sobie, że chyba nie przedstawił się swojemu wybawcy. Jego wzrok nadal co chwila uciekał do czworonoga.
Zwierzę pasowało do właściciela. Szczególnie grzeczna, wesoła psina. Dodawała mu uroku. To jednak nie zmieniało faktu, że to nadal oby pies...
- I bardzo się cieszę, że mama zmieniła auto. Jeszcze miesiąc temu znalazłbyś mnie w Volkswagenie New Beetle. Błękitnym. - noo... nawet, jeśli podobało mu się to auto, jak przystało na przedstawiciela płci męskiej, nie czuł się w nim zbyt swojsko i nie marzył o tym, by znajomi go z nim kojarzyli. Obecne szare Volvo c30 do którego ojciec przekonał mamę było nie tylko bardziej praktyczne, ale jednocześnie nie nuciło pod nosem "jestem kobietą...", jak poprzedni samochód.


Wysłał wiadomość i tylko przez siłę woli nie poszedł po resztę popcornu. Zamiast tego skupił się na chacie, na którym nie było już sensu udawać, że jeśli Sho spróbuje randkować z Rikke, ten pewnie zapomni o wcześniejszych podejściach innego chłopaka. Cóż...
"Ej no, czym się tak emocjonujesz? To tylko gra, ma być miło. <3 Masz tu milion pięknych ukesiów do wyrwania, przystojniaku."
Napisał, na co dostał jedynie burczenie, po którym obiecał powrót do wspólnej fabuły zaraz po rozstaniu z Sho. Skoro ma się dziać na fabule to niech się na niej dzieje, może Rikihito jeszcze zaplusuje?
Blondyn przeciągnął się mocno czując, że jego organizm nie cieszy się ze spędzonego na siedząco dnia. Cóż... powinien być przyzwyczajony.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Wto 21 Cze 2016, 00:42

Sho napisał:-Przyjaciółka.-Sprostował takim tonem, jak gdyby nazwanie Belli "przyjacielem" było obelgą.
-Piękna nie czuje się najlepiej sama w domu, ale bez obawy, jeśli tu jestem nie będzie mnie odstępować na krok, możesz być spokojny, nie będzie Cię niepokoić... -zaczął, ale widząc wciąż niepewną minę chłopaka westchnął, złożył nóżki motoru i zaprowadził go do garażu. Pies podążył za nim.
-Bella, pilnuj. -wydał komendę, na co pies posłusznie położył się przy motorze czujnie "pilnując" maszyny i porzucając chodzenie krok w krok za panem.
-Rikke. Pasuje Ci. Ja jestem Sho, Bellę też już poznałeś... Wiesz, w tej chwili i tak będę się zajmować autem i robić same nudne rzeczy, więc jeśli masz ochotę na spacer, możesz pójść po przekąski. Najbliższy sklep jest w dół ulicy. Możesz też spróbować coś wykombinować z tego, co mam w kuchni. Klucz od domu jest pod wycieraczką, kuchnia na wprost od wejścia.-wyjaśnił, sięgnął po kluczyki i wsiadł do auta. Otworzył okno i oparł łokieć o jego ramę. W tej pozycji i z tym uśmiechem chyba nawet we wspomnianym błękitnym new beetle wyglądałby męsko.
-Gdyby nie zmieniła auta, błękitnego żuczka nie pożyczałbyś tak chętnie i nie wpadał w tarapaty... chociaż właściwie też się cieszę. Chwała Twojej mamie, że zmieniła auto, w przeciwnym razie byśmy się nie poznali.-stwierdził zadowolony, puścił do chłopaka oczko i odpalił silnik, by wjechać autem do garażu. Zaraz później wyjął narzędzia, podniósł maskę i zaczął coś pod nią grzebać i sprawdzać. Mimochodem zarejestrował, że Rikke chwilowo zniknął z zasięgu jego wzroku, ale nie zwrócił uwagi na to dokąd poszedł, jeśli w ogóle gdzieś poszedł. Równie dobrze mógł przysiąść gdzieś w ogrodzie tak, że akurat nie było go widać. Po dziesięciu minutach wyjął deskę na kółkach, na której kładł się plecami i "wjeżdżał" pod auto by obejrzeć je od dołu. Po dwudziestu wyjął telefon i gdzieś zadzwonił tłumacząc jakich części potrzebuje. ...na jutro. serio, jak najszybciej. Nie, nie o to chodzi, wiesz poznałem kogoś i... żebyś, cholera wiedział! a auto potrzebne na poniedziałek... stary kiedy to nie chodzi o to czy porucham czy nie, gdyby o to poszło nie siedziałbym nad tym całą niedzielę tylko wbił do klubu i postawił komuś parę drinków. Wiesz to może być miłość mojego życia, matka moich dzieci i tak dalej, nie dowiem się jeśli nie naprawię tej pieprzonej uszczelki. Uruchom swoje kontakty i załatw mi to na jutro... Dzięki stary. Daj znać jak czegoś się dowiesz"-zakończył rozmowę wciąż leżąc na desce pod autem.

Kliknął napis "Send" publikując post na forum. Trochę niepokoił się czy nie przegina z akcją, z drugiej jednak strony przecież napisał, ze to jego pierwszy raz na forum tego typu, więc powinien być traktowany ulgowo. Zaczynał się już robić senny. Nie mial pojęcia która była godzina, ale zdecydowanie zasiedział się pisząc z Seijim.

Od: Sho:
Nie wiem czy na pewno dobrze piszę. Nigdy wczesniej tego nie robiłem, wiec troche sie tym stresuję. Jestem też trochę zmęczony, więc na kolejną wiadomość odpowiem dopiero jutro. Ty też pewnie powinieneś już spać, bo jest późno. Dobrej nocy i spokojnych snów


Wysłał wiadomość i zamknął laptopa. Czuł się naprawdę zmęczony. Odłożył komputer i położył się do łóżka, ale nie mógł zasnąć. Męczyły go trochę wyrzuty sumienia, że oszukiwał brata.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Wto 21 Cze 2016, 20:14

Od Rikke:

"Spoko, też zaraz spadam. Co do pisania, im mniej się człowiek martwi tym lepiej idzie, a mi na prawdę się póki co podoba.
ps. jakbyś się nudził, nie bój się chata - Ri marudzi, ale mu przejdzie, reszta jest na prawdę spoko. Smile"

Wysłał odpowiedź i się przeciągnął. Zszedł na dół, żeby zrobić sobie herbatę. Miał jeden kubek w kuchni za używanie którego innym groziła śmierć na miejscu. Jego duży, porządny, spokojnie pół litrowy, błękitny kubeł. Szczególnie zimą pił dużo herbat, czy po prostu przegotowanej wody (nie wspominając o całych litrach kakao, które w siebie wlewał), więc to naczynie było dla niego idealne.
Zerknął do garnka, w którym wciąż było trochę popcornu, więc zabrał porcję, którą pierwotnie zostawił brata i wraz z nią i zieloną herbatą wrócił do pokoju. Czasami potrafił siedzieć do bardzo późna szczególnie, jeśli się najadł.

Kiedy znowu rozsiadł się przed biurkiem, zabrał się za pisanie.

Rikke napisał:Rikke poszedł na zakupy po części w obawie, że pies weźmie go za włamywacza. Bardzo lubił zwierzęta, ale te posiadające olbrzymie kły trochę go przerażały. Trochę bardzo. Miał z resztą chęć na spacer - trochę ruchu, żeby odreagować nerwowe popołudnie.
W sklepie wziął jakieś ciasteczka i coś na szybką, ciepłą kolację. W końcu padło na makaron z kurczakiem, curry i warzywami. Po chwili namysłu do koszyka dorzucił jeszcze czekoladę i dwa batoniki. Są ludzie, którzy nie powinni robić zakupów, kiedy są głodni i Rikke zdecydowanie się do nich zaliczał. Zawsze w ten sposób tracił pieniądze, zapełniał szafkę na przekąski i... no i od czasu do czasu opychał się do oporu, jak (prawie) każdy zestresowany swoim jakże ciężkim życiem nastolatek.
Wracając rozglądał się po okolicy i tak na wszelki wypadek wysłał smsa znajomemu. Nie miał ochoty zginąć bez śladu, a cała sytuacja nadal wydawała mu się dosyć dziwna. Zaraz jednak dotarł na miejsce idealnie w porę, by usłyszeć rozmowę swojego wybawiciela. Trochę poczerwieniał, nie bardzo wiedząc, jak na to zareagować i przez dobrych kilka sekund wahał się, czy po prostu nie uciec do domu i nie udawać, że jednak niczego nie usłyszał, lub nie zrozumiał, że to jego dotyczy rozmowa.
I... tak, to najlepsza opcja.
Ukryte flirty go bawiły, zaczepianie go bawiło, ale gra w otwarte karty nie była jego mocną stroną. Kiedy jednak zrobił kilka kroków w stronę domu, zobaczył, że Bella bacznie mu się przygląda. No tak, w końcu każdy złodziej chce WNIEŚĆ siatki do domu - burknął w myślach, przygryzając wargę i stając przed dylematem. Pies, czy Sho?
- Kupiłem batoniki na teraz, jeśli masz ochotę. I ciasteczka. I czekoladę. - odezwał się w końcu. - I na szczęście nad sobą zapanowałem, żeby nie władować jeszcze orzeszków, chipsów i kolejnych ciasteczek. Wiesz, zakupy na głodnego. - zaczął mówić. Skrępowanie najlepiej zagadać. Najlepsza metoda na świecie.
- Zrobiłbym też kolację, ale boję się, że Ślicznota może mieć coś przeciw intruzowi w domu. - dodał w końcu. Uśmiechnął się przy tym lekko. On wcale nie jest tchórzem! On... on tylko nie chce być pogryzionym tchórzem.
- W sumie to mogłem jej kupić jakiś smakołyk na zgodę. Nie przemyślałem. Wiesz, jedzenie ponoć zbliża ludzi i te sprawy. Może u czworonogów też to działa?
Spojrzał w kierunku psa. Jednocześnie chciał się dowiedzieć, co z częściami, ale domyślał się, że coś się uda zrobić. Oby, oby! Czekał, aż Sho wysunie się spod samochodu i mu odpowie. W tym czasie z foliowej siatki wygrzebał jeden z orzechowo karmelowych batoników i po prostu się do niego dobrał.
- Mam nadzieję, że nie jesteś uczulony na orzechy. - dodał po chwili namysłu. Chyba bardziej, byle coś powiedzieć, niż z obawy. Ostatecznie chłopak sam by się połapał, patrząc na opakowanie i zadowoliłby się czekoladą lub ciasteczkami.


Kiedy skończył pisać stwierdził, że chyba też jest zmęczony, bo nie czuł, żeby wyszło za dobrze. Wcisnął jednak "wyślij" uznając, że to nie pisanie książki, a zwykłe forum z opowiadaniami. Później odpalił sobie jakiś film i dopiero w okolicy trzeciej poszedł umyć zęby udając przed sobą, że wcale, a wcale nie przeraża go myśl o godzinie demonów. Oczywiście, każdy niewinny dźwięk, szelest, czy cień, ciemniejsze miejsce w domu zaraz wydawało mu się podejrzane.
Kiedy mył zęby, jak zwykle przysiągł sobie, że nauczy się kłaść wcześniej. Patrzenie w lustro w ogóle odpadało. A co, jeśli odbicie zrobi coś strasznego?
Kiedy tylko był gotów, dosłownie biegiem ruszył do pokoju i prosto do swojego łóżka i udając, że wcale, a wcale nie boi się duchów, demonów i innych potworów usiłował zasnąć.

Kolejnego dnia wstał o dziewiątej, o dziwo całkiem nieźle wyspany. Zszedł na dół zrobić sobie jakieś śniadanie, tym razem padło na kanapki z miodem i orzechami. Przy tym myślał o swoim ciężkim losie. Jutro do szkoły... niedziela była niby wolna, ale i tak miała nastrój przed-szkolnego dnia.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Sro 29 Cze 2016, 22:13

Długo leżał w łóżku i myślał. Najpierw o tym, co zrobiłby Seiji, gdyby się dowiedział. W końcu to o Seijiego chodziło w całej tej akcji z forum. Później zaczął zastanawiać się co zrobi Rikke słysząc o tym jak Sho nazywa go potencjalną matką swoich dzieci. Jeszcze później jego myśli wybiegły w dalszą przyszłość i zaczął myśleć o tym co by się działo gdyby Rikke i Sho byli razem, kochali się, uprawiali seks. Nie planował pisać takich sesji rpg z Seijim, wręcz przeciwnie, założył konto właśnie po to, aby go od takich sesji uchronić, ale samo myślenie o tym co by było gdyby, były wyjątkowo ekscytujące. Gdzieś na granicy jawy i snu zorientował się, że leżący nago na łóżku w jego wyobraźni Rikke jest całkiem podobny do Seijiego. Nie miał jednak sił się nad tym głębiej zastanawiać, bo na szczęście przyszedł upragniony sen.
W niedziele Kojiro miał swoje treningi kendo. Wstał dość rano, wziął prysznic i spakował torbę na trening. Kiedy zszedł na śniadanie, Seiji był już w kuchni i pałaszował słodkie tosty. Kojiro na śniadanie zrobił sobie shake'a z banana i masła orzechowego na mlecznym napoju proteinowym. Jak gdyby takie 'rozsądne' śniadanie przed treningiem jakkolwiek niwelowało cały ten fastfood jedzony przez resztę tygodnia. Siedząc nad swoim płynnym śniadaniem wyjął telefon, zalogował się na forum i zaczął czytać post napisany przez Rikke. Z jakiegoś powodu uśmiechał się głupkowato do telefonu, nie do końca chyba świadom tego, że to robi.

Od Sho:
Nie czułem potrzeby wchodzenia na chat, wiadomości wymieniane z Tobą mi wystarczają i nie potrzebuję poznawać innych, ale skoro mnie zapraszasz, może wieczorem wejdę na chwilę. Wtedy też odpiszę na post. Zwykle mam dość zajęte niedziele, przepraszam. Miłego dnia."
-napisał i wysłał wiadomość prywatną, zerknął na brata starając się nie wyglądać podejrzanie.

-Chcesz coś z centrum? Mogę Cię podrzucić, albo kupić coś jak będę wracał z treningu.-zaproponował. Wyglądało na to, że pomimo wczorajszych wyrzutów sumienia dziś na dobry humor. Z resztą lektura w postaci postu Rikke czytana do śniadania sprawiała, że dzień zaczynał się naprawdę świetnie i po takim początku musiał być dobry.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Nie 03 Lip 2016, 02:10

- Twoja kolej na obiadek. Zjadłbym jakąś rybę w sumie.
Stwierdził po chwili namysłu, choć konkretniejszych pomysłów nie miał. Stwierdził, że dzień pewnie znowu spędzi przed laptopem. Ewentualnie trochę się pouczy, żeby uciszyć sumienie. I może obejrzy jakiś film? Zobaczy się. Chętnie w każdym razie dostanie gotowy obiadek. Dobry, gotowy obiadek.
- Wyrwałeś nową panienkę, że się tak szczerzysz? - dlaczego z innej przyczyny jego brat śmiałby się do telefonu? Pewnie dziś nie wróci sam, a jego pokój będzie bardzo zajęty. Tyle tylko przyszło Seiji'emu do głowy, a ta myśl wydała mu się strasznie irytująca. Starał się jednak nie zastanawiać się jakoś głębiej. Skupił się na planowaniu dalszej fabuły - lubił to robić nawet, jeśli często nie szło po jego myśli - i swoim śniadaniu.

Kiedy wrócił na górę i przy laptopie odczytał wiadomość prywatną - z której dowiedział się, że jednak więcej będzie oglądał filmy i się uczył, trochę się zawiódł. Zaraz jednak wyszperał sobie jakiś film, który uznał za odpowiedni do roli pożeracza czasu. Kiedy ten się bufforował, chłopak postanowił odpisać na wiadomość.

"Od Rikke:

Będę czekać z wytęsknieniem<3"


Nic mniej i nic więcej, bo i po co się rozpisywać? Trochę mu było szkoda, ale musiał przyjąć, że ludzie mają obowiązki - lub życie towarzyskie, często bardziej rozwinięte, niż jego własne. On sam powinien się teraz bardziej przygotować do szkoły, a zamiast tego pomyślał o swoim pisaniu. Zeszyt przeznaczony na książkę czeka, film jakoś wydał mu się mniej interesujący. Po chwili namysłu faktycznie zmienił zdanie i zajął się kreśleniem, poprawianiem, planowaniem i rozpisywaniem - i w ten sposób nawet nie spojrzał w stronę podręczników, a doczekał powrotu brata. Kiedy tylko usłyszał dźwięki na dole, ruszył tam w nadziei, że dostanie coś dobrego. Smażona ryba? Pieczona? Sushi? Do tego najlepiej ryż. Seiji uwielbiał ryż.
- Jak trening? Skopałeś wszystkim tyłki? - zagadnął brata. Jakoś wpadł w bardzo dobry nastrój.

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Kojiro Koga on Nie 31 Lip 2016, 22:43

Kiedy Seiji zapytał o nową panienkę, uśmiechnął się tajemniczo, wstał i wrzucił kubek po napoju do zmywarki. Wziął na ramię torbę na trening i wyjął z kieszeni kluczyki do auta.
-Nie panienkę. Mówiłem Ci przecież, że tym razem biorę się za chłopców. Na razie. -powiedział i wyszedł z domu nie dając bratu szansy jakkolwiek to skomentować bądź o cokolwiek zapytać. Trudno stwierdzić czy mówił poważnie, czy żartował. Nie sądził też, by Seiji zapytał o to po jego powrocie, w końcu trening zajmował mu dobre trzy godziny, a jeśli doliczyć do tego zakupy i drogę w obie strony, to dawało całkiem sporo czasu, by zdążyć zapomnieć.

Wstaw ryż do maszyny do ryżu i nakryj do stołu w salonie. Możesz nawet poszaleć z jakimiś świecami czy coś. Wiozę porządny obiad i deser, dzisiaj świętujemy. - wysłał sms zaraz po treningu, zanim jeszcze wybrał się po obiad. Wrócił niecałą godzinę po wysłaniu smsa, przynosząc do domu kilka styropianowych pojemników, w które spakowany był łosoś pieczony w migdałach, szparagi w jakimś egzotycznym sosie i świeże, mięciutkie mochi w kilku smakach na deser. Postawił pojemniki na blacie kuchennym i zostawił torbę na krześle

-Nałożysz obiad i zrobisz nam herbaty? Wezmę szybki prysznic i zaraz do Ciebie dołączę. Musimy pogadać-powiedział poważnie, chociaż wyglądało na to, że jest w naprawdę dobrym nastroju. Zdjął koszulkę jeszcze w kuchni, nie widząc niczego niestosownego w paradowaniu z gołą klatą, szczególnie, ze wybierał się do łazienki.
-Skopałem, ale to dopiero początek. -stwierdził z dziwnym zadowoleniem i wbiegł po schodach na górę, a po chwili można było usłyszeć szum wody dochodzący z łazienki

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Seiji Koga on Pon 19 Wrz 2016, 23:45

A jednak chłopakowi dość mocno siedziało to w głowie jeszcze, kiedy brat napisał mu smsa. Zabrał się więc za przygotowywanie jedzenia. Miał chwilę (zerkał czasem na forum, czy może jednak nie ma odpowiedzi, ale Sho faktycznie nie było. Niestety!), więc posprzątał trochę w salonie, ułożył poduchy dookoła niskiego stolika, przygotował ryż, do tego talerze, poustawiał wszystko ładnie. I nawet świeczkę jakąś postawił - cynamonową, bo bardzo przepadał za tym zapachem.
Kiedy Kojiro w końcu się zjawił, zerknął na niego.
- Co ja jestem, kura domowa? - burknął, bezwiednie wlepiając spojrzenie w jego nagie, ładnie umięśnione plecy. Uwielbiał ciało brata. Całego brata w jakiś dziwny sposób uwielbiał nawet, kiedy ten go irytował.
Aż sam przed sobą zawstydził się na tę myśl, ale poszedł faktycznie po herbatę i powykładał jedzenie na talerze - deser przełożył na jeden, duży talerz i postawił z boku. Lubił mieć całe jedzenie wyłożone na stół, żeby jeść też oczami!
- O czym takim musimy pogadać? - odezwał się na tyle głośno, żeby brat go usłyszał w łazience, kiedy tylko przestało być słychać lecącą spod prysznica wodę. Trochę go to stresowało. Trochę za bardzo prawdopodobnie. Brzmiało poważnie i jakoś krępowało go - bo o co Koji mógłby być zły? Albo o czym miałby musieć z nim koniecznie rozmawiać? Przez chwilę Seiji pomyślał o forum, że może się dowiedział, może chce się z niego ponabijać. Ale przepędzał tę myśl.
W każdym razie kiedy brat wyszedł z łazienki, mógł zobaczyć, że blondyna jakoś... zestresowała perspektywa rozmowy o jakimś-niewiadomo-czym.
Choć w sumie Kojiro był w dobrym nastroju, więc nie powinno być to nic złego.
- Dostałeś się na jakieś zawody, że się na taką randkę szarpnąłeś? - podpytał, siadając na jednej z poduch i zajmując się póki co herbatą. Jakoś tak odechciało mu się jeść przez ten cały stres. Apetyt za chwilę pewnie wróci, ale no... potrzebuje chwilki!

Powrót do góry Go down

Re: (nie)Spokojny domek państwa Koga.

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach