Mieszkanie Briana.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Mieszkanie Briana.

Pisanie by Brian Raegan on Czw 28 Sie 2014, 00:02

Pierwsze piętro, dwupokojowe mieszkanie, 42 metry kwadratowe powierzchni użytkowej oddane w ręce samotnego faceta, o dziwo jeszcze nic nie spłonęło.
Proste, jasne drzwi z pozłacaną ósemką prowadzą do samotni nauczyciela biologii, nic nie zionie ogniem, nic nie tryska kwasem. Po przekroczeniu progu także nie ma nad czym dumać. Przeszklona szafa, wieszak na płaszcze, kocia kuweta, pawlacz na obuwie, kocia wieża do drapania. Rurka centralnego ogrzewania. Wszystko utrzymane w stonowanych, pastelowych barwach. Bladoniebieskie ściany, jasne drewno. Harmonijkowe drzwi prowadzące do sypialni, kuchni i "dużego pokoju". Wszystkie te pomieszczenia zawierają, rzecz jasna, niezbędne sprzęty, jednak ciężko uświadczyć ozdób. Na telewizorze nie stoi paprotka, na półkach, prócz książek, nie ma kurzących się bibelotów. Jedynie na zawalonym papierami biurku pyszni się storczyk, prezent od zeszłorocznych absolwentów. Pedalski prezent.
W kuchni nieuważna osoba nie powinna mieć problemów z potknięciem się o miseczki z kocim żarełkiem. Ewentualnie o jednego z trzech kotów Briana, które nieustannie kręcą się po mieszkaniu.
Łazienka zaopatrzona w standardową armaturę, pralkę, oraz schowaną w kącie deską do prasowania. Wanna emaliowana, bez hydromasażu.
Pedantycznie utrzymane królestwo faceta, którego fungi i plantae kręcą bardziej, niż piłka nożna.
avatar
Brian Raegan
Koci Tata

Wzrost : 187
Zawód : Nauczyciel biologii
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t270-brian-raegan

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Aiden Ledoux on Pon 23 Lut 2015, 21:16

Hiro jest taki uroczy, gdy płacze. Mam ochotę złapać go za policzki i porządnie wytarmosić! Aiden uśmiechnął się z rozczuleniem do swoich myśli. Spędził w przedszkolu pracowity dzień, a dzieci jak zwykle nie dawały mu odejść nawet na chwilkę. Uwielbiał siadać na puchatej wykładzinie po środku pomieszczenia po turecku, czekając aż pokaźna gromadka podopiecznych zbierze się ochoczo wokół niego. Wtedy Hiro, rozczochrany pięciolatek, przynosił mu ustaloną wcześniej książkę, którą Aiden czytał dzieciom, wkładając w to swoje całe serce. Sprawiało mu nieopisaną radość oglądanie tych małych pociech, zasłuchanych w każde jego słowo, chłonących wszystko, co usłyszą z jego ust, nie mogąc się doczekać końca historii. Uroczy, nie uroczy, nie powinien przepychać się z kolegami. Chociaż właściwie może wtedy zbyt ostro zwróciłem mu uwagę? Hmm… Mężczyzna, całkowicie pochłonięty analizowaniem dzisiejszego dnia w pracy, zatrzymał się przed drzwiami wejściowymi do budynku, w którym mieszkał. Było już ciemno, a on robił się głodny. Potupując w miejscu wsadził skostniałą z zimna dłoń do kieszeni, mechanicznie szukając w niej kluczy. Tak, jutro mu to jakoś wynagrodzę. Może zorganizuję jakieś zawody w rysowaniu? Tak, w końcu on zawsze tak się cieszy, gdy może się pochwalić swoją twórczością… A przy okazji inne dzieci nie poczują się niesprawiedliwie potraktowane. Zadowolony z ustalonego planu na następny dzień, odłożył wreszcie swoje przemyślenia na dalszy plan, gdy nagle zorientował się, że od kilku minut bezsensownie przeszukuje obie kieszenie w poszukiwaniu wspomnianych wcześniej kluczy, niestety - bez rezultatu.
-Cholera, gdzie ja je wsadziłem? –mruknął pod nosem, przeczesując rozwianą, fioletową czuprynę.
Postanowił ostatni raz przetrzepać obie kieszenie spodni, kurtki, zajrzeć do skórzanej torby, przepasanej przez jedno ramię, a gdy wszystkie te kryjówki okazały się puste, westchnął z rezygnacją, obserwując jak para z jego ust rozpływa się w chłodnym, zimowym powietrzu. No cóż, trzeba sobie poradzić inaczej –pokrzepił się w myślach, po czym, wzruszając ramionami, przycisnął pierwszy lepszy przycisk domofonu, dzwoniąc w ten sposób do nieznanego mieszkania. Kilka sygnałów pozostawionych bez żadnego odzewu dało Aidenowi do zrozumienia, że ktoś, kto tam mieszka albo jest nieobecny albo zwyczajnie ma w nosie dzwonek domofonu wieczorną porą.
-Okej. W takim razie spróbujmy… tutaj -zadecydował, wstukując w urządzenie kolejny losowy numer, który akurat przyszedł mu do głowy.
Pierwszy sygnał, drugi, trzeci… dopiero po czwartym, dzwoniącym w uszach dźwięku dzwonka, Aiden usłyszał trzask odbieranej słuchawki, a chwilę potem gruby, męski głos.
-Dobry wieczór panu –zaczął wesoło, odruchowo się przy tym uśmiechając, zupełnie jakby rozmówca stał naprzeciw niego. -Tak się składa, że jesteśmy sąsiadami, a ja… cóż, przez swoją nieuwagę zapodziałem gdzieś klucze do swojego mieszkania…
Poczekał chwilę na odpowiedź, jednak gdy takowej nie otrzymał, kontynuował, nie tracąc rezonu.
-Czy byłby pan tak miły i wpuścił mnie na klatkę? W przeciwnym razie zamarznę pod drzwiami, a wtedy będzie pan miał na sumieniu sympatycznego chłopaka spod trzydziestki dwójki… Odwdzięczę się ładnym uśmiechem! –dodał, pocierając dłonią o dłoń z zimna.
avatar
Aiden Ledoux

Zawód : opiekun w przedszkolu
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t445-aiden-ledoux

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Brian Raegan on Pon 23 Lut 2015, 22:29

- Mogłabyś się z łaski swojej zabrać stąd i pójść w diabły, Kaszmir? - Brian z lekkim zniecierpliwieniem trącił dłonią rozwalone na klawiaturze laptopa kocisko, które najwidoczniej uznało tę lokalizację za idealną miejscówkę na drzemkę i aktualnie mruczało w najlepsze, łypiąc na swojego tatuńcia bursztynowym ślepiem i ani myśląc opuścić stanowiska. Sytuacja zazwyczaj zakrawająca na uroczą, czy zabawną, dzisiaj była po prostu uciążliwa nawet dla takiego miłośnika tych futrzastych potworków, zwłaszcza, jeśli ma się zamiar zrobić coś w miarę wcześnie, żeby potem można było oddać się słodkiemu nicnierobieniu. "No cóż, najwyżej uczniom się przekaże, że oceny z kartkówki będą w nieco późniejszym terminie", stwierdził w duchu, tarmosząc kotkę za mięciutkie ucho. - Wielkie dzięki, purchawo.
Już-już szykował się, by wygłosić tyradę na temat przeszkadzania osobom pracującym, co w efekcie może przyczynić się do zmniejszenia dziennych racji tuńczyka, ale skutecznie (na szczęście) przeszkodził mu w tym sygnał domofonu, rzecz dość rzadko słyszana w tym mieszkaniu w przypadku innym, niż kurier, czy ulotkarz. No nic, ludzka uprzejmość nakazuje, żeby sprawdzić, kogo to diabli niosą.
- Spod trzydziestki dwójki, tak? - Zapytał czysto retorycznie, dając sobie czas na przypomnienie, kto właściwie pod owym numerem zamieszkuje i czy w ogóle kojarzy wzrokowo tę personę. W sumie, jeśli się zastanowić, to niby jakiś facet mu się z trzydziestką dwójką kojarzył, postanowił więc zaryzykować. A dziwny tekst o zamarzaniu i odwdzięczaniu się uśmiechem pominął z lekka zażenowanym milczeniem, po prostu wciskając przycisk odblokowujący zamek w wejściowych drzwiach. - Ależ proszę, sąsiedzie...
Uśmiechnął się ironicznie, przekręcając klucz w zamku. Nie miał najmniejszej ochoty wysłuchiwać na następny dzień o nieodpowiedzialności zagranicznych lokatorów od "tej starej spod jedynki", więc dla świętego spokoju wyszedł na klatkę, by zobaczyć, czy nie wpuścił właśnie jakiegoś żartownisia, gotowego ukraść co bardziej dizajnerską wycieraczkę, czy szukającego odrobiny ciepła menela. Nie, lekkie kroki na schodach zdecydowanie nie mogły należeć do drugiego sortu "tych niechcianych" gości, więc o tyle lepiej.
- Och, to faktycznie pan. - Stwierdził z pewnym zaskoczeniem, kiedy zza winkla wychynęła mu ta fioletowa, budząca kontrowersje wśród tutejszych emerytek fryzura lokatora spod rzeczonej wcześniej trzydziestki dwójki. Uniósł lekko kąciki ust w uśmiechu, na tyle nikle, na ile tylko on potrafił.- Ulżyło mi, nikt nie będzie miał do mnie pretensji.
No tak... ale wpuścił go na klatkę... i właściwie co? Bo raczej niewiele jest osób, które osobno noszą klucze do klatki i do mieszkania, a pechowy wychowawca przedszkolny nie wydawał się być tym typem człowieka. Chociaż z drugiej strony, nie w gestii Briana było oceniać, co należy do sortu "normalnych" przyzwyczajeń, w końcu miał w mieszkaniu trzy koty. Właściwie to zamiast gdybać, powinienem się zapytać, jak człowiek. - Zganił się w myślach. Nie był mistrzem kontaktów interpersonalnych, to pewne.
- Ma pan jakieś klucze zapasowe?
avatar
Brian Raegan
Koci Tata

Wzrost : 187
Zawód : Nauczyciel biologii
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t270-brian-raegan

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Aiden Ledoux on Wto 24 Lut 2015, 21:42

-Zapasowe? –zapytał bardziej siebie, niż sąsiada. -Nie, nie mam.
Mówiąc to, Aiden odruchowo ponownie poklepał się po kieszeniach, zupełnie jakby jakimś cudem mógł jednak mieć tam zapasową parę kluczy. Przestawało mu być do śmiechu. Robiło się późno, a on coraz bardziej martwił się o swoje mieszkanie. Gdzie on mógł posiać te pieprzone klucze?! A co, jeśli ktoś je znalazł? Nie, po co wpadam w paranoję! –zganił się w myślach i westchnął, zupełnie jakby westchnieniem chciał odgonić negatywne myśli. Zerknął na nieznajomego, który ciskał w niego pełnym wyczekiwania spojrzeniem. Właściwie, gdyby się tak zastanowić… Aiden nie miał jeszcze okazji domniemanemu mężczyźnie należycie przyjdzieć. Szczerze mówiąc pierwszy raz widział człowieka na oczy. Korzystając więc z chwili dość niezręcznej ciszy, która się między nich zakradła, przestudiował dokładnie nieznajomego. Był wzrostu Aidena, choć zdecydowanie bardziej postawny, sprawiał wrażenie większego, niż był w rzeczywistości. Po jasnych włosach nietrudno było wydedukować, że zdecydowanie jego korzenie sięgają dalej, niż samej tylko Japonii. Na koniec Aiden zwrócił uwagę na parę okularów, spoczywających godnie na prostym nosie, okularów, które przynosiły na myśl jakiegoś niezwykle zapracowanego naukowca lub szalonego wynalazcę, gotowego nie spać przez tydzień, poświęcając się całkowicie swojej tajemniczej pracy. Wreszcie, zadowolony z wnikliwej, jak na niego, obserwacji, Aiden odchrząknął, drapiąc się po głowie.
-W każdym razie… dziękuję za uratowanie mnie przed zamarznięciem –podziękował grzecznie sąsiadowi, puszczając oczko. -Miło było pana poznać, panie…
avatar
Aiden Ledoux

Zawód : opiekun w przedszkolu
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t445-aiden-ledoux

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Brian Raegan on Sro 25 Lut 2015, 01:00

A więc jednak hipoteza Briana okazała się słuszna i faktycznie ów jegomość spod trzydziestki dwójki nie był w posiadaniu kluczy do własnego mieszkania, było to tak oczywiste, że aż nie dawało satysfakcji z poprawnej dedukcji. No i było to zwyczajnie przykre, w końcu nikt nie lubi gubić czegokolwiek, a już zwłaszcza kluczy.
- To dosyć pechowo. - Zauważył refleksyjnie, ze spokojem obserwując poczynania przybysza, począwszy od obmacania kieszeni, a kończąc na taksującym spojrzeniu, skierowanym ni mniej, ni więcej, na biologa, który skłamałby, gdyby powiedział, że nie poczuł się w związku z tym nieco nieswojo. Sam się przed podobnym zachowaniem taktownie powstrzymał, odnotowując w pamięci jedynie niewielki, ale za to jaki uroczy symbol pik pod okiem, zapewne pamiątka z bogatego w doznania życia studenckiego. Każdy po studiach ma coś za uszami, nie da się zaprzeczyć.
- Raegan Brian. - Przedstawił się uprzejmie, wyciągając do mężczyzny rękę i starając się zignorować fakt, że tamten puścił perskie oczko i odruchowo poprawił okulary, żeby mieć pretekst do odwrócenia wzroku. Jakoś tak niekoniecznie był nawykły do równie jowialnych gestów ze strony nieznajomych osób. Właściwie od strony znajomych również, ludzie, w których kręgach "obracał" się Brian, raczej nie byli zbytnimi wesołkami.
Uścisnąwszy dłoń sąsiada, biologa zaczęło ogarniać współczucie do tego nieszczęsnego sowizdrzała, który tak lekkomyślnie, w środku zimy na dodatek, postradał gdzieś swoje klucze i samego siebie skazał wpierw na marznięcie pod blokiem, a teraz na... właściwie to na co? Przesiadywanie na schodach? Być może on nie do końca przemyślał, co chce osiągnąć...
- Cóż... Może wejdzie pan na kawę? - Zapytał w końcu, przerywając jakże ciążącą i niezręczną ciszę. A skoro dla mężczyzny i tak aktualną możliwością na rozgrzanie się po tym cholernym mrozie było co najwyżej przytulenie się do kaloryfera, to wydawało się to w miarę logiczną propozycją. - A potem pan pomyśli, co dalej.
avatar
Brian Raegan
Koci Tata

Wzrost : 187
Zawód : Nauczyciel biologii
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t270-brian-raegan

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Aiden Ledoux on Sro 25 Lut 2015, 12:08

Propozycja Briana zaskoczyła Aidena, choć dołożył wszelkich starań, by nie było tego po nim widać. W odpowiedzi na nią skinął wdzięcznie głową, przysuwając się nienaturalnie blisko do nowopoznanego mężczyzny. W takim ustawieniu dokładnie czuł ciepło bijące z jego ciała, zarejestrował również zapach perfum, których sąsiad użył zapewne dłuższy czas temu. Korzystając z tego, że, oczywiście zupełnie przypadkowo, ich dłonie cały czas spoczywały w geście powitania, Aiden zacisnął palce odrobinę mocniej, wpatrując się prosto w niebieskie oczy Briana.
-Nazywam się Aiden Ledoux i bardzo panu dziękuję za zaproszenie –odpowiedział, prawie szepcząc.
By być całkowicie szczerym, Aiden spodziewał się usłyszanego zaproszenia, a nawet nieco go wyczekiwał. Nie było mu w smak stać pod drzwiami kilka godzin, czekając na kogoś, kto wymieni mu zamki i wręczy nową parę kluczy. Mimo wszystko chwila niezręcznej ciszy, która między nimi nastała sprawiła, że zaczął nieco wątpić w to, że sąsiad go zaprosi. Dlatego ostatecznie ucieszył się w duchu i po krótkiej wymianie uprzejmości, pewnym siebie krokiem ruszył do mieszkania Briana.
Zaraz po wkroczeniu do królestwa tego dużego faceta, pierwszym, co Aiden dostrzegł, a może bardziej pierwszymi, które dostrzegły Aidena, były trzy koty, które łypały teraz na niego bacznymi, kocimi spojrzeniami. Jeden z nich, prawdopodobnie najodważniejszy, zbliżył się do Aidena i zaczął ocierać o jego nogę, wyginając grzbiet do góry, dając tym wyraźnie do zrozumienia, że nędzna człowiecza kreatura powinna go teraz pogłaskać, na co on łaskawie wyraża swoją kocią zgodę.
-O rany, jaki uroczy mruczek! –krzyknął Aiden nieco infantylnie, gładząc zwierzaka po mięciutkim futerku.
Cóż, miał nieopisaną słabość do dzieci i wszelkich malutkich, słodziutkich zwierzątek. Zapominając się na dobrą chwilę, jak gdyby był u siebie, usiadł obok imponującego drapaka, poświęcając całą swoją uwagę kotu.
avatar
Aiden Ledoux

Zawód : opiekun w przedszkolu
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t445-aiden-ledoux

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Brian Raegan on Czw 26 Lut 2015, 19:25

Na drugi raz po prostu udawaj, że nikogo nie ma w domu, Raegan. - Zganił się w myślach, zamykając drzwi mieszkania i z lekkim powątpiewaniem obserwując niejakiego Aidena, zajętego aktualnie Alfonsem. Miło, że mężczyzna nie był z tych ludzi, którzy żywią niezrozumiałą awersję do kotów, ale z drugiej strony z marszu posadził tyłek na środku korytarza w cudzym mieszkaniu, na dodatek w mieszkaniu osoby, której absolutnie nie zna. W takim wypadku Briana przestawało dziwić to lekko kłopotliwe zachowanie ekscentrycznego sąsiada przy wymianie uprzejmości. Po jaką cholerę tak modulował głos pozostawało li i jedynie jego tajemnicą, Brian nie miał ochoty się w ten temat zagłębiać, jeszcze doszedłby do zgoła różnych i niekoniecznie pożądanych wniosków.
- Wabi się Alfons. - Wyjaśnił, wskazując ruchem głowy na czarnego sfinksa w sweterku, z którym Ledoux aktualnie się bawił... przy okazji froterując pośladami podłogę, co absolutnie nie należało już do problemów gospodarza, on nikogo nie namawiał do siadania byle gdzie. Zwłaszcza, że w tym mieszkaniu nie uświadczy się tatami, czy "parterowego" stołu, Brian jeszcze się nie przekonał do tutejszych standardów. Chociaż może ludziom po zbyt długim przebywaniu w Japonii szajba już kompletnie odbija dopiero po kilku latach? W końcu jakimś cudem rdzennym mieszkańcom to odpowiada... z drugiej strony oni są w stanie nawet wymyślić coś pokroju automatu z majtkami do wąchania. Nie można oceniać.
- W takim razie kawa, herbata? - Zreflektował się szybko, odsuwając na drugi plan swoje przemyślenia i na chwilę kierując spojrzenie z powrotem na fioletowowłosego mężczyznę. Kroki skierował do kuchni, pewien, że koty przejmą obowiązek zabawiania gościa.
avatar
Brian Raegan
Koci Tata

Wzrost : 187
Zawód : Nauczyciel biologii
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t270-brian-raegan

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Aiden Ledoux on Nie 01 Mar 2015, 21:04

Brian szybko zniknął w kuchni, prawdopodobnie przygotowując herbatę, o którą Aiden uprzejmie poprosił. Alfons, kot gospodarza, który najwyraźniej był niezwykle zainteresowany gościem, a raczej jego nieznanym wcześniej zapachem, nie dawał mężczyźnie spokoju. Okrążał raz po raz jego ciało, ocierając się raz o plecy, raz o kolana, kompulsywnie przy tym mrucząc. Gdy Aiden wreszcie wysycił swoją potrzebę skupienia całej uwagi na puszystej, pomrukującej kulce, wstał i udał się do pokoju gościnnego, gdzie przysiadł na stojącej tam, miękkiej kanapie. Korzystając z chwili samotności, uważnie rozejrzał się po pomieszczeniu, próbując odgadnąć po wystroju, jakim człowiekiem może być ów Brian. Cóż, sądząc po bardzo surowym i raczej mało finezyjnym wystroju, na pewno nie jest to ktoś, kto przykłada do tego jakąś wagę. Zdawać by się mogło, że powiedzenie "mniej znaczy więcej" idealnie tutaj pasowało. Ot, prosta sofa, telewizor, kilka szafek, stolik... z pewnością żaden bywalec tego mieszkania nie uświadczy typowych dla niektórych bibelotów, kwiatków, ozdóbek i tym podobnych kurzo-pochłaniających gadżecików.
Po wnikliwej analizie pokoju, Aiden uświadomił sobie, że zamek w jego mieszkaniu sam się nie wymieni, a odwlekając moment zadzwonienia do odpowiedniej firmy, wcale nie działał na swoją korzyść. Wciąż nie mogąc sobie wybaczyć utraty kluczy, z lekkim grymasem na twarzy wyjął z kieszeni spodni telefon komórkowy, po czym, używając internetu, wyszukał numer, pod który powinien się zgłosić. Gdy tylko znalazł to, czego szukał, wstukał na dotykowej klawiaturze ciąg cyferek, wsłuchując się chwilę później w jednostajny sygnał, świadczący o tym, że ktoś po albo nie słyszy dzwoniącego telefonu albo zwyczajnie nie ma ochoty go teraz odbierać. W końcu jednak usłyszał głos jakiejś kobiety, która przedstawiła się szybko mechanicznie oferując pomoc w rozwiązaniu wszelkich problemów dotyczących zamków. Żebyś wiedziała, że ta pomoc mi się przyda -odpowiedział konsultantce w myślach, po czym zabrał się za wyjaśnianie zaistniałej sytuacji.
Gdy Brian wkroczył do salonu z tacką, na której stały dwa kubki, Aiden uśmiechnął się do niego promiennie, odkładając telefon.
-Będą tutaj za około pół godziny. Udało mi się nawet załatwić drugi komplet kluczy gratis -wypalił z zadowoleniem, szczerząc się na myśl o miłej pani, wyraźnie zahipnotyzowanej haryzmą Aidena. -Właściwie, powinienem zostawić zapasową parę u pana, może oszczędziłoby to nam obu niezręcznej atmosfery w przyszłości -dodał nieco żartobliwym tonem.
avatar
Aiden Ledoux

Zawód : opiekun w przedszkolu
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t445-aiden-ledoux

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Brian Raegan on Pon 02 Mar 2015, 02:09

Pobyt w kuchni trochę się przedłużył z racji tego, iż biolog po prostu postanowił dać swojemu gościowi chwilę czasu, by spokojnie mógł załatwić wszelkie formalności związane ze swoimi nieszczęsnymi kluczami, czy raczej ich brakiem; nie spieszył się więc z przygotowaniem herbaty. Wsparty plecami o blat czekał, aż woda zawrze, odpływając nieco myślami. Już tak dawno nie miał kontaktu z osobami niezwiązanymi z liceum, że powoli zaczynał identyfikować swoje życie głównie z tą placówką... i tak właściwie odwykł już od normalnych tematów, jakimi można podtrzymać konwersację. Świetnie, wyjdę na nudnego służbistę, jak zawsze z resztą. Albo na stukniętego kociarza. Zagryzł lekko wargę, przyjmując tę świadomość z ponurą rezygnacją, zastąpioną szybko przez wisielcze rozbawienie. Czemu właściwie obchodziło go, co mógł pomyśleć sobie mężczyzna, czekający aktualnie w sąsiednim pomieszczeniu? Cóż, może przez wzgląd na podobny wiek?
Woda w końcu "doszła", więc mógł zalać nią herbatę. Właściwie, te zielone, pachnące listki były jedną z nielicznych rzeczy, za które lubił Japonię. Oby pan Aiden ją lubił. - Przemknęło mu przez myśl, kiedy kładł na tacy kubki, oraz cukiernicę. Ciekawe, nawet w myślach nie umiał ot tak nazwać kogoś jedynie jego imieniem, a wręcz przymusem okazywało się podkreślenie tego uprzejmego dystansu, co w sytuacji, gdy obaj mieli nieco po dwudziestce, wypadało równie niezręcznie, jak mówienie sobie od razu na "ty". I tak źle i tak niedobrze.
- Mam nadzieję, iż nie kazałem panu długo czekać... - Bąknął, stawiając tacę na ławie, zabierając z niej przy okazji zalegające tam klasówki, o których kompletnie zdążył już zapomnieć, a niefortunnie zajmowały one większość przestrzeni użytkowej blatu. Co za faux pas... Na szczęście mężczyzna zdawał się tego nie zauważać, lub po prostu uprzejmie ignorować, jako, że w każdym innym zakątku było wręcz pedantycznie czysto.
- Zapasowe klucze? U.... u mnie? - Popatrzył z niedowierzaniem na Aidena, starając się dojść do tego, czy żartuje on, czy mówi też poważnie. Aż musiał z wrażenia usiąść na kanapie, by oddać się spokojnej dedukcji. Ostatecznie stwierdził drugą opcję za bardziej prawdopodobną, ponieważ chyba nikt nie jest tak lekkomyślny, by zostawić obcej osobie coś tak ważnego. Już pal licho, że można by niefortunnie trafić na złodziejaszka, przynajmniej nie byłoby problemu ze znalezieniem winnego. Przecież Brian mógłby okazać się psychopatą i skalpować ludzi w ramach hobby. - Och, a nie boi się pan, że przyjdę którejś nocy z niecnymi zamiarami?
Ostatnie zdanie Raegan wypowiedział z nieco zaczepnym uśmieszkiem, idąc w ślady swego nieobliczalnego towarzysza i puszczając mu perskie oko. Czasem nawet i on potrafił zdobyć się na jakiś żarcik, chociażby słaby.
avatar
Brian Raegan
Koci Tata

Wzrost : 187
Zawód : Nauczyciel biologii
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t270-brian-raegan

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Aiden Ledoux on Pon 02 Mar 2015, 18:27

Trzeba było przyznać, że nie spodziewał się po swoim sąsiedzie tak nagłej zmiany. Ba, pierwsze wrażenie jakie wywarł na Aidenie zgoła odbiegało od wydźwięku tego krótkiego komentarza, na który sobie właśnie pozwolił. Nie mniej jednak tym jednym zdaniem zainteresował gościa sobą jeszcze bardziej. Aiden w odpowiedzi uśmiechnął się równie zadziornie, chwytając kubek z wciąż bardzo gorącą herbatą.
-Ależ do tego nie potrzeba panu moich kluczy! –odparł żartobliwie, przysuwając się nieco do niego.
Nie sądził, że ten spięty, poukładany okularnik, będzie chciał wejść w konwersację na takim poziomie. Zwykle ludzie jego pokroju wycofywali się z typowym dla nich chłodem i dystansem, próbując w ten sposób ukryć swoje zażenowanie. Prowadzenie rozmowy z tym człowiekiem było coraz bardziej interesujące, bo okazał się być nie do końca przewidywalny, co zmuszało Aidena do przekierowania wszystkich pokładów swojej uwagi wprost na Briana. Zwykle dialogi z innymi nie przynosiły mu żadnych niespodzianek, cóż... zwykle. Tym razem chyba ocenił swojego sąsiada zbyt pochopnie, mierząc go tą samą miarą, co resztę ludzi. Aiden zaczerpnął pierwszy łyk herbaty, rozkoszując się jej idealną temperaturą.
-Mmm -mruknął pod nosem. -No, no, panie Brian... Jeśli tylko obieca pan rozpieszczać mnie w ten sposób częściej obawiam się, że mogę nie chcieć potem wracać do siebie...
Grunt, po którym obaj stąpali, stał się nagle nieswojo grząski, a każdy krok mógł się okazać - dosłownie - wtopą. Aiden czuł się tak, jakby z momentem przekroczenia progu tego mieszkania, wciągnął się w skomplikowaną grę, której wygranej nie rozumiał. Nim Brian zdążył cokolwiek odpowiedzieć, telefon Aidena zawibrował, a zastrzeżony numer zwiastował, że prawdopodobnie ktoś z firmy robiącej zamki do drzwi już na niego czeka.
avatar
Aiden Ledoux

Zawód : opiekun w przedszkolu
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t445-aiden-ledoux

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Brian Raegan on Wto 10 Mar 2015, 15:55

O ile można mówić o szóstym zmyśle, czy innych tego typu legendach, to prawdopodobnie po części i Brian miał możliwość z niego korzystać. Aiden zdawał się być jednocześnie interesującą, jak i z lekka niepokojącą osobą od samego początku, a rozwój ich krótkiej rozmowy tylko potwierdził przypuszczenia. Kiedy mężczyzna przysunął się, mięśnie biologa mimowolnie się spięły, jakby bał się, że zostanie dotknięty, co w sumie po części było faktem. Przestrzeń osobista to naprawdę ceniona rzecz, jeśli chodzi o okularnika. Dlatego też z pewną ulgą przyjął "odezwanie się" telefonu, który rozproszył niejako tę kłopotliwą atmosferę, jaka zapanowała w pokoju przez zaledwie kilka nieopatrznie wypowiedzianych zdań. Na dodatek obaj zachowali się trochę jak kochający inaczej. Brian na samą myśl uśmiechnął się mimowolnie. On i homoseksualizm, tsaaa.
- Chyba się uwinęli. - Zauważył, dziękując niebiosom za zesłanie tej zmiany tematu i postarał się odprężyć, popijając herbatę. Rozpieszczać cię, co? Pokręcił lekko głową, czując delikatne bo delikatne, ale jednak uderzenie ciepła rozlewające się na policzkach i szyi. Jeszcze tego brakowało, żeby zaczerwienił się jak idiota. Ogarnij się, Raegan. - Zaskakująco szybko, jak na taką firmę...
Przeniósł wzrok na kubek Aidena, wypełniony herbatą niemal do połowy. Sam gość, zajęty telefonem, zbierał się właśnie, by popatrzeć, co robią ślusarze, więc... Ciekawe, czy wróci? - przemknęło Brianowi przez myśl, za co niemal natychmiast się zganił. A co go to w sumie interesuje, obcy człowiek, jakby na to nie patrzeć. Chociaż z drugiej strony może warto znać swoich sąsiadów?
- Wpadnie pan jeszcze? - Zagadnął, samemu wstając z kanapy, żeby odprowadzić gościa do drzwi.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Brian Raegan dnia Czw 12 Mar 2015, 22:03, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Brian Raegan
Koci Tata

Wzrost : 187
Zawód : Nauczyciel biologii
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t270-brian-raegan

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Aiden Ledoux on Czw 12 Mar 2015, 20:38

Aiden zebrał się pospiesznie z poczuciem niemałej ulgi. Wreszcie będzie mu dane wejść do własnego mieszkania i wziąć kąpiel. Gdy tylko zakończył szybką wymianę zdań przez telefon, podniósł się i wyrównał nieistniejące zagięcia na swojej koszuli po czym spojrzał na Briana, świdrując go spojrzeniem. Przez krótką chwilę, dosłownie ułamek sekundy, zdawało się Aidenowi, że dostrzegł przebiegający przez twarz sąsiada rumieniec, skrzętnie jednak i umiejętnie ukryty. Tak umiejętnie, że sam Aiden nie do końca był pewien tego, co zauważył. Uśmiechnął się jednak pod nosem na myśl, że "pan poważny" wykazuje czasem jakiekolwiek oznaki człowieczeństwa, po czym nonszalancko ukłonił się, pozwalając swoim fioletowym włosom na swobodne opadnięcie na czoło.
-Dziękuję panu jeszcze raz za ratunek -zadeklamował, jakby recytował wiersz na deskach teatru -gdyby nie pan, skonałbym na tym zimnie bez dwóch zdań-dodał już mniej przejaskrawiając swoją wypowiedź, po czym wyprostował się i udał do wyjścia.

[zt -> dalsza część posta w mieszkaniu Aidena]
avatar
Aiden Ledoux

Zawód : opiekun w przedszkolu
Age : 28

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t445-aiden-ledoux

Powrót do góry Go down

Re: Mieszkanie Briana.

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach