Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Julien Niquet on Sob 07 Lut 2015, 19:35

Poczuł się tak, jakby znowu dostał w twarz. Krzesłem. Obrotowym. Zacisnął dłonie w pięści, chcąc jakkolwiek opanować ich drżenie. Nie udało się. Po tym wszystkim, co usłyszał, nie był w stanie się kontrolować. Poszedł za nim, zaraz odwracając go przodem do siebie. Złapał za przód koszulki mężczyzny i przyparł go do ściany. Nie dbał nawet o to, że butelka wypadła mu z dłoni i z hukiem roztrzaskała się o kafelki.
- Jakim, kurwa, prawem możesz mówić takie rzeczy?! I Ty niby jesteś psychologiem? Pierdolenie! Ani razu nie zadałeś sobie pytania, dlaczego taki jestem. Ani razu. Ale po co? Najwyraźniej odpowiadało Ci, że tak bez żadnego większego wysiłku mogłeś mnie sobie przelecieć, co? Hah, pierdolisz o czyichś uczuciach, naśmiewasz się z nich, a sam nigdy naprawdę nie kochałeś. Jesteś pierdolonym kłamcą! - wykrzyczał mu prosto w twarz. Miliony zarzutów rozbijało się o wewnętrzne ścianki jego czaszki. Po raz kolejny wszystko pękło. Tak długo układał "nowego" siebie, tworzył te cholerne bariery, podnosił się z gruzów, które zostawił po sobie ten mężczyzna. A teraz? Jedna wypowiedź, a wszystko obróciło się w proch.
- "Odbuduję cię"! "Dostosuję się"! "Nie ucieknę"! "Nigdy Cię nie zawiodę"! - powtarzał, uśmiechając się ironicznie. Nawet nie zauważył, kiedy ciepłe, słone krople potoczyły się po jego policzkach. - Znowu bezczelnie mnie okłamałeś. Tak jak wtedy, gdy mówiłeś, że mnie kochasz i zawsze będziemy razem. Ale fakt, kto normalny związałby się z gówniarzem, zapomniałem! Mimo że przewidywałem to od samego początku, uparcie chciałem być jak najbliżej Ciebie.- dodał już ciszej, ledwie panując nad drżeniem głosu. Nienawidził się za to, że znowu naiwnie mu uwierzył. Tak po prostu. Ale cóż, widać, że brunetowi wcale nie zależało ani teraz, ani wcześniej.
- Gdy mnie zostawiłeś, chciałem tylko zdechnąć. Fizycznie, albo psychicznie. Nie pamiętać zupełnie nic. I robiłem wszystko, żeby to osiągnąć. Imprezowałem, wyjarałem dziesiątki paczek fajek, wypiłem litry alkoholu, przespałem się z niezliczoną ilością facetów. Pech chciał, że każdego, praktycznie każdego musiałem porównywać z Tobą. Żaden nie był w sprawić mi chociażby jedną czwartą dawki przyjemności, którą dawałeś mi Ty. Przyjemności i pieprzonego szczęścia. Skoro to nie pomagało, musiałem zwiększyć obroty. I wiesz co? Gdyby nie cholerny Joseph, pewnie zdechnąłbym zaćpany w rynsztoku, albo zajmował pokój w jednym z francuskich burdeli. - dodał, nie powstrzymując pełnego goryczy śmiechu. Pokręcił głową z dezaprobatą, naśmiewając się sam z siebie. - Doprowadziłem się do porządku, podciągnąłem oceny, ale tryb życia pozostał. Co prawda mniej intensywny, ale wciąż zdarzało się, że urywał mi się film i budziłem się u obcego gościa w łóżku. Hah, zaskakujące, że nie złapałem jakiegoś syfu, nie? Debil ma zawsze szczęście. - kontynuował, ani na milimetr się od niego nie odsuwając. Różnica jedynie czterech centymetrów we wzroście stawiała ich praktycznie na równi.
- W końcu jako-tako udało mi się zepchnąć uczucia do Ciebie i wspólne wspomnienia dalej, żeby nie musieć ich oglądać każdego dnia. Ale gdy znowu się pojawiłeś, nie potrafiłem sobie tego, kurwa, odpuścić. Wciąż miałem pierdoloną nadzieję, że może jeszcze jest szansa na odbudowanie tego. Że może jednak chociaż trochę Ci zależało. Ale nie... wolałeś potraktować mnie jak zwykłą szmatę. Jesteś taki sam, jak inni. A cały haczyk tkwi w tym, że inni i ich opinia o mojej osobie nie mają dla mnie żadnego znaczenia. Nie mogę jednak znieść tego, że patrzysz na mnie w ten sposób. Dotykasz mnie tak, jakbym był Ci obcy! - wrzasnął, po czym z całej siły uderzył pięścią w ścianę koło jego głowy. Choćby był nie wiem jak wściekły i rozgoryczony, nie potrafiłby zrobić mu krzywdy. Nie jemu. Odsunął się w końcu i oparł plecami o przeciwległą ścianę, zakrywając oczy dłonią, nie przejmując się już tym, że totalnie się rozkleił. Uśmiechnął się pogardliwie pod nosem.
- Ale wiesz co? Masz rację. Nie jestem osobą, z którą można by stworzyć związek. Ani kiedyś, ani te raz. W końcu komu potrzebny chłopak, skoro ma się darmową kurwę, nie? - powiedział jeszcze i to tak, jakby komentował najbardziej oczywistą na świecie rzecz. Już dawno został obdarty z godności. Mimo iż zazwyczaj odpychał od siebie tę myśl, to wiedział, jak wygląda całokształt jego zachowania. Od prostytutki różniło go jedynie to, że nie pobierał za to jakichkolwiek opłat, oraz fakt, iż sam wybierał swoich partnerów. Poza tym nie było żadnej różnicy. Naprawdę żadnej.
avatar
Julien Niquet
Pełzacz

Wzrost : 185 cm
Zawód : Fotograf//Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t248-tu-parles-francais

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Sob 07 Lut 2015, 20:13

- Miałeś nadzieję?! Przestań opowiadać głupoty!! Nigdy dla ciebie nic nie znaczyłem! Gdy odszedłem nawet nie dociekałeś dlaczego! Zresztą masz już swojego kochasia, byłeś we Fracji, czyż nie?! A pamiętasz zasrane rozmowy „to nasze miejsce, tylko nasze”. Stek kłamstw. Pierdolonych kłamstw!! Kh… - Kopnął gołą stopą rozbitą butelkę, gdzieś na koniec pomieszczenia. Musiał się uspokoić i to szybko. Zanim będzie jeszcze gorzej, zanim już całkowicie przestanie się kontrolować.
- Nigdy kurwa nie przestałem cię kochać! Zasrany dzieciaku… kurwa, tak jesteś nim, ale nigdy mnie nie obchodził twój wiek. To ty byłeś wspaniały, to z tobą jako jedynym wiązałem aż taką przyszłość! Piłeś? Pieprzyłeś się?! Znowu uciekałeś, Jul. A co ja mam powiedzieć?! Gdy w końcu po takim czasie chwytam cię w ramiona, gdy nie umiem pohamować jebanej żądzy, bo tak za tobą tęskniłem. I co się stało? Okazało się, że stwierdziłeś, że to zwykły numerek. Ja nie jestem zdolny do uczuć?! To czemu do kurwy chciałem za ciebie wyjść?! Dlaczego nie wyjebałem zaręczynowego pierścionka do tej pory?! Dlaczego ty… dlaczego stałeś się taki? „Wrócę za tydzień”? Ah, na numerek, no tak..!! A może chcesz teraz porozmawiać, hm?! Może o tym jak z tobą zerwałem, bo mój pieprzony opiekun zmarł?! Zostawiając mnie ze wszystkim na głowie! Miałeś okropnie, gdy cię porzuciłem, a ja miałem tak całe swoje życie. John też kurwa nie był ideałem, chociaż sobie to wmawiałem… Ale ty…ty! Miałeś czas do znalezienia szczęścia! Dlaczego zamiast tego zachowywałeś się jak nieodpowiedzialny szczyl?! Nigdy kurwa ci nie mówiłem o tym jaki byłem, jak byłem młody, więc czemu ty się stałeś tak bardzo do mnie podobny?! Dlacz—
W tym momencie przerwał mu dzwonek jego telefonu, wziął kilka wdechów i odszedł na bok go odbierając. Porozmawiał przez chwilę i się rozłączył.
- Taksówka czeka na dole.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Julien Niquet on Sob 07 Lut 2015, 20:50

- Sam powiedziałeś, że nie możesz być z kimś, kto jest do Ciebie młodszy o całe jedenaście lat! Sądziłem, że mnie nie okłamiesz. Tak bardzo naiwnie... - zaśmiał się cicho. - Nigdy nie zabrałem Naokiego w "nasze" miejsce. Byliśmy w Paryżu. Podróżował stopem po Japonii kiedyś, więc uznałem, że mogę go zabrać na wycieczkę. Nie byliśmy w moich stronach. Nawet z ojcem widziałem się gdzie indziej. Zresztą, kiedyś Ci opowiadałem, jak jeździłem ze znajomymi na wakacje za granicę. Teraz też tak było. Nie wiem, skąd się dowiedziałeś, ale szkoda, że nie zapytałeś mnie o to. Bo powiedziałbym Ci najistotniejszy fakt. Mój współlokator jest stuprocentowym hetero, do tego pierdolonym homofobem. - powiedział, wycierając oczy wierzchem dłoni. Tom nic nie zrozumiał. Zupełnie nic. Nie obchodziło go to, że z jego winy Julien stoczył się prawie na samo dno.
- Bardzo mi, kurwa, przykro, że jestem dzieciakiem, mam szkołę i opłacam pieprzony internat, żeby mieć gdzie mieszkać. Nie mogę siedzieć z Tobą całymi dniami, choćbym nie wiem jak, kurwa, chciał. A tak w ogóle to ZAJEBIŚCIE mi z faktem, że po tym wszystkim, co mi zrobiłeś, po tym cholernym bólu, jaki mi zadałeś doszedłeś nagle do wniosku, że tak z dupy Ci się oddam, jak pierwszemu lepszemu frajerowi z zasranego klubu.- prychnął. Czy to, że odciągał chwilę powrotu jak najdłużej i starał się zapewnić im następne spotkanie nie znaczyły czegoś konkretnego? Chciał go widywać, chciał spędzić z nim jak najwięcej czasu. Ale najwyraźniej Tom nie potrafił tego zrozumieć.
- Gdybym Cię traktował tak jak tamtych, nie starałbym się znowu z Tobą spotkać. Nie wiem, skąd Ci, kurwa, przyszło do głowy, że to był dla mnie tylko seks, albo że sypiam z Naokim. Nie jestem taki popierdolony, żeby się wpychać hetero do łóżka. - kontynuował. - Och, dzięki za poinformowanie mnie i zaufanie. Podobno mieliśmy sobie mówić o wszystkim. Ale po co, lepiej wyjechać i mieć gnojka w dupie, pewnie i tak nie zauważy. Chuj z tym, że zrozumiałbym to i starał się Ciebie wspierać. Nie musiałeś zajmować się tym wszystkim sam, kretynie. I fakt, nie opowiadałeś mi zbyt wiele o sobie, chociaż ja powierzyłem Ci wszystkie moje tajemnice, sekrety. Mówiłem rzeczy, o których nie wiedział nawet cholerny Joseph. Szkoda tylko, że nie potrafiłeś mi dać tego samego. - z tymi słowy podszedł do swoich ubrań. Założył buty oraz kurtkę, od razu zapinając się pod szyję. Położył dłoń na klamce mieszkania.
- Niczego od Ciebie nie potrzebuję. Ani uczuć, ani nagłego wyjaśniania kłamstw, ani też nowych, jak to mnie kochałeś i chciałeś ze mną być. Powiedziałem Ci, że nie zniosę kolejnego zawodu. Nigdy więcej. - powiedział cicho, po czym nacisnął klamkę i wyszedł z mieszkania. Chciał mu powiedzieć, żeby się nie zbliżał. Żeby nigdy więcej nie próbował się z nim kontaktować. Jednak nie potrafił. Mimo tych wszystkich przykrych słów i kłamstw, nie potrafił go nienawidzić. I to chyba było w tym wszystkim najgorsze.

[z/t]
avatar
Julien Niquet
Pełzacz

Wzrost : 185 cm
Zawód : Fotograf//Absolwent liceum
Age : 22

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t248-tu-parles-francais

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Nie 08 Lut 2015, 00:34

Gdy się rozłączył i doszło do niego, że odezwał się do jakiegoś obcego faceta w języku francuskim, poczuł się jeszcze gorzej. Dopiero wtedy właśnie, patrząc na wyświetlacz telefonu zauważył drżenie swojej dłoni. Co do kurwy? Schował telefon do kieszeni spodni i usiadł na środku podłogi w kuchni. Nie dość, że bolała go głowa, to teraz jeszcze doszedł ból pleców i to cholerne kucie w piersi. Dobrze zrobiłem. O to przecież chodziło, tak? Będzie miał mnie za dupka, znajdzie sobie kogoś nowego. Tak samo jak Rey. Zresztą my nawet nie byliśmy razem… To był tylko… Nie. Kurwa, to nie było puste. Zacisnął dłonie w pięści, wstając z miejsca. Wziął zimny prysznic, skończył sprzątać, aby potem ubrać się całkiem na czarno. Spodnie jak i koszula. Bez wzorów, elegancko. Nałożył potem jedynie białą kamizelkę, nieco dłuższą. Ustawił odpowiednio fotel w salonie i usiadł na nim oczekując na spotkanie. Dlaczego nie powiedziałeś mi, że mnie nienawidzisz idioto? Dlaczego nie mówiłeś, że nie chcesz się ze mną spotykać tak jak Rey? Cholera… Jak ja mam cię zrozumieć?! Debil. Wtedy też usłyszał dzwonek do drzwi. Od razu przywitał Yuccę, zaparzył mu herbaty, a sobie kawy. Usiadł w czarnym fotelu, pozostawiając chłopakowi do dyspozycji całą kanapę.
- W takim razie Yucca, proszę opowiedz mi co cię trapi, ciąży na sercu, co cię tutaj skierowało. – odparł ze stoickim spokojem, utrzymując z rudowłosym kontakt wzrokowy.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Yucca Lunaris on Nie 08 Lut 2015, 00:58

Pierwszy raz miał być z wizytą u tego psychologa. Czekał miesiąc na jego powrót do miasta. Był to czas pełen napięcia i stresu dla niego. Poczuł swego rodzaju ulgę jak już dotarł na miejsce. Poszedł tam, gdzie wskazał mu brunet i zajął odpowiednie miejsce. Sięgnął po kubek herbaty, obejmując go obiema dłońmi.
- Cóż… Zacznę od tego, że to problem sercowy. – zaśmiał się. – Jak byłem młodszy zakochałem się po uszy… w osobie tej samej płci. Był nieziemski. Przystojny, mądry, oczytany – po prostu ideał. Ja natomiast pochodzę z biednej rodziny, nie to co on. Myślałem, że nam to wyjdzie ale po dwóch latach on stwierdził, że nie może. Nie mógł ze mną być… Postanowił zerwać ze mną kontakt i tak też zrobił. Próbowałem z nim porozmawiać, wyjaśnić to, spróbować naprawić ale znalazł już kogoś. Okazało się, że czuł do tej osoby coś jeszcze zanim mnie poznał. To było szczeniackie uczucie ale najwyraźniej silniejsze niż to, co do mnie czuł. – zaśmiał się zaciskając palce na kubku.
Nie lubił o nim opowiadać. „Pan i Władca”, tak by go nazwał.
- Od kiedy mnie potraktował jak zabawkę, którą można wyrzucić, ciężko jest mi ułożyć sobie życie osobiste. Mam pracę, ale nie mogę zawsze myśleć tylko o niej, prawda? Odciąłem się od przeszłości całkowicie. Tylko że… wciąż mnie to boli. Na dodatek łudzę się, iż poznam kogoś kto pokocha mnie tak, jak sobie to wymarzę. Byłem w paru związkach, lecz żaden nie trwał dłużej niż miesiąc. Panie Salvia, co ze mną jest nie tak?
Opuścił nieco głowę. Ciężko mu było o tym mówić ale wiedział, że musi. Przecież jeśli tego nie zrobi to nie będzie w stanie zbudować związku z kimkolwiek, nawet jakby chciał. Wziął głębszy wdech, upijając łyka herbaty. Po wyrzuceniu z siebie tego wszystkiego czuł się nieco lepiej, ale wciąż miał gulę w gardle.
- Mam też… Mam też coś takiego, że gdy ktoś będzie dla mnie miły to łudzę się, że mu się spodobałem. – dodał po chwili.
Ile razy było tak, że rozmawiał z kimś przez chata by dowiedzieć się, że to nic nie znaczyło?
Uśmiechnął się lekko podnosząc głowę, nie miał już smutnego wyrazu twarzy lecz pogodny, pełny entuzjazmu i radości. Jak do tej pory jego dłonie drżały, tak teraz były opanowane. Spokojnie sączył napój, patrząc przy tym na psychologa.
avatar
Yucca Lunaris

Wzrost : 176
Zawód : Pracownik w warsztacie krawieckim "Lavender"
Age : 29

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t395-yucca-lunaris#3146

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Nie 08 Lut 2015, 01:32

Słuchał go uważnie, popijając co jakiś czas kawę. Jednak wcześniejsze picie było głupstwem, ból głowy stawał się naprawdę irytujący. Oby proszki zaczęły działać jak najszybciej. Ciekawe czy Jul też się tak czuł, gdy ja go prawie tak potraktowałem. Jestem naprawdę dupkiem. Odstawił kubek na blat stolika i oparł dłonie po bokach fotela.
- Innymi słowy nazywając twojego eks, panem „X”, czujesz się wykorzystany. Zraniony, widać że bardzo to przeżywasz, że nadal coś czujesz do X. Musisz jednak zrozumieć, że X miał zapewne swój powód aby tak postąpić, nie bronię go, mówię z góry. Zachował się bardzo niedojrzale, kpiąc sobie z twoich uczuć. Hmm, Yucca oczywistym byłoby, jeśli najlepiej znalazłbyś kogoś. Takiego, kto cię nie zrani i nie porzuci jak zepsutą zabawkę. Jednak trzeba to zrobić na spokojnie. Dopowiadając sobie, że się komuś spodobałeś, ranisz siebie bardziej i tracisz pewność siebie. Jeśli się komuś spodobasz, na pewno dostaniesz wyraźne sygnały, świadczące o tym. Wydajesz się być naprawdę miłym i wrażliwym chłopakiem, to nie ty stanowisz problem. To też jest bardzo ważne. Spróbuj kogoś poznać, kogoś całkiem dla siebie nowego. Powoli badaj teren, zbliż się nieco do niego. Czasami zwykła przyjaźń może bardzo pomóc, kto wie czy to się nie przerodzi w coś więcej? A może miłość w tym czasie sama Cię odnajdzie? Hm, niedługo są wa…walentynki. W mieście zapewne będą jakieś atrakcje związane z tym dniem, wybierz się tam, hm? To będzie twoje pierwsze zadanie ode mnie. – Uśmiechnął się do niego delikatnie.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Yucca Lunaris on Nie 08 Lut 2015, 11:19

Uśmiechnął się lekko do mężczyzny.
- Ależ Panie Salvia, tu wyraźnie widać że problem leży we mnie. To Pan X ze mną zerwał, tak samo jak pozostali. Jest mi ciężko ale jakoś trzeba żyć, prawda? Wybiorę się na imprezę, która jest organizowana w Walentynki ale szczerze mówiąc jakoś wątpię, by mi się udało. W takich miejscach ciężko jest mi znaleźć kogoś odpowiedniego… - westchnął. – Ale dziękuję za radę i opinię, bardzo mi się przyda. – dodał po chwili.
Tak naprawdę miał ochotę w coś uderzyć. ON miał powód by z nim zerwać? Każdy mówił, że są idealnie dobrani. Ich seks też nie był zły, więc czemu…? To jedno pytanie kłębiło się w jego głowie od kiedy nastąpiło tamto zajście. Czemu?
Wziął parę głębszych wdechów, szybko przy tym kończąc napój.
- Jest Pan dość młody jak na swój zawód. – skomentował. – Miał Pan już jakieś doświadczenia z przypadkami takimi jak mój?
Był ciekaw czy tylko on ma takie urojenia na punkcie niektórych. Tak desperacko szukał związku iż się przez to sam ranił? Bardzo możliwe. Ale co mógł zrobić, jego serce które było tak mocno złamane chwyta się czego może by znów być w całości.
Rozejrzał się po pokoju, dość szybko jednak spojrzenie skierował na bruneta. Był psychologiem, nie mógł mówić każdemu pacjentowi że cały świat jest fe i oni są tymi najlepszymi. Musiał patrzeć na to z dystansem, nie oceniając nikogo pochopnie. Poczuł poczucie winy, iż pierwsze co mu odpowiedział to poniekąd atak.
- Przepraszam za wcześniejszą wypowiedź. – powiedział. – Jestem poddenerwowany, to moja pierwsza wizyta u psychologa od dość dawna i nieco przesadzam. Na dodatek rozmawianie o Panu X to coś, co wywołuje u mnie nie miłe wspomnienia. Wie Pan, oddaje się komuś wszystko, ryzykuje zwolnieniem z pracy gdy pieniądze są bardzo potrzebne, oddaje swój pierwszy raz. Może najzwyczajniej w świecie tak się zachowuję, bo boję się znowu zakochać?
To by miało sens. Oparł łokieć o podparcie w fotelu, po chwili kładąc głowę na opartą dłoń.
- Nienawidzę Walentynek. Świeżo po zerwaniu zobaczyłem go wtedy z tym… - wstrzymał się. – Z jego nowym partnerem. – uśmiechnął się wymuszenie. – Miałem ochotę albo wepchnąć ich pod samochód albo samemu to zrobić. Panie Salvia, postanowiłem się odciąć od przeszłości zostawiając wszystko w tyle, jednak coraz częściej wracam do niego myślami. To męczące.
Zerknął na zegarek. Nawet nie był świadom jak ta wizyta szybko mija. Miał wrażenie, że minęły sekundy a tu proszę, niewiele czasu im zostało. Odstawił pusty kubek na bok a dłonie splótł razem.
Co jeszcze mógł powiedzieć? Może wypadałoby jakiś komplement?
- Jest Pan przystojny i mądry, założę się że ma Pan stałego partnera bądź partnerkę. – puścił mu oczko. – Jeśli nie to bardzo się zdziwię. Rozumiem, że ja nie mam nikogo ale Pan? – zaśmiał się nerwowo.
avatar
Yucca Lunaris

Wzrost : 176
Zawód : Pracownik w warsztacie krawieckim "Lavender"
Age : 29

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t395-yucca-lunaris#3146

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Nie 08 Lut 2015, 21:00

Westchnął ciężko, uśmiechając się lekko do chłopaka. Wiedział co to za uczucie, gdy ktoś wyciąga na wierzch niechciane tematy, ale musiał też to zrobić. Taka była jego praca, chociaż w tej chwili ciężko mu było się na niej skupić.
- Nie musisz przepraszać. – odpowiedział mu szybko. – Nie jestem taki młody, za kilka dni stuknie mi 30, a potem pójdzie już z górki. – zaśmiał się, obserwując go.
Słuchał go dalej, nie przerywając w całej wypowiedzi długowłosego. Jego kolor włosów był przyjemny dla oka, wzrok miał taki ciepły i kojący, chociaż po jego posturze było widać owy lęk przed rozmową z brunetem. No i wtedy właśnie to się stało. Chłopak widocznie zaczął się nim interesować, chociaż mógł nie być tego świadom. Tomowi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie to była jedna z milszych rzeczy, która go dzisiaj spotkała.
- Oczywiście, że się boisz zakochać, ale też tego rozpaczliwie pragniesz, Yucca. Rozumiem, więc Walentynki wspominasz źle. Jest na sposób, możesz zaprosić kogoś zwykłego. Nie musi być to spotkanie z jakimiś zobowiązaniami, ale ważne abyś nie był sam tego dnia i dobrze się bawił. Nawet ze swoim kolegą. Jeśli chodzi o podobne przypadki, to owszem. – stwierdził.
W końcu jako psycholog nie może rozmawiać o innych pacjentach. Wstał z miejsca i wziął ich puste kubki. Zerknął na chłopaka, stoją obok.
- Niestety mam pecha do partnerów na stałe. Skończę na starość ze stadem kotów w mieszkaniu. – zaśmiał się. – Zrobię świeżej, zaraz wrócę. – Dodał i zniknął w kuchni. Gdy tylko tam był, napisał kilka wiadomości i wstawił w międzyczasie wodę na palnik. Odkładając telefon, zaczął zmywać kubki i jakieś dwa talerze w zlewie.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Yucca Lunaris on Nie 08 Lut 2015, 21:49

Zdziwił się słysząc, że mężczyzna nie ma partnera na stałe. Ktoś taki jak on, w jego opinii, powinien mieć sporo osób do wyboru. Stado kotów brzmiało na swój sposób kusząco, ale one nie zastąpią kogoś obok ciebie w łóżku... Westchnął ciężko. Był nowy w mieście i za bardzo nie miał kogo zaprosić na Walentynki, a głupio mu będzie dać ogłoszenie na jakiejś stronie czy coś takiego. Może zaproszę jego? Albo zapytam czy zna kogoś, z kim mógłby mnie umówić?
Czekając na powrót psychologa zaczął bawić się swoimi włosami. Kto by pomyślał, że przez te parę lat aż tak bardzo mu urosną? Wcześniej były do obojczyka, i to ledwo co. Teraz sięgają mu połowy pleców i nie zapowiada się by je ściął. Krótkie włosy zbytnio by mu się kojarzyły z "Panem X". To, jak wplatał dłoń w nie podczas ich zbliżeń, jak za nie delikatnie ciągnął... Chłopak zarumienił się lekko lecz nie z powodu zawstydzenia. Znowu te uczucie, ból. Było okropne. Drżące dłonie ulokował na swoich kolanach, mając nadzieję iż brunet niedługo wróci. Nie mogąc jednakże znieść oczekiwania powoli się podniósł i skierował swoje kroki do kuchni. Widząc mężczyznę przygotowującego herbatę uśmiechnął się delikatnie.
- Mogę pomóc? Nie chciałbym by się Pan mną aż tak trudził. - zaśmiał się cicho.
Był w końcu pacjentem, nie klientem. Mógł sam zadbać o coś takiego jak ciepły napój. Do tego dochodził fakt, iż Salvia był gospodarzem tutaj i nie chciał go wykorzystywać w ten sposób. Nie czekając na odpowiedź zabrał swój kubek gdy tylko został zalany. Nieco pewniejszym krokiem wrócił do salonu i usiadł w fotelu, na którym siedział wcześniej. Zegarek nieubłagalnie zaczął wskazywać godzinę, w której ich sesja powinna się zakończyć.
- Czy mogę przedłużyć obecne spotkanie? A może nie ma Pan planów na potem i mógłbym jeszcze trochę Pana pozanudzać? - uśmiechnął się przymykając przy tym oczy. - I... mam jeszcze jedno pytanie. - dodał już z normalną miną. - Mógłby Pan mnie z kimś umówić na Walentynki? Znaczy się... na takie spotkanie bez zobowiązań. Jestem nowy w mieście, nie miałem okazji poznać nikogo z kim mógłbym spędzić tak czas... - westchnął cicho. - Chyba, że nie ma Pan planów i mógłbym wyciągnąć go na jakąś kawę.
Czuł się niezręcznie ale miał rację. Nie powinien spędzać tego dnia sam. W ostateczności, jeśli on mu nie pomoże, wynajmie sobie dziwkę. Innej opcji nie widział, bo przecież nie ośmieszy się dając anons!
avatar
Yucca Lunaris

Wzrost : 176
Zawód : Pracownik w warsztacie krawieckim "Lavender"
Age : 29

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t395-yucca-lunaris#3146

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Nie 08 Lut 2015, 22:19

- Niestety walentynki spędzam w domu. – uśmiechnął się delikatnie. – Oczywiście, możesz siedzieć nawet do 22. Tylko nie będę mógł cię odwieźć, powiedzmy że mam auto w naprawie. – dodał.
Przecież nie może się przyznać, że nieco wypił wcześniej. Ku jego nieszczęściu, trunek ani trochę na niego nie podziałał. A szkoda, mógłby być teraz zalany całkiem w sypialni, może faktycznie zamówiłby sobie kogoś do towarzystwa? On tak robił, może też się pobawię w tą grę. Skoro jemu wolno, to czemu mi nie? Jego twarz oczywiście nie wyrażała najmniejszej zmiany, pomimo tak dziwnych myśli. Umiał to opanować, być kimś innym z zewnątrz. Jestem naprawdę żałosny. Powinienem znaleźć kogoś dla Yucci, tylko problem w tym, że nie znam zbyt dużo wolnych osób… Chociaż..
- Mam znajomego, Masudę. Z tego co pamiętam, to jest wolny. Mieszka co prawda w innym mieście, ale mógłbym go dla ciebie jakoś sprowadzić. Co ty na to? – zapytał, opierając się na fotelu.
No cóż, znał Masudę z sierocińca. Byli kiedyś dobrymi przyjaciółmi, ale po tym jak blondyn został zaadoptowany ich drogi momentalnie się rozeszły. Co prawda dla Toma to nie był problem, aby odszukać kontakt do Masudy. Czemu nie?
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Yucca Lunaris on Nie 08 Lut 2015, 23:36

Uśmiechnął się delikatnie. Miał cichą nadzieję na to, że jednak brunet się zaoferuję. Mylił się. Mimo to miał ubraną maskę udając, że go to wcale nie ruszyło. Znowu to samo, nastawiłem się… i dupa.
- Chętnie skorzystam z oferty, Panie Salvia. Ale… chyba jednak wyjdę, nie chcę Panu zawracać głowy. Tylko dopiję herbatę do końca, dobrze? – zapytał.
Objął kubek dłońmi i w ciszy zaczął z niego sączyć napój. Wrócę do pustego domu, poczekam na jakiś kontakt z tym facetem a jak nie wyjdzie to znajdę numer do jakiejś dziwki i się umówię. Boże, jestem żałosny… Przymknął oczy delektując się smakiem herbaty, nie dając po sobie poznać o czym myśli. Po chwili odstawił opróżnione do połowy naczynie na stolik. Zakładając, że spotkam się z tym Masudą… to gdzie? I jak się ubrać? Dawno nie byłem na randce…
- A do domu trafię sam, dziękuję za pomyślenie o tym. – zaśmiał się. – Mam blisko przystanek, przejadę się trochę, pomyślę… - zamyślił się przez chwilę. – Znaczy się wrócę i zajmę poprawkami. – skwitował. – Jestem krawcem, jakby potrzebował Pan kiedyś spodni czy czegoś… Proszę pisać. I tak w sumie… To dziwne, że nie pójdzie Pan w Walentynki nigdzie. Pewnie w klubie znalazłby Pan kogoś w pięć minut. – zaśmiał się. – Jest Pan przystojny i nieco tajemniczy, wiele kobiet jak i mężczyzn poszłoby z Panem w ustronne miejsce.
Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Komplement, który nie był do końca świadomy ale co mógł na to poradzić? Miał wrażenie, że mu się przyda, zresztą każdy lubi usłyszeć czasem coś miłego.
Po powiedzeniu tego szybko dopił resztę napoju i wstał. Płynnym ruchem rozpuścił włosy, pozwalając im swobodnie opaść na ramiona i plecy. Dłonią zgarnął je całkiem na przód po czym schował gumkę z nich do kieszeni spodni.
- Na mnie chyba pora, zaczynam gadać nie na swój temat tylko Pana. – westchnął. – Mam nadzieję, że mi Pan wybaczy.
Mówiąc to sięgnął po swoją torbę, zerkając przy tym na bruneta.
avatar
Yucca Lunaris

Wzrost : 176
Zawód : Pracownik w warsztacie krawieckim "Lavender"
Age : 29

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t395-yucca-lunaris#3146

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Pon 09 Lut 2015, 10:29

Robiło się nieco niezręcznie, ale Tom nie mógł nic na to poradzić. W końcu jako psycholog powinien odmawiać na tego rodzaju zaproszenia. Chętnie spędziłby ten dzień w jakimś towarzystwie, jaki idiota by nie chciał. W końcu był on Francuzem z krwi i kości! Gorzej, że ten dzień wypadał centralnie w jego urodziny. Dochodziła jeszcze ostatnia kłótnia, która sprawiła, że mężczyźnie odechciewało się jak na razie wszystkiego.
- Ależ nic się nie stało. – Odparł, również wstając. Odprowadził chłopaka powoli do drzwi. – Za chwilę załatwię Masudę. Podam mu twój numer, mam nadzieję że się dogadacie. On może być nieco porywczy, ale jak pokażesz mu, że ci zależy, łatwo złapiesz go w garść. – Dodał z uśmiechem, modląc się tylko w duchu, aby jego przyjaciel nadal był singlem.

[Yucca zt]

Po wyjściu chłopaka Tom powrócił do pustego mieszkania. Co prawda zapomniał nawet zamknąć za nim drzwi, zrobi to potem. Maska momentalnie zeszła z jego twarzy, usiadł na kanapę i wykonał szybko telefon do Masudy. Po tym, odchylił głowę do tyłu i spojrzał w pusty sufit. Po co mu to wszystko mówiłem? Idiota jakich mało! A on… płakał. Byłem tak wściekły, że nawet go nie pocieszyłem ani przez chwilę. Co jest kurwa ze mną nie tak?! Spojrzał na wyświetlacz włączonego już telefonu. Nie było na nim żadnych wiadomości. Cóż mu pozostało?
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Wto 10 Lut 2015, 12:02

Siedział bawiąc się butelką ginu, była nie otwarta, a mężczyzna rozważał czy to zmienić czy też nie. Nie chciał być jak jego opiekun. Pomimo tego, że John był przez niego zawsze podziwiany i nauczył go więcej niż ktokolwiek, to miał też swoje minusy. Ideały nie chodzą po świecie, czego Tom był zawsze świadomy. John nie miałby nic sobie do zarzutu, no nie licząc tego że był raczej zimnym typem, ale zdarzało mu się czasem napić. Nie byłoby nic w tym złego, gdyby ilość tego picia nie była znacznie za wysoka. Wtedy zmieniał się nie do poznania i nie raz Tom słyszał od niego przykre słowa.
Mężczyzna westchnął ciężko i odstawił butelkę z alkoholem do regału w kuchni. Nie chciał być taki jak on, nawet w chwili, gdy cały jego świat runął mu na głowę. To wszystko przez spotkanie z Reyem! Mogłem się nie zgadzać, wyprowadziło mnie to już całkiem z równowagi. Zawsze potrafiłem to wszystko ukryć i pohamować. A teraz?! Nie wytrzymał i uderzył pięścią mocno w blat kuchenny, na tyle, że nieco wgiął go, a jego dłoń zaczęła produkować nagle krew.
- Kurwa. – warknął i od razu poszedł ją przemyć.
Dlatego właśnie człowiek, który jest z zawodu również ochroniarzem nie powinien używać nagle tyle siły. Nie odpisuje mi. Powinienem mu coś jeszcze napisać? A może powinienem się odsunąć, tak jak wtedy… Dlaczego mimo wszystko przez ten cały czas nie mogę o nim zapomnieć? Na dodatek wywaliłem mu z tym porąbanym ślubem! Kurwa, miał się nigdy nie dowiedzieć. Skoro nie alkohol potrzebował czegoś innego, aby najlepiej teraz usnąć. To było najmądrzejszym wyjściem z tej sytuacji.
Po jakimś czasie leżał już w łóżku, a światła w całym domu były zgaszone. Kiedyś, gdy na początku zaczynał mieszkać z Johnem też brał tabletki ułatwiające zaśnięcie. W końcu miał ten głupi problem z niespokojnym snem w nowych miejscach. Teraz zapewne skończyłby pisząc do Jula multum wiadomości, aż w końcu pojechałby do jego szkoły i sprowadził go do siebie. Ale wiedział, że nie może czegoś takiego zrobić. Trzymając telefon na szafce obok, poczuł jak lek zaczyna powoli działać, dlatego zamknął oczy i starał się usnąć z całej siły.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Nie 15 Lut 2015, 19:28

- Słucham? Ah, tak. - Mówił mężczyzna niosąc w dłoni kubek z kawą. Przysiadł na fotelu w salonie i słuchał rozmówcy po drugiej stronie. Jego pracodawca nie często osobiście do niego dzwonił, więc sprawa w jakiej się zgłosił musiała być poważna. Brunet zerknął jeszcze raz na szafkę przy drzwiach, na której stał prezent walentynko-urodzinowy od Juliena. Alkohol i jakieś czekoladki, jednak niczego nie odpakował, nie miał ochoty na świętowanie tego pechowego dnia.
- Tak, już jestem całkowicie sprawny. Nie będzie z tym problemów. Ha, ha, ha, dziękuję Panu bardzo. - Odpowiedział do słuchawki, popijając powoli swoją kawę.
Minęły już prawie trzy miesiące od czasu naszej kłótni, a on nagle mi wysyła głupie prezenty. Po co mi to, skoro i tak wiem, że już nigdy nie dojdzie to naszego spotkania. Odstawił kubek i rozmasował swoją skroń. Teraz nie było czasu na wypominki. Najlepszym zapomnieniem dla ciemnowłosego była praca. Dlatego telefon jego szefa był niczym błogosławieństwo. Będzie mógł się na czymś skupić i starać się zapomnieć, bo chyba tylko to mu teraz pozostało. Jest dorosły i musi żyć dalej. Może bardziej by się po tym podłamał jako nastolatek. Ta psychologia chyba za bardzo już go po prostu spaczyła. Sam zaczął się gubić, która maska jest sztuczna, a która prawdziwa.
- Dobrze. W takim razie będę na niego czekał. - Odczekał chwilę, na dialog mężczyzny. - Rozumiem, broń mam zawsze w zasięgu, ale wolę nie korzystać z niej kiedy nie ma takiej potrzeby. Zna mnie Pan. Hm? Tak, tak. Wiem, dobrze zapewnię mu najlepszą ochronę, w końcu ostatni świadek koronny był bezpieczny i wykonałem zadanie. - Zaśmiał się, wywracając oczami. - To nic, wypadki się zdarzają. Ochrona świadka jest najważniejsza. Dobrze, w takim razie będę go oczekiwał na dniach. - Dodał i rozłączył się.
Czyli kolejna ochrona, co? Nie mam już nic do stracenia. Ciekawe tylko co to za dzieciak. Nigdy się nie spodziewałem, żeby w tym wieku robić takie numery. Chociaż może gdybym znał się tak dobrze na komputerach... Dopijając kawę, wstał z miejsca i schował telefon do kieszeni. Zaszedł do kuchni, gdzie wstawił kolejny raz ekspres na następną dawkę kofeiny. Jakoś ostatnio zaczął się od niej coraz bardziej uzależniać.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Pon 16 Lut 2015, 22:10

Wciąż nie mógł uwierzyć w swojego pecha. W to cholerne fatum, które prześladowało go praktycznie od dnia narodzin. Brak rodziny, pieniędzy, znajomych, jakichś specjalnych umiejętności. A gdy wszystko stopniowo zaczynało się układać, jedno głupie zrządzenie losu obróciło jego dotychczasowe starania w pył. W ciągu kilku dni stracił wszystkie swoje prace, studia, mieszkanie, a także jedynego przyjaciela i ukochanego. Czy mogło być gorzej? Owszem, mogło. Nie miał szansy na zaczęcie od nowa. Zamiast tego musiał ukrywać się, jak szczur przed zabójcami Soh, do tego w mieszkaniu jakiegoś obcego faceta, który od dnia dzisiejszego będzie jego osobistą niańką.
Gorzej być nie mogło...
Zadzwonił domofonem, a gdy tylko zamek ustąpił, wszedł na klatkę. Windą wjechał na jedenaste piętro, tak jak sugerowała mu treść kartki otrzymanej od jednego z gliniarzy. Następnie przeszedł się korytarzem w poszukiwaniu odpowiedniego numerka. Wreszcie stanął przed czarnymi, wyglądającymi na solidne, drzwiami ze złotymi cyferkami "448".
Mam nadzieję, że nie dojebali mi jakiegoś upierdliwego starego zgreda, bo sam sobie wpakuję kulkę między oczy.
Z tym oto optymistycznym nastawieniem co do swojej przyszłości związanej z nietypowym aresztem domowym, chłopak nacisnął dzwonek przy drzwiach, obwieszczając swoje przybycie. Z właściwą sobie nonszalancją oparł się lewym ramieniem o framugę drzwi, z przyzwyczajenia poprawiając torbę przewieszoną przez ramię drugie. W tej oto torbie mieściło się obecnie całe jego życie. A składało się na nie trochę ciuchów, kilka książek i stary, wysłużony tablet. Jedyna elektroniczna rzecz, którą udało mu się uratować przed ogniem i wścibskimi rękami policjantów. Wystarczy, że zabronili mu korzystać z komputera i wcisnęli jakiś starszy, niezbyt wygodny w użyciu telefon. I weź tu człowieku żyj!


Ostatnio zmieniony przez Rokuro Miyazawa dnia Pią 25 Gru 2015, 18:14, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Pon 16 Lut 2015, 23:40

Zanim odstawił gorący czajnik na wyłączony już palnik minęło kilka sekund, w końcu po domofonie postanowił przygotować ciepły napój dla swojego nowego, nazwijmy to „współlokatora”. Oficjalnie musiał tak go nazywać, potem wymyśli się może coś lepszego. Tak czy inaczej przesuwając swoje ciemne kosmyki z oczu, bardziej na bok, podszedł do drzwi wejściowych. Wpisał odpowiedni kod przy nich i otworzył zamek, uchylając po tym grube drzwi. Pierwsze co przykuło jego wzrok to niewielki wisiorek, a zaraz po tym niemalże identyczny, zielony kolor oczu chłopaka.
- Rokuro, jestem Tom. Proszę wejdź do środka. – Zaprosił uprzejmie chłopaka, robiąc mu miejsce w przejściu. Na stoliku w salonie stały przygotowane już dwa kubki z gorącą herbatą, a między nimi stała cukierniczka.
Odczekał, aż chłopak go minie i od razu zamknął za nim drzwi, blokując je jak zawsze na odpowiedni kod. Wziął torbę chłopaka i od razu zaniósł ją do swojej sypialni, gdzie pozostawił ją przy otwartej szafie, która była do połowy pusta. Wrócił zaraz po tym do chłopaka i zaprosił go gestem dłoni do salonu. Sam zasiadł w swoim ulubionym fotelu, pozostawiając do dyspozycji chłopaka kanapę.
- W przeciągu dziesięciu dni roboczych powinna dojść do mnie paczka z nowym zestawem pościeli, poduszek i tym podobnych. Do tego czasu będziesz spał w mojej sypialni. Łóżko jest ogromne, więc mam nadzieję, że leżenie niedaleko mnie nie będzie sprawiać ci przez te kilka dni trudności. Przy okazji będę miał na ciebie nieco dłużej oko, może też lepiej się poznamy. Mówię z góry, że nie doprowadzę do jakiś chorych sytuacji, więc nie musisz się niczego obawiać. – Mówiąc to, mężczyzna słodził swoją herbatę, potem ją zamieszał, a następnie w przerwie wypowiedzi upił kilka łyków. – Oczywiście, wiem że ta sytuacja, w której się znalazłeś jest dla ciebie okropna, bo wątpię aby inne słowo mogło to lepiej wyrazić. – Odstawił kubek i spojrzał prosto w oczy chłopaka. – Wiem wszystko o twojej sprawie, Rokuro. Jednakże chciałbym, abyś opowiedział mi coś sam o sobie. Nie związanego z tym bajzlem. Może masz inne zainteresowania oprócz komputerów? – Zagaił.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Sro 18 Lut 2015, 22:38

Niechętnie pozwolił się wprowadzić do mieszkania, wcześniej jednak ściągając z siebie kurtkę oraz buty. Z podobnym poziomem entuzjazmu wysłuchiwał paplaniny swojego "goryla", aczkolwiek kulturalnie powstrzymywał się od ziewania i przerywania mężczyźnie. Niech ten się wygada, powie, co powinien powiedzieć i spełni swój obowiązek, jednocześnie pozostawiając swoje sumienie nieskazitelnie czystym, niczym nieobsrana łąka.
Tak więc czekał, z wręcz niespotykaną u siebie cierpliwością, na koniec tego dość długiego, jak na pierwszą rozmowę, wywodu.
- Dobra, to teraz pozbądźmy się wszystkich tych regułek i uprzejmości, bo robi mi się niedobrze od tego. - brązowowłosy przeciągnął się mocno, czemu towarzyszył cichutki trzask przeskakujących kości. - Nie prosiłem o ochronę, nowe miejsce zamieszkania, ani o koleżkę do rozmowy. Jestem tu tylko i wyłącznie z powodu objęcia mnie cholernym programem ochrony świadków, przez który praktycznie nie będę miał teraz życia, bo będę tkwił w tym miejscu, bez możliwości opuszczenia go samopas. Moja prywatność poszła się pierdolić, nie mam zezwolenia na dostęp do żadnego bardziej zaawansowanego sprzętu elektronicznego i pewnie sam w końcu się powieszę, bo mnie kurwica tutaj weźmie. - kontynuował z wyraźnym znużeniem na twarzy. Zupełnie tak, jakby opowiadał teraz wyjątkowo nudną historię z czasów szkolnych. Nie było w tym w sumie nic dziwnego. Trzeba było jasno i prosto przedstawić realia sytuacji, w której obaj się znaleźli.
- Nie chcę Cię poznawać, a już szczególnie nie chcę, żebyś Ty poznawał mnie. Nie potrzebuję jakiegoś specjalnego traktowania, mogę spać w fotelu, na kanapie, na stole, w wannie, a nawet na wycieraczce. Koło fiuta mi to lata. Wystarczy sam fakt, że Ci się wjebałem na głowę. Jeśli do czasu rozprawy oni, Ty, albo ja sam się nie zabiję, będziesz musiał mnie znosić PRZYNAJMNIEJ półtora roku. Postarajmy się więc rozegrać to tak, żebyś Ty miał swoją prywatność nienaruszoną, a ja chociaż odrobinę swojej. Proste? - Jak jebanie. To zdanie dodał już w myślach. Nie chciał od razu być postrzegany, jak gnojek bez zasad wychowany przez ulicę, chociaż w pewnym stopniu z pewnością nim był. Ale ten mężczyzna nie musiał jeszcze o tym wiedzieć. Pewnie nie raz i nie dwa wejdą sobie w drogę. A spory udział w tym prawdopodobnie będzie mieć trudny charakter Rokuro.
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Czw 19 Lut 2015, 01:18

Dzieciak, który jest rozwydrzony. No lepiej mi się trafić nie mogło. Jednak tą uwagę zachował dla siebie. Nie raz trafiały mu się różne osoby, którymi się opiekował. Łącznie z tego typu jeszcze „dzieciakami nienawidzącymi świata”. Charakter był bardzo trudny, ale cóż. Tom miał świadomość, że to jest bardzo gruba skorupa, pod którą kryje się delikatny chłopak.
- Jak zauważyłeś, przynajmniej półtora roku, Rokuro. – zaczął ciemnowłosy, wstając z miejsca. – Nie jesteś psem, żebym traktował cię jak śmiecia. Jestem twoim ochroniarzem i mam w zadaniu zapewnienie ci bezpieczeństwa, a to oznacza całodobową opiekę. – Przeszedł do kuchni i zaraz wrócił z małym kartonikiem mleka. Dolał go nieco do swojej herbaty, odstawił na stolik i znowu usiadł. – Z momentem w którym dopuściłeś się do przestępstwa, nawet nieświadomego twoja „prywatność” legła w gruzach. Będę chodził za tobą wszędzie jeśli wyjdziemy, nawet do głupiej toalety. Jednak myślę, że najbliżej co najmniej dwa tygodnie spędzimy tutaj. Jedyne co możesz robić sam w moim mieszkaniu to chodzić do łazienki w wiadomym celu. O każdej innej głupiej pierdole będziesz mnie informować, gdyż muszę się nauczyć nieco twojego trybu życia. To przynajmniej będzie tak wyglądało na początku. Wiem, że ci się to ani trochę nie podoba, jednak jesteś potrzebny tym wyżej jako świadek, a ja mam zadbać o twoje bezpieczeństwo. Nigdy nie pozwoliłem, aby ktokolwiek pod moją opieką doznał szkody, jednak mam na to drastyczne sposoby, które dla ciebie mogą być zbyt trudne. Co do mojej prywatności nie musisz się martwić umiem wszystko dobrze ustawić, tak aby nie kolidowało ze sprawami ważniejszymi. – Stwierdził.
Dopiero teraz napił się herbaty, utrzymując cały czas kontakt wzrokowy z chłopakiem. Nic nie mógł poradzić na to, że Rokuro nie podobała się ta sytuacja, jednak aby zadbać o jego bezpieczeństwo musi zrobić wszystko. Nawet jeśli będzie to miało w konsekwencjach niechęć do ochroniarza.
- Obiad będzie za dwie godziny, jeśli jesteś na coś uczulony to mnie o tym poinformuj. Umyj się i rozpakuj swoje rzeczy w sypialni, w szafie. Potem szoruj do kuchni to mi pomożesz. – Dodał i od razu wstał, odchodząc z napojem do kuchni. Wkrótce zaczął się roznosić przyjemny zapach jakiegoś sosu do francuskiego dania.


Ostatnio zmieniony przez Tom Salvia dnia Pon 02 Mar 2015, 12:45, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Pią 20 Lut 2015, 09:43

Rozwydrzony? To określenie raczej nie pasowało do poszkodowanego przez los młodzieńca. Raczej uprzedzony, nieufny, nieprzyjemny. Nie miał nikogo, ani niczego. Wszystko, na co pracował przez swoje krótkie życie zostało bezpowrotnie utracone. Nawet nie mógł już o sobie decydować. Nie było więc powodu do skakania ze szczęścia i kochaniu całego świata.
- Pozwól, że Cię uświadomię. Nieważne, co byś zrobił, ja i tak będę robił wszystko po swojemu. Rozumiem, że chcesz mi sobie dodatkowo uprzykrzyć życie, ale ja nie muszę podzielać Twoich przekonań i zapędów. - odparł powoli, uśmiechając się z pewną dozą poirytowania. Gdyby nie fakt, że musiał tu mieszkać przez cholernie długi czas i to, że nie miałby z Tomem szans, prawdopodobnie by mu przywalił i kazał się odpierdolić.
- Skoro gówno wiesz o sprawie, to się nie odzywaj. I wbrew pozorom, to nie ja jestem oskarżonym. Chociaż fakt, moja osoba bardziej pasuje do klimatów pierdla, niż takich luksusów. - stwierdził z właściwą sobie złośliwością. Prychnął pogardliwie na tekst o jedzeniu.
- Dziękuję, ale nie jestem głodny. - stwierdził tylko, wychodząc z salonu, nawet nie spoglądając na wciąż pełny kubek herbaty. Przed wejściem do łazienki zaszedł jeszcze do salonu i wyciągnął ze swojej torby czystą bieliznę, jakąś ciemnozieloną koszulkę i szare, ciepłe dresy. W końcu zatrzasnął się w pomieszczeniu, dodatkowo korzystając z obecnego w drzwiach rygla. Groźby ochroniarza odnośnie wchodzenia do łazienki bez pukania były wręcz śmieszne, jednak podświadomość ostrzegała brązowowłosego, że ten facet raczej nie będzie miał skrupułów. Trzeba było więc zawalczyć o tę odrobinę prywatności, póki było to jeszcze możliwe.
Spojrzał w lustro pierwszy raz od kilku długich dni. Dopiero teraz zauważył, że wygląda jak żywy trup. Blada twarz, podkrążone oczy, potargane włosy i kilkudniowy zarost zdecydowanie nie dodawały mu uroku. Wyszedł z łazienki po dobrych kilkunastu minutach czyściutki, pachnący, ogolony i z wciąż mokrymi włosami. Ubrania wrzucił do kosza na pranie, postanawiając zapytać przy okazji swojego ochroniarza o instrukcję do pralki. Przyzwyczajenie do prania ręcznego było czasami problematyczne.
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Czw 26 Lut 2015, 21:52

Właśnie miał się wybrać po chłopaka, aby zawołać go na obiad, gdy dostrzegł go stojącego już przed drzwiami od łazienki. Podszedł powoli do niego i złapał go za ramię odwracając przodem do siebie.
- Obiad. – mruknął jedynie, po czym go puścił.
Po co ma na niego specjalnie naciskać? Jest jeszcze na to za wcześnie, nie znają się za dobrze, a niektórym rzeczą potrzeba dać nieco czasu. Przeszedł do jadalni, jednak poczekał aż chłopak dotrze, widocznie niechętnie do niego. Przymknął oczy, po czym zaczął jeść, życząc gdzieś tam smacznego.
Od tamtego dnia, przez kolejne dziesięć nie za wiele się zmieniło. Odzywał się do niego, gdy naszła potrzeba, obserwował go z daleka nie wchodząc mu w drogę. Niestety kwestia spania nadal była nieprzyjemna. Pomimo, że przysłali materac z pościelą, okazało się być to za duże, aby ustawić w sypialni mężczyzny. Dlatego byli zmuszeni do spania w jednym łóżku, każdy leżał na jego skraju z oddzielną pościelą. Ostatnie trzy noce Tom nie spał zbyt dobrze, znowu męczyły go różne nieprzyjemne sny, dlatego też większość godzin spędził na przesiadywaniu w salonie i czekaniu na wschód słońca. Tak też było w tej chwili. Dopiero co wziął prysznic, siedział na kanapie już w samym ręczniku na biodrach, pozwalając kroplom z jego włosów spływać po jego plecach. Dłonie miał złożone razem, łokcie oparte na kolanach, nieco przygarbiony, opierał o wierzch rąk brodę. Patrzył się na zapakowany prezent od Francuza, który nadal stał na jego komodzie. Łeb mnie nasuwa. Skrzywił się i odwrócił wzrok w stronę zasłoniętych jeszcze okien. Wtedy usłyszał wibracje swojego telefonu, westchnął cicho. Dochodziła właśnie szósta rano, ktoś sobie wybrał niezwykłą porę na dzwonienie.
- Słucham? – rozległ się niski głos nieco zachrypnięty od braku snu. – Tak, to ja. – Zaczął rozmasowywać swoją skroń, skupiając się na głosie po drugiej stronie. – On już nie żyje, przykro mi ale nie mogę zaradzić pańskiemu problemowi. – mówił. – Tak, zmarł nieco ponad rok temu. – jego głos stał się nieco zirytowany. – Nie, nie znam ich. Wychowywał tylko mnie. – powiedział przez zęby. – Skoro był pan jego dobrym znajomym i znał jego rodzeństwo proszę skontaktować się z nimi. Słucham? – Wstał i przeszedł się do kuchni. – Skąd pan wie o domu dziecka? – zmarszczył nieco brwi, odstawiając butelkę z wodą od ust. – Nie jestem „niewychowanym bachorem” i nigdy nie śmiałbym podnieść ręki na mojego opiekuna! – warknął. – To nie pański interes, mam do niego szacunek i nie muszę mówić o nim „ojciec”. Tsk. – Zacisnął wolną dłoń w pięść. – Kur… gdybym miał na to jebany wpływ, to umarłbym za niego! Nawet ja nie wiedziałem o jego chorobie! Widocznie to on mnie nigdy nie traktował jak „syna”, skoro przemilczał taką kwestię! Nie mam czasu aby z panem rozmawiać, żegnam. – dopowiedział i od razu się rozłączył, aby po wykonaniu kilku smsów zablokować numer, który do niego dzwonił. Żeby dać się tak ponieść emocjom! Cholera, to wszystko przez to, że nie mogę ostatnio spać. Oparł dłonie o blat kuchenny i pochylił głowę w dół, starając się uspokoić swoje emocje.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Pią 27 Lut 2015, 09:04

Wiele razy próbował wyrwać się z sypialni mężczyzny, uparcie powtarzając, że może spać gdziekolwiek. Jednak groźba skucia mu rąk z tylu i związania nóg dość skutecznie zamknęła mu usta. Jakoś nie chciał obudzić się z bólem ramion oraz zdrętwiałymi nadgarstkami. O ile w ogóle byłby w stanie zasnąć w pozycji szynki. Jakoś do tej pory nie bawił się w sesje erotyczne w klimatach BDSM – żeby w jakichkolwiek klimatach jeszcze się bawił, prawiczek cholerny - i nie zamierzał nagle tego zmieniać.
Przez kolejne dni, zgodnie z obietnicą, zachowywał się tak, jakby go wcale nie było. Większość dnia siedział na podłodze w kącie salonu bądź sypialni, słuchając muzyki i beznamiętnie wpatrując się w przestrzeń przed sobą. Oczywiście siadał tak, by nie było szans na to, żeby właściciel mieszkania zagościł w zasięgu jego wzroku na dłużej niż chwilę. Rokuro odzywał się dopiero wtedy, gdy potrzebował znaleźć papier toaletowy, kawę czy poprosić o instrukcję obsługi tej kretyńskiej pralki. Przecież nie będzie dawał swoich rzeczy do prania obcemu facetowi. Nie mógł siedzieć bezczynnie non stop. Takie 90% wystarczy w zupełności.
Spał źle. Zwyczajnie źle. Gdy w końcu udawało mu się przysnąć na tę godzinę, dwie, czasem cztery, albo Tomowi zachciało się wstawać, albo przyśnił mu się beznadziejny sen, albo złośliwe duszki postanowiły narobić hałasu i podejrzanych szmerów, których, jak na złość, nikt oprócz szatyna nie słyszał. Tym razem było nieco inaczej. Zasnął nad ranem, w okolicy czwartej, gdy wczesnym rankiem usłyszał dość wyraźne przekleństwa i wzburzony męski głos, który niewątpliwie należał do jego ochroniarza. Panująca w apartamencie cisza pozwalała mu dokładnie usłyszeć każe wypowiedziane przez bruneta słowo, nawet jeśli ten starał się zbytnio nie podnosić głosu. Gdy hałas ucichł, chłopak leżał tak jeszcze przez chwilę. Wreszcie jednak zwlókł swoje cielsko z łóżka święcie przekonany, że o dalszym śnie może zapomnieć, po czym opuścił sypialnię na rzecz kuchni.
- Czyli nawet pan Jestem Oazą Spokoju I Żaden Szczyl Tego Nie Zmieni miewa gorsze dni i wahania nastrojów, co? – mruknął tylko i wyciągnął z szafki dwa kubki oraz słoik z kawą. Zaraz potem wstawił wodę do elektrycznego czajniczka. Kubek czarnej ambrozji powinien chociaż trochę poprawić im humor. A przynajmniej pozbyć się na chwilę bólu głowy związanego z niewyspaniem.
Dobrze słyszałem? Dom dziecka? Hueh, jego przynajmniej ktoś zechciał. Wszyscy mają tego cholernego farta poza mną.
Uśmiechnął się ponuro pod nosem, wsypując proszek do kubków. Już z raz czy dwa widział, jak Tom robi sobie kawę, więc zapamiętał ilość łyżeczek. Nie pamiętał jedynie, ile koleś słodził. Sam tego praktycznie nie robił i dlatego nie zwracał na to uwagi. Najwyżej sam dosypie cukier, to żadna filozofia. Chłopak zalał kubki wrzątkiem i zamieszał łyżeczką, by szybciej się rozpuściła. W końcu podsunął jeden z nich mężczyźnie, przy okazji wyjmując z szafki cukiernicę i stawiając ją na blacie kuchennym.
- Na upierdliwych telefonujących polecam zablokowanie numeru i wykreślenie go z książki adresowej. Chyba, że to Twój służbowy. Wtedy jesteś w czarnej dupie. – stwierdził, wsypując pół łyżeczki cukru do swojej kawy i wracając do jej mieszania. Pociągnął niewielki łyczek, co było dobrym posunięciem. Jak zwykle zapomniał o tym, że dopiero co nalał tam wrzątku. Syknął cicho, odstawiając kubek. Tyle dobrego, że tylko lekko sparzył sobie koniuszek języka. Obejdzie się bez amputacji.
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Pią 27 Lut 2015, 13:48

- Nigdy nie powiedziałem, że jesteś szczylem. A numer już został zablokowany. Wybacz, że obudziłem. – odparł, obserwując chłopaka jak ten krząta się po kuchni. Uśmiechnął się lekko pod nosem, widząc że zostały przyszykowane dwa kubki. Mam tylko nadzieję, że nic nie usłyszałeś. Chociaż znając mojego pecha… Twarz Rokuro pokazywała również wyraźne zmęczenie, czyli nie tylko brunet siedział w tym bagnie. Powinni coś z tym zrobić. Może kupi alkohol i nieco się napiją? W końcu działa on poniekąd usypiająco, a to by się przydało. Zaczął słodzić swoją kawę, obowiązkowo cztery łyżeczki na to zeszły, gorzkie i słodkie jednocześnie smakuje mu najlepiej. Gdy odwrócił głowę w stronę chłopaka, nim zdążył cokolwiek powiedzieć, ten już się poparzył. Tom od razu do niego podszedł i rozsunął dłonią jego usta, aby zobaczyć język.
- Eh.. od kiedy to się pije wrzątek, hm? Nie ruszaj się. – Odwrócił się do niego plecami, co prawda przez to pokazując swoją bliznę, ale jakoś w tej chwili nie myślał o niej zbytnio. Wyjął z zamrażalki kostkę lodu i szybko wrócił z nią do chłopaka. Ostrożnie, ocierając zimną zamrożoną cieszą o jego usta, położył kwadratową kostkę na jego języku, patrząc na jego twarz z nieco zmartwioną miną. Zdecydowanie jest zbytnio nadopiekuńczy, jednak co mógł na to poradzić? Drugą dłoń przesunął na policzek chłopaka.
- Nie wierć się, to dla twojego dobra, poparzenia nie są ani trochę przyjemne. – stwierdził, pociągając nieco w dół jego brodę. Kostkę lodu trzymał nadal ostrożnie palcami drugiej ręki, aby ta nie poszła za daleko, a chłopak się nią czasem nie zadławił. Cholera, ma pełne usta… Jak jestem niewyspany to naprawdę myślę za dużo. Spojrzał prosto w oczy chłopaka lekko się przy tym uśmiechając.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Pią 27 Lut 2015, 18:52

- Weź się odczep, nie jestem dzieckiem! - warknął, starając zrobić unik przed nadopiekuńczym ochroniarzem. Cała ta sytuacja zaczynała się robić naprawdę dziwna i irytująca. Nie miał pięciu lat, żeby ktoś się nim zajmował, bo zrobił sobie kuku. A Tom nie był jego ojcem, a już tym bardziej matką, żeby to kuku oglądać, dotykać czy całować.
- Nic mi nie b… ugh! - zamrugał powiekami z zaskoczeniem, gdy w jego ustach znalazła się gładka, chłodna bryłka. Tego się zdecydowanie nie spodziewał. Czyżby ochroniarz miał zamiar pozbawić go czucia w języku? A może zwyczajnie chciał zmusić chłopaka do milczenia? Tak czy siak, fakt, iż jakiś koleś bezkarnie wsadził mu palce do ust, był wyjątkowo uwłaczający i podnoszący ciśnienie. Miał ochotę odepchnąć go od siebie, nawrzeszczeć, ewentualnie przywalić. Chociaż wątpliwym było, żeby tak umięśniony facet to poczuł.
Podniósł nieco głowę i spojrzał na niego ze złością. Zielone oczy spotkały brązowe. W tym momencie przeszył chłopaka dziwny dreszcz, a policzki nabrały bardziej intensywnego odcienia. Zastygł w bezruchu, nie zdając sobie sprawy z tego, jak głupią musiał mieć teraz minę. Momentalnie uciekł wzrokiem gdzieś w bok, chcąc ukryć zażenowanie, nieświadomie wtulając bardziej policzek w dłoń mężczyzny. Burknął coś niezrozumiałego pod nosem, odsuwając się nagle od niego. Kosteczkę oczywiście zabrał, językiem przesuwając ją na lewą stronę szczęki, dzięki czemu odzyskał zdolność mowy.
- Nie jestem dzieckiem ani zwierzakiem, żeby sobie nie poradzić z taką drobnostką. Mogłeś normalnie podać mi ten lód. – prychnął z poirytowaniem, mimo wszystko ciągle jednak unikając spojrzenia ochroniarza. Co to niby miało być?! Nie gap się na mnie więcej w ten sposób. Mamrocząc przekleństwa pod nosem, jednocześnie ssąc wciąż kostkę lodu, ruszył do salonu z kubkiem kawy w ręku. Usiadł po turecku w rogu kanapy, ogrzewając dłonie o ceramiczne naczynko. Mimo ogrzewania, z powodu wczesnej pory dnia w mieszkaniu był nieco odczuwalny chłód. Słońce dopiero powoli wkradało się na niebo, przez co dodatkowo w pomieszczeniu panował półmrok. To działało teoretycznie na korzyść Rokuro, gdyż ciągle z bliżej nieokreślonego powodu paliły go policzki.
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Tom Salvia on Pon 02 Mar 2015, 12:31

Zdziwiony zamrugał kilka razy powiekami, gdy chłopak ni z tego ni z owego uciekł przed nim niczym spłoszony kot. Stał tak chwilę, pozwalając mu pójść przodem. Zarumienił się…od czegoś takiego? To naprawdę urocze. Tom przeszedł do salonu ze swoim kubkiem i ustawił go jedynie na stoliku, zerkając przy tym na chłopaka. Zaczął iść w stronę sypialni nie odrywając od niego wzroku. Szybko się przebrał w jakąś koszulę i spodnie, po czym wrócił do pomieszczenia, gdzie był chłopak. Stał tak patrząc się na niego z ukosa, rozmyślając przy tym nad czymś intensywnie. W końcu jednak zdecydował się podejść bliżej. Może aż za blisko? Usiadł nie w swoim ukochanym fotelu, a na kanapie, tuż obok chłopaka.
– Może i nie jesteś dzieckiem, ale dzięki temu, że podałem ci tamten lód w ten określony sposób dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o tobie, Rokuro. – Lekki uśmiech pojawił się przez chwilę na ustach mężczyzny. Podniósł swój kubek i sącząc z niego powoli kawę, włączył telewizor aby wypełnić jakoś otaczającą ich ciszę.
Tego dnia nie było raczej więcej nietypowych zdarzeń, no przynajmniej do czasu kolacji. Zaraz po niej Tom przyniósł na stolik w salonie dwie pokaźne butelki z alkoholem. W jednej była zwykła wódka, a w drugiej wiśniówka. Nie dając dojść do słowa chłopakowi zniknął znowu w kuchni, by wrócić po jakimś czasie z różnymi napojami i dwiema, niewielkimi szklankami. Usiadł niedaleko Rokuro, nalewając im do nich nieco wiśniówki, nie dodał do niej żadnego soku, a nuż może chłopak da radę wypić to w takiej postaci?
– Nie tylko ja mam problemy ze spokojnym snem, więc to powinno nam pomóc. – stwierdził mężczyzna, wznosząc tym zdaniem pseudo toast, po czym wypił na raz całą zawartość szklanki. Słodki płyn przepłynął szybko przez jego gardło zostawiając za sobą strumień ciepła. Dzięki też szybkiemu i intensywnemu piciu gdzieś po dwóch godzinach ilość alkoholu w butelce znacznie się zmniejszyła. Może picie, gdy jest się nieco przemęczonym to nie jest aż taki świetny pomysł? Alkohol dziwnie zaczął na niego działać, chociaż mężczyzna twardo nie dawał tego po sobie poznać.
avatar
Tom Salvia

Wzrost : 189
Zawód : Psycholog/Ochroniarz
Age : 33

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t350-tom-salvia

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Rokuro Miyazawa on Wto 03 Mar 2015, 20:08

Siedział tak w rogu kanapy, ani myśląc się z niej ruszyć chociażby na krok przez najbliższe kilka minut. Był to błąd taktyczny, o czym chłopak przekonał się dość szybko. Gdy brunet pojawił się w pomieszczeniu i, co gorsza, usiadł obok niego, nie miał możliwości na to, by uciec stamtąd dyskretnie, niezauważenie. Więc tylko łypał złowieszczo okiem na starszego mężczyznę, co jakiś czas upijając teraz już znacznie chłodniejszą kawę.
Jeszcze czego. Nic nie wiesz i niczego się nie dowiesz. Upierdliwy dziad.
Chwilę oglądał z nim telewizję, a właściwie wgapiał się beznamiętnie w ekran z braku lepszego zajęcia. Gdyby ktoś go zapytał wtedy co ogląda, albo chociaż jaka stacja jest włączona, nie potrafiłby odpowiedzieć. Wreszcie jednak poczłapał do łazienki, chcąc doprowadzić się do stanu względnej używalności. Założył pierwszą z brzegu koszulkę z nadrukiem i swoje ulubione, nieco znoszone czarne bojówki. Bez paska niestety się nie obyło, bo Rokuro nieco schudł przez minione dni. Ale to kwestia najmniej istotna. Resztę dnia spędził klasycznie na słuchaniu muzyki i gapieniu się w przestrzeń. Nie miał ochoty na nic innego, a wolał nie wyciągać swojego starego tabletu przy ochroniarzu. Jeszcze stwierdzi, że nie powinien mieć do niego dostępu, a nie chciał tracić tego ostatniego skupiska danych i wspomnień związanych ze swoim dotychczasowym życiem.
Sytuacja zmieniła się, gdy na stole zagościły procenty. Cichutki głosik rozsądku podpowiadał brązowowłosemu, że to zły pomysł. Picie alkoholu w towarzystwie nieznajomego, do tego w jego domu i bez jakiejkolwiek przyzwoitki nie mogło skończyć się dobrze.
- Miej świadomość tego, że mam słaby łeb. – burknął cicho biorąc do ręki swoją szklankę, a następnie, opróżnił ją jednym haustem. Nie był nowociotą, jeśli chodzi o spożywanie alkoholu. Głównie przez to nie potrzebował popijać go od razu, w przeciwieństwie do Soh. O ile jednak jego rówieśnik krzywił się po piciu alkoholu i narzekał, gdy tylko poczuł smak wódki, to znacznie lepiej znosił przyjmowanie następnych kolejek, niż Rokuro. Co prawda Miyazawa nie mdlał, ani nic, jednak dość mocno rzucało mu się na głowę. I to było naprawdę widoczne. Nie powiedział o tym jednak, tylko wypijał każdą nalewaną mu porcję alkoholu, łudząc się, że chociaż na chwilę odegna tym ponure myśli. Nawet nie zauważył, kiedy między nimi nawiązała się rozmowa.
- Ten komendant jest zwykłym starym zgredem. Potrafi tylko w kółko powtarzać „dla dobra Twojego i sprawy”, tsk. Wkurwiające. Stwierdził, że skoro już przylazłem ze swoim interesem do nich, to mam nie odpierdalać i dać się objąć programem ochrony świadków. Głupi fiut. Jeszcze chciał mi dojebać psychologa. Nie jestem jakimś świrem, do cholery, nie potrzebuję opieki gościa od czubków. – burknął, odgarniając do tyłu opadającą mu na oczy grzywkę. Jedyną oznaką wstawienia, poza gadatliwością, były u niego zaczerwienione od alkoholu policzki i bardziej niż zwykle poirytowana mina. – Gdyby to ode mnie zależało, w życiu bym się tu nie pojawił. W jednym jednak ten grzyb miał rację. Jeśli zdechnę za wcześnie, to ten pierdolony gnój będzie sobie hasał na wolności, jak jakiś pierdolnięty zając po łączce. – kontynuował, nieświadomie zaciskając mocniej palce na szklance z niewielką ilością szkarłatnej nalewki na dnie. Kilka gęstych, słodkich kropel rozpływających się po szkle przypominało swym wyglądem krew. Chłopak był święcie przekonany, że jakikolwiek wyrok spotkałby zabójców jego przyjaciela, żaden nie będzie dostatecznie wysoki. Żaden nie zwróci życia Soh, nie naprawi wyrządzonej krzywdy. I to chyba było w tym wszystkim najgorsze.
- Hueh, duszno strasznie. – wymamrotał nagle, zupełnie jakby zapominając o tym, o czym mówił wcześniej. Odciągnął nieco koszulkę pod szyją, robiąc sobie w tym momencie prowizoryczną wentylację klatki piersiowej. Głowę odchylił nieco do tyłu, opierając ją o kanapę. Oczy miał na wpół przymknięte. Nie trwał jednak zbyt długo w tej pozycji. Usiadł nagle prosto i odstawił szklankę na stolik.
- Wiesz co? Chyba się jebnę na moment do wyra. Dziwnie mi. – mruknął, po czym wstał z miejsca wyjątkowo gwałtownie. Zbyt gwałtownie, bo nagle stracił równowagę i poleciał na bruneta, w efekcie lądując na jego kolanach. – Tsk, sorry.
avatar
Rokuro Miyazawa

Wzrost : 170
Age : 26

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t440-pan-problem

Powrót do góry Go down

Re: Piętro 11, mieszkanie nr 448 "Tom Salva" i tymczasowo "Rokuro Miyazawa"

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach