Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Wto 03 Mar 2015, 23:08

Słuchając chłopaka, jakoś ode chciało mu się przyznawać do drugiej swojej specjalizacji. Jeszcze tylko bardziej zraziłby się do niego. Nie miał też przecież żadnego obowiązku w informowaniu go o tym. Uśmiechnął się delikatnie, słysząc jak ten porównuje kogoś do zająca. Chciał go złapać za dłoń, gdy chłopak wstał, ostrzec przed tym aby nie robił tego tak gwałtownie, jednak czyny uprzedziły słowa.
- Nic się nie stało. Mi takie coś nie przeszkadza. – mruknął, obejmując go w tej pozycji. – Poczekaj trochę aż przestanie ci się nieco kręcić w głowie, ja też wtedy pójdę się już położyć. Albo zaniosę cię na rękach. – dodał z uśmiechem.
Ostatnią osobę, którą tak obejmował był… ktoś o kim teraz powinien zapomnieć i nie myśleć. Nawet jeśli wszystko sobie w końcu wyjaśnili to i tak nie zmieniło to od tak uczuć Toma. Nagłe wspomnienia ich ostatniego razu ukazały mu się przed oczami. Nie czuł przy tym już przyjemności takiej jak kiedyś, był bardziej na siebie wściekły, że dopuścił do czegoś takiego. Może gdyby między nimi do niczego nie doszło, to teraz by to wszystko było łatwiejsze? Ugh… Nie powinienem teraz myśleć o nim. Muszę się pogodzić z niektórymi faktami i dać mu w pełni odejść. Inaczej będzie tylko gorzej. Łatwo było mu tak pomyśleć, jednak wątpił aby kiedykolwiek udało mu się pokochać kogokolwiek. Chciałby oczywiście tego, ale czy byłby w tym jakiś sens? Ryzykować na kolejne możliwe niepowodzenie?
- Zostałem zaadoptowany miesiąc przed tym jak miałem ukończyć pełnoletność. Byłem bardzo wkurwiony, facet zniszczył wszystkie moje plany na przyszłość. – zaśmiał się – Jednak… dzięki niemu wydoroślałem i stałem się kimś, a nie zwykłym gówniarzem lubiącym ryzyko. Szanowałem gościa jak nikogo, w końcu to był mój opiekun i też dzięki jego dojściom szybko uzyskałem ukochany zawód. Może nie był ideałem, bo kto nim jest, aczkolwiek zawsze stawiałem go na pierwszym miejscu. Stał się mi naprawdę bliski. – westchnął, podnosząc wzrok na chłopaka – Pewnego dnia, gdy wróciłem z wyjazdu znalazłem go martwego. Okazało się potem, że był chory i doskonale o tym wiedział ile czasu jest mu dane. Mnie nie zdążył łaskawie o tym poinformować. W tym dniu świat zawalił mi się na głowę. Straciłem jedyną mi aż tak bliską osobę, jedyną „rodzinę”, nie miałem nikogo komu mógłbym o tym powiedzieć, wolałem zamknąć to w sobie. Ale teraz widzę, że to był duży błąd. O czymś takim powinno się komuś powiedzieć, powinno się wyrzucić te emocje. Ja… nienawidzę go za to, że mi nie powiedział. Nienawidzę, że mnie opuścił nie mówiąc nic. Nie uprzedzając. Znowu zostałem odepchnięty. Sam bez jakiegokolwiek poczucia ciepła obok. – Przytulił chłopaka mocniej do siebie. Położył jedną dłoń na głowie, głaszcząc delikatnie jego miękkie włosy. Był nieco dobity, jednak czuł że musi powiedzieć o tym chłopakowi, Rokuro musiał po prostu wiedzieć, że nie jest jedynym który może tak cierpieć.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Sob 07 Mar 2015, 14:14

- Nie musisz. Zaraz wstanę, położę się, może prześpię z godzinę i wstanę. Nie potrzebuję niańki. – odparł, jednak znacznie mniej oschle i agresywnie, niż normalnie, pewnie z powodu działającego nań alkoholu. W tym momencie nawet mu nie przeszkadzał fakt, że siedzi pijany na kolanach również wstawionego faceta, którego praktycznie nie zna, a ten dodatkowo obłapuje go w talii. W ogóle, jeśli miał być szczery, to całkiem mu to odpowiadało. Tom, jak na mięśniaka, był całkiem wygodny. No i ciepły. Miło było tak chwilę pobyć w jego objęciach, będąc opartym o jego tors i wsłuchując się w miarowe bicie serca. Rokuro półświadomie obrócił się tak, by być zwróconym bokiem do mężczyzny. Nie wyrwał mu się jednak. Wręcz przeciwnie, wtulił się nieco bardziej, głowę układając na jego ramieniu i przymykając nieco powieki.
Nieco zdziwiła go nagła zmiana tematu przez bruneta. Nie przerywał jednak, całkowicie skupiając się na słowach mężczyzny. Im dalej ochroniarz posuwał się w swojej opowieści, tym bardziej chłopakowi robiło się jakby… przykro? Cóż, normalnym było, że współczuł mu tej sytuacji, bo sam łatwo w życiu nie miał. Jednak nie do końca wiedział, czemu tak nagle zeszli na mniej przyjemne, ba, depresyjne wręcz tematy.
- Samotność jest bolesna. – powiedział cicho chwilę po tym, jak Tom zakończył swoją opowieść. – Jednak nie musiałeś jej wybierać. Mogłeś jeszcze przed jego śmiercią normalnie żyć, pracować, uczyć się, spotykać ze znajomymi, kochać. Każdy chce kochać i być kochanym. Łatwiej przetrwać złe chwile, gdy ma się kogoś, kto nas potrzebuje. – zacisnął lekko palce na koszuli mężczyzny. Nie chciał teraz o tym myśleć. Nie chciał znów tego rozpamiętywać. Jednak to było silniejsze od niego. Znów miał przed oczami scenę z ich pierwszego spotkania.
- Mnie nikt nie chciał. Pogodziłem się z tym dość szybko. Dzieciaki przychodziły i odchodziły. Ci, którzy byli tam wcześniej i nie mieli szans na wyrwanie się, zupełnie mnie ignorowali. A potem… pojawił się on. Taki roztrzęsiony, rozkojarzony. Mieliśmy wtedy po dziesięć lat. Kazałem mu przestać się mazać i powiedziałem, że się nim zajmę. Do tej pory nie wiem, czemu to zrobiłem. Chyba po prostu nie mogłem patrzeć na te cholernie smutne, niebieskie oczy. – Rokuro uśmiechnął się nikle pod nosem. Lubił oczy Soh. Miały ładną, jasnoniebieską barwę, która w chwilach smutku zdawała się nieco szarzeć i blaknąć. Niemożliwym było zapomnieć takie oczy szczególnie, gdy lubiło się w nie patrzeć przy każdej najmniejszej nawet okazji. Chłopak westchnął cicho, usadawiając się wygodniej.
- Zawsze trzymaliśmy się razem. Ale mimo tego nie potrafiłem zachowywać się wobec niego jakoś wielce przyjaźnie. To nie było w moim stylu. Ja byłem tym wiecznie wkurwionym, narwanym, a mimo wszystko nadopiekuńczym. Soh potrafił nieco mnie pohamować, chociaż sam był cholernie naiwny. Gdy opuszczaliśmy bidul, postanowiliśmy zamieszkać razem. Poszliśmy na te same studia. Czasami imprezowaliśmy, jak to na studentów przystało. Pewnego razu Soh był zajebiście najebany. Przytulił się do mnie i powiedział, że parę razy ktoś chciał go zaadoptować. Ale został ze względu na mnie. I że gdyby miał być z facetem, to wybrałby tylko mnie. – przygryzł lekko wargę, starając się panować nad własnym głosem. - Po tym wszystkim stworzyłem pewien dystans między nami. Był dla mnie kimś więcej niż przyjacielem. Nie chciałem, żeby to uczucie zepsuło naszą przyjaźń. Jestem cholernym tchórzem i egoistą, nie? - zaśmiał się cicho, nie podnosząc jednak nawet głowy, by spojrzeć na swojego rozmówcę.
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Wto 17 Mar 2015, 20:16

Słuchał go uważnie, sam doskonale wiedział jak to jest. Obserwować wszystkich wokół, którzy odchodzą do nowych rodzin. Nic nie móc z tym zrobić. Czuć narastającą nienawiść do innych, do samego siebie. Dlaczego wszyscy inni ale nie ja? Co jest ze mną nie tak? Przymknął na chwilę oczy, starając się nie myśleć teraz o starych uczuciach. Już tego nie miał, ale to nie znaczyło, że zapomniał. Wiedział też, że Rokuro ma rację mówiąc o miłości i tak dalej, ale Tom już taki był. Za bardzo bał się, że kogoś skrzywdzi, dlatego wolał odepchnąć tą osobę, nie obarczać jej swoimi problemami. Bo gdyby to przez te problemy ktoś go porzucił zapewne nigdy by się po tym nie pozbierał.
- Nie jesteś. Po prostu obawiałeś się, że możesz go jakoś zranić, a potem było już za późno na cokolwiek, ale to nie twoja wina, Rokuro. – odpowiedział i objął mocniej chłopaka.
Położył dłoń na jego głowie, zaczynając za chwile przeczesywać nią brązowe włosy. Widać było, że stara się nawet teraz zdusić w sobie całe cierpienie, był przez to w ten dziwny sposób podobny do Toma. Brunet, oparł głowę chłopaka o swoje ramię i cmoknął go delikatnie w czoło.
- Myślę, że on nie chciałby, żebyś tak o sobie myślał i żebyś się smucił. – szeptał, nie odrywając ust od jego czoła. Czuł się jakby miał młodszego brata, o którego teraz powinien dbać i go ochraniać. Nie było to takie złe, a nawet potrzebował teraz czegoś takiego. Odsunął nieco swoją twarz, przez alkohol niestety pewne granice, które powinien stosować się zacierały. Wtedy też poczuł coś mokrego na swojej koszuli, od razu podniósł dłonią twarz chłopaka do góry i zaczął nią ocierać jego łzy.
- No już… Zajmę się tobą, dobrze? Obiecuję. – uśmiechnął się lekko do chłopaka, nie odrywając wzroku od jego twarzy. Wziął głębszy wdech, chyba teraz postawi sobie w priorytecie sprawić aby na tej buźce pojawiał się uśmiech. Jeszcze nigdy go nie widział u chłopaka, ale miał przeczucie, że jest on na pewno przyjemny.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Wto 07 Kwi 2015, 00:00

"Zajmę się tobą." Ile minęło lat, odkąd sam wypowiedział te słowa? Czy naprawdę zajął się odpowiednio swoim przyjacielem? Czy gdyby zachowywał się nieco inaczej, gdyby nie miał tak lekceważącego stosunku do większości rzeczy, to ta sprawa zakończyłaby się inaczej? Czy Soh mógłby żyć? Takie pytania będą go dręczyć prawdopodobnie przez resztę jego marnej egzystencji, bez względu na to jak długo by ona trwała.
Odwrócił wzrok i odsunął się od mężczyzny, wierzchem dłoni przecierając oczy, tym samym pozbywając się resztek zdradzieckiej wilgoci.
- Nie składaj obietnic, których możesz nie dotrzymać. – powiedział cicho, nie patrząc na ochroniarza. Salvia go nie znał. Nawet jeśli teraz dowiedział się kilku istotnych faktów z życiorysu Rokuro, to nic nie zmieniało. Nie znał jego upodobań, charakteru, nie wiedział jak reaguje w konkretnych sytuacjach. Chłopak spędzi w jego apartamencie półtora roku, góra dwa. Zależy ile potrwa proces. Bez względu na to czy zbliżą się do siebie przez ten czas, Rokuro w końcu się wyprowadzi, a Tom będzie musiał dalej pracować. Przyjdą inni na jego miejsce, będzie miał ważniejsze sprawy na głowie. A potem zapomni i młody programista będzie jedynie jednym z jego byłych klientów, podopiecznych – jak zwał tak zwał.
- Ja… pójdę się położyć. Potem przyjdę. – mruknął cicho, nieco burkliwie, podnosząc się z kolan mężczyzny. Nieco chwiejnym krokiem ruszył w kierunku sypialni, jednak udało mu się nie zabić, nie przewrócić, ani, najważniejsze, niczego nie zepsuć po drodze. Gdy dotarł na miejsce padł na łóżko, tyłem do drzwi wejściowych i jednocześnie przodem do ogromnego lustra pokrywającego całą przeciwległą ścianę, o którym zdawał się teraz nie pamiętać. Nie zadawał sobie trudu z zamknięciem drzwi. W końcu Tom był u siebie, więc i tak wszedłby do środka, gdyby tylko chciał.
Alkohol wciąż szumiał Japończykowi w głowie. Cóż, uprzedzał, że ma słaby łeb, ale nie! Lepiej było go podpuszczać do picia. Tyle dobrego, że nie zanosiło się raczej na wymiotowanie z jego strony. Zwyczajnie przytulił się do kołdry i poduszki, zupełnie nic sobie nie robiąc z faktu, że leży po stronie gospodarza. Leniwie przymknął powieki i odetchnął głębiej, tym samym wdychając zapach starszego mężczyzny. Mimowolnie przypomniał mu się widok ładnie wyrzeźbionego torsu bruneta, który widział kilka razy, gdy Tom przebierał się w sypialni. Zrobiło mu się dziwnie gorąco na samą myśl.
Przygryzł lekko dolną wargę. Zaraz potem przypomniała mu się sytuacja z poranka. To głębokie, stanowcze spojrzenie ciemnych oczu, trzymana w szczupłych palcach kostka lodu przykładana do jego języka. Zadrżał mimowolnie, a jego spodnie zaczynały się robić nieco przyciasne. Myślami powędrował dalej, do dzisiejszego wieczoru. Miło byłoby zostać dłużej w jego objęciach, chłonąc ciepło bijące z jego ciała. Średnio świadomie rozpiął spodnie i wysunął swoje nabrzmiewające powoli przyrodzenie. Powoli przesuwał dłonią po całej jego długości, zarumienioną twarz wtulając w poduszkę mężczyzny. Z tego wszystkiego nawet nie usłyszał cichego skrzypnięcia uchylanych drzwi… Miał wrażenie, że znów poczuł jego usta na swoim czole, by zaraz poczuć je na szyi, a potem karku, podobnie jak ciepłe dłonie sunące po jego ciele. W tym momencie zdał sobie sprawę z tego, że przecież byli w mieszkaniu sami. Nikt by tu nie przychodził, nikt by ich nie nadzorował. Salvia mógłby zrobić z nim wszystko, na co tylko miałby ochotę i nikt by się o tym nie dowiedział.
- Mmm… Tom… - ciche westchnienie wyrwało się z warg chłopaka, a za nim kolejne i kolejne. Ruchy dłoni były coraz szybsze, oddech niespokojny i urywany. Szumiące w głowie procenty również dawały się we znaki. Czuł się tak, jakby balansował nad krawędzią, by wkrótce spaść w ciemną otchłań.
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Sro 08 Kwi 2015, 17:13

Tom znał ryzyko i naprawdę nie był na tyle głupi, aby rzucać do chłopaka puste słowa na wiatr. To należało wyjaśnić, chociaż może nie w tej chwili, w końcu Rokuro chciał chyba odpocząć. Pozwolił przejść chłopakowi do pokoju dalej, a sam został na nieszczęsnej kanapie. Głupi alkohol. Częściowo zaczynam rozumieć, czemu on pijał tak często. Wyprostował swoje plecy i opadł płasko na ciemne obicie. Jedyną dobrą sprawą było to, że nie przejmował się aż tak tym wszystkim no i nie bolały go plecy. Chociaż ten ból nie był nawet taki zły, nie to że jest jakimś masochistą, ale dzięki niemu wiedział że żyje. Zaśmiał się ironicznie pod nosem. Czy raczej chcę się za wszystko ukarać. Ah… Nie, nie będę o nim myślał. Nie teraz. Sprawdzę lepiej co u Rokuro, jeszcze sobie coś zrobił. Stwierdził i poderwał się na równe nogi, czego nieco za chwilę pożałował. W końcu alkohol zadziałał i na niego, z niemałym opóźnieniem ale jednak, a obraz przed oczami przez chwilę się kręcił. Na szczęście udało mu się złapać równowagę, gasząc po drodze światło przeszedł po cichu do swojej sypialni. Płacze…? To była pierwsza myśl, która przyszła mu do głowy, gdy zauważył leżącego chłopaka w ciemnym pokoju. Już słał sobie piękną wiązankę w myślach, obwiniając się. W końcu wypalił z tymi głupimi tekstami i to po alkoholu, wielki pan psycholog chciał się lepiej zapoznać. Powinien zamiast tego pograć z nim w coś, czy cokolwiek innego co teraz młodzież robi. Otworzył usta, gdy zamiast cokolwiek przez nie powiedzieć oniemiał. Ciche stęknięcie Rokuro od razu doszło do jego uszu, a zaraz po tym jego imię?! Czy aby się nie przesłyszał?! Poczuł jak przez jego ciało przechodzą przyjemne dreszcze, a dopiero co myślał o nim jak o młodszym bracie… Nie wiedział nawet kiedy jego ciało znalazło się tuż za leżącym zielonookim.
- Wołałeś? – szepnął wprost do ucha chłopaka, a duża dłoń przesunęła się powoli od ramienia Rokuro w dół. Coraz niżej i niżej, muskając delikatną skórę na jego przedramieniu, potem już nadgarstku, aż dotarła do materiału, który chował jego dłoń. Całe ciało ciemnowłosego przyległo do nieco mniejszego Rokuro. Wsunął w końcu dłoń tuż pod jego, tak aby mógł chwycić w nią mokre przyrodzenie chłopaka. Od razu jego ciało przeszedł jeszcze mocniejszy dreszcz, zaczął sunąć ustami po karku chłopaka.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Nie 19 Kwi 2015, 22:48

Na te słowa aż otworzył oczy i drgnął zaskoczony. Nie, nie, nie! Czemu teraz?! Po co?... Nawet nie zdążył się odsunąć. Jęknął cicho, gdy poczuł dłoń mężczyzny najpierw na swojej ręce, a potem na wyjątkowo wrażliwym przyrodzeniu. Ciepło bijące z ciała mężczyzny wcale nie pomagało mu się skupić i uspokoić, a wręcz przeciwnie. Jęknął głośniej, gdy dłoń bruneta zaczynała dopieszczać jego prącie.
- T-tom, zaczekaj… Ugh, nie…! – wydyszał, jednak był zbyt rozkojarzony, żeby sklecić jakieś sensowne i przekonujące zdanie, po którym ochroniarz byłby skłonny zostawić go i wyjść na moment z pokoju. Szumiące w głowie procenty i dotyk drugiego mężczyzny skutecznie do dekoncentrowały. Zresztą, gdzieś w podświadomości cichutki głosik mówił, że Rokuro wcale nie chce, by jego opiekun się odsuwał. Nie próbował się wyrywać. Całkowicie poddał się temu wyjątkowemu uczuciu. Drżał pod wpływem pieszczot starszego, nic sobie nie robiąc z tego, że z jego ust wyrywały się coraz to głośniejsze pojękiwania.
Tego jednak było za wiele. Dłoń Toma, jego gorące usta na karku szatyna, jego ciało przytulone do mniejszego. Nic więc dziwnego, że po kilku krótkich chwilach chłopak doszedł obficie na jego rękę. Leżał tak przy nim, wciąż rozgrzany, próbując uspokoić swój oddech oraz przyspieszone bicie serca. Jednak gdy się poruszył, chcąc poprawić swoje ubrania, otarł się pośladkami o coś dość twardego. Spojrzał na ochroniarza przez ramię. Zielone oczy na moment spotkały jasnobrązowe, by zjechać niżej, na krocze trzydziestolatka.
- Stanął Ci… - rzekł bardzo inteligentnie na widok sporego wybrzuszenia w jego spodniach. Przygryzł lekko dolną wargę. Obrócił się przodem do Toma, po czym przesunął niepewnie dłonią wzdłuż owej wypukłości, kątem oka spoglądając na twarz mężczyzny. Powinien to zrobić? Czy to aby na pewno było w porządku? Tyle pytań, tyle pragnień, tyle wątpliwości...
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Czw 30 Kwi 2015, 11:48

Zatrzymał jego dłoń i spojrzał mu prosto w oczy.
- Nie teraz, Rokuro. Jak całkiem wytrzeźwiejesz i nadal będziesz tego chciał to tak. – odparł i cmoknął go w kącik ust, wstając. – Wybacz, ale nie chcę, żebyś czegokolwiek później żałował. – po tych słowach wyszedł z sypialni, aby spędzić resztę nocy na kanapie w salonie.

Jaki idiota robi takie rzeczy? Tom miał okazję, aby sobie ulżyć, czyż nie? Przecież to było zwykłe dotykanie się, więc czemu zachowywał się tak idiotycznie?! Procenty jednak sprawiły, że sen tym razem był nieco lepszy, chociaż migrena następnego dnia nie była niczym przyjemnym. Ignorując jednak ten fakt, Tom zamówił coś do jedzenia i sam popijając kawę zaczął oglądać telewizję. Lepiej chyba było teraz udawać, że to nie miało miejsca prawda? Przynajmniej dopóki Rokuro nie uporządkuje wszystkiego w swojej głowie. I czego ja niby oczekuję, że mi wyzna miłość?! Dobre sobie. Zawsze to ja byłem tym który się pierwszy zakochiwał i proszę jak się to skończyło. Stwierdził nieco się krzywiąc. Gdzieś tam wiedział, że tak naprawdę to wszystko przez to co ostatnio było między nim, a Julienem. Wiedział, że nie mogę już być nigdy razem, jedyne co to na ostatnim spotkaniu się ośmieszył. Tak samo zresztą jak z Reyem, on ułożył sobie życie, Jul też i tylko brunet sam został w tyle. Teraz na dodatek miał świetną okazję! Przecież sam dotknął chłopaka, nie zrobiłby tego gdyby sam nie chciał! To dlaczego do kurwy nie pozwoliłem mu?! Czego kurwa tu się bać?! Stuknął nieco głośniej kubkiem o blat stolika, przyciszając jeszcze telewizor. Pozbieraj się do cholery człowieku. Jesteś dorosły i powinieneś w końcu zrobić coś ze swoim zjebanym życiem.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Nie 06 Wrz 2015, 00:15

Rokuro nie ruszył się z miejsca. Następnego dnia nawet nie wspomniał o minionej nocy, a to z dwóch przyczyn. Pierwszą był męczący od rana kac, a drugą - wyjątkowo duże luki w pamięci. Pi razy drzwi pamiętał co nieco, jednak owe wspomnienia były dość mgliste i nierealne. Zresztą... ZAPYTANIE o coś takiego w ogóle nie wchodziło w grę. Salvia mógł skłamać, albo powiedzieć prawdę. I, szczerze mówiąc, nie chciał wiedzieć. Nie był pewien która z opcji bardziej by go przybiła: potwierdzenie czy zaprzeczenie.

Dni mijały, sytuacja wróciła do normy. Prawie. Szatyn, mimo iż zdawałoby się, że zapomniał o całym zajściu, czasami był nerwowy, gdy Tom przechodził czy stawał gdzieś blisko niego, o dotyku nawet nie wspominając. Było to niezależne od jego woli.
Tak czy siak, mijały dni, miesiące, skończyła się zima, przeleciała wiosna i nadeszła pora letnia, tak nielubiana przez informatyków, bo wtedy komputery się przegrzewają, wydaje się fortunę na prąd przez klimatyzację i nie sposób jest wyjść ze swojej nory, bo światło słoneczne zmieni człowieka w garść popiołu.
Co gorsza, zbliżał się termin rozprawy, na której miał zeznawać Rokuro. Chłopak nie znał jeszcze dokładnych szczegółów dotyczących przewiezienia go na salę rozpraw, jednak sama myśl o wyjściu z domu napawała go pewnym niepokojem. Prawdopodobnie nawet podczas procesu nie będzie czuł się bezpiecznie. A nuż jakiś szaleniec wyskoczy z ławy przysięgłych i go rozstrzela? Co prawda prawdopodobieństwo takiego zdarzenia było bliskie zeru, jednak po tak długim okresie siedzenia w jednym miejscu bez możliwości wyjścia nieco się odbiła na psychice Miyazawy. Do tego coraz gorzej spało mu się w nocy z powodu nasilającej się liczby koszmarów. Żyć nie umierać...
- Świat mnie nienawidzi. - jęknął marudnie pewnego wieczora, nasypując płatki śniadaniowe do miski. Jego umiejętności kulinarne sprowadzały się do zagotowania wody w czajniku, obsługi mikrofalówki i zrobieniu zjadliwych kanapek, więc nauczył się nie wybrzydzać i żywić wszystkim o najróżniejszych porach; płatki śniadaniowe na kolację, dania obiadowe odgrzewane na śniadanie... grunt, by kochany ochroniarz nie wtrącał swoich trzech groszy i nie wpakowywał mu się do kuchni z propozycją zrobienia lepszego posiłku.
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Sro 14 Paź 2015, 00:08

W końcu zyskał czas na załatwienie okolicznych spraw, no przynajmniej tych związanych z siedzeniem na tyłku przed laptopem, czy też przy telefonie. Starał się nie wchodzić w drogę chłopakowi, w końcu po ostatnim „wybryku”. Zresztą, gdzieś tam podświadomie miał wrażenie, że sam Rokuro nie chce o tym rozmawiać, ani już więcej z nim pić. Kilka razy przeszło mu przez myśl, aby może zajść na grób ojczyma, jednak zaraz wracały wspomnienia powiązane z Julem i znowu odkładał to na później… i później.
Wyszedł właśnie z łazienki, wycierając już nieco dłuższe kosmyki, które zasłaniały mu całkiem oczy, ręcznikiem. Poprawił szlafrok, od żeby nie gorszyć młodszego chłopaka i bez słowa zbliżył się do lodówki. Wyjął z niej talerz owinięty folą z przyszykowanym pod spodem burito.
- Odgrzej sobie… powinieneś się lepiej żywić, w końcu jesteś facetem. Płatki są dla mięczaków. – mruknął, mijając Rokuro.
Nie wiadomo dlaczego, jednak zatrzymał się tuż za jego plecami, wbijając swój wzrok w ścianę przed sobą. Chciałem coś jeszcze powiedzieć. Co to było? Odwrócił głowę w stronę jasnej czupryny włosów. Musi się stresować. Cholernie to po nim widać. Jego ciało poruszało się samo, silne ramiona objęły od tyłu chłopaka i przycisnęły mocno do torsu Toma.
- Ochronię cię. Zawsze, więc po prostu mi zaufaj. – wyszeptał mu do ucha. Co prawda nie brzmiało to, tak jak planował. Jego ton głosu był niski i wręcz seksowny, usta muskały skórę chłopaka, gdy to szeptał, a dłonie nieco mocniej przycisnęły się do jego ciała. Cała mowa nie wyglądała jak prosty tekst zwykłego ochroniarza, tylko bardziej jak wyznanie partnera. CHOLERA. Zaraz oprzytomniał i puścił szybko Rokuro, kaszląc cicho pod nosem, jakby chciał ukryć…zażenowanie. Co do kurwy się ze mną dzieje. Chcę dobrze, a tylko jak zaczynam bić bliżej niego to muszę go dotknąć. Nawet głupie głaskanie po głowie! Gh, a to wszystko zaczęło się od tamtej nocy… Potrzebuję seksu. Zdecydowanie. Przeszedł pod ścianę, zerkając dyskretnie na Miyazawę. Ale nie mogę przecież ruszyć się stąd na krok. Nie mogę też mu nic zrobić, a te dłuższe prysznice gówno dają! Bliskość drugiej osoby to nie to samo co… Zerknął na swoją prawą dłoń i westchnął ciężko pod nosem. A może po prostu się na niego rzucę? Jego oczy znowu powędrowały na chłopaka. Pajacu! Przestań! Kurwa, tak to jest jak człowiek siedzi tyle w jednym miejscu! Nigdy jeszcze nie byłem aż tak…napalony. Chociaż wtedy w sierocińcu, hmmm… nie to nie to samo. Myślałem, że jestem za stary już na takie odpały! Pomimo, że nieustannie bił się ze swoimi myślami, to z jego mimiki nie dało się nic odczytać, opanowany, niewzruszony…no prawie. Gdy tylko jego spojrzenie wyłapywało wzrok Rokuro na jego ustach pojawiał się zadziorny uśmiech.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach