Walentynki Naokiego i Juliena

Go down

Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Silminyel on Pią 20 Mar 2015, 21:40

Postaci:

Naoki Vendell

Karta Postaci
"Wesoły blondyn, którego wszędzie pełno, zwykle umorusany węglem, często obładowany sporą ilością rzeczy" Nie akceptuje homoseksualizmu, głównie ze względu na fakt że jego starszy brat jest homoseksualistą. Jego zachowania często są wręcz homofobiczne.

Julien Niquet

Karta Postaci
"Markowe ciuchy, jasne włosy, brązowe oczy - taki tam, seksowny i dziany Francuz."

Miejsce akcji:

Wesołe Miasteczko

Relacje:

Julien i Naoki dzielą pokój w szkolnym internacie. Łączy ich dość bliska przyjaźń. Spędzili razem wakacje we Francji (Naoki uciekł z domu by pojechać tam z Julienem). Oboje mają się nieco ku sobie ale Naoki nigdy nie przyznałby się że choć troszeczkę podoba mu się inny mężczyzna.

Źródło:
Link 1
Link2
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Silminyel on Pią 20 Mar 2015, 21:51

Miejsce:


Wesołe miasteczko



Uwielbiasz się bać? To miejsce dla Ciebie! Sprawdzisz swoje nerwy, przy okazji bawiąc się z przyjaciółmi.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Silminyel on Pią 20 Mar 2015, 21:55

Naoki Vendell

Karta Postaci
To nie jest randka, nie myślcie sobie. To tylko spotkanie z kolegą. W dniu Walentynek. W Wesołym Miasteczku. Żeby mu poprawić humor. Dzień dla Naokiego znaczenia nie miał, bo i nie posiadał dziewczyny, lub ładniej mówiąc nie był w związku. Cieszył się, że znalazł sobie towarzystwo, bo i większość znajomych właśnie z drugą połówką postanowiła go spędzić i pokazać, jak to cudownie jest posiadać kogoś takiego. Pfy!
Naoki zadecydował, że pierwsze, co zrobią to pójdą do Domu Strachów. Naoglądał się w życiu wielu horrorów i zdecydowanie go to korciło, szczególnie, że słyszał, iż ten w Wesołym Miasteczku jest na prawdę niezły. Odstali więc swoje w kolejce (nawet tutaj roiło się od ludzi), odrobinę pomarzli. W środku wreszcie się rozpłaszczyli. Obsługa wyglądała dość klimatycznie, czyli jak świeżo upieczeni uciekinierzy z domów w glanach, ciuchach wyrażających to, jak bardzo są rebelami, czyli generalnie mhrok i zło.
Naoki nie ukrywał rozbawienia, kiedy płacił za swój bilet i odkładał płaszcz mimo, że w środku zdecydowanie nie było za ciepło. Zostali poinformowani, że wchodzą na własną odpowiedzialność. Wymieniono im listę chorób, które dyskwalifikują w zabawię, zaznaczono, że telefony muszą oddać, z resztą w budynku i tak nie ma zasięgu. Zrezygnować mogą w każdej chwili, ale tylko przy pomocy słowa "stop", żadna inna prośba, wrzask, czy rozkaz nie zostanie wysłuchana.
Budynek wewnątrz wyglądał, jak jakaś opuszczona kamienica. Miał ochotę spytać, czy wrzaski, jakie słychać było w oddali to wcześniejsi klienci, czy nagranie, ale uznał, że lepiej się samemu przekonać.
- Brzmi całkiem zachęcająco. - stwierdził, kiedy już zostali sami z tylko jedną latareczką dającą nikłe, czerwone światło i oznajmiono im, że mają po prostu iść przed siebie. Ruszył więc, choć kiedy stanęli w absolutnej ciemności z tylko tym jednym, małym snopkiem światła, w całkowitej ciszy poza odgłosami wydawanymi przez ich dwójkę, poczuł lekkie dreszcze. Oczywiście, nigdy by się do tego nie przyznał.


Julien Niquet

Karta Postaci

Walentynki to zbyt przesłodzone i komercyjne święto, dlatego Julien nigdy nie przywiązywał do niego wagi. Co prawda wysłał pokaźny kuferek czekoladek i butelkę ginu swojemu księciu, zupełnie pomijając fakt, że tylko kobiety obdarowują dziś mężczyzn, no ale miał na to wytłumaczenie! W końcu świrologowi stuknęła dzisiaj okrągła trzydziestka! I trzeba wspomnieć, że trochę źle się czuł po wczorajszej kłótni z brunetem. Przydałoby się osłodzić mu dzisiejszy dzień.
Na Wesołe Miasteczko zdecydował się tylko dlatego, że było jedynym miejscem rozrywki bez podtekstów. Szerokim łukiem omijali takie atrakcje jak Tunel Miłości, budki z pocałunkami czy inne pierdoły dla zakochanych. Dziś chciał się po ludzku rozerwać i zwyczajnie zapomnieć o wszelkich przykrościach.
- Owszem. Tylko postaraj się nie zapełnić zbroi. Dziwne dźwięki to jedno, ale smród potrafi zabić. - zakpił z właściwą sobie złośliwością, szturchając lekko chłopaka w bok. Trochę żałował, że nie miał przy sobie telefonu. Obecna tam latarka byłaby zdecydowanie lepszym źródłem światła, niż to małe gówienko, które dali im na starcie. No ale - wtedy byłoby mniej strasznie.
Spokojnie kroczył obok niego, starając się przy okazji rozglądać wokół, tym samym przyzwyczajając wzrok do ciemności. Ciężko mu to szło, ale pi razy drzwi był w stanie rozróżnić jakieś randomowe kształty. Co nie zmienia faktu, że wszechobecna cisza była wyjątkowo przytłaczająca. A otoczenie, jakby odczytując myśli blondyna, postanowiło to zmienić. Za ich plecami rozległ się wyjątkowo donośny huk. Zupełnie jakby strop postanowił zwalić się komuś na głowę.
- Ja pierdolę... - tylko tyle zdołał wydusić z siebie Julien, gdy otrząsnął się z lekkiego szoku. Wrzaski z dalszej części budynku nie brzmiały jakoś wielce pozytywnie. - Wybieramy któreś konkretne piętro czy lecimy ze wszystkim po kolei?
Naoki Vendell

Karta Postaci

- Spoko. W najgorszej opcji spieprzę i zostawię cię w ciemnościach. - odpowiedział lekko rozbawiony, świecąc po starym wnętrzu. Samo... no, było zrobione na typowy horror. Sporo kurzu, jakieś stare zdjęcia i w ogóle. Podszedł do jednego, które wyglądało, jakby wszyscy obecni na nim ludzie byli martwi. Bladzi, z zamkniętymi oczami, w staroświeckich ciuchach.
- Hej, pasjonacie. Co sądzisz o albumie rodzinnym rozwieszonym dookoła? - cóż, w obecnej ciemności, ciszy i ze świadomością, że jest tu coś, co chce ich cholernie nastraszyć, nie trudno złapać klimat miejsca. Nie dziwne więc, że Naoki, jak przystało na typowego samca próbował żartować dla utrzymania luźniejszej atmosfery, co jednak nie zmienia faktu, że na trzask wyrwało mu się kilka niecenzuralnych wyrazów i zaraz poświecił w kierunku z którego odgłos dochodził. Zaczął szukać przyczyny pewien, że jak teraz jej nie znajdzie to pewnie wyskoczy na niego, kiedy tylko się odwróci.
Nic jednak nie widział.
- Cholera, widzisz coś?
Spytał, powoli przesuwając słabym światłem po podłodze i ścianach. Odetchnął. Nie mogą tu sterczeć pięć godzin.
- Idziemy? - nie czekając na odpowiedź odwrócił się i świecąc przed siebie - na otwarte drzwi, którymi mają przejść za chwilę, zobaczył przechodzącą powoli postać. Uniósł brew, choć zastanawiał się, co czeka ich za tymi drzwiami. Jednocześnie miał nadzieję, że coś więcej, niż klimatyczne wnętrze i... no cóż, każdy fan horrorów zna to uczucie - ekscytacja związana z tym, co się stanie, lęk i dziwna nadzieja, że może jednak wszystko skończy się dobrze, a za drzwiami wcale nie czeka demon, ani psychopata.
Krzyki w oddali ucichły, jednak już po chwili Naoki i Julien mogli usłyszeć za sobą czyjś śmiech. Zdecydowanie nie przyjemny, ani wesoły oraz dźwięk włączanej piły mechanicznej.

Julien Niquet

Karta Postaci
- Sądzę, że cała sceneria przypomina mi taki horror. "REC 2" dokładniej. Akcja toczyła się w starej kamienicy, w której, co najlepsze, zagnieździł się demon czy coś w tym guście. Jak oglądałem go pierwszy raz, to był całkiem niezły. - mruknął cicho, wciskając ręce do kieszeni spodni. Co prawda następnego dnia po obejrzeniu film wydał mu się cholernie głupi i pluł sobie w brodę, że taki gniot go chociaż trochę ruszył. No ale cóż. Co się stało, to się nie odstanie. Nad emocjami nie zawsze był w stanie panować.
Odgłos wydawany przez piłę mechaniczną zdecydowanie nie należał do przyjemniejszych. Prawdę mówiąc, Julien aż czuł, jak włos zjeżył mu się na karku.
- Pytanie dnia: ufamy tutejszym atrakcjom i pracownikom? - zapytał, starając się wywołać rozbawioną nutę w swoim głosie, jednak wyszła zdecydowanie zbyt histerycznie. Ciężkie kroki powoli zbliżające się w ich stronę nie pozwalały na dłuższe gdybanie. Blondyn podjął najbardziej męską i rozsądną decyzję, jaka w tym momencie przyszła mu do głowy. Złapał swojego towarzysza za nadgarstek, po czym w ekspresowym tempie wbiegł po schodach na dwa piętra wyżej, po czym ruszył jednym z korytarzy i wpadł z Naokim za najbliższe uchylone drzwi, które momentalnie zatrzasnął z hukiem. Plecami oparł się o nie, oddychając głęboko i w myślach dziękując sobie za te ostatnie lata regularnego biegania. Przynajmniej nie spadła mu kondycja.
- Nigdy. Więcej. Cię. Nie. Posłucham. - stwierdził, mrużąc lekko oczy przed światłem latarki, którą wciąż trzymał jego rówieśnik. Teraz już wiedział, że tego typu Domy Strachów będzie omijać szerokim łukiem. Stare budynki i połączenie najgorszych zestawień głównych bohaterów horrorów zdecydowanie źle na niego działały. Lepszy byłby całonocny seans 3D, bo wyszłoby na to samo. Pewnie tylko trochę drożej.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Silminyel on Pią 20 Mar 2015, 22:16

Naoki Vendell

Karta Postaci
Nie odpowiedział na żadne z pytań. Wmurowało go i tyle i zapewne stałby tak, jak kłoda, gdyby Julien go nie pociągnął. Ruszył za nim wcale nie wolniej i wcale nie bardziej emanując przy tym odwagą. Kiedy tylko rozedrgany oparł się o drzwi, wziął głęboki, miał wrażenie, że w ogóle pierwszy odkąd usłyszał dźwięk piły oddech.
- Kurwa. - tylko tyle był w stanie powiedzieć przez dobrą chwilę. W tym momencie jednak ktoś, lub coś uderzyło w drzwi, o które się opierali, więc natychmiast od nich odskoczył. Chciał szukać jakiegoś zatrzasku, ale latarka wypadła mu z drżącej dłoni. Złapał zaraz ich jedyne źródło światła z podłogi i poświecił na drzwi, które na szczęście pozostały zamknięte.
- Rec był dobry. Pierwsza część i chyba druga. Zjebali, jak wprowadzili demona. - odpowiedział na to, przez chwilę świecąc jeszcze na drzwi. - Chodź, jak będziemy siedzieć, w życiu stąd nie wyjdziemy. - dodał niechętnie, choć miał pieprzoną ochotę podstawić jakieś krzesło pod drzwi. Albo cokolwiek. Nic takiego jednak nie widział przynajmniej w korytarzu, w którym się znajdowali. Wszedł głębiej w pomieszczenie, po drodze sprawdzając każde drzwi i świecąc w absolutnie każdy ciemny kąt przy podłodze, przy suficie, wszędzie, gdzie tylko mogłoby kryć się coś strasznego. Metodą na tchórzofretkę najłatwiej przetrwać!
Przeszedł do zapewne jakiejś starej sypialni. Wewnątrz było względnie szarawo, w każdym razie jaśniej, niż w pomieszczeniach, jakie dotąd widywali, bo i włączony był telewizor. Na ekranie były tylko czarno-białe szumy. Zaczął powoli rozglądać się po pomieszczeniu, zanim zobaczył, że na kanapie jest jakaś postać z głową zwieszoną w dół.
- Myślisz, że to lalka, czy człowiek?
Spytał cicho i miał cholerną, CHOLERNĄ nadzieję, że Julien odpowie, że to na sto procent człowiek. Postać była ubrana w jakieś stare, poszarpane rzeczy, a włosy spadały jej na twarz w taki sposób, że nie dało się dostrzec twarzy.
Naoki po prostu stanął pod ścianą i patrzył pewien, że jeśli odwróci wzrok, postać na kanapie wstanie. W tej chwili, jak chyba nigdy w życiu cieszył się, że jest obok niego ktoś jeszcze.

Julien Niquet

Karta Postaci

- A jaką odpowiedź wolałbyś usłyszeć? - odparł, podążając za chłopakiem. - Co, cierpisz na pediofobię czy jak? - dodał, starając się rozluźnić atmosferę. Osobiście wolałby jakiś manekin, zamiast "prawdziwych" zwłok czy rzucającego mu się do gardła zombie czy człowieka z wścieklizną. Tak czy siak, ostrożnie podszedł do rozwalonej na kanapie sylwetki w szmatach. W tym momencie żałował, że nie był w posiadaniu jakiegoś długiego patyka, żeby szturchnąć nim tego cosia, jak dzieciak szturcha znalezione na podwórku truchło gołębia.
- Nie wiem co to, ale chyba nie posiada oznak życiowych. - stwierdził w końcu, odwracając się przodem do blondyna. Był to cholernie głupi błąd, gdyż owa postać zdawała się jedynie na to czekać. Z przeraźliwym wrzaskiem i potwornie wykrzywioną twarzą poderwała się z kanapy. Julien, również z wrzaskiem, momentalnie obrócił się na pięcie i... wyprowadził ładnego prawego sierpowego w stronę niewiastopodobnego stworzenia, które dość szybko padło z powrotem na kanapę. Nastolatek oddychał głęboko, starając się uspokoić łomotanie serca.
- I właśnie dlatego nienawidzę kobiet. To potwory! - powiedział, gdy w końcu odzyskał głos, przy okazji rozcierając rękę. Dopiero potem przypomniał sobie, że to wszystko jest udawane i właśnie pobił jedną z pracownic Wesołego Miasteczka. Cóż. Teraz trzeba było się modlić, żeby nie wniosła skargi i miała szczękę w jednym kawałku.
- ... Chodźmy stąd lepiej.
Naoki Vendell

Karta Postaci

Kiedy postać podniosła się z fotela, Naoki zdecydowanie miał wrażenie, że zaraz dostanie pieprzonego zawału serca, kiedy nagle... Julien uderzył wstającą postać. Blondyna wmurowało na ten widok. Z jednej strony sam mocno wkręcił się w tę grę i rozumiał strach, z drugiej...
- Kurwa, człowieku, pojebało cię? - poraziwszy wszystkich obecnych tąże filozoficzną sentencją, podszedł do osoby, która opadła na fotel. Lęk opadł, wszystko dookoła zrobiło się nagle dziwnie przyziemne i normalne, choć jednocześnie młody Vendell miał nadzieję, że to tylko kolejna część przedstawienia. Oj, długo będzie to wypominał Niquetowi i kpił z niego, jak tylko się da.
- Nic się pani nie stało? - Naoki mistrzem zadawania pytań będących jak najbardziej na miejscu. zdjął aktorce maskę z twarzy, żeby sprawdzić obrażenia (które warstwa gumy chyba z resztą trochę zniwelowała). Zaraz z resztą w pokoju zrobiło się jasno - ktoś w jakiś sposób zapalił światło w zwisającej pod sufitem żarówce. Dało się słyszeć kroki, ktoś się zbliżał. Zapewne ktoś, kto obserwował kamery (Naoki nigdy nie uwierzy, że ci psychole nie nagrywają tego, jak straszą biednych ludzi, aby później ostro z tego kpić) idzie tu sprawdzić, co się dzieje i wykopać ich z domu strachów.
Kobieta lekko zamrugała oczami i Vendell pomyślał, czy gdyby okazało się, że kamer jednak nie ma i może idzie do nich dalsza część spektaklu, może nie poudawać, że ona sama się uderzyła? Spojrzał na Juliena, o którym na chwilę zapomniał, kiedy ruszył sprawdzić, czy francuska pięść nie zabiła tej biednej kobieciny.
Mamy przejebane.
Tyle stwierdził, kiedy do pokoju weszły dwie osoby z obsługi.
Julien Niquet

Karta Postaci
- NO CO MIAŁEM ZROBIĆ?! To był odruch bezwarunkowy, no! - od razu się usprawiedliwił, jednocześnie będąc złym na siebie, że dał się sprowokować. Przyglądał się poczynaniom chłopaka z pewnej odległości, w duchu wyklinając siebie i swoją impulsywność. Już raz się na tym przejechał, teraz najwyraźniej miało być podejście drugie.
Gdy w pomieszczeniu pojawiło się dwóch randomowych kolesi - prawdopodobnie z ochrony czy czegoś - którzy najpewniej przylecieli zwabieni wrzaskami ich obydwu i nagłą ciszą, uśmiechnął się z lekkim zakłopotaniem. Dłuższą chwilę zajęło mu dokładne wytłumaczenie całego zajścia. Oczywiście wspomniał, że był to zwyczajny wypadek spowodowany zbytnim wczuciem się w zabawę i wysokim poziomem efektów specjalnych, oraz że jest mu wyjątkowo przykro.
- Jeszcze raz panią przepraszam. - powiedział na odchodne. W końcu wyszli z Domu Strachów, odbierając wcześniej swoje rzeczy z depozytu. Julien z marszu sprawdził zawartość skrzynki. Cisza.
- Tsk. Jestem beznadziejny. - stwierdził tylko, nawet nie spoglądając na swojego towarzysza. Bez jakiegokolwiek słowa wyjaśnienia ruszył przed siebie, pogrążony w ponurych myślach. Od kłótni z Tomem praktycznie nie mógł się zebrać i ogarnąć. Ciągle coś szło nie po jego myśli. W dodatku nawet nie miał pomysłu na kolejną sesję zdjęciową. Zupełnie tak, jakby jego życie było uzależnione od relacji między nim i jego dawną miłością.
- Chrzanić to. - burknął pod nosem, poprawiając swoją kurtkę. Zimne wieczorne powietrze dawało się we znaki po wyjściu z ciepłego, choć mrocznego domostwa.
Tak sobie dreptał i dreptał, aż zadreptał pod kolorowe światełka ogromnej karuzeli.


Ostatnio zmieniony przez Silminyel dnia Pią 20 Mar 2015, 22:31, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Silminyel on Pią 20 Mar 2015, 22:29

Miejsce:


Wesołe miasteczko


Coś dla miłośników przejażdżek na kucykach. Kolorowa karuzela każdego przeniesie w świat magii
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Silminyel on Pią 20 Mar 2015, 22:35

Naoki Vendell

Karta Postaci
Już myślał, że Julien ma ochotę dosiąść różowego kucyka i zyskać tytuł księżniczki na kilka okrążeń karuzeli, jednak ten postanowił zasiąść na ławce przed miejscem dziecięcych uciech. Naoki uśmiechnął się pod nosem i siadł obok niego.
- Noo... dzień pełen wrażeń.
Stwierdził, nie kryjąc rozbawienia. Noo... aktorka okazała się cała, obyło się bez większej pomocy medycznej, nie zostali pozwani, ani nic z tych rzeczy to teraz można się ponabijać. Zerkał na całkiem przystojną twarz kolegi i przypominał sobie jego wrzaski, starając się nie myśleć o tym, że wcale większą odwagą sam się nie wykazywał.
- Wiesz? Cieszę się, że gdyby jakieś potwory postanowiły pojawić się w naszym pokoju, mogę spać spokojnie ze świadomością, że pobijesz je na czas.
Uśmiechnął się wesoło. Cóż, sam miał raczej odwrotny odruch, nie dotknąłby tego, czego się boi, raczej zacząłby uciekać, to z resztą wydawało mu się bardziej naturalne. Ale cóż... widocznie każdy reaguje w inny sposób.
Poprawił szalik, bo i było mu dosyć zimno, kiedy tak siedli, postarał się jak najmocniej zatopić w zimowym odzieniu

Julien Niquet

Karta Postaci

Siedział tak z nosem na kwintę, łokcie opierając na kolanach, dłonie mając splecione. Na stwierdzenie rówieśnika uśmiechnął się kwaśno. Jego samego raczej ta sytuacja nie śmieszyła. Raczej dodatkowo dobijała. A naiwnie chciał wyjść dziś do ludzi, najlepiej właśnie ze swoim rozrywkowym współlokatorem i spędzić miły, rozrywkowy wieczór. Cóż, rozrywkowy z pewnością był. Czy miły? To się jeszcze okaże.
- Będzie kiepsko, jeśli potwory będą mieć znajomości wśród sędziów i prawników. - wymamrotał pod nosem, przeczesując swoje jasne włosy palcami. Kątem oka zerknął na wyraźnie marznącego artystę. No tak, w końcu artyści źle znoszą niskie temperatury i posiadanie pustego żołądka, wiadome to było nie od dziś.
- Zaczekaj chwilę. - westchnął ciężko, podnosząc swoje francuskie cztery litery z niewygodnego siedziska, po czym ruszył w kierunku okupowanych przez innych ludzi stoisk z jedzeniem i napojami. Wrócił po kilku chwilach z dwoma kubkami gorącej czekolady i różową watą cukrową w kształcie serducha, a także z trzymaną pod pachą papierową torbą zawierającą cztery hot-dogi.
- W taką pogodę trzeba uzupełniać kalorie. - powiedział, zajmując swoje miejsce, torbę z żarciem kładąc między nimi. - A to bonus za siarę w Domu Strachów. - zaśmiał się, wciskając zdezorientowanemu chłopakowi zarówno kubeczek, jak i przytarganą Chmurkę Miłości i Słodyczy, którą uwielbiał chyba każdy stąpający po ziemi człowiek.
.

Naoki Vendell

Karta Postaci

- Przesadzasz. Potwory nie chodzą do sądów, one pożerają duszę i łapią za nogi wystające poza łóżko, kiedy nie opatulisz się, jak należy.
Oznajmił tonem znawcy. Spojrzał za odchodzącym blondynem, który dość szybko zniknął mu w tłumie i zaczął już przeklinać go w myślach w związki z tym, że on tu czeka na mrozie. Kiedy jednak Niquet wrócił z ciepłym pożywieniem i piciem, był w stanie go wziąć i przytulić, co może nawet i by zrobił, gdyby nie zapchano mu dłoni.
- Waa. Dzięki. - uśmiechnął się wesoło. - Musimy częściej chodzić w straszne miejsca. - dodał i bez oporów zabrał się za pałaszowanie różowej słodyczy i zapijanie jej gorącą czekoladą.
- W sumie to nie sądziłem, że kiedykolwiek wyląduję na pedalskiej randce. - to mówiąc, rzecz jasna żartobliwym tonem, zerknął na malejące, różowe serce, by zaraz paćnąć jego fragmentem usta Juliena, by i ten spróbował trochę słodyczy na poprawę humoru. Chyba jakoś... no, chciał go rozweselić. Rzecz jasna nie miał pojęcia, jak się za to zabrać i zapewne wieczór i ogólna całkiem romantyczna atmosfera wisząca w powietrzu dookoła nie ułatwiały zadania.
Zerknął w kierunku różnokolorowych koników wystylizowanych na takie, jakie zechciałaby dosiąść współczesna, małoletnia księżniczka i ponownie na swoją watę cukrową, która została zniekształcona lekko przy pomocy ust Francuza.
- Zepsułeś tę misterną formę przestrzenną układaną przez tegoż ulicznego artystę rzeźbiącego w cukrze. - stwierdził i tym razem sam urwał po prostu kawałek, by podsunąć ją pod rozmówcy i nauczyć go, jak należy watę cukrową spożywać.

Julien Niquet

Karta Postaci

- Jeśli już, to na pedalskiej nie-randce. Inaczej bym Cię wciągnął w jakieś zasrane tunele miłości, czy inne dziwne rzeczy. Ale masz tego farta, że mnie takie atrakcje nie kręcą. - zaśmiał się cicho, zaraz zamilkł, bo został zaatakowany przez Różowe Berło Zagłady, które sam wręczył Wszechmocnemu Żarłokowi. W odwecie wgryzł się zębami w ową słodycz i szarpnął chmureczkę, której kawałek zniknął zaraz w jego paszczy.
- Phiew, serduszko było moją koncepcją, więc miałem prawo ją nieco "poprawić". - stwierdził z deczka naburmuszony, marszcząc lekko brwi na widok kolejnego kawałka. - Może jeszcze dorzucisz mi śliniaczek, co? - odparł z rozbawieniem, jednak pozwolił się grzecznie "nakarmić". Chociaż to chyba nie było dobre słowo, bowiem zwyczajnie złapał podsunięty kawałek w usta, nieumyślnie muskając lekko wargami palce chłopaka, zerkając przy tym przelotnie w jego zielone oczy. Odsunął się jednak po krótkiej chwili, co by nie zdenerwować i nie spłoszyć swojego towarzysza. Oblizał wargi końcem języka, uśmiechając się lekko pod nosem.
- Wata jak wata, dobra, bo słodka. - stwierdził, rozsiadając się wygodniej na ławce. Upił łyk czekolady ze styropianowego kubeczka. Kątem oka obserwował chłopaka, starając się jednak to robić w miarę dyskretnie. Mentalnie wyklinał jego orientację na wszystkie sposoby. Naoki był totalnie w jego typie, jeśli chodzi o stronę uległą. Francuz zdawał sobie jednak sprawę z tego, że to nie jest chłopak na tą "jedną noc". To do niego nie pasowało. Zresztą, Julien jakoś nie chciał zarywać nocek w obawie przed psorem Vendellem i jego strasznymi kwasami.
- Wytłumacz mi... jakim cudem zostałeś bez dziewczyny na Walentynki, hum? - zapytał nagle, przerywając panującą obecnie ciszę.
Naoki Vendell

Karta Postaci
- Tunel Miłości musi być niezły. Dzieła sztuki na ścianach, piękna, dizajnerska łódka, ta głęboka woda i w ogóle. Koleżanka jara się campem, porobiłbym jej fotki.
Stwierdził lekko rozbawiony. Cóż, na pewno nie dałby się zaciągnąć na poważną randkę w takie miejsce, ale pośmiać się można wszędzie. Młody Vendell nie mógł z resztą uwierzyć, że ludzie mogą chodzić w takie miejsca na poważnie, to brzmiało, jak średnio udany żart.
Kiedy padło pytanie z cyklu "jak to jest, że nie masz dziewczyny", wywrócił oczami i wzruszył ramionami. Gdyby przyglądać się tym gestom, możnaby stwierdzić, że to jakiś mechanizm obronny, pokazanie, że pytanie jest głupie, żeby wyjaśnić, czemu właściwie sam nie potrafi tego ogarnąć. Dobrze wiedział, że to nie do końca jest normalne, ale nie miał na to wpływu.
- Abojawiem? - burknął pod nosem. - Niby ktośtam czasem jest, ale to wszystko koleżanki. I robi się dziwnie, kiedy chcą czegoś więcej.
Czuł się trochę, jak upośledzony, kiedy nie potrafił znaleźć odpowiedzi na "ale czemu nie?", czy na powtarzające się pytania kolegów w stylu "czego jej brakuje, człowieku?".
Złapał pierwszego z hotdogów w paczuszce i zabrał się za jedzenie, żeby zająć się czymś innym.
- Dziwne mieć osiemnaście lat i przeżywać miłosne dramaty ludzi dookoła, a samemu nigdy się nawet nie zauroczyć. I co chwila durne pytania. Co jest z nią nie tak, czego ty od niej chcesz, weź chociaż spróbuj. - zamarudził pod nosem, przedrzeźniając przy tym sporą część swoich kolegów, czy koleżanek. Nie, żeby był jakiś niesamowicie podrywany co chwila, ale zdarzyło się już kilka takich sytuacji. Bądź, co bądź nie krył się przed światem, sam czasem trochę próbował. Tylko nigdy nie wychodziło, zawsze coś go blokowało. Kiedy inni się jarali, którą bazę już zaliczyli, on nie miał ochoty nawet całować swojej dziewczyny. Tym jednak nie miał zamiaru się chwalić, zdecydowanie.
- Nie ważne z resztą. Nie ma co gadać o czymś, czego nie ma. - i czasem Naoki ma wrażenie, że tego nie będzie. Ale to przecież nierealne. Może jest po prostu mentalnym bachorem. Zerknął na Juliena, na chwilę znowu oddając się spożywaniu swojego hot doga w milczeniu, starając się przy tym skupić swoje myśli wyłącznie wokół posiłku, żeby nie dopuszczać do siebie czegokolwiek więcej.

avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Silminyel on Pią 20 Mar 2015, 22:40

Julien Niquet

Karta Postaci

Słuchał go uważnie, starając się nie przerywać. Wiedział, że niektórym ludziom sporo potrzeba, by się przełamać i powiedzieć wprost to, co się chciało powiedzieć. Co prawda Naoki na takiego nie wyglądał, ale zawsze było lepiej dmuchać na zimne. Tak na wszelki wypadek. W milczeniu więc czekał na koniec smutnego i pełnego narzekań wywodu współlokatora, co chwilę jednak pociągając łyk szybko stygnącego napoju.
- Wiesz, z reguły to jest pierwsza oznaka gejozy, ale w Twoim przypadku raczej to nie przejdzie. Tak czy siak, między innymi dlatego wolę facetów. Są konkretni, nie marudzą, że nie mają się w co ubrać, nie mają głupich zachcianek i nie zmieniają zdania co pięć minut. - zaśmiał się cicho, widząc pełną oburzenia minę zielonookiego. Żartowanie przy nim o tematach związanych z homoseksualizmem było stąpaniem po cienkim lodzie, jednak w tej sytuacji Julien nie potrafił zachować się inaczej. Już nawet widmo odnowienia sinego śladu na twarzy nie była zbyt straszna. Chociaż nie byłoby dziwnym, gdyby jednak oberwał. Byłoby to specyficzne zadośćuczynienie za "napad" na aktorkę.
- A mi czego brakuje? - zapytał nagle, spoglądając przed siebie. Bądź co bądź, wiele się od tych naosiowych dziewczyn nie różnił. Po zerwaniu z Tomem nie był w żadnym związku, dłuższym czy krótszym. - Przez moje żałośnie krótkie życie przewinęło się... sporo facetów. I to naprawdę różnych. Jednak nikt nie został na dłużej, niż na jedną noc. Raz jeden jedyny trafił się jakiś desperat, który mnie nękał telefonami i wysyłał jakieś obleśne zdjęcia. A tak... cisza. Chociaż może to i dobrze. Najwyraźniej nie nadaję się do związków. Nawet nie wiem, czy dałbym radę jeszcze się zakochać, czy coś. - chłopak uśmiechnął się nieco ponuro, po czym wzruszył lekko ramionami. Najwyraźniej taki już był jego los. Nic z tym faktem zrobić nie mógł. Alternatywą niby były serwisy randkowe, aczkolwiek aż tak zdesperowany nie był. Zdążył się przyzwyczaić do tej samotności, którą zwykł zapychać od czasu do czasu chwilowymi partnerami, imprezami i alkoholem. Smutne, żałosne, ale dość normalne, jak na panujące czasy. Cóż, życie.
Naoki Vendell

Karta Postaci

- Mi nie przeszkadza ich marudzenie. Jest całkiem zabawne. I dobrze mi się z nimi gada, można się pośmiać z ich dramatów, szczególnie kiedy podkreślają te całe babskie sprawy i w ogóle, jakie to one kobiece nie są. - stwierdził po chwili namysłu, choć z każdym słowem dochodził bardziej do wniosku, że nie ma ochoty ciągnąć tych rozważań. Szczególnie, kiedy padło kolejne pytanie. Spojrzał na Juliena, gnąc jednocześnie w dłoniach papierek po hot dogu. Nie czuł się najedzony, a jednocześnie na moment odechciało mu się jeść. Jego palce z każdą sekundą bardziej uparcie torturowały bogu ducha winny papierek, który gdyby tylko wiedział, zapewne w bolesnych jękach wykrzyczałby, dlaczego Naokiego nie ciągnie do koleżanek, żeby tylko ten przestał go dręczyć. Niestety jednak nie wiedział, pozostawał tylko lekko upaćkanym sosem papierkiem, więc skona rozerwany na milion kawałeczków.
- Nie pierdol. Masz osiemnaście lat, nie ględź, jak trzynastki, które po pierwszym zerwaniu twierdzą, że miłość jest do dupy i już nigdy się nie zakochają. Widocznie też jesteś trochę upośledzony emocjonalnie. Może kiedyś nam przejdzie.
Wzruszył ramionami, wbijając przez moment wzrok w swoje buty.
- Na bank nam przejdzie. Tylko przestań się puszczać, może cię to zmusi do poszukania kogoś przy pomocy innych zmysłów, czy coś. - dodał po chwili zaczepnie, żeby nie zrobiło się z tego smętne biadolenie na miarę emo bachora.
- Z resztą po co komu baby? - dodał, nie myśląc o tym, jakie prócz zamierzonego może mieć znaczenie to zdanie.

Julien Niquet

Karta Postaci

- Wypraszam sobie, osiemnaście i pół, a jestem wolny od jebanych trzech lat. I weź znajdź mi, kurwa, kolesia, który nie poleci tylko na wygląd i kasę. - fuknął z drobną, lecz zauważalną nutą irytacji w głosie. Próbował już praktycznie wszystkiego. Każda relacja okazywała się kompletną klapą. Nie było chemii, zauroczenia, iskierek, przyciągania. Jedynie chwilowa namiętność lub znajomość niewychodząca poza poziom koleżeństwa. I jak niby miał nie łapać dołka w takich momentach?
- Może i się puszczam, ale każdy potrzebuje czasem odrobiny ciepła i nieco bardziej... konkretnego rodzaju "uwagi". Pewnie uważasz to za chore, albo obrzydliwe. Nie dziwię się. Dla mnie to tylko metoda na to, żeby jako-tako poprawić swoje samopoczucie. - dodał jeszcze, dopijając do końca czekoladę i wrzucając pusty kubeczek do niemal przepełnionego śmietnika koło ławki. Podobnie postąpił z maltretowanym przez blondyna papierkiem, chcąc mu oszczędzić cierpienia. Tak więc zakeczupiony papierek i styropianowy pojemniczek trafiły na miejsce swego tymczasowego pochówku.
- Baby to są do rodzenia dzieci, bo nam, niestety czy stety, taka umiejętność nie przysługuje. - zauważył już nieco pogodniejszym tonem, wyciągając z kieszeni kurtki chusteczkę podając ją blondynowi, żeby oczyścił chociaż trochę swoje uzdolnione dłonie z pomidorowej krwi. Inaczej, znając jego zdolności artystyczne, uwali zaraz swoje ubranie, ławkę, a także nieco zdołkowanego Francuza. A tego przecież byśmy nie chcieli!
- Swoją drogą, pamiętasz sytuację, kiedy pocałowałem Cię pierwszy raz? - zapytał nagle, doznając nagłego olśnienia, pochodzącego totalnie z dupy, bo sprawa praktycznie nie miała związku z poruszanymi przez nich tematami. No, może troszkę miała, ale młody fotograf zdawał się nie być tego zbytnio świadomym. - Nadal mi nie odpowiedziałeś na pytanie czy jest serio tak wielce widoczna różnica między całusem od chłopaka i całusem od dziewczyny. - przypomniał, spoglądając na swojego towarzysza z iskierkami rozbawienia w brązowych tęczówkach. Nie to, żeby aż tak ciekawiła go odpowiedź, w końcu nie zamierzał całować żadnej kobiety. Zwyczajnie chciał zobaczyć, jak Naoki reaguje na wspomnienie tamtego wieczora, kiedy siedział półnago w jego pokoju, ba, w jego łóżku i gadali o głupotach, wypełniając pomieszczenie dymem papierosowym.
Naoki Vendell

Karta Postaci

- Przed tobą jeszcze jakieś sześćdziesiąt lat, więc raczej nie jesteś uprawniony do używania słowa "nigdy". - odpowiedział leniwym tonem, nie zwracając najmniejszej uwagi na irytację Juliena. Powtarzał to każdemu rówieśnikowi w takiej sytuacji i sam starał się pilnować przy tego typu marudzeniu.
Na słowa dotyczące puszczania tylko wzruszył ramionami. Cóż on, biedny osiemnastoletni prawiczek może o tym wiedzieć? No właśnie, niewiele. Nie miał pojęcia, czy przygodny seks w czymś pomaga, sam... cóż, wcale nie czuł się bez niego jakoś szczególnie źle. Co najwyżej dziwnie się czuł, kiedy koledzy wchodzili na ten temat. No, okej, kiedy inni zaczynali o tym mówić, a on powoli wycofywał się z rozmowy, to było cholernie żenujące.
Kolejne słowa blondyna za to wywołały lekki uśmiech na jego twarzy.
- Znam wiele takich, które nieźle by cię urządziło za to hasło. - stwierdził trochę rozbawiony i spojrzał na moment w oczy Francuza, zanim ten zadał najbardziej niewygodne pytanie ze wszystkich.
Zaraz złapał kolejnego hot-doga, żeby mieć czym zająć ręce, skoro papierek został mu odebrany. Wgryzł się w niego, choć miał wrażenie, że żołądek zaraz mu wyskoczy gardłem, a zrobił to tylko po to, żeby dać sobie odrobinkę czasu.
- Jest różnica. - odpowiedział krótko. Czuł się trochę atakowany. Miał trochę wrażenie, że cała ta rozmowa sprowadza się do wmówienia mu, że jest pedałem i co gorsza, że Julien jest na złej drodze. Choć przecież nie miał szans przewidywać, co może usłyszeć.
Zaczął obracać nie-tak-ciepłego już hot-doga w dłoniach.
- Z resztą spróbuj się z jakąś całować to się przekonasz. - dodał burkliwie i odłożył pożywienie do pudełka, by zaraz schować dłonie do kieszeni. Podniósł się powoli, ale nie odchodził, stał tak przed ławką, przed Julienem. Zawsze, kiedy coś go denerwowało, podobnie, jak kiedy się cieszył, lub irytował, komunikaty o danych emocjach wydawało z siebie całe jego ciało. Mało kiedy Vendell potrafił po prostu usiedzieć w miejscu przez dłuższą chwilę. To coś kopał, to się wiercił, to wywracał palcami. Teraz wykręcał schowane w kieszeniach palce i niby od niechcenia kopał jakiś biedny kamyczek po kilka centymetrów w kierunku ławki.
- Lubisz schodzić ze mną w takie tematy, co?
Uśmiechnął się krzywo. Nie miał wątpliwości, że dręczenie biednego heteryka jest dla jego kumpla-pedała niezłą rozrywką.

Julien Niquet

Karta Postaci

- Gdybym nigdy nie próbował być z jakąkolwiek laską, to bym aż tak nie narzekał. Na brak ucyckowionej atencji nie cierpię, chociaż wolałbym, żeby było odwrotnie. Brr... - wzdrygnął się na samą myśl. Cóż, dziwnie mu było ze świadomością, że miałby tulić jakieś małe, wymalowane coś, do tego szczebioczące i z wyrwą między nogami. Co prawda Ichiro można było pomylić z dziewczyną, jednak jemu był w stanie wybaczyć. W końcu był samcem! Urokliwym, w dziewczęcych ciuchach, ale wciąż samcem!
Obserwował chłopaka ze spokojem, a na jego ustach błąkał się nieznaczny uśmiech. Nie raz i nie dwa zastanawiał się, co jest przyczyną tak dziwnego zachowania Naokiego. Jest hetero, a dziewczyny na chwilę obecną nie ma. Do tego pozwolił się pocałować pedałowi, chociaż sam ma awersję do tego typu związków. Podczas wakacji we Francji zachowywał się, delikatnie mówiąc, dziwnie, bo chyba żaden nastolatek nie łapałby swojego kolegi za rękę ot tak i chodził z nim w ten sposób po mieście! Co zabawniejsze, Vendell po powrocie zachowywał się, jakby coś takiego nigdy nie miało miejsca, nawet nie wracali w rozmowach do wspólnych wakacji. To było trochę... smutne? Przykre? Coś w ten deser.
- Lubienie nie ma nic do rzeczy. Zwyczajnie próbuję zrozumieć, co Ci siedzi w głowie. - odparł spokojnie, podnosząc się z ławki. Bez słowa zaszedł blondyna od tyłu, po czym zwyczajnie przytulił się do jego pleców, czoło opierając o jego ramię. Oczywiście brał pod uwagę fakt, że zaraz pewnie dostanie z łokcia w żołądek. Nie potrafił jednak odmówić sobie takiej drobnej przyjemności.
- Gadasz i gadasz, że się wszystko jeszcze zmieni. Sam co chwila zachowujesz się inaczej. Czasem mam wrażenie, że mówisz niektóre rzeczy tylko dlatego, że "tak się mówi". Ciężko Cię rozgryźć, Vendell. - westchnął ciężko, nie odsuwając się od niego. Naprowadzał do na temat stopniowo, kroczek po kroczku. Liczył się z tym, że jego kolega zaraz może zachowywać się jeszcze dziwniej, żeby ukryć zmieszanie czy zdenerwowanie, więc starał się rozegrać to w miarę delikatnie. Jeszcze się heteryk spłoszy i ucieknie, pf!
Naoki Vendell

Karta Postaci

- Niejedna osoba już próbowała ze mną samym na czele. Chyba jestem po prostu rozkapryszonym nastolatkiem w okresie buntu. - odpowiedział, uśmiechając się krzywo. Kiedy Julien przytulił się do jego pleców, wszystkie mięśnie w ciele Naokiego automatycznie się spięły. Zacisnął dłonie, ale nie odepchnął chłopaka, ani nie próbował go uderzyć. W sumie to przyjemnie było czuć tak czyjąś bliskość i fakt, że to było takie miłe sprawił, że Naoki napiął się jeszcze mocniej. Wsadził ręce do kieszeni.
- Nie mam w zwyczaju mówić rzeczy, bo tak się mówi. Serio uważam, że kiedy coś się pieprzy to musi być stan przejściowy i tyle. Przeżyliśmy jakąś jedną czwartą, może jedną piątą swojego życia. Nie ma co pieprzyć o tym, co będzie dalej. - stwierdził, nerwowo wyginając palce, bo i taka bliskość Francuza wprawiała go w dziwny stan, ale jednocześnie nie chciał, żeby chłopak się odsuwał. Nawet, jeśli przyszło mu do głowy, że przecież ludzie dookoła ich teraz widzą.
- Poza tym po prostu nie lubię pesymistycznego biadolenia. - dodał po chwili, na krótki moment przymykając oczy. Cóż, jak to Naoki, postanowił zrzucić winę na męczący dzień i wieczorny klimat i odsunąć się już teraz, w tej chwili... za pięć minut.
- Zwijamy się stąd?
Zaproponował, ale nic w tym celu nie zrobił, czekając, aż to Julien uczyni pierwszy krok w stronę odsunięcia się od niego. Miał ochotę jakoś uciec z tej sytuacji, a jednocześnie chciał w niej zostać. W tej chwili poczuł, że chyba na prawdę ma ostro napieprzone w głowie.

Julien Niquet

Karta Postaci

- Pesymistyczne biadolenie to jedno, a czekanie na zmianę sytuacji to drugie. Życie jest za krótkie, żeby stać w miejscu i szukać marzeń na linii horyzontu. Samo nic nie przychodzi. - odparł cicho, uśmiechając się nieznacznie. Miło było tak trzymać chłopaka w objęciach. Szczerze mówiąc, dawno nie miał okazji zwyczajnie się do kogoś poprzytulać, pobyć z kimś tak zwyczajnie i miło spędzić czas. Spokojnie, bez szaleństw. Trochę się za tym stęsknił.
- Za chwilę. Jest jeszcze dość wcześnie. - mruknął, podnosząc głowę i wsuwając nos w mięciutkie, pachnące kosmyki niższego chłopaka. Nie trwało to jednak długo. Przekręcił go przodem do siebie, dłoń układając na jego policzku, który lekko pogładził kciukiem. Przyglądał mu się tak przez chwilę, jakby wyjątkowo mocno zastanawiając się nad czymś wyjątkowo istotnym. Wszechobecny śnieg, wesoła wrzawa ludzi, kolorowe światła i przyjemna, lekka muzyka karuzeli tworzyły wyjątkowy nastrój. Aż chciało się mu poddać, dać ponieść chwili i zrobić coś wyjątkowo głupiego.
W końcu jednak Julien uśmiechnął się tylko i odsunął nieco od chłopaka, nie chcąc znowu przekraczać tej cienkiej granicy jego wytrzymałości psychicznej. Nie po tym, jak po przyjacielsku wysłuchał jego biadolenia i pomógł nieco zmniejszyć dołek emocjonalny.
- Chodźmy. Trochę zimno się robi. - powiedział w końcu, cofając się do ławki i zabierając wciąż leżącą tam torbę z jedzeniem. Szkoda by było, aby się tak po prostu zmarnowało. Zanim jednak ruszył w stronę wyjścia z terenu Wesołego miasteczka, znów zbliżył się do Naokiego i złapał jego dłoń, splatając ich palce ze sobą. Dopiero tak zaczął iść przed siebie, wybierając nieco dłuższą drogę do akademika, uśmiechając się przy tym lekko. Nie było potrzeby się spieszyć. Spacer wystarczająco ich rozgrzeje. A jeśli nie, Julien chętnie znów zamknąłby niższego chłopaka w swoich ramionach.
Razem opuścili to centrum rozrywki. Ten dzień zdecydowanie mógł być zaliczony do udanych i godnych zapamiętania.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Silminyel on Pią 20 Mar 2015, 22:40

Koniec One-shota Smile
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Walentynki Naokiego i Juliena

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach