Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Go down

Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Lucas Callan on Wto 05 Sie 2014, 01:05

Apartament, który sprezentował młodemu bibliotekarzowi brat od zawsze był zbyt wielki dla jednej osoby. Nie jest przytulny, a wręcz zdaje się być wciąż niezamieszkanego, chociaż młody chłopak wprowadził się tu na początku studiów.

Drzwi oddzielające świat zewnętrzny od "królestwa" samotnego chłopaka  sprawiają wrażenie wyjątkowo ciężkich. Wszystkich tajemnic tego mieszkania strzeże aż pięć różnych zamków, przez które Lucas zawsze musi mieć przy sobie pęk kluczy. Jedyną ozdobą drzwi jest niewielka tabliczka z wygrawerowanym imieniem i nazwiskiem chłopaka, na wypadek gdyby ktoś jednak kiedyś go szukał.  Ów masywne, dobrze strzeżone wrota prowadzą do niewielkiego korytarzyka, którego najciekawszymi elementami jest szafka z butami oraz kilka wieszaków. Z korytarza można przejść do trzech innych pomieszczeń.

Jednym z nich, do którego wejście znajduję się na przeciwko drzwi frontowych, jest salon. Stanowi on główną część całego apartamentu. Ściany tam mają jasny, niebieski odcień. Lucas bardzo starał się dobierając ten kolor. Pomimo swojej chłodnej barwy nie kojarzy się on ze szpitalem, lecz z czystym, porannym niebem. Podłogę natomiast postanowił wyłożyć białymi panelami.  Na środku pokoju stoi niewielki stoliczek, a przy nim dwa fotele oraz sofa. Wyposażenie tego pomieszczenia młody bibliotekarz dobrał tak, by sprawiało wrażenie odrestaurowanej, wiktoriańskiej willi. Wszystkie meble w pokoju mogą wręcz razić wzrok nieskazitelną bielą. W rogu salonu stoi, prawdopodobnie zabytkowy, ogromny, wahadłowy zegar. Co prawda nie działa od lat, jednak dla Lucasa jest to niesamowite dzieło sztuki. Jedną ze ścian całkowicie przesłania masywna, pasująca do całego wystroju pomieszczenia, meblościanka. Na półkach leżą grube książki. Znaczą cześć z nich stanowią powieści fantasy oraz science fiction. Można tam jednak znaleźć przewodniki po wielu krajach, bogato ilustrowane atlasy zwierząt, a nawet kilka mang i komiksów, które w znacznej mierze stanowią natchnienie dla chłopaka.

Na prawo od korytarza znajduje się kuchnia. Niezwykle schludna i zadbana, a wręcz można by rzec, że w ogóle nieużywana. Na ścianach nie ma ozdób, a kuchenne blaty niemal zawsze świecą pustkami. Callan nie potrafi gotować. Nigdy nie był w stanie nauczyć się niczego poza rozgrzaniem gotowych dań w piekarniku, czy też przygotowania kanapek.  Ten pokój może sprawiać wrażenie dużo bardziej przytulnego niż pozostałe części apartamentu. Beżowe ściany kontrastują z brązowymi płytkami oraz meblami. W niewielkim oknie wiszą krótkie zasłonki oraz koronkowa firana. Na przeciwko wejścia znajduje się stół. Podobnie jak całe pomieszczenie nie jest on zbyt wielki. Pośród niezliczonych, kuchennych szaf stoi lodówka, a nad samymi blatami wisi kilka kolejnych, ładnie wyprofilowanych szafek.

Ostatnie drzwi, znajdujące się po lewej stronie korytarza, prowadzą do łazienki. Jest ona znacznie większa niż kuchnia. Na podłodze Lucas zdecydował się położyć białe płytki, na ścianach natomiast szare. Przy jednej ze ścian znajduje się sporych rozmiarów umywalka, nad którą wisi okrągłe lustro. Obok niej stoi pralka. W rogu pomieszczenia znajduje się toaleta.  Po drugiej stronie łazienki ustawiono ogromną wannę, a tuż przy niej, również sporych rozmiarów, prysznic. Lucas długo zastanawiał się, co będzie bardziej praktyczne, ale jednak uznał, że najlepiej będzie wstawić obydwa urządzenia. Wszystko zależy do tego, czy w danej chwili ma czas na długą kąpiel, czy jedynie na szybki prysznic.

Apartament chłopaka naprawdę jest ogromny, więc poza wymienionymi wyżej pomieszczeniami w salonie znajdują się jeszcze dwa przejścia. Są to najbardziej prywatne miejsca, do których niewiele osób miało okazję wejść. Pierwszym z nich jest sypialnia. Chłopak utrzymał ją w identycznej kolorystyce, jak salon. Jedną ze ścian niemal całkowicie zajmuje duże okno. Podobnie jak w całym apartamencie w oczy rzuca się pewnego rodzaju pustka. Prawdopodobnie powoduję ją brak jakichkolwiek roślin w mieszkaniu chłopaka. Centralną część pomieszczenia stanowi wielkie łóżko z półprzezroczystym baldachimem. Jak wszystko w tym miejscu jest zdecydowanie zbyt duże jak na jednego mieszkańca. Po prawej stronie znajduje się niewielka półka, na której zawsze leży kilka książek, notatnik bibliotekarza oraz nocna lampka. Po lewej stronie natomiast jest klatka kanarka Mikkela. Najciekawszego elementu wystroju sypialni nie widać jednak przy samych drzwiach, ponieważ jest nim ściana. Dokładnie to ściana, na której właśnie są drzwi, prowadzące do salonu. Jest ona najciekawsza, ponieważ odstaje od pedantycznego wystroju mieszkania. Od podłogi, aż po sam sufit widoczne są na niej wszelkiego rodzaju malunki, zwykle to marzenia senne chłopaka. Jeszcze w czasach studenckich wiele poranków spędził przy tej ścianie, twórczo zaczynając niemal każdy dzień. Teraz zdarza mu się to sporadycznie, jednak nie ma serca zamalować tego, co sam nazywa ucieleśnieniem jego duszy.

Jako że chłopak nienawidzi nieporządku i praktycznie wszystko musi mieć poukładane, jednym z pomieszczeń w jego apartamencie, do którego można dostać się jedynie przez sypialnie, jest garderoba. Mogłoby się zdawać, że jest to po prostu większa szafa. Obok codziennych ubrań Lucasa, na półkach leżą kobiece stroje, które pamiętają szkolne czasy chłopaka. Pomimo iż uważa je teraz za zabawne, nie ma serca, by tak po prostu się ich pozbyć.

Ulubionym miejscem w mieszkaniu chłopaka jest oczywiście jego pracownia, czyli drugi pokój, do którego można się dostać przez salon. Zdecydowanie jest to najbardziej chaotyczne i dziwaczne miejsce w apartamencie. Na podłodze leżą ciemne panele, ściany natomiast są beżowe. Niewielkie okienko nawet w słoneczne dni nie wpuszcza wiele światła do pomieszczenia. Centralną część pokoju zajmują dwa masywne biurka ustawione tuż obok siebie. Pierwsze z nich jest całkowicie zastawione przez maszynę do szycia. Na drugim natomiast znajduje się jedynie laptop i niewielka lampka. Jedną ze ścian niemal całkowicie zastawiają bele materiału, oraz półki i szafki. To właśnie tu bibliotekarz trzyma swoje największe i najcenniejsze tajemnice i sekrety. Tu spoczywają wszystkie gotowe już lalki... Ubrane, pomalowane i właściwie w całości wykonane przez chłopaka. Tu też, na korkowej tablicy, oraz w wielu szkicownikach i notesach są, często bardzo wymyślne, projekty strojów dla ów lalek. Ten pokój wcześniej miały okazję zobaczyć jedynie dwie osoby, Lucas, oraz jego straszy brat. Chłopak nie lubi opowiadać o swoim hobby, uważa, że nie ma nikogo innego, kogo mógłby ciekawić ten temat.
avatar
Lucas Callan
Zaginiony - Konto nieaktywne


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t198-callan-lucas

Powrót do góry Go down

Re: Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Stav van der Vree on Sro 03 Wrz 2014, 09:01

Szefie, melduję, że... Że ten sukinsyn uciekł z naszą kasą. - mówił drżącym głosem człowiek, który w akcie rozpaczy padł na kolana przed dużym i cholernie ciężkim biurkiem w gabinecie swojego zwierzchnika. Był roztrzęsiony, co jasno sugerowało, że czuł się w pełni odpowiedzialny za porażkę i na pewno zdawał sobie sprawę jakie konsekwencje go za to czekają.  Mogłoby się zdawać, że zaczynał popadać w histerię, w jego oczach stanęły łzy a sam zanurkował twarzą w grubym, kosztownym dywanie zdobiącym drogi wypolerowany na błysk marmur. Nie miał odwagi spojrzeć w oczy swojemu przełożonemu. W zasadzie nikt nie miał, a ON sam piekielnie tego nie lubił. Kontakt wzrokowy był dla niego ważną częścią konwersacji. Tak wiele można wyczytać ze spojrzenia drugiego człowieka.

- Zdaje się, że chciałeś powiedzieć, że ten sukinsyn uciekł z MOJĄ kasą. - van der Vree wstał i wolnym, nonszalanckim krokiem obszedł biurko, by finalnie stanąć przed nieszczęśnikiem i silnym kopniakiem wywrócić go na plecy. - Spójrz mi w oczy i jeszcze raz powtórz, że Callan uciekł z moją forsą. - Powiedział niskim, nieco ochrypłym głosem, opierając się o biurko i krzyżując ręce na piersi. Był podminowany, jednak z zewnątrz pozostał zimny i opanowany.

- Uciekł... A raczej nie uciekł. Gliny go złapały. Callan siedzi w pierdlu. - Z trudem spojrzał w lodowato chłodne oczy przełożonego i wymamrotał cicho, jakby liczył na to, że szef go nie usłyszy. - Co z towarem? - Padło pytanie, które zapewne zmroziło krew w żyłach kajającego się, jednak ten z rozpaczą przyznał, że: - Przepadł, na Boga... Psy zarekwirowały wszystko. Błagam, to się nie powtórzy... Pozwól mi... - Stav mimowolnie zacisnął mocniej szczęki i uśmiechnął się ponuro. Nie pozwolił mu nawet skończyć zdania. - Z pewnością się nie powtórzy, bo jesteś bezużyteczny, a ja nie potrzebuję pasożytów. - Westchnął ostentacyjnie, a potem dobył broni, by bez chwili zawahania wycelować i bezbłędnie wpakować kulkę między oczy człowieka, leżącego przed nim.

- Posprzątajcie to, a potem zajmijcie się zdobywaniem informacji. Chcę wiedzieć wszystko o człowieku, który może nas wpakować po szyję w gówno. I mówiąc wszystko mam na myśli dokładnie WSZYSTKO. Zrozumiano?! - Zwrócił się do mężczyzn przy wejściu, a oni jedynie skinęli i zniknęli za drzwiami, widocznie zmotywowani ostatnimi zdarzeniami.
- Sam się tym zajmę... - Mruknął do siebie, gdy został w pomieszczeniu sam na sam z trupem swojego niedawnego pracownika. Wrócił na swój fotel, wyłożył nogi na blat i odchylił się na oparciu. Zapalił cygaro - to zawsze go relaksowało.

Stanął przed dużymi, topornymi drzwiami do apartamentu, którego właścicielem był niejaki Lucas Callan. A przynajmniej tak sugerowała tabliczka na nich. Uśmiechnął się do swoich myśli i kilkoma dosyć mocnymi kopniakami oznajmił lokatorowi swoje przybycie. Oparł się o framugę i wsunął filtr papierosa między wargi. Doskonale wiedział, że Callan jest w domu... Znał na pamięć jego plan dnia, przyzwyczajenia, każdy szczegół jego życiorysu. Jeden z tych szczegółów jest powodem, dla którego Lucas wpakował się w niemałe kłopoty...
avatar
Stav van der Vree

Zawód : 49% Motherfucker, 51% Son of a Bitch.
Age : 52

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t249-stav-van-der-vree

Powrót do góry Go down

Re: Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Lucas Callan on Czw 04 Wrz 2014, 21:10

Lucas jak zwykle o tej porze siedział w swoim "gabinecie". Dziś wyjątkowo nie mógł skupić swojej uwagi na pracy. Jego myśli co chwilę wędrowały w stronę zupełnie innego tematu. Tematu, który męczył go już od jakiegoś czasu. Młody bibliotekarz rozmyślał o swojej przyszłości, a raczej o jej monotonii. Szczerze mówiąc zawsze uważał, że poświęcanie czasu na tego typu bezsensowne sprawy, jest domeną ludzi mających zbyt wiele wolnego czasu. Niestety, coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że właśnie kimś takim "udało" mu się stać.
Każdy poranek wyglądał dokładnie tak samo. Ustalona godzina pobudki, wszystko zaplanowane co do minuty.
Następnie praca. Kilka godzin w niemal całkowitej ciszy i spokoju, których tak bardzo pragnął od zawsze. W bibliotece nigdy nie działo się zbyt wiele, a jedyną atrakcją była możliwość polecenia komuś ciekawej książki. To jednak nie zdarzało się zbyt często.
Wieczorami zawsze następował jedynie powrót do zadbanego, niemal sterylnie czystego mieszkania. Resztę czasu poświęcał na zajmowanie się swoimi sprawami, tworzenie nowych projektów, czy też szycie. Wszystko to w towarzystwie kanarka, jedynego współlokatora Lucasa.
Zaczynało go to jednak męczyć. Co prawda nigdy nie był wielkim fanem przygód i adrenaliny we krwi, mimo wszystko teraz wręcz modlił się, by w jego życiu wydarzyło się cokolwiek ciekawego... Coś co przerwałoby chorą schematyczność każdego dnia chłopaka.
Wtedy jeszcze nie wiedział, że jego pobożne życzenie spełni się, przynosząc więcej problemów, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Z zamyślenia wyrwał go nieco przytłumiony huk. Domyślił się, że ktoś w dosyć niekonwencjonalny sposób stara się zaznaczyć swoją obecność przy drzwiach prowadzących do apartamentu Callana. W normalnych okolicznościach pomyślałby, że to przyrodni brat składa mu niezapowiedzianą wizytę, jednak wiedział, że ten odbywa własnie spotkanie służbowe w Rzymie.
Niechętnie wstał z fotela i ruszył w stronę drzwi, starając się przy tym jakoś ogarnąć swój strój. Zwykle nie spodziewał się gości, więc chodził po apartamencie jedynie w długiej, rozpiętej koszuli. Teraz jednak udało mi się zorganizować jakieś spodnie. Koszula natomiast pozostała zapięta jedynie na kilka środkowych guzików.
-Dobry wieczór - powiedział charakterystycznym, uprzejmym tonem, kiedy już udało mu się uporać z otwarciem wszystkich zamków - wydaje mi się, że pomylił pan mieszkania... - dodał nieco mniej pewnie, jednak to była jedyna rzecz, która przyszła mu do głowy w danej chwili.
Nie sądził, by wcześniej miał okazję spotkać mężczyznę. Na pewno nie zapomniałby tego chłodnego, przenikliwego spojrzenia, pod wpływem którego, zaraz po powitaniu, musiał opuścić wzrok.
avatar
Lucas Callan
Zaginiony - Konto nieaktywne


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t198-callan-lucas

Powrót do góry Go down

Re: Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Stav van der Vree on Sob 06 Wrz 2014, 10:37

Nie musiał długo czekać. Drzwi otworzyły się i stanął w nich niski, drobny chłopaczek, którego Stav nie omieszkał zmierzyć od stóp do głów. - Ładny kawałek, świeżego mięska. - Uśmiechnął się do swoich myśli i zgasił papierosa o ścianę tuż przy wejściu do mieszkania, ani na chwilę nie spuszczając z niego czujnego spojrzenia zielonych oczu.

Przechylił głowę lekko na bok. - Witaj, Lucasie. - Powiedział szorstko, a potem najzwyczajniej w świecie pchnął chłopaka do środka i bez zaproszenia wszedł do całkiem ładnego, przestronnego apartamentu. Zamknął za sobą drzwi i przekręcił kilka zamków. Tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś niespodziewanie postanowił odwiedzić Callana. Zbliżył się do białowłosego i chwycił go mocno za kark. Pobieżnie rozejrzał się po mieszkaniu i zlokalizował salon, a potem pociągnął tam swojego nowego znajomego. Pchnął go na fotel, a sam zajął miejsce naprzeciwko niego, tyłem do wejścia. Nie miał w zwyczaju używać argumentu siły bez wyraźnej przyczyny, jednak nie skreślał takiej opcji. Sytuacja może potoczyć się bardzo różnie i bardzo różne mogą być reakcje zarówno Callana jak i van der Vree. W międzyczasie omiótł spojrzeniem powieszczenie, które zaskoczyło go niemalże sterylną czystością. Nie przywykł do takich warunków... W zasadzie nie miał nawet szansy, żeby przywyknąć. O ile stać go było na bardzo dużo, o tyle charakter jego pracy nie zawsze pozwalał, by kosztowności utrzymać w ładzie i względnym porządku.

- A teraz trochę sobie porozmawiamy. - Rozsiadł się wygodnie i założył nogę na nogę, a potem z kieszeni kurtki wyjął srebrną papierośnicę, a z niej papierosa, którego filtr wsunął do ust. - Drogi Lucasie... Jak się okazuje łączą nas wspólne intersy... Może nie jesteś tego świadomy, ale przez przypadek wylądowałeś w niezłym gównie... Jestem tu po to, żeby nakłonić Cię do współpracy. To jaki charakter będzie miała nasza rozmowa zależy tylko od Ciebie. - Mówił spokojnym, ale wciąż szorstkim, nieprzyjemnym głosem, a wzrokiem niemalże przewiercał chłopakowi czaszkę.
Z premedytacją się nie przedstawił... Musiałby być idiotą, żeby to zrobić. Jego nazwisko widnieje w policyjnej kartotece od bardzo dawna, a to, że macki europejskich organów władzy nie dosięgnęły go jeszcze w Japonii nie znaczy, że tak sielankowo będzie już zawsze.
- Opowiedz mi o swoim bracie...
avatar
Stav van der Vree

Zawód : 49% Motherfucker, 51% Son of a Bitch.
Age : 52

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t249-stav-van-der-vree

Powrót do góry Go down

Re: Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Lucas Callan on Sob 06 Wrz 2014, 20:19

Dalsze wydarzenia potoczyły się tak szybko, że gdyby Lucas nie był ich uczestnikiem, zapewne w ogóle nie uwierzyłby w tego typu "bzdury". Po tym, jak nieznajomy wtargnął bez pozwolenia do jego apartamentu i w dość brutalny sposób zaprowadził go do salonu młody bibliotekarz poczuł się całkiem zdezorientowany. Nie miał pojęcia czego chce mężczyzna, ale wiedział, że na pewno nie może czuć się bezpiecznie w jego towarzystwie.
Na fotelu siedział niczym na przysłowiowych szpilkach, dokładnie obserwując każdy ruch mężczyzny, który  bez skrępowania oczywiście zajął miejsce na przeciwko niego. Niesamowicie zadziwiająca, przynajmniej dla Lucasa, była jego pewność siebie. W końcu to on wtargnął do cudzego mieszkania nie przedstawiając się, nie podając nawet jakiegokolwiek powodu ku temu. W głowie chłopaka wirowało wiele pytań, jednak przez jakiś czas musiał powstrzymać się od ich zadania. Chciał najpierw poznać przynajmniej zarys zamiarów nieznajomego. Przez umysł bibliotekarza przemknęła niewątpliwie najmniej optymistyczna, jednak jakże prawdopodobna myśl, że jego niezapowiedziany "gość" ma bardzo złe zamiary, a Lucas nie będzie nawet miał możliwości obronić się przed ewentualnym atakiem.  Dlatego też uważnie słuchał tego, co nieznajomy miał mu do powiedzenia. Jego słowa jednak w ogóle nie wyjaśniły sytuacji, w której się znalazł. Czuł się wręcz coraz bardziej zdezorientowany i przerażony.
- Ja... Nie rozumiem... Kim pan jest? Co pan tu właściwie robi? Interesy? Niemożliwe... Ja jestem tylko bibliotekarzem... Nie wiem co takiego mogłoby nas łączyć - mówiąc to wszystko zebrał w sobie odwagę, by patrzeć mężczyźnie w oczy. Jego spojrzenie było zimne i wyjątkowo spokojne, w konsekwencji czego po prostu nieprzyjemne. Zupełnie inaczej, niż u Lucasa. W jego dwukolorowych oczach jak na dłoni malowało się przerażenie i dezorientacja.
Na wspomnienie o członku jego rodziny, najpierw pomyślał o swoim przybranym bracie. Wydawało mu się jednak nieprawdopodobne, by ten połączył interesy firmy z kimś takim jak nowy "znajomy" chłopaka. Dopiero po chwili dotarło do niego, o kogo może tak naprawdę chodzić. Na samo wspomnienie starszego "braciszka" przeszedł go lodowaty dreszcz i choć mogłoby się to zdawać niemożliwe, jego skóra pobladła jeszcze bardziej.
Pomimo przerażenia starał się nie panikować i zachować choć odrobinę zdrowego rozsądku. Kątek oka zerknął na drzwi prowadzące do jego pracowni. Starał się ocenić, czy wykorzystują element zaskoczenia, udałoby mu dostać się do ów pokoju. Pragnął jak najszybciej przerwać do wariactwo.
Zgodnie z jego desperackim planem powinien na jakiś czas  uciec do innego pokoju i wezwać odpowiednie służby. To rzeczywiście mogłoby się udać, gdyby nie fakt, że Lucas idąc otworzyć drzwi, zapomniał telefonu, który teraz "bezpiecznie" spoczywał na biurku w pracowni. Nie był pewien, czy udałoby mu się dobiec aż do drzwi, zabarykadować je czymś i nie zostać złapanym. Nie chciał narażać się na gniew nieznajomego, a przecież wszystko zależało jedynie od tego jak uda mu się rozegrać to spotkanie.
avatar
Lucas Callan
Zaginiony - Konto nieaktywne


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t198-callan-lucas

Powrót do góry Go down

Re: Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Stav van der Vree on Czw 11 Wrz 2014, 14:57

Uśmiechnął się w duchu, gdyż reakcja chłopaka wydała mu się iście komiczna. Poza małym zaskoczeniem nie zrobił mu żadnej krzywdy. Nawet głos starał się modulować tak, żeby brzmiał możliwie najłagodniej. Rzecz jasna naturalna barwa i wrodzona chrypa bardzo utrudniały mu zgrywanie miłego i przyjaźnie nastawionego faceta, a do tego buntowniczy wygląd, którego nie powstydziłby się sam Axl Rose w czasach jego świetności zanim spasł się jak wieprzek, nie mógł wzbudzać zaufania. Westchnął i wstał, leniwym krokiem przemierzył salon, mając nadzieję na jakiś barek, czy chociaż pojedynczą, samotną butelkę czegoś z procentami. Gdy odwrócił się tyłem do Callana 'niefortunnie' skórzana kurtka podwinęła się nieco ukazując różnokolorowym oczom chłopaka kabury z ukochanymi pistoletami van der Vree, z którymi właściciel nie rozstawał się praktycznie nigdy, i do których miał olbrzymi sentyment. Nosił je zawsze przypięte do paska na wysokości części krzyżowej kręgosłupa. Mogłoby się wydawać, że to bardzo nieprzemyślane miejsce na broń, bo przecież tylko idiota nie wymyśliłby, żeby zajść takiego od tyłu, podpieprzyć spluwę i zmieść go z powierzchni tego nie najlepszego ze światów, zanim ten zdążyłby się zorientować, że wykrwawia się na środku ulicy. Ale Stav nie był idiotą... Bynajmniej. Kabury były odpowiednio zabezpieczone i byle kto nie dałby rady tak po prostu wyjąć jego cacuszek, on sam miał wytrenowane do perfekcji dobywanie broni w tempie, w którym przeciętny człowiek zdąży jedynie mrugnąć okiem. Gdy upewnił się, że w zasięgu jego wzroku nie ma żadnego alkoholu, odwrócił się ponownie do rozmówcy, nieco skrzywiony na znak niezadowolenia, że misja 'Gorzała 1.0' zakończyła się niepowodzeniem.

- Wiem Lucasie, że jesteś bibliotekarzem... Wiem, że myślisz, że nie masz ze mną i tą sprawą nic wspólnego... I wiem też, że z chwilą kiedy przekroczyłem próg Twojego mieszkania zostałeś oficjalnie w to wmieszany. Czy tego chcesz, czy nie. - Mówił spokojnym, mogłoby się zdawać nieco znudzonym tonem. Obszedł fotel, na którym siedział Callan dookoła i gdy znalazł się za nim położył dłonie na jego ramionach.

- Wiem o Tobie wszystko... Znam każdy szczegół Twojego życia, a Twoja przeszłość nie jest wyjątkiem. Nie lubię, gdy utrudnia mi się wykonywanie pracy, więc proszę... - Nawet te słowa, o tej jakże niewinnej i uprzejmej treści w jego ustach brzmiały jak dwa kawałki styropianu pocierane o siebie, wywołujące ciarki wzdłuż kręgosłupa.

- Opowiedz mi o swoim bracie... - Dokończył przerażająco spokojnie i zacisnął palce mocniej na ramionach chłopaka, tuż nad obojczykami.
avatar
Stav van der Vree

Zawód : 49% Motherfucker, 51% Son of a Bitch.
Age : 52

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t249-stav-van-der-vree

Powrót do góry Go down

Re: Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Lucas Callan on Sob 13 Wrz 2014, 21:01

Nie wiedział gdzie podziać wzrok. Czy wpatrywać się w nieznajomego, beztrosko spacerującego po jego "świątyni samotności", czy też patrzeć zupełnie gdzie indziej. Zacisnął dłonie w pięści, kiedy mężczyzna odwrócił się do niego plecami. Z przerażeniem przyglądał się broni, którą ten przyniósł ze sobą. To, co zobaczył definitywnie przesądziło o jego podejściu do swojego "gościa". Jego zachowanie mogłoby sprawiać wrażenie uprzejmego, jednak całokształt na pewno nie wzbudzał zaufania. Przecież to, że zwraca się do niego w miły sposób, nie znaczyło, że za chwilę nie postanowi wyciągnąć broni i wpakować w drobne ciało bibliotekarza śmiertelnej dawki ołowiu. Niestety, teraz już nie miał się gdzie schować, a ucieczka zdawała się być nierealną i wyjątkowo śmieszną alternatywą. Póki co nieznajomy nie interesował się zbytnio robieniem krzywdy chłopakowi, co dawało mu nikłą nadzieję, na wyjście z tej nietypowej sytuacji bez większego uszczerbku na zdrowiu.

Wszystko pogorszyło się, kiedy mężczyzna po raz kolejny zwrócił się w jego stronę i staną za jego plecami. Gdy Lucas poczuł na ramionach dłonie nieznajomego,  całym jego ciałem delikatnie wstrząsną nieprzyjemny, lodowaty dreszcz. Podniósł się z fotela jak oparzony, odsuwając się kilka kroków od mężczyzny. Po chwili jednak odwrócił się z powrotem w jego kierunku. Zdecydowanie nie chciał dostać kulki w plecy. Ukojeniem w tej chwili stała się dla niego myśl, że skoro nieznajomy zadał sobie tyle trudu, by, jak to sam stwierdził: "Wiedzieć o nim wszystko", nie przyszedłby tutaj tylko po to, by go ukatrupić.

- Proszę pana... - zaczął spokojnym, zabarwionym delikatną nutką pretensji głosem. Po chwili zamilkł, starając się pozbierać myśli. Sam sposób, w jaki zwracał się nieznajomego mógł w obecnej sytuacji wydawać się dość śmieszny. Równie dobrze mógłby powiedzieć "drogi włamywaczu", czy też "szanowny morderco". Pokręcił lekko głową, na chwilę spuszczając wzrok na białe panele. Zastanawiał się co dokładnie chce powiedzieć i w jaki sposób najlepiej będzie to zrobić.

- Posłuchaj... Nie wiem kim jesteś, nie wiem czego chcesz i na pewno niczego się ode mnie nie dowiesz, dopóki ja nie dowiem się co tak właściwie się dzieje - jego spokojny ton w ogóle nie był odbiciem jego prawdziwych uczuć.

Jedynie roztrzęsione ręce i przerażone spojrzenie zdradzały co w danej chwili czuł Lucas.  W głowie zaczął układać ostatnią modlitwę... Niestety nie wiedział, czy lepiej prosić w niej o ratunek, czy też o spokojny, bezbolesny i wieczny spoczynek. Zrobił jeszcze dwa kroki w tył, cały czas zbliżając się do drzwi pracowni, której znajdował się telefon. Mimo wszystko, nadal łudził się, że jeśli uda mu się do niego dotrzeć, da radę również wezwać policję, a jednocześnie uratować własną skórę.
avatar
Lucas Callan
Zaginiony - Konto nieaktywne


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t198-callan-lucas

Powrót do góry Go down

Re: Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Silminyel on Sob 07 Lut 2015, 14:20

Nikt poza Lucasem I Stavem nie wie co wydarzyło się tamtego dnia za zamkniętymi drzwiami mieszkania bibliotekarza. Nikt też później nie widział Lucasa Callana i nie wie co się z nim działo. Mężczyzna przepadł bez znaku.

[zmiana tematu x2. mieszkanie zablokowane z powodu zbyt długiej, niewyjaśnionej (naruszającej regulamin) nieobecności właściciela]
avatar
Silminyel
Admin


Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Apartament Lucasa. Witaj w moim azylu, nieznajomy. - TEMAT ZAMKNIĘTY

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach