Walentynki Yucci I Masudy

Go down

Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 15:48

Postaci:

Yucca Lunaris

Karta Postaci
Rude włosy upięte w luźny kucyk; Ciemnobrązowy golf pod szyję; Czarne, przylegające spodnie; Zimowe, skórzane buty

Masuda Toshio

Karta Postaci
Jest wysoki. Jego czarne, z tyłu ścięte na krótko, włosy przysłaniają jego lewe oko. Oczy Masudy są fioletowe. Zazwyczaj nosi modne ubrania, sezonowe. Koszule z dwukolorowym kołnierzykiem, a do tego dżinsy? Jest bardzo przystojnym mężczyzną, czego jest świadomy i perfidnie to wykorzystuje.

Miejsce akcji:

Onsen

Relacje:

Masuda i Yucca poznali się przez psychologa Yucci. Yucca, sfrustrowany po wielu miłosnych niepowodzeniach, został umówiony 'w ciemno' z Masudą. Spotkali się w mieszkaniu Masudy, gdzie zjedli razem kolację  i poznali się nieco lepiej. (bez żadnych szaleństw i perwersji Razz ) Wyjazd do onsenu był walentynkową niespodzianką od Masudy dla Yucci

Źródło:
Link 1
Link 2
Link 3
Link 4


Ostatnio zmieniony przez Silminyel dnia Sob 21 Mar 2015, 16:06, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 15:52

Miejsce:

Pokój kwiatu wiśni

Najbardziej ekskluzywny pokój, który zadowoli nawet najbardziej wybrednych gości. Z okna rozciąga się przepiękny widok na gorące źródła.


Ostatnio zmieniony przez Silminyel dnia Sob 21 Mar 2015, 16:03, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:05

Masuda Toshio

Karta Postaci

Droga była nieco dłuższa, zresztą mężczyzna od razu po pracy pojechał po rudzielca, a dopiero potem wpadł do swojego mieszkania. Musiał sam też spakować kilka rzeczy na wyjazd. Zajęło mu to może jakąś godzinę, następnym krokiem była podróż. Pomimo nalegania Yucci na wyjawienie miejsca pobytu, brunet nie miał zamiaru pisnąć słowem. Nie wzruszyło go nawet oburzenie chłopaka i lekka złość. Wkrótce i tak krawiec zasnął w aucie milknąc ku radości bruneta. Powoli omijanie tematu zaczynało już być męczące. Dopiero gdzieś o prawie piątej nad ranem dotarli do jednych z lepszych w Japonii gorących źródeł – onsen. Najpierw po cichu zabrał ich rzeczy do ośrodka, nie budząc chłopaka, aby potem następnie przenieś go na rękach do pensjonatu.
Pokój, który wybrał był oczywiście tym jednym z lepszych, „Kwiat Wiśni”. Na szczęście Yucca spał jak zabity, zapewne było to spowodowane sporą ilością ostatnich zleceń w pracy, jak też wspominał o tym Masudzie. Mężczyzna go ostrożnie przebrał i ułożył w futonie. Wyjął ze swojej torby czerwoną torebkę z prezentem w środku. Postawił ją niedaleko miejsca spania chłopaka, w środku były drogie perfumy, o których kiedyś mu opowiadał chłopak. Rzekomo bardzo mu się podobał ich zapach i dobrze kojarzył, jednak mówił też, że nigdy nie wydałby takich pieniędzy na coś takiego. Oprócz tego znajdowała się tam jeszcze nieco dziwna szkatułka. Wyglądała jak mini-kredens, ciemne obicie z kilkoma szufladkami i ręcznie ozdobionymi drobiazgami na górze: Maszyna do szycia zrobiona z drewna i pomalowana, pod nią fragment jakiegoś materiału. Obok pudełko z mini-nićmi, w takiej samej wielkości znajdowały się również nożyce, linijka, szpilki, kłębki wełny, karteczki z jakimiś wykrojami. W szufladach natomiast były poustawiane przeróżne czekoladki, oczywiście te Belgijskie. Część z alkoholem, przeróżnymi kremami, orzechami i owocami. Masuda rzucił się na specjalne zamówienie dla chłopaka, sam projektując dokładnie wygląd „szkatułki” na słodycze. Tego Yucca nie musiał wiedzieć, w końcu nie ma jak się tego domyśleć, no przynajmniej nie od razu.
Masuda wiele by dał, aby zobaczyć jego minę, gdy rudzielec będzie odpakowywał prezent, jednak zmęczenie pracą jak i podróżą było silniejsze. Dlatego też położył się niedaleko niego w oddzielnym futonie, zakładając wcześniej na siebie specjalne kimono do spania.

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Nie mógł się doczekać tego dnia. Może nie znał się z mężczyzną jeszcze aż tak dobrze, ale miło mu się spędzało z nim czas. Był odskocznią od monotonnej codzienności, w której siedział przy maszynie szyjąc i słuchając przy tym muzyki. Ostatnio miał dużo zleceń, gdyż stałe klientki pozamawiały sukienki na ekskluzywne wyjścia ze swoimi mężami. Wpadło mu przez to całkiem sporo pieniędzy, dlatego był w stanie kupić brunetowi prezent. Były to perfumy  Creed Green Irish Tweed, do tego komplet paru bokserek Calvina Kleina oraz zestaw spinek do koszul i krawatów. Nie był pewien, czy zapach spodoba się strażakowi ale kiedyś usłyszał od klientki, że jeżeli ktoś chce być stylowy i nie szkoda mu pieniędzy to powinien mieć ten zapach. Poszukał o nim w sieci i postanowił zaryzykować. Kompozycja nie brzmiała głupio, on sam lubił zapach cytrusów i fiołków więc jeżeli jemu się nie spodoba – sam to weźmie. Miał oczywiście nadzieję, że tak się nie stanie. Razem z ubraniami na zmianę spakował to w torbę podróżną.
Droga mu się nie podobała, ciągle starał się dowiedzieć gdzie jadą czy za ile będą. Próbował także zagaić jakąś rozmowę ale nie zapowiadało się na to, by się udała. Postanowił więc zamilknąć, niewiele później usnął. Nie wiedział nawet kiedy dojechali oraz nie poczuł, jak brunet przenosi go i przebiera. Dlatego wielce zdziwiony obudził się przed południem, widząc iż jest w jakimś pokoju, w futonie a na dodatek w kimonie. Rozejrzał się na boki a widząc śpiącego mężczyznę westchnął tylko. Idiota. Cicho wstał i podszedł do drzwi by wyjrzeć za nie. Widok średniej wielkości ogrodu wzbudził w nim zachwyt. Uśmiechnął się szerzej i wyszedł nieco na zewnątrz. Puchaty śnieg pod bosymi stopami mu w tej chwili nie przeszkadzał, po prostu rozkoszował się widokiem i atmosferą. Miał wrażenie, że ten moment trwał wieki ale tak naprawdę po paru sekundach wrócił do środka. Ostrożnie zasunął drzwi i podszedł do kredensu, na którym stała jego torba. Wypakował jej zawartość do jednej szuflady, układając wszystko po kolei. Prezent, który był w czarnej torebeczce, zostawił na wierzchu. Podszedł z nim przed futon, w którym spał strażak i usiadł po turecku obok niego. Obserwował przez chwilę jak śpi, po czym postawił pakunek koło jego głowy. To miłe, że mnie przebrał… Będę musiał mu podziękować za to. Nie przeszkadzał mu fakt, iż ten widział go nago. Nie miał się przecież czego wstydzić, są tej samej płci zresztą są poniekąd parą.  
Jak najciszej położył się na swoim miejscu gdy zauważył małe opakowanie koło siebie. Haha… myślimy podobnie. Zaśmiał się pod nosem sięgając po nie. Widząc perfumy miał ochotę głośno zacząć się śmiać, lecz powstrzymał się. Serio… Ah, to żeśmy się dobrali. Wyciągnął je i przyjrzał im się dokładnie. To były te, które mu się podobały… Aż dziw go ogarnął, że Masuda zapamiętał jakie to były. Wiedział też o ich cenie, dlatego zrobiło mu się nieco głupio. Po chwili wyciągnął pudełko z czekoladkami, oglądając je przy tym dokładnie. Mężczyzna musiał się bardzo namęczyć by zdobyć takie opakowanie, tego był pewien. Otworzył je i wyjął jedną z czekoladek, od razu wkładając ją sobie do ust. Nie mógł się powstrzymać, była w mlecznej czekoladzie polana białą z drobnymi, czerwonymi drobinkami. Jak się okazało nadzienie było nugatowe z całym orzechem w samym środku. Przymknął aż oczy by delektować się smakiem prezentu. Trwał tak przez jakąś chwilę, po czym wyciągnął dłoń w stronę śpiącego modela, delikatnie przeczesując jego włosy. Czasami mam go dość ale w takich chwilach mam ochotę go pocałować… Nie powiem mu tego bo jeszcze mnie wyśmieje jakoś. Co ja z nim mam… Będę musiał podziękować Panu Salvii za poznanie mnie z nim. Przynajmniej nie myślę o… W tym momencie usłyszał mruknięcie, niewiele później Toshio otworzył zaspany oczy. Uśmiechnął się i pochylił do niego.
- Wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek~ - zanucił mu do ucha całując go później w policzek. – Dziękuję za prezent, pora żebyś otworzył swój~...

Masuda Toshio

Karta Postaci

– Nie musiałeś mi nic kupować. – odpowiedział od razu. Był przecież świadomy, że chłopak nie posiada tyle gotówki, co on, więc nie obraziłby się za brak prezentu. Usiadł jednak  i odruchowo poprawił swoje włosy, które jak zawsze były już nieco roztrzepane. Często przez sen nieco się wiercił, po czym kończył z taką fryzurą. Wziął czarną paczuszkę i zajrzał do środka. Widząc dobrą markę perfum zaśmiał się cicho. Nie spodziewał się takiego podobnego prezentu, od razu sprawdził zapach i spryskał się nimi pod brodą. Lubił te perfumy, oczywiście miał w domu kilka kosmetyków, ale już dawno nie kupował akurat tej marki. Bielizna, taka jaką lubił najbardziej, dobrej firmy w stonowanych kolorach. Otworzył jeszcze po tym małe pudełko ze spinkami i krokodylem. Widząc na nich drobny motyw z batmanem, uśmiechnął się szerzej. Czyli też czasem słuchasz tego o czym ci mówię.
– Dzięki, Yucca. – Powiedział, zerkając na niego.
Podparł się dłonią o matę, którą była ozdobiona cała podłoga w pokoju. Nachylił się do chłopaka i cmoknął go delikatnie w usta. Spojrzał mu w oczy nie odsuwając się, w końcu to był niejako ich pierwszy pocałunek. Uznał, że to już odpowiedni czas na coś takiego, zresztą są walentynki. Odłożył drugą dłonią ze swoich ud prezent na bok i położył ją z tyłu głowy chłopaka, rozchylając w tym samym czasie językiem jego usta. Przymknął oczy, delektując się słodkim smakiem jego ust. Już zjadłeś czekoladkę łakomczuchu? Hahaha. Krew uderzyła nieco mocniej w jego tętnice, przecież minął już jakiś czas od kiedy to miał jakieś zbliżenie. Naparł nieco bardziej na chłopaka, całując go zachłannie, jakby miał zaraz uciec, by w końcu sam się odsunął od niego. Od razu otworzył oczy, a widok miny rudowłosego wywołał ponowny uśmiech na jego ustach. Podniósł się z futonu i poprawił swoje kimono.
– To ja idę do źródeł. Jak chcesz to możesz dołączyć. – powiedział, wychodząc zadowolony z pokoju.

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Nie uciekł widząc, że brunet ma zamiar go pocałować. Znali się już trochę, może nie za długo, ale przecież są dorośli i mogą sobie na to pozwolić. Usta mężczyzny były nieco spierzchnięte, unosił się od niego zapach perfum które mu kupił a jego dłoń, którą ulokował mu na głowie, była dość spora. Gdy ten rozchylił jego wargi ochoczo mu uległ, wysuwając ku niemu swój język. Ich wirowanie oraz ciche odgłosy mokrego pocałunku wywołały w nim ciepłą falę rozchodzącą się po ciele. Musiał przyznać, że strażak umiał całować. Niechętnie pozwolił mężczyźnie na odsunięcie się, wiedział jednak iż powinni działać powoli. Uśmiechnął się lekko, kciukiem ścierając ślinę ze swoich ust. Aż mi gorąco~… Spokojnie obserwował jak ten wstaje i kieruje się do drzwi.
- Zaraz do Ciebie dołączę, tylko zaplotę włosy w warkocz. – powiedział.
Gdy tylko brunet zniknął za drzwiami od pokoju usiadł wygodniej na swoim futonie, zdejmując w międzyczasie gumkę z nadgarstka. Palcami przeczesał swoje włosy, podzielił je na trzy pasma po czym zaczął starannie zaplatać. To go nieco uspokoiło i odprężyło. Kiedy skończył zawinął całość w luźny kok i upiął wsuwkami, po czym sięgnął po prezent w postaci perfumy i się nią spryskał na szyi oraz na nadgarstkach. Spokojnie wstał, wyjął z szuflady ręcznik który ze sobą przywiózł by w końcu kierować się ku wyjściu z pokoju.


Ostatnio zmieniony przez Silminyel dnia Sob 21 Mar 2015, 16:14, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:08

Miejsce:

Onsen

Główna atrakcja zajazdu, kusząca krystalicznie czystą, gorącą wodą. Idealne miejsce do odprężenia.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:11

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Gdy tylko dotarł do gorących źródeł poszedł do szatni. Zdjął z siebie kimono a biodra przepasał szarym ręcznikiem. Po wyjściu na zewnątrz szybko skierował się ku wodzie, gdyż będąc prawie nagim miał wrażenie iż zaraz zamarznie. Widząc wystającą głowę Masudy uśmiechnął się lekko, po chwili siadając obok niego w wodzie.
- Zimno… - mruknął zanurzając się po brodę. – Teraz stąd nigdy nie wyjdę. – westchnął tylko zamykając oczy. – W sumie… to dziękuję za wyjazd. I przepraszam za marudzenie w aucie, zwykle nie jadę w tak dalekie miejsca. – zaśmiał się cicho.
Ostatni jego wyjazd miał miejsce niewiele po zerwaniu z chłopakiem. Musiał się wtedy odstresować, znaleźć ukojenie z dala od znanego mu otoczenia. Przejechał wtedy całą Japonię byle zapomnieć co wtedy czuł.
Przekręcił głowę w stronę mężczyzny, otwierając nieco oczy i patrząc na niego. Wypadałoby coś powiedzieć, przecież są Walentynki i mają je spędzić razem, prawda? Przygryzł nieco wargę zastanawiając się, co byłoby odpowiednie w takiej sytuacji. Temat pracy odpada, byłych też. Może coś o życiu codziennym?
- Masz ładne mieszkanie, wiesz? Choć trochę za duże, jak na mój gust. Przez to, że mieszkasz sam, wydaje się być takie… puste. Nie jest Ci czasem tam za cicho? Zawsze spotykamy się u Ciebie, może masz ochotę zobaczyć moje miejsce? – zapytał.
Jak tak o tym pomyślał to faktycznie, zawsze widzieli się u bruneta. Czyżby nie chciał do niego przyjechać? A może bał się, że będzie przez o nieco zobowiązany wobec niego? Trochę by go to rozbawiło, jest duży i zwykłe spotkanie nie musi niczego oznaczać, prawda? Musiał tak myśleć, inaczej „będzie siebie ranił” jak to powiedział doktor Salvia. Dzięki niemu nie miał czasu myśleć o przeszłości czy o tym, czy był kimś poszkodowanym. Za bardzo był zajęty osobą seksownego strażaka, któremu też najwyraźniej wpadł nieco w oko.
Przysunął się bliżej mężczyzny, opierając głowę o jego ramie. Dawno czegoś takiego nie robił, było to dość miłe. Sapnął cicho przymykając znowu oczy. Gorąca woda była bardzo przyjemna i w odpowiedniej temperaturze, przynajmniej przez to że była teraz zima. Najchętniej zanurzyłby się cały ale niestety nie umiał oddychać pod wodą.

Masuda Toshio

Karta Postaci

Szorowanie ciała przed wejściem do źródła nieco go rozbudziło, a gorąca woda i różnica temperatur całkowicie zrelaksowała. Kiwnął głową, gdy ten go przeprosił i objął go w pasie pod wodą. Temat rozpoczęty przez Yuccę był dla niego nieco dziwny. Nie przepadał za tłumaczeniem się dlaczego ma tyle pieniędzy i stać go na takie rzeczy. Miał kilka tajemnic, o których raczej nie chciał mówić, dlatego z odpowiedzią musiał nieco odczekać.
– Jak jest mi za cicho oglądam coś na odtwarzaczu, albo idę do baru. – odparł, chociaż ostatnio nawet nie miał czasu na tą drugą opcję. – Spotykaliśmy się też kilka razy na mieście, do ciebie też oczywiście mam zamiar wpaść, po prostu nie teraz. – powiedział.
Taka odpowiedź wydawała się być najlepsza. Niezbyt niemiła, po prostu neutralna. Prawda była taka, że nie lubił bywać w mieszkaniach swoich „partnerów”. Kiedyś, gdy był w poważniejszym związku zdarzyło mu się mieszkać u swojego chłopaka, jednak nie miał w związku z tym zbyt dobrych wspomnień. Teraz zdystansował się może nieco za bardzo do tego typu rzeczy. Zwyczajnie, gdy przekracza próg partnera ubzdurało mu się, że to do czegoś zobowiązuje, widać wtedy większe zaangażowanie i poważny związek. Ta, związek na poważnie. Prychnął pod nosem, zaraz jednak oparł się plecami o skałę w źródle. Pociągnął chłopaka i posadził bokiem na swoje kolana.
– Możemy dziś coś pozwiedzać, albo polenić się w pokoju. Co tylko będziesz chciał. Są tutaj tradycyjne, miejscowe dania, więc zamów co chcesz. Wszystko już jest opłacone, nie musisz się niczym martwić. – Zamknął oczy, odchylając nieco głowę do tyłu. Uwielbiał gorące kąpiele, a coś takiego było dla niego po prostu idealne. Ciekawe czy do czegoś dojdzie. Chyba jest chętny. Uchylił jedno oko, aby spojrzeć na siedzącego chłopaka, przesunął mokrą dłonią po jego karku, w dół, aż zatopił ją ponownie pod wodę. Palce dłoni przesuwały się delikatnie przez kręgosłup chłopaka, coraz niżej i niżej, docierając w końcu nieco pod materiał ręcznika, a konkretnie do kości ogonowej. Znowu to robił, badał jego reakcje, oraz to na ile mu chłopak pozwoli, najwyżej zarobi w twarz. Nie raz w końcu tak kończyły się jego zaloty.

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Westchnął cicho. Może po prostu tak małe mieszkanie nieco przeraża mężczyznę? W końcu jest przyzwyczajony do ogromnego domu, to byłoby dla niego nowością. Z drugiej strony lubił do niego przyjeżdżać, miał tak fajnie wszystko urządzone i mógł poczuć luksus, którego u siebie nie miał. Postanowił więc, że póki co nie będzie go zmuszał do wizyty u siebie, ale jeśli będą chcieli faktycznie być w poważnym związku to brunet nie będzie miał wyboru.
Dłoń na karku, a później na kręgosłupie sprawiła, że zjeżyły mu się włoski nie ciele. Wzdrygnął się nieco, szczególnie że ta wędrowała coraz niżej. Na chwilę wstrzymał oddech, by moment później uciec od dłoni mężczyzny. Spojrzał na niego pytającym wzrokiem, lecz widząc, że ten ma odchyloną głowę przymknął oczy.
- Dobrze, w takim razie możemy zjeść coś i pójść na spacer… Może być? Zawsze chciałem przejść się lasem kiedy jest już ciemno, wiesz? – zaśmiał się. – To niebezpieczne ale chciałbym poczuć jakiś dreszczyk emocji, w mieście tego nie zaznam. – mruknął.
Kiedyś chodził na spacery ze swoim byłym, lecz zawsze był to teren strzeżony, bez jakichkolwiek obcych ludzi czy zwierząt. A on właśnie chciałby zobaczyć albo dziką sarnę, może jelenia. Miejskie życie nieco go już nudziło, na szczęście wypady do Masudy zabijały ów nudę.
Zaczął się zastanawiać kiedy to przestał używać do niego zwrotu per Pan. Najwyraźniej przełamali pierwsze lody i nawet nie zauważył tego. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, opierając się o tors strażaka i kładąc dłoń na jego ramieniu. Palcami muskał jego obojczyk, obserwując przy tym czy nastąpi jakakolwiek reakcja. Jesteśmy w związku ale nie do końca… W sumie to jak nazwać tę relację? Związek bez zobowiązań? Zwykła przyjaźń? Nie, przyjaciele się tak nie całują. Zdecydowanie. W sumie… Boże. Znowu to robię. Zaczynam sobie dopowiadać zbyt wiele, przestań debilu. To zwykła znajomość, na dodatek zapoczątkowana przez psychologa. Muszę traktować to mniej uczuciowo, nie myśleć tak… Ale to trudne. Nienawidzę się. Drugą dłonią objął talię bruneta, kontynuując muskanie jego skóry.
Wziął wdech jakby chcąc coś powiedzieć, jednak z jego ust nic nie wypłynęło. Czuł się niezręcznie, a ta cisza go dobijała. Przełknął nieco nerwowo ślinę by w końcu faktycznie coś powiedzieć.
- Masuda… - zaczął. – W sumie to jak poznałeś doktora Salvie? – zapytał. – Bo gdy tylko wspomniałem o mojej samotności to pomyślał o Tobie. – zaśmiał się cicho. – Nigdy Cię nie zapytałem czy byłeś przez to wkurzony czy nie. Wiesz, kolega Cię umawia bez Twojej zgody ze swoim pacjentem.
Dłoń pieszcząca jego obojczyk przesunęła się nieco na szyję, wciąż badając strukturę jego skóry.

Masuda Toshio

Karta Postaci

Skóra, która wystawała znad wody od razu zareagowała na delikatny i nieco drażliwy dotyk chłopaka. Wyskoczyły na niej drobne kropki ze zjeżonymi włoskami u nasady, a najbardziej było to widać w miejscu, które aktualnie dotykał chłopak. Toma, ta? Nie sądziłem, że kiedykolwiek będzie się interesował akurat czymś takim. Westchnął, obejmując go delikatnie. Wyprostował głowę, jednak nie patrzył na chłopaka, bardziej gdzieś w przestrzeń.
– Mają tutaj ogrody, ale za nawet niskim murkiem jest las, więc przeskoczymy przez niego panie „przygodo”. – zażartował, uśmiechając się lekko.
Teraz nadszedł czas wytłumaczenia chłopakowi tego i owego, chociaż nie musiał tego jeszcze robić, ale z drugiej strony Yucca był pierwszą osobą która zainteresowała się bardziej jego przeszłością. Co innego, że Masuda zawsze uciekał od tych tematów. Może to przez ten wyjazd stwierdził, że chce coś w sobie zmienić? Albo po prostu miał taką zachciankę.
– Byliśmy w tym samym sierocińcu. We Francji. – odpowiedział w końcu. – Mam na myśli Toma, oczywiście. Kiedyś byłem raczej… bardzo nieporadnym bachorem, ciągle płakałem i chodziłem z kąta w kąt przybity. Postawił mnie nieco na nogi, zaprzyjaźniliśmy się. Nie raz mnie obronił przed jakimś dryblasem. – zaśmiał się cicho. – Traktowałem go jak brata, potem mnie zaadoptowano, a nasze drogi nieco się rozeszły. Dopiero gdy miał 19 lat znalazł mój adres i się do mnie odezwał. Rozmawialiśmy spontanicznie, dzięki Johnowi… a, to jego opiekun, który go zaadoptował. Dzięki niemu odnalazłem moją siostrę, rodzoną. Okazało się nawet, że mam siostrzeńca. Teraz ma chyba 23 lata, jest słodki. Uwielbiam go. Szczerze, od dłuższego czasu myślałem nad przeprowadzką tutaj. Yuuichi uczęszcza tutaj na studia, a ja muszę mieć na niego oko, od kiedy jego starszy brat zmarł. Nie ma teraz praktycznie nikogo, a idiota udaje że wszystko jest w porządku. Dlatego też teraz będę mógł go czasem odwiedzić, spojrzeć czy aby na pewno wszystko gra. Nieco się martwię, teraz pozna więcej osób i ktoś może zacząć się za nim kręcić, a że nie może być z kobietą… – zmarszczył brwi i zmrużył oczy. – Zapewne będę musiał urwać jakiemuś chłopakowi jaja. Nikt się do niego kurwa nie zbliży. Dobrze, czas wracać, bo jeszcze mi zemdlejesz. Ale chcę usłyszeć w zamian jakąś historię o tobie w pokoju.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:12

Miejsce:

Pokój kwiatu wiśni

Najbardziej ekskluzywny pokój, który zadowoli nawet najbardziej wybrednych gości. Z okna rozciąga się przepiękny widok na gorące źródła.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:19

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Gdy tylko wrócili do pokoju od razu założył czyste kimono, które wisiało w wbudowanej szafie. Najwyraźniej luksusowy pokój oznaczał też taką obsługę. Dopiero wtedy dostrzegł, że strażak ma na całych plecach tatuaż. Widział kątem oka, że ma go na ramionach ale nie spodziewał się czegoś takiego.Proszę proszę, zaszalał…
Chłopak usiadł przy kotatsu i oparł o nie łokcie, głowę opierając o dłonie. Mężczyzna mu opowiedział coś o swojej przeszłości, w zamian musiał się odwdzięczyć tym samym. Poczekał aż ten zamówi dla nich obiad a gdy ten też usiadł, westchnął cicho.
- Cóż… Jestem z małej miejscowości, w której mieszka parę bogatszych rodzin chcących uciec od miejskiego zgiełku. Moja mama jest krawcową, jako dziecko musiałem z nią chodzić do pracy bo nie miała mnie z kim zostawić. I właśnie podczas wizyty u pewnej z rodzin poznałem mojego eksa… Syn pana domu, elegancki i opanowany. Jako dzieci zdarzało nam się bawić razem, jednak im byłem starszy tym dostrzegłem moje uczucia do niego. Jakoś wyszło tak, że zgodził się być ze mną. Z tego co pamiętam był niewiele po zerwaniu z kimś. Byliśmy razem, wszystko fajnie ale poznał kogoś innego. – zaśmiał się cicho. – Zostawił mnie a ja przez długi czas nie umiałem się pozbierać po tym. W końcu postanowiłem odejść z tamtych stron, więc wyjechałem do dużego miasta. Nieco zajęło mi znalezienie się w tym środowisku ale teraz jestem pewien, że wyszło mi to na zdrowie. – uśmiechnął się delikatnie.
Nie lubił o nim mówić, chciał przecież by stał się przeszłością. Opuścił nieco głowę, wlepiając wzrok w stolik. Ciepło spod niego ogrzewało jego nogi, które zmarzły idąc od gorących źródeł aż do pokoju. Poprawił poły swojego kimona, zerkając przy tym na mężczyznę. Pewnie nie raz słyszał historyjkę o złamanym sercu…
- Masz siostrzeńca, tak? To miło że się o niego troszczysz. – zmienił temat. – Na dodatek też jest gejem, czy to nie jest u Was rodzinne? – zażartował.
Dotarło do niego, iż brunet nie odpowiedział na jedno z jego pytań. Właśnie kiedy miał je ponownie zadać rozległo się pukanie do drzwi od pokoju. Pospiesznie wstał i podbiegł, by odebrał posiłek od obsługi. Przyniósł ich zamówienie na stół od kotatsu po czym zajął swoje miejsce. Zaciągnął się zapachem zupy miso i pieczonego łososia, z którym było sushi które zażyczył sobie na obiad.
- Więc… Nie zdenerwowało Cię, że Tom Cię ze mną umówił? – zapytał w końcu sięgając po pałeczki.
A jak znowu uniknie odpowiedzi to przysięgam, że coś mu zrobię…!

Masuda Toshio

Karta Postaci

Nie będzie naciskał bardziej na ten temat, chociaż go zaciekawił. Każdy lubi dowiadywać się o czyiś sekretach, zyskiwać w ten sposób swego rodzaju zaufanie od danej osoby. Jednak nie na tym trik polegał, aby to zaufanie od razu nadużyć. Dlatego odpowiedział jedynie mu uśmiechem. Na wzmiankę o Yuuichim poczuł jak krew w nim buzuje. Rodzinne?! Jeszcze, żebym kurwa znal lepiej swoją rodzinę. Na pierdolniętą siostrę nie mam co liczyć. Nienawidzimy się ze wzajemnością. Ale Yuuichi…! Nie! To nie jest rodzinne! On pozostanie nietknięty, a ja tego dopilnuję. Właśnie. Muszę do niego wpaść na dniach. Poczekał, aż chłopak usiądzie i powoli nałożył na swój talerz część dania.
– Nie zdenerwowało. Zna dobrze mój gust, musiał uznać że pasujemy do siebie. A ja jego zdaniu ufam w pełni. Smacznego. – powiedział w końcu.
Wziął czarne pałeczki i wsunął kawałek maki do swoich ust. Słodki posmak sosu teriyaki od razu rozszedł się po jego kubkach smakowych. Ciepły, tak samo jak idealnie podpieczony łosoś. Do tego delikatny serek, rzodkiew i tykwa. Dobrana kompozycja smakowa jak i wizualna. Ciemny sezam zmieszany razem z jasnym tworzył na grzbiecie maki falowany wzór, który jedynie upiększał podanie dania. Aby zmienić smak przed kolejnym kawałkiem sushi zjadł nieco imbiru, odłożył pałeczki na brzeg talerzyka. Trzema palcami, gdyż tak należy poprawnie wziąć nigiri, kciukiem zewnętrzną lewą stronę kawałka, palcem wskazującym wierzch, na którym był położony plaster ryby, a pod nim obowiązkowo smuga wasabi i środkowym palcem, prawą zewnętrzną stronę kawałka, jednak ten palec był nieco z tyłu, aby poprawnie unieś konstrukcję. Oczywiście nigiri znalazło się w jednym kawałku od razu w jego ustach, grzechem jest zjedzenie tego dania na dwa razy. Masuda znał takie podstawy Japońskiego zachowania przy stole i odpowiedniego spożywania sushi. Musiał jako rodowity Japończyk.
Po skończonym posiłku, odchylił się do tyłu, nogi mając pod kotatsu. Stolik był grzany pod spodem, a koc idealnie utrzymywał ciepło w owej przestrzeni. Dłonie położył po swoich obydwóch stronach, a wzrok skierował na Yuccę.
– Od tygodnia myślę jakby wyglądał nasz seks. Lubisz jakieś ostre zabawy? Pytam z czystej ciekawości. – palnął jak to miał w zwyczaju bez zastanowienia.

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Uśmiechnął się delikatnie słysząc w końcu odpowiedź na swoje pytanie. Jego gust? Lubi ofiary losu czy rudzielców? Zaśmiał się w myślach. W spokoju zjadł resztę swojego posiłku, nie omieszkując zauważyć iż mężczyzna zna tak dobrze zasady podczas jedzenia sushi jak on.
Po odstawieniu pustego talerzyka na bok przeciągnął się nieco, sięgając chwilę później po czarkę, która była napełniona jaśminową herbatą. Bez pośpiechu upił jej łyka, słuchając przy tym uważnie pytania bruneta. Zdziwiło go nieco jednak domyślił się, że prędzej czy później ono padnie.
- Hmm… Nie mam nic przeciwko eksperymentowaniu, jednak na początek wolałbym nieco „tradycyjnie”, przynajmniej zapewne w Twoim mniemaniu. Trochę też czasu minęło od kiedy ostatnio uprawiałem seks i obawiam się, że mogę być nieco wyczulony na jakikolwiek dotyk. – uśmiechnął się delikatnie.
Był poniekąd z siebie dumny. Może Masuda myślał, iż zaskoczy go takim pytaniem i wywoła śmieszną reakcję, lecz on mimo wszystko był już nieco dojrzały. Nie krępowały go rozmowy o takich intymnych sprawach, działo się tak dopiero jak zaczynał poznawać ciało swoje i partnera. Teraz zbliża się do trzydziestki i nie widzi nic śmiesznego w rozmowach na ten temat.
- Chcę tylko zauważyć, że nie dam się tak łatwo zaciągnąć do łóżka. Będę to podkreślał aż zrozumiesz, że nie jestem jakimś łatwym kolesiem. – dodał.
Kiedyś przez jego głowę przeszła myśl, że właśnie przez szybkie oddanie się związek jego i „pana X” nie wyszedł. Wyrzucił ten tok myślenia z głowy, jednak od tamtego czasu nieco inaczej zaczął podchodzić do tej kwestii. Najpierw uczucia, później seks. Pieszczoty to co innego… Chociaż też wolał się z nimi wstrzymać.
Dłonią sięgnął do swojego koka i go rozpuścił, pozwalając wilgotnemu warkoczowi na opadnięcie mu na ramię. Po chwili palce obu jego rąk zaczęły rozplątywać włosy, pokazując delikatne fale które utworzyły się przez parę z gorących źródeł. Część kimona na których one się znalazły zrobiły się odrobinę mokre, gdyż materiał wchłonął nieco wody. Westchnął znużony czując to po czym wysunął się z kotatsu. Skierował się w stronę komody z której wyjął suchy ręcznik, którym szybko zaczął pocierać o włosy. Minęła chwila gdy odłożył go na bok, by pospiesznie wrócić na miejsce z którego przyszedł. Spojrzał na mężczyznę, przenikając jego oczy swoim spojrzeniem.
- Tak swoją drogą… To miłe, że pytasz o takie rzeczy a nie po prostu robisz to, na co masz ochotę.

Masuda Toshio

Karta Postaci

– Polecam się. – uśmiechnął się szeroko do chłopaka, od razu utrzymując z nim jako taki kontakt wzrokowy. W końcu jego lewe oko zawsze było zasłonięte przez specjalnie przyciętą grzywkę. Masuda nieco zastanawiał się czy opowiedzieć coś więcej Yucce. Może o tym jaki był kiedyś Tom? Mściwy, wredny, gnębił i porządkował innych, oczywiście też sypiał ze sporą ilością kolesi. Co prawda brunet wiedział, że jego przyjaciel już się zmienił i to nie do poznania. Masuda nie potrafił jednak zmienić już tak samo siebie. Możliwe, że też przez to nie wychodziły mu związki. Kogoś zbyt irytował jego porywczy charakter, jak dawał komuś w pysk za podrywanie jego połówki to też było źle.
– Zamówię coś mocniejszego, dziś chyba możemy trochę zaszaleć. – Stwierdził i od razu wykonał szybkie zamówienie na dwa lepsze drinki, a do tego dwie butelki regionalnego mocnego alkoholu.
Podniósł poły swojego kimona do góry, gdyż do tej pory miał odsłonięte jeszcze mokre plecy. Wizerunek Japońskiego demona zakrył ciemno-fioletowy materiał ubrania, na szczęście tego typu kimona nie mają rękawów do ziemi, dlatego podwinął zwykły rękaw gdzieś do zgięcia na ręce. Kilka minut po tym odebrał alkohol, rozstawił go i usiadł nieco bliżej chłopaka, biorąc kieliszek do góry.
– W takim razie twoje zdrowie, Yucca. – wzniósł toast i od razu upił spory łyk trunku.
Przez kolejną godzinę rozmowa toczyła się na różne tematy począwszy od pracy, aż po ulubiony kolor ubrań. Alkohol znikał coraz szybciej, a humor rósł razem z nim, wtedy też padł pomysł na grę w wyzwania. Masuda uwielbiał tego typu rzeczy, w końcu nie było rzeczy, której by nie zgodziłby się zrobić, no przynajmniej tak sądził do pewnego czasu…
– Że co proszę…?! – zaśmiał się głośno słysząc któreś już zadanie od chłopaka. Za chwilę zauważył jak rudzielec puszcza melodię ze swojego telefonu uśmiechając się szeroko. Cóż w pomalowanej twarzy długopisem na ryjek kota wyglądało to dla bruneta rozkosznie. – Nie myśl sobie, nie stchórzę~ – dodał jeszcze, gdy słyszał przygrywkę, aż strach przyznać znanej mu piosenki. Staną tyłem do chłopaka, wsłuchując się w śpiewane słowa, czekając na odpowiedni moment. Rozsunął nieco poły swojego kimona, tak aby bardziej pokazywały jego tors, włosy z twarzy natomiast odgarnął do tyłu, tak aby były widoczne jego obydwoje oczu.
– „*Och, ta druhna wygląda jak atłasowa nić
Spogląda z tyłu i kradnie spojrzenia~”–
zaczął, idealnie odwzorowując ruchy bohatera z filmu.
– „Och, ta druhna wygląda jak atłasowa nić
Spogląda z tyłu i kradnie spojrzenia…
Czy się do tego przyznaje, czy nie, skradła moje serce
Och Panie, ta młoda dama, och mój Panie.
Czy się do tego przyznaje, czy nie, skradła moje serce
Och Panie, ta młoda dama, och mój Panie…*” –
tutaj podał dłoń chłopakowi i pociągnął go do tańca. Stanął za nim, obejmując go w tali i poruszając jego dłońmi zaśpiewał nieco wyższym tonem głosu „jego” kwestię. Zaraza po tym zaczął tańczyć z chłopakiem po pokoju. Na swoje kolejne kwestie nadal nie wypadał z roli, krążąc wokół chłopaka i śpiewając do niego. Gdzieś w trzeciej minucie piosenki śmiejąc się z nim ich kroki nieco się poplątały i skończyli upadając twardo na ziemię. No prawie twardo, przed tym uchronił ich nadal rozłożony futon mężczyzny. Brunet upadł na plecy pociągając na siebie chłopaka. Cóż taki już miał odruch, aby ochronić drugą osobę. Widząc rozbawioną jak i pomazaną twarz chłopaka sam przestał się śmiać, zapatrując się nieco na nią. Wyglądał teraz naprawdę ślicznie, w końcu był bardziej rozluźniony, otworzył się przed chłopakiem i Masuda nie dostrzegał już tego ukrytego w nim strachu. Dotknął jego policzka, ignorując płynącą w tle muzykę i taniec, który powinien być kontynuowany. Gdy uchwycił w końcu jego spojrzenie i zauważył rosnące na jego policzkach rumieńce, a po tym nie mógł się pohamować. Złączył ich usta w namiętnym pocałunku, drugą dłonią obejmując chłopaka na wysokości lędźwi. Przycisnął go bliżej siebie, czując rosnące w bardzo szybkim tempie podniecenie. Druga ręka przesunęła się z policzka i wszczepiła między jeszcze wilgotne włosy chłopaka. Zaczął go lekko za nie ciągnąć z przyjemności, wpatrując się cały czas w jego twarz spod przymkniętych nieco powiek.




*link do piosenki* - https://www.youtube.com/watch?v=6BZg3quZUSc

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Nie planował picia alkoholu ale się zgodził, przecież mogą raz na jakiś czas się odprężyć przy drinku. Co prawda w pewnym momencie zgubił rachubę ile już wypili, na dodatek padł pomysł na grę „prawda czy wyzwanie”. Niektóre pytania były dość proste i niewinne, drugie niekoniecznie. Pewnie będzie żałował, że wyjawił mężczyźnie w jakiej pozycji najlepiej mu się uprawiało seks z byłym... Teraz jednak się to nie liczyło. Pozwolił sobie nawet namalować kocią mordkę na twarzy! Usatysfakcjonowało go to, że strażak choć udawał iż nie zna piosenki do której kazał mu zatańczyć, to to zrobił a nawet i jego porwał do tego.
Później zrobiło się nieco niebezpiecznie. Bał się upadku na podłogę, lecz miękkie ciało bruneta ochroniło go od tej nieprzyjemności. Jak tak o tym pomyślał to byli pijani, tańczyli do bollywoodzkiej piosenki i właśnie się wywrócili. Wybuchł śmiechem, nie mogąc się przed tym powstrzymać. Zachowywali się trochę jak nastolatkowie którzy postanowili się upić i zrobić coś głupiego. W pewnym momencie spotkały się ich spojrzenia i dotarło do niego w jakiej są pozycji, i to dosłownie. Ich górne części ciała były zetknięte ze sobą a jedna z nóg mężczyzny była pomiędzy jego udami. Na policzki wkradł mu się mimowolny rumieniec a serce zaczęło szybciej bić.
Wtedy to się stało. Masuda zaczął go całować a on nie umiał się od niego odsunąć, na dodatek ten go tak władczo objął. Odruchowo przymknął oczy, pozwalając by w tym samym czasie język bruneta penetrował dogłębnie jego usta. Dłoń, którą poczuł w swoich włosach wywołała w nim przyjemne dreszcze za każdym razem gdy ciągnęła je. Mając wcześniej krótkie włosy nie wiedział, że coś takiego może być tak stymulujące. Jedną dłonią wciąż się podpierał by nie leżeć całkiem na strażaku, drugą zaś również sięgnął do jego włosów i je delikatnie chwycił. Mówiąc wcześniej o byciu wrażliwym na dotyk nie kłamał, jego ciało już zaczęło reagować na bodźce które teraz czuł. Jego biodra zaczęły powoli się poruszać, ocierając nieco o ciało strażaka, dreszcze przechodziły całe ciało. Mimowolnie jęknął w usta partnera, rumieniąc się po tym bardziej. Jestem pijany… Ale on tak dobrze całuje… Boże, jego ręka jest tak blisko mojego- W tym chwili poczuł jak Toshio przekręca go pod siebie, a po chwili rozwiązuje jego kimono i rozsuwa jego poły na boki, a że był nagi pod nim ten mógł spokojnie mieć wgląd na całe jego ciało. Miał ochotę oderwać się od niego i zasłonić mu w jakiś sposób oczy, lecz czując jego dłonie na swoim torsie a później biodrze jedyne co mógł zrobić to jęknąć głośniej w trakcie wciąż trwającego pocałunku. Boże, tak… Ma takie szorstkie dłonie… Jedną z nóg wyprostował, zginając w niej nawet palce u nóg by choć trochę dać upust podnieceniu które czuł. Oszaleję jeżeli będzie ze mną tak pogrywał! W tym momencie ich wargi oderwały się od siebie, co przyjął z wielką ulgą gdyż mógł w pełni nabrać powietrza. Nie odważył się otworzyć oczu a by choć trochę stłumić dźwięki swojego szybkiego oddechu zasłonił usta. Nie minęła chwila kiedy poczuł język bruneta na swoich sutkach, przez co te szybko stwardniały. Wygiął się w delikatny łuk, wbijając palce wolnej dłoni w futon na którym teraz leżał. Miał wrażenie, że cała jego skóra jest bardzo nagrzana a wszystko, co czuje, jest wyolbrzymione w znacznym stopniu. Miał ochotę krzyczeć, musiał się jednak powstrzymać. Mężczyzna jednakże zrobił coś, czego się nie spodziewał. Zamiast jego warg na swoim torsie poczuł kostkę lodu wędrującą od jednego sutka do drugiego. Sapnął cicho a jego skórę pokryła gęsia skórka, która nie znikała nawet pomimo zjeżdżania lodem w stronę jego pępka.

Masuda Toshio

Karta Postaci

Musiał na chwilę przerwać, na stoliku stała pusta szklanka po drinku, a w niej widniały jeszcze trzy kostki lodu, które leniwie się rozmrażały. Rachunek był prosty, wiadomo w końcu, że u bruneta pomysły, które przychodzą mu niespodziewanie do głowy pod wpływem chwili są najlepsze. Nie masz nic przeciwko nowościom. To dobrze. Uśmiechnął się sunąc już kostką lodu, trzymaną w ustach przez tors chłopaka. Zjeżdżał nią coraz niżej, aż dotarł do krocza chłopaka, gdzie się zatrzymał. Trzymał przez dłuższą chwilę kostkę między wargami, aby później odłożyć ją przy pachwinie chłopaka, oczywiście ta momentalnie powędrowała w dół zostawiając za sobą mokry ślad. Brunet wystarczająco już ochłodził swoje usta i język, by teraz przesunąć nimi po stojącym członku chłopaka. Czubek języka przesunął się leniwie przez całą długość, aż dotarł na czubek przyrodzenia, by za chwilę wsunąć go sobie między wargi. Wijący się mięsień badał budowę intymnej części ciała rudowłosego. Lekkie oddzielenie od długości, zagłębienie idące w górę, aż do małego otworu z którego co chwila wydobywało się coś kleistego, dającego do zrozumienia Masudzie, jak bardzo chłopakowi podobało się to co robił. Nie mógł oczywiście robić tylko jednej rzeczy, już tak w sobie miał, że im mocniejsze czuł podniecenie, tym bardziej chciał sprawić przyjemność u drugiej osoby. Przerwał na chwilę czynność i spojrzał na wijącego się nadal chłopaka.
– Spójrz na mnie. – wydyszał, nie widząc żądanej reakcji, szarpnął nieco mocniej chłopaka za brodę i zwrócił jego głowę w swoją stronę. – Jeśli tego nie zrobisz, nie będę kontynuować~ – szepnął wesołym tonem. Udało się, nieco zaszklone oczy Yucci wlepiły się w jego zdyszaną twarz. Na twarzy bruneta od razu pojawił się szeroki uśmiech. Przysunął swoją drugą dłoń do chłopaka i od razu wsunął w usta chłopaka swoje dwa palce.
– Ssij je, tak jak byś to robił mi. – zażyczył sobie, tym tonem który nie wznosił sprzeciwu. Widząc zmieszanie na twarzy chłopaka, jego zadowolenie, i nie tylko to, wzrosło. Czując jak ten powoli i niepewnie zaczyna ssać jego palce, stęknął cicho. Zielone oczy znowu zniknęły całkiem speszone za powiekami rudzielca. Brunet zabrał swoją dłoń i znowu się zniżył. Mokre palce zawędrowały powoli w dół, zatapiając się w chłopaku, który był nieco ciasny. Chcąc go rozluźnić brunet znowu zaczął zabawiać ustami jego członka, jednak tym razem z łatwością wkładał go całkiem do swoich pojemnych ust. Palce poszły w ruch, gdy tylko poczuł na nich luz, a język zaczął swoje wariacje w najczulszych miejscach.

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Czując usta mężczyzny na swoim przyrodzeniu jedyne co mógł z siebie wydać to głośny jęk. Tak dawno nikt go nie dotykał w zwykły sposób, a tu strażak od razu zabrał się za niego w ten sposób. Nogi rozjechały mu się nieco na boki, ułatwiając dostęp do swoich miejsc intymnych. Kostka lodu zdążyła zjechać po jego pachwinie w dół, tuż przy przyrodzeniu a woda którą po sobie zostawiła była już ciepła i zaczęła znikać.
Wygiął się w tył, pozwalając swojemu ciału na eksponowanie tego, jaką czuł rozkosz. Nie interesowało go to, że nie zaspakaja bruneta – to, o czym myślał w tej chwili było to jak nieziemski jest język Masudy. Słysząc jego głos wyrwał się nieco z zatracenia, lecz nie miał odwagi by wykonać jego polecenie. Groźba i chwyt który poczuł oczywiście zadziałało, choć nie miał ochoty tego robić. Posłusznie uchylił wargi i pozwolił, by palce mężczyzny się wsunęły między nie. Powoli je ssał, trącając je swoim językiem oraz nieco je podgryzając. Stęknięcie Toshio wywołało w nim silniejsze dreszcze, więc starał się ukryć przez zwykłe zamknięcie oczu. Nie minęła chwila kiedy poczuł w sobie palce, które jeszcze minutę temu były w jego buzi. Nie spodziewał się tego, przecież nie raz podkreślał brunetowi iż nie spieszno mu do seksu. Przez alkohol najwyraźniej o tym zapomniał, bo by odwrócić uwagę rudzielca od tego co ma w sobie ponowił pieszczoty jego członka. Ten niekontrolowanie się wygiął, wbijając palce w futon. Boże… Tak, tam… te jego palce… I usta… Nie umiał skupić się na niczym innym niż na poczynaniach partnera. Jego biodra zaczęły się niekontrolowanie poruszać, starając się w ten sposób nadać takie tempo, by było mu jak najlepiej. W pewnym momencie poczuł falę gorąca przechodzącą jego ciało, sygnalizując bliskie spełnienie. Chciał jakoś ostrzec mężczyznę przed tym, jednak jego dłonie nie mogły w żaden sposób dotrzeć do głowy strażaka. W końcu poczuł jak silne, ostateczne dreszcze przechodzą przez całe jego ciało a ujście znajdują na przyrodzeniu. Jęknął głośno, wbijając przy tym paznokcie w podłogę a stopy przyciskając do ziemi. Gdy całe podniecenie z niego zeszło opadł płasko na futon, zaczerpując powietrze. Bał się spojrzeć na Masudę w obawie, że ten zmuszony był przyjąć wszystko w usta. Ciekawość jednak wygrała i nieco podniósł głowę. Widok bruneta ubrudzonego na twarzy jego nasieniem sprawiła, iż na policzkach Yucci pojawiły się pokaźne rumieńce. Wyciągnął ku niemu dłoń by choć trochę zetrzeć z niego maź.
- W-wybacz… haa… - zdołał jedynie sapnąć.
Wiedział, że teraz jego kolej. Nie mógł go przecież zostawić w takim stanie. Ostrożnie usiadł naprzeciwko Toshio, nie mając odwagi spojrzeć mu w oczy. Swoje spojrzenie skierował na wybrzuszenie w jego kimonie. Nieśmiało sięgnął ręką by odkryć jego poły gdy jego oczom ukazało się przyrodzenie modela. Przełknął nerwowo ślinę, lecz zebrał się na odwagę i wyciągnął ku niemu dłoń. Najpierw przejechał po nim palcami, od samej góry ku dołowi i z powrotem. Później opuszkami badał sam czubek, by jednak zjechać niżej, tuż przy samych jądrach. Zaczął je delikatnie masować, po chwili przenosząc dłoń na sam trzon. Chwycił go całą dłonią by w końcu po nim poruszać. Sapnięcia które słyszał od strony mężczyzny utwierdzały go w przekonaniu, że pomimo bycia twardzielem on także może okazywać zadowolenie z takich pieszczot.
Podsunął się nieco bliżej strażaka by oprzeć swoją głowę o jego ramię, będąc tuż obok niego. Wolną dłonią zsunął ze swoich ramion materiał, pozwalając by ten opadł wzdłuż jego pleców, zasłaniając jedynie stopy i pośladki chłopaka.

Masuda Toshio

Karta Postaci

Jego członek pęczniał z każdą chwilą coraz bardziej, niewinne ale pewne ruchy dłoni rudowłosego były cudowne. Brunet nie wiedział do końca dlaczego, ale reakcje jego ciała na ten dotyk były znacznie mocniejsze niż przy innych partnerach. Może to wina alkoholu, może tego, że dawno nie zbliżał się z kimkolwiek, a może to wszystko było dzięki temu podniecającemu chłopakowi? Nie mógł się teraz ani trochę skupić na rozwikłaniu tej zagadki. Jeszcze trochę. Jeszcze chwilę…ah! Jego ciało przeszedł mocny dreszcz i po chwili na dłoni Yucci pojawiło się nasienie. Brunet dopiero teraz opuścił głowę w dół, biorąc głębokie wdechy. Objął od razu chłopaka i opadł z nim na bok, na łóżko. Nie puszczając go, poczekał aż ich oddechy się całkowicie uspokoją, a zdwojone przez alkohol wirowanie w głowie zmaleje chociaż trochę. Nim się obejrzał, doszło do niego, że chłopak tak zasnął. Ułożył go ostrożnie w łóżku, potem wyczyścił i poprawił jego kimono, po czym przykrył grubszym kocem. Sam posprzątał po jedzeniu oraz ich innych czynnościach. Przemył się gdzieniegdzie, aby się odświeżyć i dopiero pod wieczór przebrał się w jakiś czarny, opinający jego mięśnie sweter oraz dżinsy. Szturchnął chłopaka, jedząc jakiegoś batona, którego kupił w sklepie na dole.
– Szykuj się, idziemy na obiecany wypad. – mruknął, po czym wstał i się przeciągnął.
Zaraz przy zjeździe do onsenu przy otaczającym go ogrodzie był niewielki las, właśnie tam miał zamiar zabrać Yuccę. Uśmiechnął się pod nosem, myśląc o ich przechodzeniu przez ogrodzenie przy zjeździe. Miał ze sobą torbę na ramie do której zapakował koc, termos z ciepłą zieloną herbatą i oczywiście jakieś słodycze na wynos, których nakupował może nieco za dużo.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:21

Miejsce:

Zajazd przy onsenie


Położony za miastem, jest malowniczym i pełnym uroku miejscem. Wprost idealnym na wypoczynek po stresującym tygodniu.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:23

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Nawet nie zorientował się kiedy usnął obok bruneta. Po tym wszystkim był zrelaksowany i nieco zmęczony, na dodatek silne ramiona obejmujące go tak dokładnie.
Nie pamięta co mu się dokładnie śniło, wiedział tylko że mężczyzna się koło niego kręcił kiedy był w półśnie, nie budziło go to jednak. Całkiem się zbudził dopiero wieczorem i to tylko dlatego, że strażak go szturchnął. Otworzył leniwie powieki ziewając przy tym i podnosząc się do pozycji siedzącej. Przetarł lekko oczy i spojrzał na bruneta. Słysząc jego słowa zadowolony wstał by się przebrać gdy dotarło do niego, że jest czysty i jego kimono nie wisi na nim ledwo co. Uśmiechnął się i podszedł do Masudy by pocałować go delikatnie w policzek. Następnie szybko się ubrał w normalne, wygodne ubranie po czym ruszył za nim w stronę zajazdu.
Widząc wysokość murku nieco zrzedła mu mina, na szczęście mężczyzna zaoferował swoją pomoc w pokonaniu tej przeszkody. Niepewnie stanął na jego ramionach gdy ten kucnął i niemalże krzyknął kiedy Toshio wstał by go podsadzić. Czując dreszcze niepewności przełożył jedną z nóg na drugą stronę płotu, by po chwili wylądować na dość pokaźnym mchu.
- N-nic mi nie jest! Żyję! – zaśmiał się.
Tak naprawdę wystraszył się ale przecież się do tego nie przyzna. Nim się obejrzał brunet już stał koło niego, patrząc na niego rozbawiony. Miał ochotę uderzyć go w stopę bądź piszczel, lecz opanował się i ze stoickim spokojem wstał, strzepując z siebie liście i odrobinę ziemi.
- To co, idziemy przed siebie czy jakiś konkretny kierunek? – zapytał.
Rozejrzał się po lesie. Był wieczór, tak więc jedyne światło jakie mógł dostrzec to te zza muru, od strony onsenu. Gęstwina drzew nie zawierała jakichkolwiek innych źródeł oświetlenia, co go trochę wystraszyło. Przełknął nerwowo ślinę, chcąc pokazać iż tak naprawdę się niczego nie boi. Sam przecież wpadł na ten pomysł, byłoby głupio gdyby nagle powiedział „Ej, wracajmy bo się boję.”. Wziął głęboki wdech i ruszył parę kroków na przód, co rusz zerkając na strażaka.
- Jakby były jakieś dziki czy łosie to mnie ochronisz, prawda? – zaśmiał się nieco nerwowo.
Najchętniej szedłby tuż obok niego, trzymając go za rękaw bluzy. Nie stchórzę! Sam chciałem tu iść, poczuć jak to jest z dreszczykiem emocji… Ale mogliśmy iść za dnia! Teraz jest tu strasznie… Nie. Nie ma opcji żebym mu pokazał, że się boję. Choćbym miał mieć nietoperza we włosach to nie ucieknę!

Masuda Toshio

Karta Postaci

Brunet uśmiechnął się tajemniczo i objął ramieniem rudowłosego. Przyciągnął go w ten sposób bliżej siebie, zsuwając zaraz rękę z jego ramienia na talię. Strach obleciał, co? Chociaż i tak taka propozycja, nie powiem… Bardzo mi zaimponowała.
– Idziemy przed siebie, mam dobry instynkt, więc nie powinniśmy zabłądzić. – odpowiedział chłopakowi, nachylając się nieco do niego przy tym. Wzrok Masudy na szczęście był przyzwyczajony do takich ciemności. Nie raz dzięki niemu zauważył skulone zwierzę podczas pożaru i mógł je uratować.
Początkowym zamysłem mężczyzny było męczenie chłopaka jakimiś starymi historiami o demonach i duchach, ale jakoś gdy miał świadomość, że i bez tego chłopak się boi darował sobie to dokuczanie. Zawiał przez chwilę nieco silniejszy wiatr, by niespełna po sekundzie rozległa się wokół nich przerażająca cisza. Masuda zatrzymał się z chłopakiem i stanął tuż za nim, przykładając palec do jego ust, aby ten był cicho.
– Wsłuchaj się. – szepnął do jego ucha, sam przymykając swoje oczy.
Zaraz dało się słyszeć trzepot skrzydeł ptaka i po nich ciche huczenie sowy. Mężczyzna otworzył oczy i przekręcił powoli głowę chłopaka w stronę pobliskiego drzewa. Podniósł jego podbródek nieco wyżej, aby ten skierował wzrok na gałęź drzewa. Coś przez chwilę zabłyszczało, najpierw ukazały się dwa odbijające światło denka, potem gdy chmury zeszły z tarczy księżyca oświetliły całkiem szarą sowę, wpatrującą się prosto na nich.
– Piękna, prawda? – powiedział do chłopaka, również patrząc na zwierzę. Sowa rozłożyła skrzydła i wzleciała nad ich głowami, eksponując się bardziej. Zaraz zniknęła za koroną drzew udając się na swoje łowy. Brunet zaśmiał się cicho i złapał za dłoń chłopaka, ciągnąc go dalej. Zatrzymał się z nim jeszcze kilka razy, pokazując budzące się o tej porze nocne stworzenia, aż dotarli do przewróconego większego pnia. Masuda zdjął ze swoich ramion polar i rozłożył go na drewnie, posadził na nim wygodnie chłopaka, a na jego kolanach położył swoją torbę. Sam stał, tuż przed nim. Pień był nawet wysoki, przez co ich twarze mieściły się na równej pozycji. Brunet wyjął termos i nalał do kubka herbaty, wręczył ją chłopakowi razem z odpakowaną owocową babeczką. Sam nachylił się i ugryzł jej kawałek. Ułożył dłonie na biodrach chłopaka, patrząc mu w oczy. Było nawet chłodno, dlatego gorąca herbata wydała się być bardzo dobrym pomysłem. Posiedzą tutaj trochę, a potem wrócą do Onsenu, aby jutro po śniadaniu wrócić do siebie.
– Jesteś jak kwiat Lili, wiesz? – powiedział nagle brunet, bawiąc się przy tym pasemkiem włosów chłopaka. Co prawda nie było to pytaniem, a bardziej stwierdzeniem. – Cieszę się, że spędziliśmy razem ten dzień. Myślę, że to dobry początek czegoś bardzo…wyjątkowego. – odparł po chwili.

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Oglądanie zwierząt nocą, w lesie, trochę go przerażało, jednak widział jak mężczyzna się w ten sposób stara. Opanował więc swój lęk i skupił się na miłym spędzaniu czasu. Posłusznie usiadł na pniu, biorąc w dłonie kubek z herbatą oraz babeczkę. Zaczął ją jeść gdy strażak do niego przemówił. Uważnie słuchał co ten ma do powiedzenia a gdy już połknął jedzenie, uśmiechnął się lekko.
- Dziękuję. – szepnął. – Nigdy do tej pory nie słyszałem takiego komplementu. – zaśmiał się. – I… też się cieszę, że tu przyjechaliśmy. Jeśli tak dalej pójdzie to masz rację, między nami może być coś wyjątkowego.
Wolną dłoń wyciągnął w stronę bruneta by pogłaskać go po głowie. Jego serce biło szybciej, był nieco poddenerwowany. Od czasu gdy tu jestem pierwszy raz zapowiada mi się poważny związek… Oby znowu nie było tak, że okaże się iż to sobie ubzdurałem. Ale! Przecież sam powiedział, że to początek czegoś… Oby nie był jakimś dupkiem, błagam. Więcej tego nie zniosę. Objął mężczyznę nogami w biodrach i przyciągnął nieco do siebie. Dał mu się napić herbaty, po chwili zaczął z nim rozmawiać na temat jego pracy. Chętnie posłuchał opowieści o ściąganiu kotów z drzew oraz o ratowaniu psów z dziur. Sam co nieco opowiedział o swoim zawodzie, o tym jak to matka zapoczątkowała tą pasję w nim.
Niestety, czas spędzony razem w takim miejscu musiał się skończyć. Żałował, jednak grzecznie szedł tuż obok bruneta bojąc się, że może się zgubić. Nim się zorientował byli przy murze. Niechętnie pozwolił się podsadzić by moment później być już na chodniku. Poczekał na Masudę po czym skierował się z nim w stronę pokoju.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:23

Miejsce:

Pokój kwiatu wiśni

Najbardziej ekskluzywny pokój, który zadowoli nawet najbardziej wybrednych gości. Z okna rozciąga się przepiękny widok na gorące źródła.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:24

Yucca Lunaris

Karta Postaci

Wrócili w środku nocy, gdy pozostali goście onsenu smacznie spali. Zakradli się do pokoju, przebrali w coś do spania i położyli w swoich własnych, oddzielnych futonach. Reszta godzin aż do poranka minęła im spokojnie, Yucca był zmęczony tym wypadem do lasu. Brunet najwyraźniej też, gdyż nie obudziło go poranne chodzenie chłopaka po pokoju. Wiedział, że będą musieli niedługo wracać dlatego postanowił wszystko już spakować oraz przygotować prowiant na drogę. Nim Masuda się obudził on już był ubrany, torbę miał przygotowaną a w ręce trzymał siatkę z batonikami, chipsami i gotowymi bułkami na drogę. Uśmiechnął się podchodząc do niego i kucając przy nim.
- Dzień dobry. – mruknął. – Pewnie niedługo jedziemy, prawda? Wszystko jest gotowe, więc jak tylko zjemy śniadanie możemy ruszać. – dodał nieco smutnym głosem.
Nie miał ochoty wracać lecz wiedział, że Walentynki się skończyły – a co za tym idzie ich wyjazd również. Brunet mógł poczuć unoszący się od rudzielca zapach, który od niego dostał. Musiał zaprezentować iż perfumy, które dostał, bardzo mu się podobają. Odgarnął włosy do tyłu, wiążąc je w luźny kucyk by nie plątały mu się w czasie podróży oraz by teraz nie wpadały na twarz mężczyzny.
Wyprostował się i poszedł usiąść przy stoliku, gdzie stał talerz pełen kulek ryżowych, mała miseczka z pastą z czerwonej fasoli oraz imbryczek pełen wiśniowej herbaty. Poczekał aż strażak się ubierze po czym zaczął z nim jeść śniadanie. Po skończonym posiłku, ociągając się, sięgnął po swój bagaż oraz siatkę, gotowy do wyjścia. Spojrzał ostatni raz na pokój w którym tak miło spędzili czas, po chwili odwracając się i wychodząc z niego.
Cała droga z onsenu mu się dłużyła jednak w głębi duszy nie chciał, by się kończyła. Powrót do miasta bym równoznaczny z pracą, szarą codziennością oraz sporadycznymi spotkaniami z brunetem. To one umilały mu ostatnio czas a wiedział, że po dotarciu do pracy będzie miał kolejne zlecenia, Masuda będzie zajęty swoimi sprawami i zostaną im jedynie maila bądź smsy. Podczas podróży co rusz na niego zerkał, widząc jak ten jest skupiony na prowadzeniu. Gdy dotarli pod blok Yucci westchnął ciężko. Podziękował brunetowi za wspólny wyjazd, prezent i obiecał skontaktować się w najbliższym czasie, po czym wyciągnął swój bagaż i poszedł do mieszkania.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Silminyel on Sob 21 Mar 2015, 16:24

Koniec One-shota Smile
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Yucci I Masudy

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach