Kyoto

Go down

Kyoto

Pisanie by Silminyel on Pią 06 Lut 2015, 23:05


Dawna stolica Japonii, zdecydowanie bardziej „tradycyjna” niż nowoczesne i szybko rozwijające się Tokyo. Spokojne miasto, utrzymujące się głównie z turystyki. A zdecydowanie jest tu co oglądać. Świątynie,
pałace, ogrody. Wszystko w zasięgu ręki.
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by January White on Sob 07 Mar 2015, 20:57

Jeżeli chodzi o olimpiady to miały swój urok. Zwłaszcza etapy centralne. Dosadniej mówiąc piękne miejsca, w których odbywają się wszystkie etapy centralne, i uczestników, którzy przez trzy dni trzęśli portami ze zdenerwowania. Nie można zapominać też o nauczycielach, którzy trzęśli portami nie mniej niż samu uczniowie.
 W tym roku również organizatorzy się postarali i olimpijczyków (wraz z nauczycielami) zaproszono na trzy dni do całkiem przyjemnego kompleksu wypoczynkowo-rekreacyjnego w Kyoto. Sam kompleks umiejscowiony był nieopodal gorących źródeł, na obrzeżach miasta, w otoczeniu całkiem przyjemnie wyglądającego o tej porze roku lasu.
W programie olimpiady, poza wycieczką dla uczestników pierwszego dnia, znajdywał się też pięciogodzinny etap centralny dnia drugiego oraz ogłoszenie wyników trzeciego dnia. Najważniejszym jednak było to, że w samym kompleksie znajdywało się co najmniej dwudziestu profesorów matematyki, wszyscy wykładający na najlepszych uczelniach na Hokkaido i wszyscy oni mieli sprawdzać pracę niemal pięćdziesięciu osób, które zaszły tak daleko. Warto było też wspomnieć, że dziesiątka uczniów z najwyższymi wynikami uzyskiwała tytuł finalisty, a trzy pierwsze miejsca tytuł laureata i całkiem przyjemne nagrody rzeczowe.
Dodatkowym prezentem było to, że cały pobyt w ośrodku był opłacony. Dla samego takiego wyjazdu w środku tygodnia można było decydować się na przygotowywanie uczniów do olimpiady...
Pierwszy dzień zleciał dość szybko i nie było za bardzo czasu na nic, za to drugi dzień profesorek miał zamiar spędzić na dręczeniu starych matematyków pytaniami o rzeczy sporne tak, żeby zaczęli przekrzykiwać się teoriami, wzorami i wynikami prac, co od zawsze stanowiło  jego ulubiony element rozmów intelektualistów, a potem zamierzał wyskoczyć do tych gorących źródeł, o których tyle się już zdążył od wczoraj nasłuchać. Zanim jednak to nastąpi musiał poszukać swoich uczniów, przypomnieć im najważniejsze rzeczy i okazać całe to wsparcie, o którym tyle mówiło się na zebraniach dla wychowawców. Zerwawszy się z łóżka nieco później niż zamierzał wbił się w garnitur, by nie odstawać na tle innych spiętych nauczycieli w garniturach. Odnalezienie właściwego miejsca zajęło mu chwilę czasu i wymagało konsultacji z trzema osobami, ale jednak udało mu się dzięki temu trafić tam na jakieś piętnaście minut przed rozpoczęciem testu. Czuł się nawet nieco winny, że wybrał sen zamiast spotkania ze wszystkimi na porannym apelu "zaraz po śniadaniu", ale nic nie mógł na to poradzić. Czuł się stanowczo zbyt pewnie, ale miał dobre przeczucia co do wyników i liczył, że obaj jego uczniowie wejdą co najmniej do pierwszej dziesiątki. A przynajmniej miał taką nadzieję. I właśnie z tą nadzieją czekał pod drzwiami sali, gdzie mieli pisać. Rozglądając się dokoła ze swoim standardowym grymasem, prowadził średnio pasjonującą rozmowę z szefową komisji nadzorczej o nowej reformie i o tym czy w programie rozszerzonym szkoły średniej powinny zostać ujęte całki. Sam nie mógł uwierzyć, że rozmawia o czymś takim, ale cóż zrobić... Liczył tylko na to, że szybko będzie mógł oddalić się od coraz większej ilości ludzi w garniturach, która dołączała się do rozmowy, wykazując przy tym jeszcze mniejszy stopień zaangażowania, niż on sam.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Ryu Endo on Sob 07 Mar 2015, 21:10

Denerwował się. Potwornie się denerwował ale w ogóle tego nie okazywał. W ręku trzymał prosty kalkulator i etui z piórem i długopisem, które otrzymał od Arisee na gwiazdkę. Liczył na to, że prezent od ukochanego przyniesie mu trochę szczęścia i doda otuchy… a będzie tego potrzebować, bo przed nim coś, na co przygotowywał się uparcie przez całe liceum, jeśli nie całe życie. – olimpiada matematyczna.
Jeszcze przedwczoraj wysyłał nauczycielowi matematyki ostatnie zadania przygotowujące do olimpiady. Wypełnił też kilka arkuszy z ubiegłych lat. Zdążył rozwiązać wszystkie zadania, trzech ostatnich nie zdążył sprawdzić. Zawsze zostawiał podstawienie przykładowej liczny i sprawdzenie zadania na koniec by nie tracić na to czasu. Zwykle kończyło się na tym że ostatnich nie zdążał sprawdzić. Cóż, lepiej oddać niesprawdzone niż nierozwiązane, niemniej jednak wtedy nie miał pewności czy w zadaniu nie ma błędów.
Olimpiada matematyczna była jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu Ryu, przynajmniej w tym roku. Wiązał z nią ogromne nadzieje. Zarywał noce przygotowując się do niej, zrezygnował z pracy w sklepie RTV i z udzielania korepetycji. Podporządkował olimpiadzie cały ostatni semestr. Olimpiada była dla niego tak ważna, ponieważ zajęcie któregoś z trzech pierwszych miejsc gwarantowało miejsce na dowolnym kierunku Tokijskiej politechniki. Będąc laureatem wystarczyłoby by zdał egzaminy, bez różnicy jak, byle zdał. Do tego stypendium… Mógłby zamieszkać podczas studiów z Arisee i nie martwić się o pracę. Stypendium olimpijczyka było naprawdę wysokie. Ryu mógłby spokojnie utrzymać się z samego stypendium i korepetycje dwa razy w tygodniu.
Eliminacje do olimpiady poszły jakoś wyjątkowo szybko. Z etapu szkolnego wyszło aż osiem osób. Wśród szkół zgłoszonych do etapu okręgowego był to największy wynik. Nie ma co się dziwić, White był surowym i wymagającym nauczycielem. Jeśli już kogoś przygotowywał do olimpiady to naprawdę solidnie. Etap okręgowy był dosyć trudny. Dosyć trudny, to znaczy na poziomie średnio-zaawansowanych zadań od White’a. Pióro od Arisee już wtedy przynosiło Ryu szczęście. Poza tym sprawdzał się też jego system sprawdzania zadań. Ryu uparcie przy sprawdzeniach podstawiał wszędzie trzynastkę.  Trzynastka nigdy go nie zawiodła. Nigdy nie okazało się, że wynik wyszedł dobry „przez przypadek” a zadanie było rozwiązane źle, nigdy nie dawała podejrzanie równych wyników. Niby pechowa, ale była liczbą pierwszą, nieparzystą, ani za dużą ani za małą, akurat do podstawień. Poza tym miała dla Ryu szczególne znaczenie. „Arisee Vendell”- 6 liter w imieniu, 7 w nazwisku, w sumie 13. Osoba, dla której Ryu się tak starał, która dodawała mu sił i wspierała całą drogęod etapu szkolnego, aż tutaj.
Z eliminacji okręgowych udało mu się wyjść ze stosunkowo dobrym wynikiem. Z ich szkoły do etapu centralnego dostał się również Daray Aide. Ryu nie miał pojęcia kto z nich miał wyższy wynik, podobno nawet nauczyciele tego nie widzieli, bo lista zakwalifikowanych do etapu centralnego podana była alfabetycznie.  White mógł być dumny i mógł spodziewać się w tym roku nagrody dyrektora. Ich liceum było jednym z dwóch na całą Japonię, z których do etapu centralnego zakwalifikowały się aż dwie osoby.
avatar
Ryu Endo
Samiec Alfa

Wzrost : 175
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t172-endo-ryu

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Daray Aide on Sob 07 Mar 2015, 21:11

Stał oparty o ścianę i obserwował innych uczestników olimpiady, większość z nich wyglądała jakby miała zaraz zemdleć, chociaż było też kilka chlubnych wyjątków, po których nie było widać dosłownie nic. Właściwie to nie było widać nawet tego, że oddychają. Z tego też powodu blondyn przez chwilę zastanawiał się czy nie są aby bardziej zdenerwowani niż ci, którzy to po sobie pokazują. On sam nie denerwował się tym wszystkim za bardzo, gdyż w przeciwieństwie do większości obecnych tutaj uczniów nie wiązał z tą olimpiadą żadnych większych planów, na dobrą sprawę, to przecież zapisał się na nią tylko dlatego, że lubił matematykę i chciał sprawdzić jak dobry był z tej dziedziny nauki, a jakby na to nie patrzeć, to już sam udział w etapie centralnym można było uznać za całkiem niezły wynik.
Gdy znudziło mu się obserwowanie zupełnie obcych ludzi, postanowił poszukać jakiś znajomych twarzy, co prawda nie miał za dużego wyboru, bo ten ograniczał się do nauczyciela i drugiego uczestnika, który uczęszczał do tego samego liceum, co Aide. White’a na razie nigdzie nie widział, co go nawet nie dziwiło. Na dobrą sprawę matematyk nie był tutaj potrzebny w obecnej chwili, więc pewnie znalazł sobie jakieś zajęcie na zabicie czasu na te kilkanaście minut jakie pozostało do rozpoczęcia olimpiady. Przeniósł wzrok na chłopaka ze swojej szkoły, który stał po drugiej stronie korytarza i gdy spotkał się z nim spojrzeniem kiwnął mu na powitanie głową. Nie uważał aby większa integracja była im potrzebna. Przez prawie trzy lata nie mieli ze sobą nic wspólnego, więc teraz nie było potrzeby tego zmieniać. Daray uznał, że to i tak dużo, że w ogóle pamiętał jak się okularnik nazywał, szczególnie że chłopak wydawał mu się jakiś taki bez wyrazu, nie było w nim nic charakterystycznego, ot Japończyk jakich wiele.
Pierwszy z trzech dni, które wszyscy powiązani z olimpiadą spędzali w Kyoto minął zadziwiająco szybko dlatego niesamowicie dziwił fakt, że drugi tak straszliwie się ciągnął. Spojrzał na zegarek wiszący na jednej ze ścian siłą woli starając się przyśpieszyć ruch wskazówek, lecz niewiele mu to dało, bo wydawało mu się, że te jak na złość jeszcze zwolniły. Powoli zaczął żałować, że przyszedł wcześniej, gdyby nie siedział tutaj od dwudziestu minut teraz nie czułby się jak podpórka dla ściany. Westchnął cicho i przeniósł wzrok na zamknięte drzwi. Obracał w palcach czarny długopis, który to już nieraz przyniósł mu szczęście. Z braku lepszego zajęcia zaczął sobie powtarzać wzory, nie odrywając przy tym wzroku od upatrzonego punktu, którym było wejście do sali, w której mięli potem pisać test. Nie mógł zaprzeczyć, że wolałby mieć już to wszystko za sobą, ale czas jak na złość się dłużył.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 21

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by January White on Sob 07 Mar 2015, 21:38

Swoich podopiecznych wypatrzył po kilku chwilach, grzecznie przeprosił towarzyszy konwersacji i odszedł, niestety uśmiechem zdradził ulgę, którą poczuł opuszczając tę bandę nudziarzy.
Ale cóż... Nie był tu nawiązywać przyjaźni. Zasadniczo, choć nigdy nikomu by o tym nie powiedział, to jednak przyjechał patrzeć jak jego uczniowie wgniatają w ziemię całą resztę uczestników. Może nie był najmilszy, ale przynajmniej wstydził się swoich niskich uczuć, które przywiązywał do zwycięstwa!
Przechodząc obok Aide przywołał go gestem i razem z nim podszedł do Ryu. By zachować pełną konspirację rozejrzał się tylko czy nikt ich nie podsłuchuje i zniżył głos do szeptu. Uczniowie powinni być już przyzwyczajeni do przesadzonych zachowań nauczyciela, ale tym razem miały one swoje podstawy.
-Pięć godzin, cztery zadania. I uwierzcie mi, moi drodzy, że tak naprawdę jest niewielka szansa, że wszyscy rozwiążą cztery. Osobiście szacuję, że połowa uczestników utknie na drugim. To są zadania nad którymi nawet ja bym się wahał, ale są do rozwiązania, więc pamiętajcie, żeby się nie załamywać, i że nie jesteście wszyscy, więc macie rozwiązać cztery. A... I najważniejsze będzie rozwijanie i zwijanie wzorów skróconego mnożenia. Zawsze tak jest, jak wam się nie będzie zgadzać to normalnie, bez nerwów wyrównujcie odejmowaniem i... I chyba tyle w temacie zadań. - belfer zamyślił się na chwilę. Szefowa komisji już podchodził do drzwi, by każdy mógł wylosować miejsce, w którym będzie siedział.
-A... Nie zapominajcie, że jesteście tu najlepsi, że cała szkoła jest z was bardzo dumna, że... Cholera jasna. To idiotyczne. Pozytywna motywacja jest do niczego! Macie tam iść i wygrać, żebym mógł śmiać się z tego napuszonego dupka z prywatnego liceum w Tokyo. - powiedział nieco zbyt głośno, co spowodowało kilka śmiechów i na chwilę rozpogodziło kilkoro zdenerwowanych uczestników.
W sumie sam White nie wiedział, co mógłby im więcej powiedzieć. Chyba wszystko ujął w tych prostych słowach.
-Gdybyście jednak mnie szukali wcześniej to do piętnastej nie istnieję. Istnieję dopiero po piętnastej, wcześniej możecie się ze mną kontaktować tylko w wypadku załamania nerwowego lub trwałego uszkodzenia ciała.- westchnął i poklepał obu uczniów po ramionach.
-Powodzenia.
Głową wskazał by poszli wylosować numerki, a sam skierował się do wyjścia z budynku.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Ryu Endo on Czw 12 Mar 2015, 11:18

-Za zadania rozwiązane prawidłowo, ale inną metodą niż te założone w kluczu jest przyznawana maksymalna liczna punktów za zadanie, prawda?-czytał regulamin, ale na wszelki wypadek chciał się jeszcze upewnić. Miał w zanadrzu parę ‘swoich’ metod na niektóre problemy. Zanim został wyrzucony w domu raz w tygodniu przez cztery lata pobierał lekcje z ‘niekonwencjonalnego rozwiązywania problemów’. Zajęcia obejmowały zarówno zadania z matematyki, fizyki jak i chemii. Uczył się na nich jak obejść niektóre rzeczy.  Zdarzało mu się rozwiązywać w podstawówce zadania z zakresu liceum, rozwiązywać ‘rysunkowo’ równania kwadratowe nie potrafiąc liczyć delty itd. Zwykle nie korzystał w szkole z tych  umiejętności, ale w zależności od tego jakie zadania się trafią, mogło się to okazać jego asem w rękawie.
Przynajmniej jest szczery i konkretny. Zawsze go za to lubiłem.
-Zrobimy co w naszej mocy, Sensei. -Odpowiedział grzecznie na motywację nauczyciela.
Chcę wygrać dla Arisee, ale jeśli White-sensei będzie mógł przy okazji „śmiać się z tego napuszonego dupka z prywatnego liceum w Tokio” to całkiem fajnie.
Wylosował miejsce z przodu, przy samej komisji. Może to dobrze, bo pierwsza ławka nie pozwalała mu patrzeć na konkurentów i irytować się, że stale piszą kiedy on myśli. Z drugiej jednak strony chętnie zerknąłby raz czy dwa na Aide by widzieć jak mu idzie, ale nie miał możliwości.
Kiedy dostał arkusz na ławkę najpierw przytknął pióro od Arisee pod usta, zamknął na chwilę oczy i wziął głęboki oddech. Czekał na tę chwilę wiele lat, jeśli nie całe życie.
Dam radę, muszę dać radę. A później, Arisee dostanę stypendium olimpijczyka, będę studiować na Tokijskiej politechnice i nie będę musiał pracować tyle co teraz by opłacac nasze wspólne mieszkanie.
Odwrócił arkusz jako ostatni, kilkanaście sekund po wszystkich innych. Spojrzał na zadania i zmarszczył brwi. Na pierwszy rzut oka w drugim zadaniu przyda się wskazówka White’a. Wzory skróconego mnożenia w przykładach tak dziwnych, że na pewno będą problematyczne.
Drugie i trzecie potrafił zrobić. Zaczął od nich i poszło mu to dosyć sprawnie. Narysował sobie na marginesie ramkę opisaną ‘sprawdzenie’ i podstawił trzynastkę po obu stronach równań by mieć pewność że obie strony są rzeczywiście równe. Dobrze, że to zrobił bo okazało się że w pewnym momencie ‘zgubił minus’. Dość szybko jednak znalazł błąd i poprawił. Pierwsze wydawało się proste ale było bardzo zawiłe. Czas który zaoszczędził na szybkim rozwiązaniu drugiego i trzeciego stracił na dłuższym rozwiązywaniu pierwszego zadania. Ostatecznie chyba poszło mu naprawdę dobrze.
White-sensei mówił, że połowa uczestników utknie na drugim. Moim zdaniem większość utknie na pierwszym…
Po rozwiązaniu pierwszego zadania miał już dość. Przeczytał polecenie czwartego i aż zmarszczył brwi gdy dotarł do końca polecenia. Zadanie było bez sensu. Zdjął na chwilę okulary i położył je na stoliku obok pióra od Arisee. Roztarł palcem wskazującym i kciukiem skronie.
Za mało danych żeby rozwiązać to normalnie. Z drugiej strony jak napiszę ‘za mało danych’ mogą tego nie uznać… tylko jak tu wykazać że danych jest za mało?
Miał ochotę zerknąć na Aide. Naprawdę był ciekaw jak on sobie radzi.
W zadaniach, które dawał nam White-sensei nie było takich przykładów. Z reszta kto normalny daje do rozwiązania zadanie, którego nie da się rozwiązać? I to aż za 5 punktów?!
Zerknął na komisję. Ci ludzie przyglądali im się, jakby wszyscy na sali próbowali ściągać. Dwie kobiety nawet wstawały na zmianę i krążyły między ławkami. Dobrze przynajmniej, że w kartki nie zaglądały. Przeniósł wzrok na pióro od Arisee, zaczął obracać je w palcach.
Zadania rozwiązać się nie da. Muszę jednak podać jakiś dowód tego, że jest za mało danych. Poza tym może coś da się zrobić z tymi zmiennymi… No i dziedzinę mogę określić.
Zaczął od określenia dziedziny w tradycyjny sposób. Chciał zacząć rozwiązywać zadanie normalnie, ale doszedł do wniosku, że straci tylko czas dojdzie do momentu w którym stwierdzi, ze dalej się nie da i nic wiecej nie zrobi. Próbował przypomnieć sobie wykłady z analizy matematycznej i algebry, które oglądał tydzień temu na stronie jednego z uniwersytetów. To mogłoby wyjść na liczbach urojonych, ale najpierw musiałbym wykazać, że nie da się tego rozwiązać na rzeczywistych… no i nie jestem pewien czy dobrze te urojone pamiętam… [/i]
Najpierw zrobił rysunek i tabelkę. Samo wykazanie że zadanie jest nierozwiązywalne na liczbach rzeczywistych zajęło mu całe miejsce w arkuszu przeznaczone na rozwiązanie tego zadania. Możliwe było, że chodziło tylko o dowód. Z drugiej strony jednak zadanie nie było rozwiązane. Przygryzł wargę spoglądając na zegarek. piętnaście minut do końca. Część już wyszła. Skończyli wszystkie zadania, czy odpuścili? Zdążę?
Nieco niepewnie podniósł rękę i poprosił o dodatkową kartkę. Komisja podbiła na niej dwie pieczątki i złożyła swoje podpisy. Ryu zaczął rozwiązywać ostatnie zadanie na liczbach urojonych. Przygryzł wargę skupiając się tak jak tylko potrafił. Przypomniał sobie wzory i zapisał je drżącą ręką na górze strony. A później zaczął pisać. Zadanie było naprawdę trudne. Wykład oglądał tydzień temu, więc dość dawno. Jeśli coś pomylił we wzorze to całe zadanie będzie źle. Z resztą rozwiązał wtedy marne 5 zadań na liczbach urojonych bardziej dla rozrywki niż nauki. Nie sądził że może mu się to przydać.
To bez sensu. Nie dawaliby tego tutaj skoro to materiał ze studiów… –zawahał się w połowie. Poczuł w ustach metaliczny smak krwi. Widocznie z nerwów tak mocno przygryzł wargę.
Nawet jeśli chodziło tylko o wykazanie że nie da się tego na liczbach rzeczywistych rozwiązać to nie odejmą mi punktów za rozwiązanie na urojonych…
Ręce mu nieco drżały ale pisał wyraźnie. Dobrnął do końca na dwie minuty przed końcem czasu. Nie było już sensu sprawdzać tego. Nie zdążyłby. I to właśnie było najgorsze. Jeśli zrobił gdzieś idiotyczny błąd typu zgubiony minus to nie ma szans żeby zdążył to poprawić. Zdjął okulary i odłożył je na stolik. Czuł, że jego dłonie są okropnie zimne z nerwów. Ukrył w nich na chwilę twarz, przykładając opuszki palców do zmęczonych oczu. Cztery zadania. Pięc godzin. Był wykończony, bolała go głowa i oczy. W hotelu miał krople nawilżające. Nie marzył o niczym innym jak o tym by tam wrócić, zakropić oczy i zadzwonić do Arisee. Szczytem marzeń byłoby móc się do niego przytulić ale było to niemożliwe. Ostatecznie telefon musiał wystarczyć.
Przewodniczący komisji poprosił o odłożenie długopisów. Pióro Ryu od minuty już leżało na ławce. Włożył okulary na nos i spojrzał raz jeszcze na polecenie ostatniego zadania.
Muszę je zapamiętać, zapisać po wyjściu i pokazać senseiowi.
Oddał kartkę, pożegnał się i wyszedł z sali. Pierwszym co zrobił po wyjściu było odebranie z szatni swojej torby, a później otworzenie notesu i zapisanie polecenia ostatniego zadania.


Userka: miałam takie czadowe zajęcia z niekonwencjonalnego rozwiazywania zadań z matmy w gimnazjum. Naprawdę rozwiązywaliśmy rysunkowo funkcje dwadratowe nie potrafiac liczyć delty, a nawet proste wielomiany potrafiliśmy ogarnąć rysunkami, tabelkami i wykresami. To było super. Aż zazdroszczę Ryu że tyle lat miał te zajęcia a ja tylko rok Sad
avatar
Ryu Endo
Samiec Alfa

Wzrost : 175
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t172-endo-ryu

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Daray Aide on Nie 15 Mar 2015, 22:06

Przerwał obserwację tłumu, w momencie w którym nauczyciel kazał mu iść za nim. Tak więc opuścił swoje miejsce przy ścianie i podszedł do drugiego ucznia ze swojego liceum. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że zaraz czeka ich pogadanka na temat olimpiady. Liczył tylko na to, że i tym razem złotooki zachowa się dziwacznie i nie ograniczy się do nudnych i wyświechtanych formułek, których używa większość belfrów. Po niedługim czasie okazało się, że jego nadzieje się spełnią. Oczywiście zaczęło się od standardowych rad, ale za to skończyło na czymś o wiele ciekawszym. Blondyn mimowolnie się uśmiechnął i kiwnął głową, taki w końcu miał plan. Być jednym z lepszych, przy okazji także nie dając się zwariować i nie tracąc opanowania tak jak inni, którzy w większości wyglądali jakby zaraz mieli zejść z tego ziemskiego padołu łez.
Stanowczo zbyt pogodny i beztroski uśmiech widniał na jego twarzy nawet, kiedy już Januarego nie było w pobliżu, a on sam losował sobie miejsce. Oj tak, White wiedział jak zmotywować uczniów do walki. W końcu rozbawienie bardziej sprzyjało wygranej niż zdenerwowanie. Usiadł na swoim miejscu w środkowym rzędzie i odszukał wzrokiem Endo, który miał raczej większe szczęście co do miejsca, bo siedział tuż przed komisją. Nie żeby mordercze spojrzenia znudzonych przedstawicieli grona pedagogicznego były czymś dobrym, ale zdaniem Daray’a nadal były lepsze niż widok przerażonych licealistów siedzących przed nim.
Gdy tylko dano im znak, że mogą zacząć pisać od razu odwrócił arkusz i zaczął czytać treść przedostatniego zadania. Miał dziwne przeczucie, które mówiło mu, że jeśli zacznie mniej więcej od końca, to na pewno pójdzie mu dobrze, a ponieważ nigdy nie zawiódł się na swoim szóstym zmyśle, to i tym razem postanowił postąpić zgodnie z przeczuciem. Tym razem pozwolił sobie zignorować słowa White’a o tym co on uważał za najtrudniejsze, bo wiedział, że gdyby ponownie najbardziej skupił się na tym, to znowu inne zadania potraktowałby po macoszemu i porobiłby błędy tam gdzie z łatwością mógłby ich uniknąć. A przecież teraz liczył się każdy punkt i błąd.
Powoli, w ogóle się nie śpiesząc rozwiązał pierwsze trzy zadania. Belfer miał rację i wzory faktycznie mu się przydały i to akurat w zadaniu, które January uważał za najtrudniejsze. Może profesorek faktycznie miał jakieś zadatki na wróżkę… Uniósł brwi i uśmiechnął się z politowaniem, ten kto ułożył treść ostatniego zadania, chyba naprawdę zbyt dużą wiarę pokładał w wiedzę uczestników, a przynajmniej takie wrażenie odniósł blondyn. Oczywiście wiedział o tym, że jest ono do zrobienia, ale wymagało sporej znajomości zakresu materiału, który przerabiało się na studiach, albo chociaż sporej pomysłowości. Co prawda Aide jakoś je zrobił, ale chyba wolał nie wiedzieć jak i czy w ogóle poszło mu to dobrze. Ostatni raz sprawdził wszystkie zadania, po czym odłożył długopis na ławkę i pomasował swój kark, by następnie odchylić głowę do tyłu, przez co siedzący najbliżej mogli usłyszeć dość charakterystyczne strzyknięcie kręgów szyjnych. Po wykonaniu tej czynności usiadł prosto, a jego wzrok prawie automatycznie powędrował do okularnika siedzącego w pierwszym rzędzie. Był ciekaw jak mu poszło, ale uznał że i tak pewnie omówią to z nauczycielem, więc darował sobie pogawędkę po tym jak wyszli z sali. Odebrał z szatni swoje rzeczy, po czym postanowił iść coś zjeść. Przez pięć godzin intensywnego myślenia, prawdopodobnie zużył większy zapas energii i teraz musiał go nadrobić, a wiedział, że nie powinien iść spać dopóki nie zda belfrowi raportu z przebiegu olimpiady.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 21

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by January White on Pią 20 Mar 2015, 22:33

Bitych pięć godzin leżenia w gorących źródłach i na stole do masażu wywołało w nauczycielu niesamowicie przyjazne nastawienie do świata, zestawioną z równie niesamowitym rozluźnieniem barków. Dobrane połączenie, które w pewien tajemniczy sposób wywołało u niego poczucie winy. Po cudownych chwilach spędzonych bez myślenia o tym, czy jego podopieczni rozwiązują wszystko tak jak powinni, przyszła pora, by odebrać od nich wrażenia z etapu centralnego i właśnie wtedy rozpoczęły się wyrzuty sumienia. Jego biedne ofiary siedziały na sali pisząc coś, co mogło zdecydować o ich przyszłości, a on nawet o nich nie pomyślał, mocząc tyłek w ciepłej wodzie. Na szczęście takie nieprzyjemne myśli opuściły go w kilka minut i znów mógł cieszyć się z rozluźnionych mięśni pleców. Pozostało mu tylko porozmawiać z podopiecznymi.
Jednak łatwiej powiedzieć, niż zrobić, bo White, choć zazwyczaj nie wykazywał takiej strasznej głupoty, zapomniał powiedzieć uczniom gdzie mają się z nim spotkać. Idiotyczny błąd, ale jednak. Niemalże biegnąc przeskakiwał po korytarzach aż znalazł się pod salą, gdzie na całe szczęście zdążył złapać wychodzących chłopców. W sensie metaforycznym oczywiście, bo gdy White wbiegał po schodach Ryu coś skrobał w jakimś kajeciku a Aide... Aide wyglądał tak jak zwykle, z tą swoją poważną miną i chmurnym obliczem, choć pewnie nie miał zamiaru nadawać swojej twarzy takiego wyrazu. Choć czort go wie.
Zaczerpnął głęboko powietrza i podszedłszy do Ryu klepnął go lekko w ramię. Jednocześnie gestem przywołał do siebie Aide.
-Pewnie jesteście głodni, więc pójdziemy na obiad. - powiedział, gdy już skupił na sobie uwagę obu uczniów, po czym w spokojnym tempie zaczął kierować się do umieszczonej w ośrodku restauracji. - Teoretycznie macie wykupione obiady od organizatora olimpiady, ale ja tego świństwa nie mam zamiaru tknąć, więc i was zmuszać nie będę. Dzisiaj jecie na mój koszt. Ja dzięki waszym osiągnięciom miałem darmowy masaż, więc uznamy to za wymianę równoważną.
Uśmiechnął się do uczniów i po kilku krokach wszyscy mogli zasiąść przy stoliku i złożyć zamówienia. U White'a opierało się ono na wołowinie i wielkim postanowieniu, by nie wziąć do niej alkoholu.
Po chwili zamówienia stały na stole, a nauczyciel mógł spokojnie przejść do meritum.
-A teraz mówcie mi o wszystkim dzieciaczki kochane. - powiedział i wpakował sobie do pyska kawałek wołowiny, by słuchać i nie przerywać zbędnymi pytaniami.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Ryu Endo on Nie 29 Mar 2015, 20:29

Zamykał właśnie notes kiedy poczuł ‘przyjacielskie’ klepnięcie w ramię. Na coś takiego mogły sobie pozwolić 3 osoby: Nana, która była teraz w szkole w innym mieście, Moriyama, który i tak dostałby w zęby gdyby tylko znalazł się w zasięgu Ryu (Natsu ostatnio zniknął bez pożegnania, wyprowadził z akademika, zmienił szkołę i jakby zapadł się pod ziemię) i Arisee, który właśnie prowadził lekcję chemii z drugą c.
Aide coś odwaliło i postanowił się integrować?!-Niewiele miał kontaktu z Darayem. Parę razy wymienili grzecznie dwa zdania o pogodzie o próbnym egzaminie z matematyki i o tym jaką głupotą był szkolny turniej w koszykówkę, którego finał oglądała cała szkoła kosztem dwóch godzin lekcyjnych (w trzeciej klasie tuż przed egzaminami!).
Właściwie jeszcze przed chwilą był do Aide nastawiony neutralnie. W tej chwili był w stanie go ostro wyzywać za dotykanie go i takie spoufalanie się. Odwrócił się gwałtownie z mordem w oczach, który zaraz zamienił się w szok, gdy Ryu zobaczył przed sobą nauczyciela matematyki.
-Sensei…-powiedział tylko z zaskoczeniem i pochylił na chwilę, z pokorą, głowę. Nauczyciel to nauczyciel. Nauczyciele rządzą się innymi prawami. White z resztą należał do niewielkiego grona nauczycieli których Ryu szanował nie tylko ze względu na sam fakt że są nauczycielami i że tak trzeba. White był surowy i wymagający, ale konkretny. A Ryu naprawdę dobrze się pracowało na zajęciach prowadzonych przez takie osoby.
Dopiero po chwili, idąc do bufetu, westchnął cicho i rozmasował skronie. Był zmęczony, miał wrażenie że ma wyjątkowo ciężką głowę i miał okropne uczucie suchych oczu. Nie cierpiał tego. Nie miał ochoty jeść, najchętniej wróciłby od razu do hotelu, zakropił oczy i zadzwonił do Arisee. Nie miał jednak w zwyczaju przeciwstawiać się nauczycielom, nawet jeśli nie było to bezpośrednio związane z zajęciami.
Nie wymyślał z obiadem. Zamówił zwyczajną rybę z ryżem i bukietem warzyw. I kawę. Dużą, mocną, czarną. A kiedy dostał ją wreszcie na stolik patrzył na nią jak na zbawienie nim umoczył w niej usta. Przy obiadzie opowiedział krótko o pytaniach, pozwalając tez wypowiedzieć się Aide. Właściwie to koledze zostawił omówienie zadań.
-Pierwsze było bardzo zawiłe i niepotrzebnie ‘sztucznie’ skomplikowane. Drugie było proste. Dostawaliśmy od Senseia zadania tego typu. Trzecie raczej też… i rozwijanie zwijanie wzorów – standardowo… Ostatnie było koszmarne. –podsumował. Na chwilę przerwał by wyjąć notes z zanotowanym z pamięci poleceniem ostatniego zadania.
-Proszę, niech Sensei rzuci okiem… moim zdaniem to jest nie do rozwiązania na liczbach rzeczywistych… nawet to wykazałem, ale bez sensu że w poleceniu nie ma nic o tym że na wykazaniu mamy skończyć… - nie powiedział o tym że rozwiązał zadanie na liczbach urojonych. Nie chciał mówić, bo nie miał pewności czy dobrze zapisał wzór i wykonał obliczenia. Właściwie nie miał obowiązku nawet wiedzieć czegoś takiego że istnieją liczby urojone. Wykraczało to daleko poza materiał i Ryu potrafił wykonywać proste operacje na liczbach urojonych tylko dlatego, że zwyczajnie był nadgorliwy i chciał wszystko wiedzieć i umieć ‘już’.
Położył notes w zasięgu rąk nauczyciela i skupił się na jedzeniu.
Zdjął na chwilę okulary i znów potarł skronie
Cholerne krople. Gdybym je wziął ze sobą mógłbym pójść do łazienki i zakropić oczy… ale zostały w hotelu.
-Wybieramy się jeszcze gdzieś po obiedzie, czy wracamy do hotelu? Nie wiem jak Daray, ale ja mimo wszystko czuję się nieco zmęczony…
avatar
Ryu Endo
Samiec Alfa

Wzrost : 175
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t172-endo-ryu

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Daray Aide on Sro 01 Kwi 2015, 23:49

Wyciągnął z torby jabłko, a następnie się w nie wgryzł, po czym przeniósł wzrok na ciemnowłosego namiętnie zapisującego coś w notesie. Daray'owi nawet trochę imponowała jego nadgorliwość, rzadko kiedy miewał okazję by spotkać ludzi, którzy byli bardziej przesadni niż on sam. Jednak mimo wszystko sam Ryu bardziej irytował i męczył, niż imponował. Zapewne głównie dlatego że był idealnym, wręcz stereotypowym kujonem marudą, a z takim typem nikt nie wytrzyma na dłuższą metę.
”Że też pisanie jeszcze mu się nie znudziło…” - westchnął w myślach z politowaniem.
Przeniósł wzrok na zegar zastanawiając się czy powinien czekać na profesorka czy też wrócić do pokoju. Co było zabawne zupełnie jak na zawołanie, chwilę później na korytarzu pojawił się White i podszedł do okularnika, przy okazji dając blondynowi znać, że ma do nich podejść. Momentami Aide naprawdę podziwiał wyczucie czasu nauczyciela, który jakimś cudem zawsze pojawiał się odpowiedniej chwili, przynajmniej dla niego samego. Niebieskooki uśmiechnął się krzywo, dość kiepsko maskując swoje niezadowolenie z tego, że nadal musi tu być.
Kiedy Śnieżek zaproponował obiad jasnym było, że nie mają wyjścia i muszą pójść. Zupełnie jakby nie mogli mu tego po krótce opisać i ewakuować się do swoich pokoi i iść spać.
Na szczęście dotarcie na miejsce nie zajęło im dużo czasu, to był jeden z pozytywnych aspektów tej sytuacji. Liczył że równie szybko minie im cały wspólny obiad.
- Czwarte było podłe, chociaż na dobrą sprawę można je uznać za ciekawe ubarwienie testu, reszta była znośna. - swoje zdanie ograniczył do niezbędnego minimum, w końcu wydawało się, że Endo bardziej zależy na udzieleniu natychmiastowych wyjaśnień, przynajmniej tak odebrał jego z lekka wyliniałe przejęcie zadaniem czwartym. Blondyn nie wiedział czemu, ale na dłuższą metę okularnik straszliwie go męczył. Jeśli miał on jakiś przyjaciół, to Daray chylił czoła przed ich cierpliwością.
- Też wolałbym wrócić do pokoju, nawet moja cierpliwość ma swoje granice. - powiedział nie chcąc wprost wyrażać swojej, poniekąd nieuzasadnionej niechęci do towarzystwa ciemnowłosego nastolatka.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 21

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by January White on Nie 12 Kwi 2015, 22:08

Przyjął od chłopaka notatnik i wysłuchawszy obu uczniów zerknął na zadanie z zaciekawieniem.
Spodziewał się, że ostatnie zadanie będzie nieprzyjemne, ale nie spodziewał się, że aż tak zagmatwają je w poleceniu. White odłożył pałeczki i dalej trzymając notes odgarnął do tyłu włosy z niezadowoleniem wczytując się w zadanie nieco bardziej, niż miał to w zwyczaju.
Rozwiązywanie rozwiązywaniem, ale zadanie było lekko przesadzone.
-Pożyczę sobie notes, dobrze? Albo wyrwij mi kartkę, to już jak wolisz. - Zwrócił się do Endo. Miał naprawdę wielką ochotę na rozwiązanie tego przykładu. Poza tym White należał do osób, które musiały coś zapisać, żeby to rozwiązać. Z resztą obliczenia przeprowadzone w głowie zazwyczaj ciężko było przetłumaczyć innym bez rozpisywania, więc tak czy siak pisanie było konieczne, by w drodze powrotnej mógł uświadomić swoich uczniów w błędach, które zrobili. W końcu od tego był... Zanim wrócił do jedzenia, White jeszcze raz zerknął na kartkę i uśmiechnął się z raczej umiarkowanym zadowoleniem.
-Jak mnie zdenerwują wasi koledzy to dam to na sprawdzian... To jest znak "większe" czy "większe lub równe"? - Z lekkim zdziwieniem wskazał na fragment zadania. Nie było to jednak spowodowane tym, że nie widział, a tym, że nie mógł uwierzyć. Rozwiązywał coś takiego za czasów, gdy sam się przygotowywał do egzaminu wstępnego na studia, ale jako równanie, bo zadanie miało jeden wynik. Jeden w dodatku była nim liczba całkowita. Wszystko wychodziło pięknie. Ale jeżeli zrobili z tego zamiast "większe lub równe" samo "większe" to żadna liczba nie spełniała warunków zadania i trzeba w cholernie pokrętny sposób udowodnić, że rozwiązanie nierówności nie istnieje ... A w takim wypadku powinien iść się zapytać komisji czy przypadkiem nie był to błąd w druku, bo zbiór pusty to też rozwiązanie, ale beznadziejne... Na zmęczenie uczniów pokiwał głową.
W sumie on nie miał żadnej potrzeby, by ich przy sobie przytrzymywać. Zmęczeni będą nieestetycznie wyglądać jutro na fotografiach...
-Nie ma problemu, możecie iść się położyć. Apel ceremonii zakończenia rozpoczyna się jutro o dziesiątej. Nie spóźnijcie się. I bądźcie spakowani, bo o trzynastej mamy pociąg powrotny... To chyba wszystko co mam wam do powiedzenia. A zadanie pokażę wam w pociągu. Ach! I żebym nie zapomniał! Jutro bądźcie w szkolnych mundurkach, taka smutna zasada rozdania nagród. - co prawda nie wierzył, że przyjdą w dresach, ale warto było o tym wspomnieć.
-Dobranoc!
Sam White zjadł do końca i również poszedł spać. Uprzednio rozwiązawszy nierówność na dwa sposoby i to z wielkim niesmakiem, bo przypominało mu to zajęcia, gdzie na liczbach zespolonych wyznaczał dziedziny funkcji w formie "rozrywki przed sesją". Wspaniałe czasy...
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Ryu Endo on Pon 13 Kwi 2015, 18:47

-Gdyby tam był znak równości to byłoby zbyt piękne by było prawdziwe. Najpierw nam dali to pierwsze które właściwie nie było skomplikowane tylko czas zabierało a później dołożyli ostatnie gdzie już czasu na nie nie było… zupełnie bez sensu… jasne, wyrwę tę stronę. Albo przepiszę polecenie jeszcze raz na drugiej kartce. Chciałbym sam na spokojnie rozwiązać to w domu… nie sądzę by na egzaminach końcowych coś takiego dali, nawet na zakresie rozszerzonym ale lepiej wiedzieć późno niż wcale…
…albo coś wiedzieć ale kompletnie nie mieć pewności czy to dobrze czy źle.Gdybym wiedział wcześniej że mi się to przyda to wykułbym te wzory na pamięć
Na wzmiankę o szkolnych mundurkach tylko kiwnął głową. Ryu i tak zwykle chodził w koszuli z kołnierzykiem, więc zmiana czarnej koszuli na białą i ubranie na to mundurka nie robiło mu dużej różnicy. Z resztą chciałby dumnie reprezentować swoją szkołę. W końcu to szkoła połączyła go z Arisee.
Wyjął długopis i przepisał na drugiej kartce polecenie zadania, tym razem starając się pisać możliwie czytelnie i starannie. Wyrwał kartkę i podał ją nauczycielowi. Notes schował do torby
Po obiedzie wrócili do hotelu, pożegnali w hotelowym hallu i mieli wreszcie czas dla siebie. Ryu w pierwszej kolejności, zaraz po przekroczeniu progu pokoje dopadł do szafki nocnej, w której szufladzie wczoraj zostawił krople do oczu. Najpierw zakropił zmęczone i suche oczy, później otworzył okno i wziął kilka głębokich oddechów. Zamierzał parę minut odpocząć, później zamknąć okno i zadzwonić do Arisee. Później sprawdzić skrzynkę mailową (oczekiwał na maila od Nany, która jak zwykle musiała wszystko wiedzieć a chwilowo przebywała w Paryżu, więc Krzystałą raczej z Internetu niż telefonu.
Organizatorzy konkursu gwarantowali im nie tylko pokój w hotelu ale też dostęp do wszelkich obecnych w hotelu udogodnień i ‘atrakcji’. Niemniej jednak Ryu nie zamierzał korzystać z basenu, sauny, ani nic z tych rzeczy. Miał setki okazji by spędzać samotnie czas w hotelu „bo przecież tu jest tyle do zrobienia, że nie trzeba towarzystwa”. Rodzice wiele razy zabierali go na wyjazdy zagraniczne, pokazywali z nim na bankiecie, w galerii czy teatrze a później zostawiali w hotelu kiedy nie potrzebowali już ‘synka na pokaz’.
Po rozmowie z Arisee i mailu do Nany wyskoczy może na mały spacer po okolicy, po godzinie wróci weźmie prysznic i pójdzie spać. Potrzebował się dotlenić i odpocząć…
Z takimi planami wyjął z torby telefon, włączył go i położył się na łóżku wybierając jednocześnie numer partnera.
avatar
Ryu Endo
Samiec Alfa

Wzrost : 175
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t172-endo-ryu

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Daray Aide on Czw 23 Kwi 2015, 21:25

Uśmiechnął się z zadowoleniem, gdy tylko w końcu udali się w drogę powrotną. Prawdę mówiąc nie wiedział po cholerę poszli razem, ale nie chciało mu się już na to narzekać. Gdy tylko znaleźli się na miejscu pożegnał się najszybciej jak to było możliwe, po czym ewakuował się do swojego pokoju. Na liście jego priorytetów miejsce było tylko dla dwóch czynności, a mianowicie szybkiego prysznica oraz pójścia spać. Na dobrą sprawę nie wiedział nawet jak trafił do pokoju, po prostu po chwili zorientował się, że już w nim jest. Szybko się ogarnął większość czynności wykonując automatycznie, a następnie poszedł spać nie kłopocząc się nastawieniem alarmu i tak zawsze wstawał przed budzikiem. I to nawet kilka godzin przed.
Ranek dnia trzeciego nadszedł zadziwiająco szybko. Blondyn spojrzał na ekran komórki i westchnął z niezadowoleniem, jego zegar biologiczny znowu spłatał mu psikusa, przez co teraz chłopak miał aż pięć przeklętych godzin by dotrzeć na apel. Przewrócił się na plecy i oddał pasjonującemu jak diabli zajęciu jakim była obserwacja sufitu, który jak na złość pozostawał niezmienny niezależnie od zirytowanego spojrzenia jakim obdarowywała go para niebieskich oczu. Daray poleżał tak jeszcze godzinę, po czym stwierdził, że ma już dość i musi coś zrobić, bo zwariuje z tej bezczynności. Wstał z łóżka, gdyż postanowił zrobić coś szalenie aktywnego, a mianowicie: planował wziąć książkę, którą tu ze sobą zabrał i poczytać ją, jednocześnie wylegując się w wannie.

[...]

Kilka godzin później kręcił się bez większego celu w okolicy, w której miał się odbyć apel chwilowo nawet nie starając się znaleźć ani nauczyciela, ani Endo. Pierwszy pewnie jak zwykle oczekiwałby od niego jakiś dziwacznych spostrzeżeń zawierających jego przeczucia odnośnie wyniku i tego jak sobie poradził, a drugi byłby równie dołujący co męczący, ten typ już po prostu tak ma. Na nieszczęście White’a Aide nie był wróżką toteż tego jak mu poszło przewidzieć nie umiał, za to raczej na szczęście dla Endo nie był masochistą i nie zależało mu na zawieraniu znajomości z marudnym okularnikiem robiącym minę wiecznie niezadowolonego buldoga (z dedykiem dla Shikiego i jego suki buldoga w rui! xD).
Niestety i ten czas względnej wolności się skończył i blondyn musiał dołączyć do pedagoga i buldoga.
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 21

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by January White on Nie 26 Kwi 2015, 17:22

Po przyjściu do pokoju zasnął niesamowicie szybko, nawet nie czuł, że był tak zmęczony podróżą. Zdążył tylko zapisać rozwiązania nierówności na odwrocie czyjejś kartkówki, bo - chwalcie Pana! - zabrał ze sobą część pracy. Wyjazd czy nie wyjazd - czasu marnować nie chciał. Jednak mimo wstępnego zmęczenia jego odpoczynek nie trwał zbyt długo, bo ślepia otworzył nieco po szóstej. Wstał z lekkim ociąganiem, by przez chwilę nieco nieprzytomnie spoglądać na dzień trwający za oknem jego pokoju. Jakoś nie miał siły na to dzisiejsze ogłoszenie wyników. Nie był już młodym nauczycielem, który przejmował się każdą jedynką uczniów, ale olimpiady dalej budziły w nim emocje. Miał do tego bardzo osobiste podejście, bo osiągnięcia swoich uczniów traktował też jako swoje. I w głębi duszy miał nadzieję, że i w tym roku się nie zawiedzie. Zwłaszcza, że do tej pory pierwszy raz udało się przejść dwóm jego uczniom! To musiał być znak. Cholernie ważny i proroczy znak od bogów algebry!
Stojąc przy oknie White mocno pokręcił głową i zaśmiał się smutnym, nieco zrezygnowanym śmiechem, że w tym wieku zdarzają mu się jeszcze takie kretyństwa w głowie roić.

Czas do ogłoszenia wyników zbiegł mu nadzwyczaj prędko. Zdążył sprawdzić kartkówki, wpisać je do dziennika elektronicznego i wysłać kilka maili do rodziców, których pociechy dostały czwartą smukłą ocenkę z rzędu, co stawiało ich na niebezpiecznej równi pochyłej, z której spaść mogli jedynie na margines społeczny, do którego oczywiście należeli wszyscy z zagrożeniami z matmy. Oczywiście odpowiedni mail o przymusowych zajęciach dodatkowych z matematyki pojawiał się też w skrzynce takich uczniów. Dzienniki elektroniczne były prawdziwym błogosławieństwem. Nie ma co. Po niezmiernie ważnych i nudnych belferskich obowiązkach White szybko wykąpał się i wpakował w umiarkowanie elegancki sportowy garnitur, który wydawał mu się niezmiernie odpowiedni na moment triumfu nad belfrem z prywatnego LO z Tokyo. (NO W KOŃCU BYŁY ZNAKI OD BOGÓW ALGEBRY!). Nie zapinając marynarki wyleciał z pokoju i swobodnym krokiem skierował się do odpowiedniej sali. Pod salą zobaczył swoich - obecnie - ulubionych uczniów i tylko machnąwszy do nich skierował się do sali. Zajął wolne miejsce w drugim rzędzie, i zapewne ku zdziwieniu ogółu nie odezwał się do nich słowem. W końcu nie musiał pytać o ich przeczucia, skoro miał ZNAKI. Przy każdej myśli o bogach algebry White uśmiechał się i kręcił głową, co wyglądało nie tyle na wewnętrzną psychomachię, a bardziej jakby po prostu ześwirował. Na miejscu po lewej stronie White'a zasiadł jego ukochany nauczyciel z Tokyo. Po kilku uprzejmościach rozpoczął się apel.
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Ryu Endo on Sob 02 Maj 2015, 17:18

Porozmawiał z Arisee, odpisał na maila Moriyamy i Nanami i na dziś to chyba było dla niego za dużo wrażeń. Wziął prysznic i zwyczajnie poszedł spać. Był wykończony, a hotelowe łóżko było tak wygodne, że zasnął od razu jak tylko się do niego położył.

Obudził się przed 6 rano. Miał jeszcze dużo czasu do ogłoszenia wyników olimpiady, ale od wczoraj był na tyle zestresowany, że jego organizm sam pilnował by nie zasnąć. Rano nie mógł znaleźć sobie miejsca. Najchętniej poszedłby pobiegać żeby się jakoś rozładować i uspokoić, ale z oczywistych powodów nie zabrał ze sobą na wyjazd butów do biegania i stroju sportowego.
Najpierw wyjątkowo długo siedział w łazience szorując zęby, goląc się tak dokładnie by na jego twarz nie pozostał choćby cień zarostu, układając niesforne włosy. Później przez pół godziny zajmował się swoim mundurkiem przygładzając go poprawiając i sprawiając czy nigdzie się nie wygniótł. Ostatecznie nie mógł usiedzieć w pokoju więc wyszedł na spacer po okolicy. Do hotelu wrócił dość późno. Przebrał się i od razu wyszedł na ogłoszenie wyników.

Pod salą przywitał się z nauczycielem i kolegą. Wszyscy weszli do środka i zajęli miejsca. Ryu miał wrażenie że jak usiądzie to już nie wstanie. Okropnie się denerwował. Stanął więc gdzieś z tyłu, blisko uchylonego okna i oparł się o ścianę.
W pewnym momencie minął go jego były nauczyciel matematyki. Ten, który uczył go w szkole prywatnej w rodzinnym mieście. Ryu oczywiście przywitał się grzecznie. Podczas krótkiej wymiany zdań wyjaśnił co tutaj robi oraz dowiedział się, że nauczyciel przyjechał tu w zastępstwo za jakiegoś swojego kolegę. Życzył Ryu powodzenia, pożegnali się i mężczyzna poszedł zająć swoje miejsce. A Endo przeszło przez myśl co by to było gdyby jednak znalazł się w pierwszej trójce. Dostałby indeks na wymarzoną uczelnię. Otrzymywałby wysokie stypendium i nie musiał martwić praca i opłatą za mieszkanie wynajmowane z Arisee… Rodzice na pewno dowiedzieliby się od byłego nauczyciela. Jakaż to by była satysfakcja gdyby wszyscy znajomi zaczęli składać im gratulacje i wypytywać o Ryu. Co wtedy by zrobili? Próbowali ściągnąć do domu? Zdecydowanie sprawiłoby im to sporo problemów. A Ryu jeszcze więcej satysfakcji.
Przygryzł wargę w napięciu oczekując na wyniki.
avatar
Ryu Endo
Samiec Alfa

Wzrost : 175
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t172-endo-ryu

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by January White on Sob 16 Maj 2015, 20:40

Prowadząca nie ociągała się z przemówieniem, które wyszło na tyle zgrabnie i szybko, że ludzie nie zdążyli zacząć planować samobójstwa z nudy. Poza standardowymi podziękowaniami dla wszystkich za wszystko, kobieta zdołała upchnąć w piętnastominutowym wywodzie jeszcze informację o tym, że dziesiątka finalistów otrzyma ocenę celującą na koniec nauki oraz sto procent z testu końcowego z matematyki. Po krótkiej chwili trzymania słuchaczy w niepewności dodała, że nagrodą jest również wstęp na większość uczelni bez wymaganych testów wstępnych oraz bez postępowań kwalifikacyjnych. Nie zapomniała również dodać, że dla laureatów - trojga najlepszych - przewidziano wolny wstęp na każdy profil, na który wymagana jest matematyka oraz dla każdego dwadzieścia tysięcy jenów jednorazowej nagrody pieniężnej. Przemowa została nagrodzona gromkimi brawami wszystkich zgromadzonych w sali, po czym poproszony przez przewodniczącą profesor tokijskiego uniwersytetu zaczął wyczytywać nazwiska finalistów. Każde nazwisko z osobna było nagradzane oklaskami, co nieco utrudniało odbiór reszty nazwisk. W obawie o to zagłuszanie White, gdy tylko usłyszał, że padły personalia Daray'a, wyszukał go wzrokiem.
-No leć!- syknął do blondasa.
Czytający listę zawiesił głos na siódmej postaci.
-Teraz, jak zapewne się państwo domyślacie - zaczął spokojnie - odczytane zostaną nazwiska najlepszych spośród naszych olimpijczyków! Pozwolą państwo, że nawiązując do prawdziwej olimpiady powiem, że brązowy medal otrzymuje Akihiko Nakamura. - Mężczyzna zrobił pauzę i poczekał, aż chłopak wyjdzie na środek i stanie w szeregu uczniów. - Srebrny medal otrzymuje Ito Sasaki.
Tym razem z miejsca poderwała się dziewczynka, która z wielkim uśmiechem popędziła do szeregu o mało się przy tym nie potykając.
-Pierwsze miejsce i nasze olimpijskie złoto... Endo Ryu. Zapraszamy do nas, a ja proszę wszystkich o gromkie oklaski!
Staruszek ustąpił miejsca członkom komisji, którzy rozdawali nagrody i dyplomy. White z szerokim uśmiechem, klaszcząc odwrócił się do nielubianego nauczyciela i ruchem warg przekazał mu krótkie "in your face", po czym wstał i wyszedł z rzędu krzeseł. Spokojnie poczekał, aż jego uczniowie zostaną sfotografowani, po czym sam im pogratulował, dyskretnie wspominając tylko o minie pewnego belfra. W następnej sekundzie poganiał już uczniów, by zbierali rzeczy, bo zaraz muszą być na stacji.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez January White dnia Sob 23 Maj 2015, 22:27, w całości zmieniany 1 raz
avatar
January White

Wzrost : 189 cm
Zawód : Nauczyciel matematyki

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t246-pan-sniezek

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Ryu Endo on Sob 23 Maj 2015, 14:13

Denerwował się. Okropnie się denerwował. Starał się tego nie okazywać, siedział wyprostowany, poważny, pozornie spokojny. Potrafił ukrywać emocje nawet w takich chwilach jak ta. Czekał na nią całe liceum, przygotowywał się niemalże całe życie.
Zależało mu na tym by zająć jedno z pierwszych trzech miejsc. Sama nagroda gwarantowana w konkursie nie była szczególnie wysoka. Wygrana dawała jednak wolny wstęp na dowolną uczelnię i przede wszystkim była podstawą do ubiegania się o stypendium rektora. Stypendium i alimenty, o które Ryu miał zamiar pozwać rodziców, pozwoliłyby mu opłacić mieszkanie i utrzymać się bez stałej pracy, tylko z weekendową, dorywczą albo samymi korepetycjami. Miałby więcej czasu na naukę i więcej czasu dla Arisee
Skrzyżował palce na szczęście, kiedy zaczęto wyczytywać kolejnych laureatów. Z każdą chwilą stresował się coraz bardziej. Gdy usłyszał swoje nazwisko i dowiedział się, że zajął pierwsze miejsce zdenerwowanie natychmiast ustąpiło zadowoleniu.
’Tak!’ –szepnął z satysfakcją i ulgą sam do siebie, wstał z miejsca, wygładził szkolny mundurek i spokojnie wszedł na scenę, gdzie odebrał gratulacje, później dyplom, jeszcze później zrobiono mu kilka zdjeć. Czy w takich chwilach zawsze panuje takie zamieszanie?
Chciał wyjść i zadzwonić do Arisee tak szybko jak to możliwe, ale najpierw poproszono wszystkich uczestników o ustawienie się do wspólnego zdjęcia, później podszedł do niego White i złożył gratulacje. Na wspomnienie niezbyt lubianego znajomego nauczyciela, któremu dogryźli razem z Darayem zdobywając dość wysokie miejsca zaśmiał się.
-Dziękuję za wsparcie, opiekę, pomoc i te wszystkie listy zadań, Sensei. Samodzielnie na pewno nie byłoby tak łatwo osiągnąć to wszystko-powiedział do swojego matematyka i ukłonił się w wyrazie szacunku i podziękowania, jak na japończyka przystało. Nie było w tym nic wymuszonego ani sztucznego. Naprawdę był wdzięczny White’owi. Z resztą January White był jednym z nielicznych nauczycieli, których Ryu nie tylko szanował ale też zwyczajnie lubił. Większość uważała go za zbyt wymagającego i surowego, według Ryu matematyk był po prostu rzeczowy, konsekwentny i szczery. Zawsze trzymał się reguł które ustalił na początku roku, nigdy nie naciągał ocen ani nie wymagał niczego czego nie było w (dość obszernych) zagadnieniach które podawał przed testami.
Dosyć szybko musieli się zbierać w podróż powrotną. Ryu został jeszcze zaczepiony przez nauczyciela z rodzinnego miasta, który złożył mu gratulacje. Stwierdził że rodzice na pewno będą z niego dumni, na co Ryu tylko uśmiechnął się tajemniczo. Już się nie mógł doczekać reakcji rodziców. Podziękował i razem z Whitem i Aide popędził do hotelu, gdzie miał niewiele czasu na spakowanie się i obiad, bo zaraz musieli wyjść na dworzec.
Do Arisee nie zadzwonił, bo nie miał czasu i bo uświadomił sobie, że kochanek prowadzi właśnie zajęcia, najprawdopodobniej z drugą c. Dopiero w pociągu skrobnął do niego sms z wiadomością, żeby wpadł do niego po pracy, bo Ryu ma niespodziankę

[zmiana tematu]
avatar
Ryu Endo
Samiec Alfa

Wzrost : 175
Zawód : Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t172-endo-ryu

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Daray Aide on Sob 23 Maj 2015, 20:19

Oczekiwanie na wyniki było irytujące, ale niestety nieuniknione. Daray zawsze uważał, że obwieszczanie tego jak wypadli kandydaci powinno się zaczynać od pierwszego miejsca, to by zaoszczędziło wielu osobom stresu, ale oczywiście zawsze trzeba było odgrywać tę przynudnawą szopkę z ociąganiem się i budowaniem napięcia. Westchnął cicho niewiele uwagi poświęcając słowom starszego mężczyzny, ponoć jakiegoś profesora, któremu to w udziale przypadł wątpliwy zaszczyt wyczytania nazwisk laureatów olimpiady, a który choć starał się być zabawny to wychodziło mu to z marnym skutkiem.
” Mogli wyznaczyć do tego kogoś młodszego, przynajmniej byłoby na co popatrzeć… W sumie Śnieżek by się nadał, na pewno wypadłby naturalniej.”
Kątem oka spojrzał na złotookiego i z ledwością powstrzymał się przed prychnięciem, to naprawdę nie był odpowiedni czas na takie przemyślenia!
W pewnym momencie wydawało mu się, że usłyszał swoje nazwisko w czym po chwili upewnił go ponaglający syk White'a, który jak każdy prawdziwy nauczyciel matematyki - wszystko widział, wszystko słyszał i wszystko wiedział, czy jak to tam szło. Uśmiechnął się w myślach, na ilość osób, które brały udział w konkursie miejsce w pierwszej dziesiątce wcale nie wydawało mu się jakoś szczególnie złe, wręcz przeciwnie było całkiem satysfakcjonujące. Podszedł do reszty stłoczonej na podeście społeczności uczniowskiej i razem z nimi czekał by poznać personalia osób, które sięgnęły podium. Nawet jeśli nie przepadał za czarnowłosym, to w sprawie drugiego reprezentanta swojego liceum miał dobre przeczucia, mimo wszystko taki kujon jak okularnik musiał wypaść lepiej od niego. Gdy pierwsze miejsce zostało wyczytane na twarzy blondyna pojawił się uśmiech, wyglądało na to, że belfer będzie miał naprawdę dobry powód do dumy. Po zakończeniu całej tej szopki z formalnościami mogli się w końcu rozejść. W drodze do miejsca, w którym stał White, Daray zdążył pogratulować Endo wygranej.
- Nie było tak źle, prawda Profesorze? - zapytał gdy znaleźli się na tyle blisko nauczyciela by ten mógł go usłyszeć. Niestety na dłuższą rozmowę nie starczyło już czasu, bo musieli się spieszyć na pociąg.
[zt]
avatar
Daray Aide

Wzrost : 178
Zawód : Student psychologii
Age : 21

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t355-daray-aide

Powrót do góry Go down

Re: Kyoto

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach