Dom rodziny Takimoto

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Sven Petersson on Pią 09 Sty 2015, 12:18

Skandynaw wysłuchał, w jaki sposób Takimoto „widzi” świat, nie przerywając mu.
- Więc chłopiec nigdy wzroku nie stracił. Lepiej dla niego, ciężko tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało. Utrata wzroku już w trakcie trwania życia jest dużo bardziej bolesna.
Mężczyzna zmarszczył brwi słysząc, jak zgrabnie nastolatek stara się go wyprosić, niedosłyszalnie kręcąc przy tym głową. Zaraz jednak wziął telefon, wpisując swój numer i rejestrując, iż matka chłopca go nie wpisałą, gdy mu kiedyś swój numer zapisał – lub też Akira sam o tym zapomniał.
Skinął głową wchodzącemu do domu chwilę później młodzieńcowi, który wyglądał, jakby sam potrzebował pomocy. Włosy ułożone były w nieładzie w sposób zdecydowanie nie świadczący, iż „tak miało być”, a to wszystko ze względu na cienie pod oczami. Przedstawiony mu Shon Marks mógłby spokojnie uchodzić za wampira z wielu filmów – oczywiście tych sensownych, a nie pełnych brokatu - gdyby jeszcze schudł kilka kilogramów.
Gdy już Akira z wielką ulgą i szczęściem wymalowanymi na twarzy wrócił do kuchni, by przygotować przyjacielowi gorący napój, mający rozgrzać skostniałe z zimna ciało, Sven przedstawił się w prawidłowy sposób, podając nastolatkowi dłoń. Był to sposób zdecydowanie niezbyt japoński, jednak z tego co Petersson zauważył, stojący przed nim młody mężczyzna także nie był Azjatą. Po tym wszystkim powiedział cichym i chłodnym głosem.
- Uważaj na niego. Oboje wolimy, by był szczęśliwy i żebym nie usłyszał, że przez ciebie jest smutny.
Wyglądało to tak, jak gdyby mężczyzna rzeczywiście starał się ochronić Takimoto przed złem tego świata na tyle, na ile się da, jednak nie odcinając go przy tym całkowicie od tego, by nie zaczął postrzegać świata w wyidealizowany sposób. Starał się na swój własny surowy i oschły sposób, co było bardziej widać, gdy już się osobę lepiej poznało. Po tych słowach odsunął się od gościa i także ruszył do kuchni, stając niedaleko kasztanowowłosego.
- Akira, wyjaśnij przyjacielowi na jakiej zasadzie może tu zamieszkać, nie będę się w to mocno wtrącał. Przyjdę wieczorem z kolacją dla was, a jakby coś się działo czy był jakiś problem to śmiało dzwoń.
Poczochrał młodzieńca przed wyjściem, co chyba wchodziło mu już w nawyk, ale to był jeden z niewielu ciepłych gestów, jakie znał mężczyzna. Oczywiście uważał, by Takimoto nie trzymał w rękach nic mogącego mu zagrozić w razie, gdyby się przestraszył nagłego dotyku, ale tego chłopiec mógł się spodziewać zważywszy na to, iż Sven stał dość blisko niego.
Skandynaw pożegnał się z młodzieżą i wyszedł z domu Takimoto, wędrując do własnego.

[z/t]

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Pon 09 Lut 2015, 22:47

Shon wysłuchał tego wszystkiego i po dłuższej rozmowie z Akirą, czuł się, jakby wreszcie dostał długo wyczekiwaną szansę. Nareszcie mógł mieć obok, tak blisko kogoś, kto także chce jego towarzystwa. Nie musi próbować się przenosić i poszukiwać Akiry. Nic nie musi, po prostu ma go tu, pod ręką i może nawet z nim mieszkać. Od wielu, wielu lat Shon nie czuł się równie szczęśliwy.
Zadecydował, że zostanie z nim. Może się do wszystkiego dopłacać, jak tylko da radę. Nie wiedział, ile może wychodzić utrzymanie takiego domu, jednak liczył, że jakoś da radę pokryć swoją część. Będzie musiał później o tym porozmawiać.
Dziś zaprowadził Akirę do jego pokoju. Ile razy obiecał, że się nim zaopiekuje i nigdy nie zostawi, chyba nikt by nie zliczył.
Dość szybko postanowił iść po swoje rzeczy. Nie miał ich wiele, spakował się w miarę szybko jak na zbieranie całego życiowego dobytku i zjawił się tu. Jutro pozałatwia sprawy związane z wynajętą kawalerką.
Było już późno, kiedy siadł w swoim pokoju, który dość szybko zaczął nazywać swoim, bo zwyczajnie sprawiało mu to przyjemność. Czuł, że znalazł swoje miejsce na ziemi, obok bardzo wyjątkowej osoby i, że może zostać tu na zawsze. Walczył ze sobą, żeby nie pójść do Akiry, chciał spędzić noc w jego towarzystwie. I coś mu mówiło, że mógłby. W końcu ma się nim opiekować. Przecież obiecał być przy nim. Mieszka tu teraz.
Podniósł się powoli. Przecież może... chociaż spytać. Czy nie chciałby towarzystwa. Po prostu, żeby nie być sam. Wyszedł na korytarz i wtedy dostrzegł drobną postać stojącą pod drzwiami, do których właśnie chciał się skierować.
- Akira? Wszystko w porządku? - spytał, starając się sprawić, by jego głos brzmiał pewnie, choć nie było to łatwe zadanie. Jego wzrok błądził gdzieś po ścianach przedpokoju, który teraz miał być częścią jego domu. Czuł się z tym wszystkim cholernie nieswojo.
- Pomyślałem... jeśli chciałbyś... - nie wiedział, jak ułożyć to, co chce powiedzieć w zdanie. Poczuł się cholernie głupio. - [b]Gdyby ci to nie przeszkadzało...
Nie wiedział, jak powiedzieć to, co chciał, żeby nie brzmiało żałośnie, lub nie wystraszyło Akiry. W końcu nie wytrzymał własnego jąkania i wypalił wprost.
- Chciałbyś spać ze mną w pokoju? Pomyślałem, że... może chcesz towarzystwa. - oparł się ścianą, bokiem do Akiry. Zaczął nerwowo wykręcać sobie palce.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Czw 19 Lut 2015, 21:31

Ten dzień był… dziwny. Strasznie dziwny. Shon się wprowadził do mieszkania Akiry. Został. Mimo że Akira mówił, że nie chce mu się narzucać i odbierać wolności. Bo Shon przecież miał swoje życie, znajomych, pracę. Akira nie chciał by przyjaciel podporządkowywał wszystko jednej osobie. Ale Shon chciał z nim zamieszkać. I to było niezwykłe, że Akira słyszał wyraźnie, że nie mówi tego z grzeczności, że naprawdę chce z nim zostać.
Ten dzień był dziwny, bo Akira wreszcie czuł się wolny. Znów mógł normalnie się poruszać, bez tego kompromitującego wyciągania rąk przed siebie i sprawdzania po omacku gdzie co jest. Jakby ktoś pozbawił go krępujących więzów.
Najdziwniejszy był jednak wieczór. Najpierw Sven przyniósł kolację. Na pewno przygotowaną przez jego siostrę. Jedzenie było pyszne i sam jego zapach sprawił, że Akira nagle zrobił się głodny. Po kolacji nadeszła pora na kąpiel i spanie i tu pojawił się problem. Pokój, w którym Akirze zawsze spało się najlepiej, jego własne łóżko, nagle wywoływało u niego jakiś dyskomfort. Znowu miał sny przed zaśnięciem. Wydawało mu się, że kiedy tylko zamknie oczy jego matka zwabi Shona i zmusi do powieszenia się na haku nad schodami. Miał wrażenie że słyszy jej głos, że słyszy jak woła Shona i grozi mu. Co gorsza czuł się sparaliżowany i nie mógł wstać. Nie miał pewności czy śni czy słyszy to wszystko naprawdę. Kiedy wreszcie udało mu się podnieść z łóżka, boso, w piżamie wyszedł do korytarza i nagle schody stały się przeszkoda nie do pokonania. Bał się tam przejść. Nie chciał budzić Shona, chciał tylko pójść do jego pokoju i sprawdzić czy jest w łóżku, czy wszystko w porządku. Przywarł plecami do ściany, by być jak najdalej przestrzeni miedzy schodami a ścianą, a później powoli stopień za stopniem próbował zejść na dół. Schody były nieprzyjemnie zimne, aż Akirę przechodziły dreszcze. Przy trzecim stopniu spanikował i biegiem wrócił na górę. Zbierał w sobie odwagę by jeszcze raz spróbować zejść na dół, kiedy usłyszał pytanie Shona. Zamarł.
Shon. Jest tutaj i jest cały i zdrowy i wszystko jest w porządku… uch. Aż się boje wiedzieć co pomyślał widząc mnie tak skradającego się po nocy.
-wszystko w porządku-powiedział cicho. Słysząc głos Shona i wiedząc że jest blisko zszedł już po schodach normalnie. Trzymał się strony ściany ale nie przyciskał już do niej tak rozpaczliwie. Wyciągnął rękę w stronę, z której słyszał jego głos. Dłoń Akiry najpierw lekko oparła się na środku torsu Shona, a później spokojnie przesunęła ku górze i ramieniu, by zsunąć się bo jego ramieniu i w końcu dotrzeć do dłoni. Akirze nawet przez myśl nie przeszło, że taki spokojny, subtelny dotyk, późnym wieczorem kiedy są sami w domu, w samych piżamach, mógłby zostać odebrany jakkolwiek nieodpowiednio. Było w tym coś intymnego, niemniej jednak chłopiec nie doprowadzał do tej intymności świadomie. Chciał po prostu chwycić Shona za rękę, to wszystko.
-Chcę towarzystwa. Czuję się trochę nieswojo… właściwie właśnie po to wstałem z łóżka, miałem nadzieję, że zgodzisz się pobyć ze mną przynajmniej dopóki nie zasnę… ale… jeśli nie będzie Ci to przeszkadzać… spanie razem byłoby jeszcze lepsze.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Sob 28 Lut 2015, 23:20

Shon nie sądził, by gest Akiry miał być w jakikolwiek sposób intymny, czy tym bardziej erotyczny, jednak nie mógł też wpłynąć na fakt, że wzbudzał pewne skojarzenia, które ciężko było przegonić osobie, której od dawna już brakuje podobnego dotyku. Nie pozwalał sobie jednak na to, by zbyt długo o tym myśleć. Złapał dłoń chłopca. Teraz przede wszystkim musi sprawić, by ten wiedział, że jest tu, przy Shonie bezpieczny. Czegokolwiek więcej Marks mógłby chcieć od tej relacji, wszelkie jego pragnienia muszą zaczekać, jeśli kiedykolwiek mają zostać zrealizowane. Nawet on ze swoim ograniczonym doświadczeniem dotyczących relacji z innymi ludźmi domyślał się, że to najgorszy możliwy moment na jakiekolwiek próby pchnięcia tej relacji. Liczył za to, że uda mu się zyskać zaufanie Akiry i zbliżyć go do siebie. Pokazać, że z nim będzie mu lepiej, będzie bezpieczny i niczego nie musi się bać. Że lepiej, by nigdy nie próbował się odsuwać.
- Możesz spać ze mną jak długo będziesz tego chciał. - powiedział, choć ciężko było mu ukryć, że cieszy go ta możliwość. Miał nadzieję, że Akira nie odbierze tej radości niewłaściwie. Zacisnął odrobinę mocniej swoją dłoń na jego, drugą pogładził jego delikatny policzek, by zaraz objąć chude ramię. Bez dalszych komentarzy zaczął prowadzić go do pokoju, który zajmował, prosto do łóżka.
- Ten dom jest duży. Przyjemnie mieć przy sobie drugą osobę... - odezwał się dopiero, kiedy sam kładł się obok, jakby na usprawiedliwienie wcześniejszego tonu swojej wypowiedzi. Coś w środku nie pozwalało mu zapomnieć o tym detalu i krzyczało, że może w głupi sposób stracić najważniejszą osobę, jaką w tej chwili ma.
Wsunął się pod miękką, wzorzystą pościel i delikatnie przygarnął do siebie Akirę. Tym razem nie spytał o pozwolenie. Może poczuł, że jest odrobinę u siebie? Może poczuł, że wolno mu więcej, bo teraz Akira jest od niego zależny? Nie miał pewności, nie zastanawiał się. Ale przytrzymał go delikatnie na wypadek, gdyby ten chciał się odsunąć. Nie chciał na to pozwalać.
- Dobrej nocy. Wiele dziś przeszedłeś... należy ci się wypoczynek.
Szepnął, nie spuszczając wzroku z chłopca. Jego zapewne czekają jeszcze długie godziny leżenia w oczekiwaniu na senność. Dziś jednak nie chciał brać tabletek. Ta noc mogła być przyjemna nawet bez snu.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Nie 01 Mar 2015, 11:52

Pozwolił bez oporu zaprowadzić się do sypialni Shona. Położył się w jego łóżku i pozwolił się przytulić. Na początku było… dziwnie. Akira był dziwnie spięty i czuł się jakoś niekomfortowo. Nigdy dotychczas nie spał z nikim w jednym łóżku. Nigdy z nikim nie był tak blisko na tak długo. Fakt, Shon już wiele razy go przytulał i było to naprawdę przyjemne, ale spanie razem…
A co jeśli zrobię coś głupiego przez sen? Niektórzy ludzie potrafią ‘rzucać się’ po całym łóżku, chrapać, mówić przez sen albo spać z otwartymi ustami… a co jeśli chrapię? Albo przyśni mi się coś i powiem coś głupiego? Nawet nie wiem co robię kiedy śpię. Nigdy mnie to nie interesowało…
-Dobranoc Shon. -mruknął cicho z jakąś taką niepewnością w głosie. Zamknął oczy i milczał, ale jeszcze przez dobry kwadrans leżał zupełnie sztywno, dłonie najpierw oparł na torsie Shona, a później zacisnął palce na jego koszulce trzymając się bardziej samego materiału niż przyjaciela. Oddychał głęboko i dosyć nierówno. Nie spał, ale przynajmniej słyszał oddech Shona i miał świadomość tego, że jeszcze nie śpi. Akira często miał problemy z zasypianiem bo leżąc w łóżku, w ciszy, odcięty od bodźców z zewnątrz zwyczajnie tracił poczucie rzeczywistości. Zdarzało mu się śnić nie śpiąc jeszcze, tak jak dziś, gdy wydawało mu się, że słyszy szepty matki. „Sny przed zaśnięciem” niemalże zawsze były nieprzyjemne. Gdy Akira już zasnął raczej nie miewał koszmarów, a jeśli miał, to nie pamiętał ich po przebudzeniu. Te wieczorne złudzenia pamiętał jednak zawsze i potrafiły go one męczyć nawet przez kilka następnych dni. Dziś jednak wystarczył sam dźwięk oddechu Shona by trzymać Akirę przy rzeczywistości aż do momentu gdy faktycznie zasnął.
Dopiero po jakimś czasie stres zaczął ustępować zmęczeniu. Akira zaczął powoli odpływać w sen, mięśnie się rozluźniły, oddech wyrównał. Jedna ręka opadła luźno na łóżko, druga jakoś instynktownie wsunął pod ramię Shona i objął go nią w pasie.
Akira nie chrapał, nie mówił, nie wiercił się jakoś szczególnie. Spał z zamkniętymi ustami, ale co jakiś czas oblizywał wargi przez sen. Nie było to jednak w żaden sposób obrzydliwe czy gorszące. Wtulił się ufnie w ciepłe ciało Shona. Krótko po zaśnięciu mruknął coś cicho, ledwie dosłyszalnie. Nie było to żadne słowo, przypominało trochę ciche miauknięcie i nic poza tym. Niepotrzebnie się przed snem stresował, bo spał naprawdę wyjątkowo spokojnie i wyglądał wyjątkowo uroczo.
Obudził się nieco po siódmej. Otworzył oczy, spojrzał w kierunku okna i stwierdził, że jest już rano. Nocą nie widział ‘plam’. „Plamy” mimo iż były tylko plamami były naprawdę przydatne. Pozwalały mu rozróżniać dzień i noc, pomagały dotrzeć do drzwi lub okna gdy był w nieznanym miejscu. W końcu ‘Plamy’ potrafiły stanowić świetną rozrywkę, zwłaszcza latem, kiedy Akira potrafił siadać na kocu w ogrodzie i nawet godzinami wpatrywać się w niebo, a później we wszystkie strony wokół by widzieć jak ‘plamy’ się zmieniają jak w kalejdoskopie.
Teraz plamy były, więc pora wstawać. Przeszkodą były jednak oplatające go ramiona. Na myśl o tym, że spali przytuleni całą noc zrobiło mu się jakoś gorąco i czuł się zawstydzony. Policzki go paliły. Ostrożnie i powoli, by jak najmniej się poruszać dotknął jednego z nich i stwierdził, ze zrobiły się gorące. Na pewno nabrał rumieńców na twarzy. Nie chciał by Shon je widział, więc przez chwilę leżał i czekał aż się uspokoi. Dopiero później go obudzi. Bo Shon się nie ruszał i nie odzywał, Akira słyszał tylko jego oddech… więc chłopak chyba wciąż spał?
Zachowuję się jak głupi dzieciak. Przecież to nic takiego. Przyjaciele czasami nocują u siebie i śpią w jednym łóżku… chyba. To normalne. To nic takiego…
Gdy nieco ochłonął, ponownie dotknął swojego policzka. Gdy uznał że ma już normalną temperaturę poruszył się nieznacznie.
-Shon, śpisz?-szepnął cichutko.
W ten sposób raczej go nie obudzę…
-Shon…-powiedział już normalnym głosem, choć trudno powiedzieć by było to głośno. Wyciągnął dłoń w jego stronę. Trafił na jego szyję, po której spokojnie przesunął palce w górę, na policzek.
-Już chyba rano…
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 01 Mar 2015, 15:10

Dla Shona ta noc była długa, ale... nie mógł powiedzieć, że całkowicie nieprzyjemna. Z jednej strony ciężko jest się cieszyć czymkolwiek, kiedy człowiek wpada w stan dziwnego, sennego otępienia, czuje zmęczenie, nad którym ciężko zapanować, zamyka oczy, ale upragniony sen nie następuje. Nie nadejdzie przywoływany żadną domową metodą - co najwyżej lekami. Tych jednak nie chciał dzisiaj brać, aby uniknąć rannego otępienia i... cóż, w jakiś sposób mimo nieprzyjemności, do których Marks zaczynał się w jakiś dziwny sposób przyzwyczajać, ta noc musiała być przyjemna. Obserwował spokojnie usypiającego chłopca. Kiedy był pewien, że ten spokojnie śni wczepiony nadal w niego, uniósł swoją dłoń i pogłaskał jego delikatny policzek. Odgarnął ze śniącej twarzy włosy i po prostu cieszył się jego obecnością, obiecując sobie, że nie pozwoli mu nigdy zniknąć ze swojego życia.
Póki co nie może dopuścić do tego, by Akira zechciał to zrobić, gdyby się jednak nie udało, nie był pewien, czy byłby w stanie, jak należy, odsunąć się na bok i pozwolić mu żyć własnym życiem.
Leżał tak, oddając się przy tym swoim obsesyjnym myślom, które nawet nie w pełni sobie uświadamiał. Nie były wypowiadane i, choć przez całą noc wypełniały jego głowę - i być może, gdyby Akira był w stanie widzieć, mógłby dostrzec pewną iskierkę szaleństwa czającą się w jego szeroko otwartych, podkrążonych oczach - jednocześnie pozostawały w jakiś sposób przez Shona nie dostrzeżone. Nie chciał ich widzieć, chciał jedynie, by się ziściły, żeby Akira był tylko z nim najdłużej, jak to możliwe.
Nie był pewien, kiedy wreszcie sen nadszedł. Na pewno za oknem powoli robiło się już bardziej szarawo, powoli odrobinkę jaśniej. Może spał godzinę, albo dwie? Może trzy? W każdym razie, kiedy usłyszał łagodny głos Akiry, miał wrażenie, że zaledwie mrugnął powiekami, nie zasypiając ani na chwilę. Gdyby nie fakt, że zdążyło się już całkowicie rozjaśnić, byłby w stanie w to uwierzyć.
- Tak... już ranek. - przyznał łagodnie, ale nie odsunął się. Ułożył swoją dłoń na delikatnym ciele Akiry, pogładził lekko jego bok i plecy. Przytulił go do siebie na moment, nie myśląc wiele o tym, jak taki gest może zostać odebrany.
- Trzeba wstawać. - dodał, a jego stosunkowo duża dłoń powędrowała do włosów niewidomego, przeczochrała je lekko. Dopiero wtedy powoli się odsunął. Czas zacząć pierwszy dzień w nowym domu.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Pią 06 Mar 2015, 12:09

To było dziwne. „Dziwnie” było najlepszym słowem określającym to, jak się poczuł. Ostatnimi czasy ciągle się tak czuł będąc blisko Shona. Sam fakt, że ktoś go głaskał, przytulał, obejmował był dziwny. Od śmierci ojca nie przypominał sobie by matka go choć raz przytuliła. By ktokolwiek go przytulił. W święta tylko składali sobie życzenia i całowała go kolejno w oba policzki. Po tych pocałunkach czuł się tylko gorzej. Jakby był czemuś winny. Te wszystkie przejawy czułości ze strony Shona.. początkowo Akira myślał że to zupełnie normalne, że wszyscy przyjaciele się tak zachowują. Później doszedł do wniosku że przecież w książkach przyjaciele się tak nie zachowują. Jeszcze później że życie nie jest takie jak książki… Ostatecznie sam już nie wiedział co o tym myśleć i łapał się na tym, że po prostu chciałby by to nie było normalne, żeby Shon traktował tak tylko jego, żeby być w jakiś sposób dla niego wyjątkowym.
Akira poczuł jak dłoń Shona głaszcze delikatnie jego bok przez cienki materiał piżamy i aż otworzył szerzej oczy i rozchylił usta w wyrazie zaskoczenia. Nie ruszył się, nawet nie drgnął tylko jego policzki znów nabrały nieco koloru.
To przyjemne. Chcę by tak robił, a jednocześnie to takie zawstydzające, że chcę się odsunąć. Gorąco mi. Chciałbym by głaskał mnie tak po skórze… Boję się. Co jeśli to zupełnie normalne i tylko ja to źle interpretuję? Nie powinienem tak się czuć. Co jeśli Shon domyśli się co mi chodzi po głowie, co czuję… co jeśli uzna że to chore i nie chce mnie więcej znać? Muszę jutro założyć na noc dres. Jest grubszy. I zacząć się bardziej pilnować. Przyzwyczaję się i na pewno nie będę tak reagować. Musze tylko bardzo się pilnować. A najlepiej postarać się żeby było jak najmniej takich sytuacji
Z ulgą przyjął że Shon zaraz go przytulił. Przynajmniej miał okazję na chwilę schować twarz i spróbować się uspokoić. Odsunął się gdy wydawało mu się że już jest spokojny, ale zdradliwe rumieńce wciąż pozostawały na jego policzkach.
-Pójdę na górę się ubrać i zaraz pomyślimy coś nad śniadaniem…-mruknął i wstał z łóżka. Nieczęsto przebywał w tym pokoju, więc musiał wyciągnąć przed siebie rękę i dotknąć drzwi gdy wychodził. Zapomniał z wrażenia ile kroków dzieliło łóżko i drzwi. Później jednak bez problemu udał się do swojej łazienki gdzie się szybko umył i przebrał. Zaraz zszedł na dół do kuchni i zaczął przygotowywać herbatę.
-Shon? -zapytał gdy wydawało mu się że słyszy kroki i że Shon przyszedł też do kuchni
-Mamy problem ze śniadaniem. Wczoraj w tych wszystkich emocjach nikt o tym nie pomyślał, ale mam kompletną pustkę w lodówce. Ktoś tu musiał posprzątać całe to jedzenie i dobrze, bo przez tak długi czas by się zepsuło, ale teraz trzeba pójść na zakupy… Mam jeszcze jakieś pieniądze w swojej skarbonce, na podstawowe produkty powinno wystarczyć, ale tak czy inaczej musimy chyba pójść do pana Peter…do Svena -poprawił się zaraz.
-W tej chwili mam tylko herbatę i chyba paczkę wafli ryżowych. To wafle, prawda? -wskazał na stół, gdzie rzeczywiście leżało opakowanie wafli ryżowych ze słonecznikiem.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Sob 07 Mar 2015, 12:26

Shon poszedł pod prysznic, kiedy Akira wyszedł z pokoju. Poruszał się cicho i wciąż nasłuchiwał kroków. Chciał mieć pewność, że Akira tu jest. To, jak duży jest ten dom sprawiało, że jego dziwne wrażenie, że bliska mu osoba zechce zniknąć z jego życia się wzmacniało. Tu Akira mógłby wyjść absolutnie niepostrzeżenie.
Shon zanotował już w pamięci, by zadbać o to, żeby wyjściowe były zamykane zawsze na klucz, żeby pilnować, gdzie te są i najlepiej, aby Akira nie miał do nich większego dostępu. Nie miał świadomości, jak dziwnie brzmiałyby te myśli wypowiedziane, że zapewne przeraziłyby samego Akirę i sprawiły, że nigdy nie pozwolonoby mu się zbliżyć do młodszego chłopaka. Nie zastanawiał się nad tym. Gdyby to przemyślał, na pewno nie uznałby tego za normalne, ale to nie miało znaczenia, nie chciał więcej o tym myśleć, chciał mieć pewność, że Akira nie zniknie. Musi raczej wymyślić, jak to zrobić. Najlepiej, jak przekonać nowego współlokatora, by dobrowolnie do tego dopuścił.
W czasie szybkiego prysznica nie doszedł do żadnych wniosków. Spieszył się jedynie, by jak najszybciej wyjść i upewnić się, że Takimoto nadal jest w domu.
Gdy odnalazł do w kuchni, podszedł zaraz. Objął go jednym ramieniem i sam przejrzał zawartość szafek.
- Jest też trochę ryżu, jakaś kasza... może zrobię ryż z cukrem i cynamonem na śniadanie, a potem pójdę zrobić zakupy? Możemy iść razem. Potem muszę iść do pracy, ale możesz posiedzieć w kafejce. Mógłbyś zabrać podręcznik i tam się pouczyć, czekając na mnie. To chyba milsze, niż pusty dom.
Stwierdził. Chciał przekonać Akirę, że tak będzie mu lepiej. Że przy nim zawsze będzie mu lepiej.
- Jak właściwie z twoją szkołą? Masz nadal chodzić tutaj do liceum, czy opuszczasz ten rok? - dodał po chwili.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Sob 14 Mar 2015, 17:36

Właściwie był zaskoczony pomysłem Shona. Sam na pewno by na to nie wpadł.
-Ryż z cukrem i cynamonem brzmi świetnie! Cynamon na pewno jest, bo zawsze daję go do owsianki.
Wyjął z szafki nad lodówką płaskie pudełko z przyprawami. Wszystkie były otwarte z lewej strony i wszystkie miały w prawym górnym rogu przyklejoną karteczkę z napisem Braille’m. Cynamon zawsze był w pudełku drugi, trzeci lub czwarty od końca, w zależności od tego czy były akurat inne przyprawy korzenne w pudełku czy nie. Wyjął paczuszkę, schował pudełko do szafki i podał cynamon Shonowi.
-Lepiej jeśli pójdziemy razem na zakupy. Szybciej pójdzie. Ze śniadaniem raczej Ci nie pomogę, ale pójdę po maszynę i zrobię listę zakupów. Zawsze to ja robiłem listę zakupów, mama ją brała do sklepu i jak już zrobiła zakupy to w domu od razu cięła listę na kawałki i przyklejała je do opakowań… Ty na pewno nie potrafisz czytać tego co napiszę Braille’m więc musimy współpracować i poradzić sobie inaczej.
Nie czekając nawet na odpowiedź pobiegł na górę i po chwili przyszedł niosąc dosyć ciężką maszynę do pisania. Biorąc pod uwagę fakt jak trudno było Akirze poruszać się po szkole czy po mieście, chwile kiedy dosłownie biegał po domu były niemalże dziwne. Ale spędził tu całe swoje życie. Odkąd nauczył się chodzić uczył się odległości między kolejnymi pomieszczeniami i poruszania tu.
Przypomniał sobie szybko gdzie co stało na stole i postawił na nim maszynę do pisania tak, by nie strącic niczego.
-Podyktuj mi tylko co trzeba kupić… na pewno mleko, jakiś chleb, masło, coś do kanapek, bo w lodówce nie ma nic… co dalej? -Zapytał lekko zaczynając już wystukiwać kolejno nazwy produktów.
-Wiesz, niewiele pamiętam z sądu ale na pewno muszę chodzić dalej do szkoły. To był chyba najważniejszy powód dla którego trafiłem pod opiekę Svena. Żebym nie zmieniał domu i szkoły. O ile dobrze zrozumiałem Sven musi jeszcze pójść do Dyrektora cośtam w papierach pozmieniać i zanieść zaświadczenie o tym że w domu dziecka się uczyłem i przenieść mnie z powrotem do starej szkoły i klasy, bo mnie wtedy wypisali i dokumenty zabrali… Pójdę dziś z Tobą jeśli to nie problem że będę siedział przy stoliku. Wezmę książkę do historii i może coś do poczytania. Jakoś się sobą zajmę i nie będę Ci przeszkadzał. Pouczę się trochę, posłucham muzyki i jakoś mi czas zleci. Nie chcę tu zostawać sam a Sven na pewno ma dziś dużo do zrobienia.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Sob 21 Mar 2015, 12:06

Ucieszył go entuzjazm chłopaka. Nie tak, jak ucieszyłby każdą, przeciętną osobę. Dla Shona odkryć, że zrobił, lub zaproponował coś, co spodobało się Akirze to bardzo wiele. Jakby liczył, że jeśli uda mu się częściej trafiać w jego gust, Akira prędzej będzie chciał przy nim zostać. Może i to pokrętne i zdecydowanie przesadzone rozumowanie, jednak Shon nawet nie był pewien, co tak konkretnie go ucieszyło. Zaraz zagotował w czajniku wodę na ryż, przelał do garnka i wrzucił z odrobiną soli, żeby się gotowało akurat, kiedy chłopak zbiegał ze swoją maszyną do pisania. Kiedy tak na niego patrzył, byłby w stanie niemal zapomnieć, że jego nowy podopieczny nie widzi.
- Możesz spróbować mnie nauczyć tego pisma. Chętnie bym je poznał. - powiedział, kiedy chłopak zaczął wypisywać pierwsze potrzebne rzeczy. W tej chwili Shon zaczął się martwić, czy kupi wszystko. Czy aby na pewno ma na tyle pieniędzy. W tym miesiącu spędził trochę czasu w tanim, bo tanim, ale jednak motelu, potem przeniósł się do kawalerki i musiał opłacić pierwszy miesiąc. Może uda mu się odzyskać kaucję? Jutro zadzwoni do właściciela.
- Nie mam pojęcia, zawsze kupowałem tylko dla siebie, więc pojedyncze produkty, żeby się nie zmarnowało. - przyznał. - Coś na obiad. Co lubisz jeść?
Spytał, póki co starając się nie myśleć o jakichkolwiek problemach. Siadł zaraz na taborecie obok Akiry i przyglądał się maszynie i dziwnym kropkom, jakie pojawiały się na kartce pod wpływem delikatnych stuknięć. Przyglądał się ruchom drobnej dłoni i starał się domyśleć, co w tej dokładnie chwili zapisują.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Sro 25 Mar 2015, 10:49

Szczupłe palce Akiry zgrabnie wędrowały po klawiaturze maszyny do pisania uderzając za każdym razem w sam środek klawisza i nigdy nie dotykając sąsiednich klawiszy. Sposób w jaki pisał był jakiś wyjątkowo uporządkowany. Miało się wrażenie że odstęp między kolejnymi stuknięciami jest idealnie równy. Może miało to jakiś związek z faktem że Akira grywał też na fortepianie? Maszyna do pisania zawsze w pewien sposób kojarzyła mu się z fortepianem i na odwrót – gra kojarzyła mu się z pisaniem. Podświadomie więc trzymał równy tempo i rytm podczas obu tych czynności.
Naprawdę Shon chciałby nauczyć się Braille’a? Nie.. pewnie myśli że to łatwizna i nie zdaje sobie sprawy z tego ile zajęłoby to czasu…
-Wiesz, Braille jest dosyć.. trudny. Pisanie jest dość proste bo człowiek przyzwyczaja się do kolejności liter na maszynie, ale czytanie bywa trudne. Zwłaszcza jeśli papier się odgniecie albo zbyt lekko wciska się klawisze maszyny… no i trzeba rozróżniać odległości między kolejnymi kropkami, które potrafią być podobne i litery się mylą… Tato uważał że Braille jest trudniejszy od normalnego alfabetu… znaczy tego regularnego… bo podobno kanji jest straszne i dobrze że mnie omija… No ale to bez znaczenia. Myślę że nauka Braille’a byłaby dla Ciebie tylko niepotrzebną stratą czasu. Poradzimy sobie jakoś inaczej…
Akira wyjął z kieszeni przyniesioną z góry niewielką, wściekle żółtą, zapinaną na zamek gumową saszetkę w tłoczone wzory kółek. Odsunął kubki z herbatą i wysypał na stół pieniądze z saszetki. Brał każdy banknot i monetę w dłonie i układał je w stosiki. Później przeliczył całość i podał Shonowi kwotę, którą miał w saszetce. Majątek to to nie był ale zdecydowanie wystarczy na utrzymanie dwóch osób przez tydzień, może nawet dwa. Akira miał swoje oszczędności. Miał też świadomość gdzie mama chowała oszczędności i gdzie okładała pieniądze na remont altanki przed domem. Na razie jednak nie mówił o tych miejscach Shonowi. Nie chciał też sam grzebać w pokoju mamy ani zabierać pieniędzy przeznacznych na remont. Dlatego na razie przyniósł tylko swoje oszczędności.
-Nie lubię brukselki i nie przepadam za wieprzowiną. Ale mogę zjeść cokolwiek. Tylko chciałbym kupić płatki i mleko. Zawsze jadam je na śniadanie i już się do tego przyzwyczaiłem… będziemy musieli porozmawiać ze Svenem o obiadach, bo wydawało mi się że wspominał na początku że jego siostra gotuje i miałem dostawać swoją porcję… ale skoro teraz ze mną mieszkasz to może moglibyśmy jakoś wspólnymi siłami sami robić obiady… tylko wtedy musiałbym poprosić Svena o jakieś pieniądze. Pieniądze z opieki i renta po tacie przychodzą teraz na jego konto….
Kiedy skończył pisać wyjął z maszyny listę i przypiął ją magnesem do lodówki. A później zaniósł od razu maszynę do pisania na górę. Akira miał w zwyczaju wszystko od razu odkładać na miejsce, choćby miał pięć minut później znów pójść po maszynę.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 29 Mar 2015, 12:26

- To nie strata czasu.
Zaprotestował od razu, odwracając wzrok. Nie spodobało mu się to, bo w jego głowie już układał się piękny scenariusz wedle którego mieszkali razem już na zawsze, Shon opiekował się Akirą, ten z czasem się w nim zakochał i żyli długo i szczęśliwie. Akira nie miał ochoty nigdzie wychodzić, zawsze wyczekiwał powrotu najbliższej sobie osoby. Shon w końcu skończył jakiś kurs, lub studia, miał pracę bardziej pociągającą, niż kelnerowanie.
A skoro mówiąc już w skrócie miał zamiar opiekować się Akirą jak długo tylko będzie mógł, miał zamiar być częścią jego życia i powinien móc chociażby odczytać coś jego pismem. Chciał.
- Chcę się tego nauczyć. - dodał łagodnie, zerkając na chłopaka przed maszyną. Podobał mu się przyjemny, rytmiczny dźwięk świadczący o tym, jak Takimoto dobrze sobie radzi mimo oczywistych trudności.
- W porządku, omówimy to z nim przy najbliższej okazji. Póki co w takim razie płatki, mleko... możemy kupić jabłka i cynamon to zrobię deser, jeśli nie będziesz miał dość ryżu. Albo jakiś budyń? - chciał trochę poprawić Akirze humor, a słodycze wydawały mu się czymś do tego celu odpowiednim. - Co lubisz?
Spytał zaraz. Czuł, że powinien wiedzieć takie rzeczy. W filmach często było tak, że postaci żeby udowadniać, że znają ukochaną osobę, wymieniały takie detale w stylu ulubionego koloru, ulubionego dania, ile słodzi herbatę, czy jaką porę dnia lubi najbardziej partner. Podobało mu się to zawsze. Chciałby być w tak absurdalnie romantycznej sytuacji.
- Możemy kupić jajka i brokuł. Jeśli dostaniemy coś od Svena, brokuł nie zmarnuje się za szybko i zjemy go jutro, a dobrze coś mieć. Uważam, że to całkiem... miłe, żebyśmy gotowali razem.
Dało się wyczuć w jego głosie zadowolenie, trochę radość. Nawet, jeśli nie był pewien, czy to dobra chwila na okazywanie jej, nie panował nad tym i... cóż, nie chciał, dawno nie czuł się równie dobrze.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Pią 03 Kwi 2015, 20:37

Akira był już spokojniejszy. O dziwo pomimo faktu że od śmierci matki minął zaledwie miesiąc, powoli odzyskiwał humor i zaczynał znów czerpać coraz więcej radości z życia. Dopóki był z Shonem nie bał się przebywać w domu. Nie zachowywał się też tak jakby nosił w sercu żałobę po matce. Wyglądało na to że jej samobójstwo bardzo nim wstrząsnęło, ale raczej go przeraziło niż przygnębiło.
Być może właściwie Akira wcale nie kochał matki. Może przez to, jak go od siebie odsuwała przestało mu na niej zależeć? Nie zastanawiał się nad tym. W tej chwili chciał sobie wszystko poukładać na nowo i zacząć jakoś żyć. Od pogrzebu nie był na grobie matki i nie wspominał o tym że chciałby do niej pójść. Gdyby nie koszmary i sytuacja z nocy jak skradał się na dół, przyciskając gorliwie do ściany i bał chodzić po schodach, chwilami trudno byłoby dostrzec że w jego życiu wydarzyła się tragedia.
Teraz też w ogóle tego nie okazywał. Posłał w stronę Shona promienny uśmiech gdy chłopak zapytał go o to, co lubił.
Akirze trudno było się smucić kiedy pierwszy raz od lat czuł się akceptowany, poświęcano mu uwagę, pytano o zdanie.
-O to że mi się nie znudzi ryż możesz być spokojny. Lubię ryż i mógłbym jeść go codziennie. Szczególnie lubię go na słodko… i kluski ryżowe na parze z mandarynkami… albo ryż z warzywami albo rybą… z ryżem wszystko dobrze smakuje. Budyń też lubię ale tylko ciepły… nie lubię kisielu, a galaretkę tylko w cukrze… ale smacznie pachnie-dodał na koniec czując zapach cynamonu. Przesunął powoli dłoń po blacie, odnalazł kubek i przejechał palcem po uszku by upewnić się czy to jego kubek. Kubek rzeczywiście był jego, o czym z resztą świadczył fakt, że napisane było na nim jego imię. Chyba był używany od lat, bo poza imieniem Akiry miał namalowanego nieco dziecięcego misia. Akira chyba nawet nie był już tego świadom. Wiedział po prostu tyle tylko że to jego kubek.
Uniósł go do ust i wziął łyk herbaty, a później odstawił do na stół.
-Chciałbym móc z Tobą gotować. Dawno tego nie robiłem z nikim… zwykle tylko doprawiałem sobie jedzenie… swoją drogą podobno w przyprawianiu potraw jestem mistrzem. Tato zawsze mówił że nikt tak nie umie jak ja i zawsze ja się tym zajmowałem
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Sob 04 Kwi 2015, 14:37

Shon dość szybko przygotował im posiłek i podał go na dwóch talerzach. Brudne naczynia przełożył do zlewu, zmyje je potem razem z tymi po jedzeniu.
- Smacznego. - powiedział, zasiadając do stołu, choć miał ochotę zadawać coraz więcej pytań, żeby posiadać jak największą ilość informacji dotyczących Akiry. Przyglądał mu się przez cały czas, zdecydowanie większą uwagę skupiając na rozmówcy, niż na posiłku. Zaburzenia snu wpływały na jego apetyt, Shon nieczęsto jadał duże posiłki i również mało kiedy zdarzało się, żeby te faktycznie go przyciągały czymkolwiek poza głodem. Miał zwyczajnie kiepski apetyt.
- Jaki jest twój ulubiony zapach?
Spytał w końcu, uznając, że może zadawać takie pytania. Że znajomość takich detali zbliży ich do siebie, że będzie mógł robić mu w ten sposób drobne niespodzianki, sprawiać niewielkie przyjemności, cokolwiek. W pamięci notował każdy drobiazg, co Akira lubi, za czym nie przepada.

Podpytywał o tego typu detale. Po posiłku pozmywał naczynia i poszli zgodnie z planem na zakupy. Okazało się, że siostra Svena zamierzała codziennie karmić Akirę obiadami - dał jej więc znać, że będzie się starał o to, żeby jak najczęściej oni gotowali sami. Chodziło o to, żeby Akira potrafił sam dbać o takie rzeczy i czasem coś sobie samodzielnie przygotować, ale też o to, żeby w jakiś sposób mogli wspólnie spędzać czas. Popołudnie jednak Shon, jak zapowiedział, musiał spędzić w pracy. Wziął więc potrzebne rzeczy.
- Więc... idziesz ze mną do Fabryki?
Spytał dla pewności, czy chłopak nie zmienił zdania.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Sro 08 Kwi 2015, 12:12

-W tej chwili chyba cytrusowy… ale to trudne pytanie. Lubię bardzo dużo zapachów i trudno mi się zdecydować na jeden. Lubię prawie wszystkie zapachy owoców… no może trochę mniej lubię zapach kokosu bo jest bardzo słodki i mdły… ale czasem mi się podoba. Lubię zapach trawy latem, wanilii, czekolady, rumianku… kawy. To wszystko zależy. -przy ‘kawie’ zawahał się. Ostatnio zapach kawy kojarzył mu się z Shonem. Shon pachniał tak kiedy wracał z pracy. Pachniał kawą i czekoladą. I był to specyficzny zapach kawy. Inny od tej, którą piła w domu jego mama. I chociaż sam Akira kawy nie pijał bo mu nie smakowała, to zapach po prostu przyjemnie mu się kojarzył.

Zakupy były dość spokojne. Akira trzymał się jedną ręką wózka pchanego przez Shona, drugą trzymał listę zakupów i odczytywał z niej co jeszcze trzeba kupić. Po powrocie do domu było całkiem zabawnie. Pociął listę na kawałki, prosił Shona o podawanie konkretnych produktów i ‘podpisywał je’ przyklejając do nich taśmą karteczki z pociętej listy zakupów. Zabawniej się zrobiło kiedy zakupy trzeba było pochować do szafek, bo Shon nie wiedział gdzie co powinno być. Pierwszy raz to Akira coś komuś pokazywał, pierwszy raz czuł że w jakiejś sytuacji jest ‘na prowadzeniu’ i zdecydowanie dodawało mu to pewności siebie i chyba poprawiło nieco humor.

-Tak, pójdę z Tobą. Zaraz będę gotowy.
Pobiegł na górę, do swojego pokoju. Wziął plecak do którego spakował podręcznik do historii, powieść, którą zaczął ostatnio czytać i nie skończył, mp3 z muzyką i zapasową baterią. Po chwili namysłu wrzucił też do plecaka swoją kostkę Rubika. Od dłuższego czasu jej nie układał, bo wolny czas po szkole spędzał przy komputerze, ale w końcu idzie z Shonem do pracy na parę godzin i musi sobie jakoś zająć czas. Nie chciał przeszkadzać i nie chciał też siedzieć i nic nie robić by wszyscy wokół myśleli, ze się nudzi.
Zmienił wkładany przez głowę sweterek na wygodniejszą, zapinaną bluzę z mięciutkiego brązowego polaru, zawiesił sobie telefon na smyczy na szyi i zszedł na dół. Wyjął ze szklanego naczynia na lodówce swoje klucze (od lat zawsze odkładał je w to miejsce i właściwie maleńki szklany świecznik tylko po to na lodówce stał by przechowywać klucze Akiry gdy chłopiec był w domu) i dopiął je do smyczy na szyi.
-Gotów. -stwierdził w końcu. Wkrótce oboje ubrali buty i kurtki i wyszli z domu
[zmiana tematu x2]
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Sob 02 Maj 2015, 10:33

- Kim był ten chłopak, który się do ciebie dosiadł?
Spytał Akiry, kiedy doszli do domu. Jakoś nie dawało mu to spokoju. Chciał wiedzieć, jeśli chłopak się z kimś przyjaźni. Do tej pory czuł się spokojnie z myślą, że jest równie samotną osobą, jak on sam. Może nie powinno tak być, ale cieszyło go to. Mogli być razem, dla siebie. Akirze mogło tym bardziej na nim zależeć. Istnienie jakiejkolwiek osoby trzeciej było niewygodne. Inna sprawa, gdyby to Shon miał kogoś takiego, ale niestety.
Jego ruchy zdradzały napięcie związane z coraz silniej odczuwanym brakiem snu. Do późnego wieczora będzie się to pewnie nasilać. Przed snem weźmie tabletki i pewnie uda mu się przespać choć kilka godzin.
Miał taką nadzieję.
- Szef zaproponował mi coś. Wyśle mnie na kursy baristyczne. Mam mu dać znać jutro, ale właściwie to już wiem, że się zgadzam. Będę miał płatny urlop na ten czas, za to mam się uczyć, poza tym kursy, egzaminy, może to trochę potrwać. Potem dostanę bardziej stałą pracę z perspektywą na dalsze awanse. Jeśli na prawdę tak będzie, nie będę musiał się martwić o studia, czy co chciałbym ze sobą zrobić. - powiedział w końcu. Nigdy nie przyznał, że martwią go studia i jakakolwiek przyszłość, ale teraz, kiedy problem najprawdopodobniej mijał, mógł mówić otwarcie.
Wziął swój aparat, którego miejsce było teraz w specjalnej torbie na komodzie. Zaczął bawić się ustawieniami w sumie bez większego celu, bo przyszło mu to do głowy. Cieszył się. Choć nadal siedziała mu w głowie myśl o koledze Akiry. I o tym, że Akira może mieć więcej kolegów. Że nie powinien go zabierać, że Akira nie powinien za często wychodzić, żeby któregoś razu nie pomyślał, że gdzieś daleko, bez niego jest lepiej.
- Opowiesz o swoich kolegach?
Odezwał w końcu, kiedy doszedł do wniosku, że musi zadać to pytanie.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Sob 02 Maj 2015, 17:53

Akira był zmęczony. Siedzenie przez kilka godzin przy stoliku było męczące. Odkąd Julien i Yosh wyszli był zupełnie sam. Dużo czytał, ale wkrótce zaczęła go już boleć ręka i literki mu się mieszały pod palcami. Chciał słuchać muzyki ale jednak nie wyszło. Nie chciał odcinać się od świata zewnętrznego gdy był w obcym miejscu. Czuł się niespokojny gdy nic nie słyszał więc po dwóch piosenkach zdjął słuchawki i więcej nie założył.
Większość czasu po prostu siedział nad rozłożoną książką i udawał że czyta.
Czuł się śpiący i dopiero powrót do domu pieszo go trochę otrzeźwił.
-Nooo…Yoshimitsu-zapytał tylko i właściwie w żaden sposób więcej nie odpowiedział na pierwsze pytanie. Jakby to była wystarczająca odpowiedź. Właściwie sam nie wiedział co więcej powiedzieć. Ani kim właściwie jest ‘ten chłopak który się dosiadł’.
Wbiegł na górę by zostawić plecak w swoim pokoju, na pufie, na której zawsze go kładł. A później zszedł do kuchni i położył klucze od mieszkania w szklanym kubeczku na lodówce, jak zawsze. Od razu dotknął też wskazówek stojącego na niej zegarka by sprawdzić godzinę. Usiadł na jednym z krzeseł podciągając nogi pod siebie i słuchał o możliwości awansu Shona. Uśmiechnął się. Cieszył się, bo słyszał wyraźnie, że Shon jest zadowolony z takiego obrotu spraw.
-Lubisz pracę w tej kawiarni? Tam jest całkiem przyjemnie, tylko nie wiem jak wygląda to z drugiej strony… to znaczy jak się pracuje. Bo sama kawiarnia jest fajna. Ładnie pachnie, jest spokojnie i desery są pyszne. Tylko krzesełka mało wygodne… To byłoby naprawdę fajnie gdybyś miał gwarantowaną lepszą pracę na dłużej… o ile Ci się podoba. Szczerze mówiąc trochę się bałem, że zechcesz wyjechać na studia do innego miasta… Wiesz, nie żebym nie chciał.. znaczy, chcę żebyś robił to co chciałbyś robić tylko.. byłoby miło gdybyś jeszcze chociaż trochę ze mną pomieszkał. -zaczął się zacinać przy ostatnich zdaniach. Trochę się zmieszał, bo miał świadomość tego, że zatrzymywanie Shona przy sobie jest dosyć egoistyczne z jego strony.
-Koledzy? Właściwie mało ich znam. O Yoshimitsu tylko trochę słyszałem w szkole. Dzisiaj pierwszy raz z nim rozmawiałem. Chodzimy do równoległych klas. Jest całkiem fajny tylko czasami zadaje krępujące pytania i jest strasznie ciekawski. Miło się z nim rozmawia bo traktuje mnie zupełnie normalnie. Może dlatego że sam jeździ na wózku.. ma gorzej ode mnie i pewnie wie jak to jest kiedy ludzie traktują nas inaczej. A Julien… Z nim prawie nie rozmawiałem. Znam go trochę. Słyszałem go parę razy w szkole i mijałem na korytarzu. Ma specyficzny akcent i pachnie zawsze tymi samymi perfumami i płynem do płukania ubrań. I chyba czymś do włosów, ale nie jestem pewien. Ale właściwie do dziś nie wiedziałem jak ma na imię… Julien mnie jakoś krępuje, ale fajnie że poznałem Yosha. Może wreszcie będę miał z kim rozmawiać na przerwach w szkole.-powiedział z uśmiechem. Widać, że naprawdę był zadowolony z tego że miał okazję poznać nowych kolegów. Nie krył tego, bo nie miał pojęcia, że mogłoby to Shonowi przeszkadzać.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Sob 02 Maj 2015, 23:17

- Tak, lubię tę pracę. Jest przyjemna, spokojna. Przyzwyczaiłem się do tego miejsca. Szef jest w porządku. I przyjemna atmosfera. Chyba tam pasuję. Mamy z szefem chyba podobne spojrzenie na niektóre rzeczy.
Wzruszył ramionami. Sam nigdy nie nazwałby swojego pedantyzmu manią, czy czymkolwiek takim. Nie lubił z resztą opisywać się w sposób niekorzystny, a takie słowa nieprzyjemnie się kojarzyły.
- Czemu niewygodne? Za wysokie, za niskie, twarde? - przechylił lekko głowę. Pomyślał, że mógłby powiedzieć o tym Junowi. Skoro chce mieć wszystko idealnie na ostatni guzik dopięte i w ogóle, przejmuje się tym, czy ma być pół łyżeczki cukru, czy dwie piąte to pewnie i to by go zainteresowało.
Na informację, że Akira chce, żeby Shon tu mieszkał, uśmiechnął się, a wyraz jego twarzy mimo wyraźnego niewyspania złagodniał. Sięgnął powoli dłonią do włosów chłopaka i lekko je pogładził.
Pozwalał sobie powoli na coraz więcej. Uważał Akirę za kogoś bliskiego. Bał się, że ten go odrzuci, ale czasami po głowie chodziły mu niebezpieczne myśli o tym, że mógłby nie dać się odrzucić. Jego dłoń powoli zsunęła się na policzek chłopaka.
- Nie lubię tego chłopaka. Widać było, że nabija się z ciebie, jak odchodzili. Nie chcę ci sprawiać przykrości, ale nie powinieneś się z nim zadawać, nie sądzę, by był z tobą szczery. - powiedział, starannie dobierając słowa. Nie chciał skrzywdzić Akiry, ale też nie chciał mu pozwolić na innych, niż on sam kolegów. Wiedział, że pewnie będzie mu przykro, ale jednocześnie wmawiał sobie, że nie ma innego wyboru i, że musi postąpić właśnie tak. Dłoń powoli przesunęła się na podbródek chłopaka. Delikatnie przesunął kciukiem po jego wardze, przyglądając mu się.
Powoli się pochylił i pocałował jego usta. Nie planował tego. Nie myślał o tym wcześniej. Teraz pomyślał, że związek to dobry sposób, żeby kogoś przy sobie zatrzymać i móc uznać za swoją "własność". Za kogoś sobie przynależnego. Związek ciężej rozwalić, niż koleżeństwo. Nie, żeby na Akirze mu nie zależało... jeszcze nie w ten sposób, raczej w bardziej obsesyjny, ale zależało. I bardzo go lubił. Bardzo chciał się nim opiekować. To wystarczyło. Trochę bał się, że zostanie odepchnięty i nie planował tego, co zrobi, jeśli tak będzie. Ale nie da się tak łatwo pozbyć.
Całował go zaledwie kilka sekund. Delikatnie, pieścił jego wargi, przesuwał językiem po jego języku, podniebieniu, by w końcu się odsunąć. Przyglądał mu się.
- Ja zawsze będę z tobą szczery, Akira.
To było chyba najbardziej oczywiste kłamstwo w jego życiu.A jednak uważał, że coś takiego trzeba powiedzieć. Chciał, by chłopak czuł się przy nim dobrze. Bezpiecznie.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Nie 03 Maj 2015, 16:08

-Nie wiem chyba oparcia są za bardzo pionowo. Po dwóch godzinach robią się niewygodne. -uciął temat Fabryki i krzeseł i zamilkł czując jak Shon dotyka jego twarzy. Lubił to. Czuć czyjąś bliskość. Nawet tak delikatną i niezobowiązującą. Czuł się wtedy jakoś mniej samotny. Nie tylko w danej chwili, ale jakby ogólnie był mniej samotny. Uśmiechnął się łagodnie, ale kolejne słowa Shona natychmiast przywróciły go do rzeczywistości i uśmiech zniknął z jego twarzy jakby nigdy go tam nie było.
Nabija się ze mnie… Naprawdę Yosh się ze mnie nabijał?! Nie słyszałem tego… myślałem, że skoro on… że chociaż on jeden… idiota ze mnie. Na co ja liczyłem? Że ktoś mógłby mnie traktować normalnie? Polubić? Idiota…
Miał wrażenie że oczy mu wilgotnieją. Nie powiedział ani słowa, ale jego twarz wyrażała wszystko. Najpierw szok, później przygnębienie. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać i tylko czekał aż na chwilę zostanie sam.
Poczuł jak Shon przesuwa odrobinę szorstkim opuszkiem palca po jego wardze. Ze wszystkich sił starał się by warga mu nie drżała mimo tego jak okropnie się poczuł. Chciał wyglądać normalnie.
Kiedy palec ustąpił miejsca miękkim, ciepłym wargom, do Akiry w pierwszej chwili nie docierało co się dzieje. Zamarł zupełnie i przez chwilę nie reagował w żaden sposób. Był zupełnie bierny. A później język Shona wsunął się między jego wargi i Akira dopiero sobie uświadomił co właściwie się dzieje. Natychmiast oblała go fala gorąca. Czuł się jak sparaliżowany
Shon… mnie całuje. CAŁUJE. Jak chłopaka! Powinienem…
Serce tłukło się w jego piersi jak szalone, miał wrażenie że kręci mu się w głowie i krzesło pod nim nagle zniknęło a on tkwi zawieszony w jakiejś dziwnej przestrzeni. Jakby to wszystko mu się śniło.
Powoli i nieco nieporadnie zaczął oddawać pocałunek. Starał się naśladować to, co robi Shon.
Nietrudno było się domyślić, że to pierwszy pocałunek Akiry. Chłopiec był naprawdę nieśmiały.
Miał wrażenie że pocałunek trwa wieczność. I nie chciał by się kończył, bo bał się tego co będzie po nim. Shon powie, że też tylko się z niego nabijał?
Jęknął cicho gdy ciepłe wargi i język zniknęły, a on mógł zaczerpnąć powietrza. Jakoś… chyba zapomniał na chwilę o oddychaniu.
Cofnął się wbijając ze wszystkich sił w oparcie krzesła.
[b-Shon…[/b]wydusił w końcu. Brzmiał jakby był przerażony.
-Dlaczego to zrobiłeś? Powiedz, dlaczego? Co to miało znaczyć?
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 03 Maj 2015, 16:30

Zachowanie Akiry go uspokoiły. Nie odpychał go. W niewinny, uroczy sposób, nieporadnie próbował oddawać pocałunek. Shon powoli znów pogładził jego policzek wierzchem dłoni, a kiedy się odsunął, nie pozwolił mu cofnąć się zbyt mocno. Po pierwsze, bo nie chciał, żeby Akira się odsuwał, po drugie, bo bał się, że ten w szoku na coś wpadnie.
- Bo tego chciałem. Bo zależy mi na tobie. - zależało. Raczej jeszcze nie w taki sposób, w jaki powinno zależeć partnerowi, jednak Shon chciał zatrzymać Akirę przy sobie i widział, że ten także potrzebuje bliskości. Jest zagubiony. Gdyby Akira okazał się hetero - czego nie w pełni Shon brał pod uwagę bardziej przez wzgląd na swoje manie, niż faktyczne przemyślenia - nie wiedział, co by zrobił. Nie bywał często w takiej sytuacji. W swoim życiu miał zaledwie dwa związki i oba bardzo szybko się skończyły właśnie przez jego zachowanie, manie. Obie osoby po prostu się go wystraszyły. Ale Akira był inny. Przede wszystkim był bardzo samotny. I też nie chciał już dłużej być sam.
- Zaopiekuję się tobą. - dodał łagodnie. Powoli, delikatnie przyciągnął go do siebie i otoczył ramionami. Nie zamierzał mu pozwolić się odsunąć przez dłuższą chwilę. Nie wspominał już o jego kolegach. Widział, jak bardzo zabolała go wiadomość o tym, że się z niego nabijali. Było mu przykro, że zranił tak bliską sobie osobę, ale jednocześnie czuł, że tak musiało być, że musiał tak zrobić. Nie miał wyboru. Inaczej chłopak mógłby do nich odejść. Dodatkowo cieszyło go, że Akira po prostu, bezwarunkowo uwierzył w jego słowa. Ufał mu. Bardziej, niż im.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Sob 09 Maj 2015, 22:37

Wtulił się ufnie w Shona. Serce biło mu jak szalone, było mu gorąco w policzki i okropnie wstyd. Czuł się jakoś… jakby zrobił coś złego? Z jednej strony odczuwał jakieś dziwne wyrzuty sumienia, z drugiej szaloną satysfakcję. Jakby zrobił coś niewłaściwego, ale jednocześnie nie żałował ani trochę. Bał się tylko co będzie dalej. Jakoś podświadomie oblizał wargi, a później wtulił twarz w tors Shona by choć na chwilę ukryć zawstydzoną buzię.
Shon się mną zaopiekuje.. zależy mu na mnie. A ja… a mi na nim też chyba zależy… tak, bardzo mi zależy. Nie zniósłbym gdybym miał stracić jeszcze jego. Wtedy na pewno już bym się nie wahał… chcę by ze mną został jak najdłużej. A Yosh i Julien… niech się nabijają. Nie potrzebuję ich. Nie potrzebuję nikogo więcej. Nie powinienem tak łatwo ufać obcym. To dziecinne. A później czuję się zawiedziony.
Nadal było mu trochę przykro, ale postanowił się tym wiecej nie przejmować. Milczał i wtulał się w ciepłe ciało przyjaciela.
Shon mnie pocałował. Mnie. Bo chciał, bo mu zależy… Mam wrażenie, że to było coś niewłaściwego, ale to było takie przyjemne i takie… huh-westchnął cicho. Chciał jeszcze. Czuł niedosyt, ale wstydził przyznać się do tego sam przed sobą, a za nic nie powiedziałby tego Shonowi.
-Shon, czy to jest normalne? Mam wrażenie jakby to było… nieodpowiednie? -zaczął ale właściwie nie dał nawet szansy Shonowi odpowiedzieć.
-Nieważne. Właściwie nie obchodzi mnie to. To było bardzo miłe i… też mi na Tobie bardzo zależy, Shon-ostatnie słowa dodał szeptem po chwili namysłu. Właściwie miał wrażenie że one nie oddają jeszcze dość jego uczuć ale nie potrafił ich lepiej sprecyzować. W ciągu ostatnich miesięcy Shon stał się dla niego niezwykle ważny. Najważniejszy. Bardzo się do niego przywiązał, ufał mu i był wdzięczny za wszystko co dla niego robił. Ostatnio zaczął też odczuwać dziwną przyjemność z przebywania blisko niego. Z kontaktu, z jego dotyku, po prostu bliskości. To było coś zupełnie nowego, czego Akira nigdy wcześniej nie doświadczył.
Być może to dlatego że chłopiec przechodził właśnie okres dojrzewania i zwyczajnie pojawiała się u niego fascynacja bliskością. A że Shon był jedyną osobą w podobnym wieku, z którą Akira miał dosyć bliski kontakt… Nic dziwnego, że Akira lokował w nim coraz więcej uczuć, znacznie już wykraczających poza zwykłą sympatię.
-Jesteś pewnie zmęczony po pracy, prawda? Weź już prysznic, a ja zrobię nam herbatę i kanapki na kolację.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 10 Maj 2015, 11:59

- Poczekaj. - Shon pomyślał, że i tak powinien Akirze odpowiedzieć. Pogładził powoli, delikatnie jego policzek. - To była nasza sprawa. Nikogo więcej. A cokolwiek dzieje się tu i nikogo nie krzywdzi, nie może być nieodpowiednie. Rozumiesz, co mam na myśli?
Na jego twarzy był radosny uśmiech. Akira go nie odtrącił. Akirze na nim zależało. Akira się do niego zbliżał. Patrzył na drobnego chłopaka, nadal powoli przesuwając dłonią po jego policzku i nie mogąc nadziwić się temu, jaki jest delikatny i gładki. Nie powie Akirze, że są ludzie, którzy chcieliby ich skrzywdzić tylko za fakt, że chcą być blisko, będąc tej samej płci. Nie chciał myśleć o takim prawdopodobieństwie. Nawet sam przed sobą nie do końca je przyjmował. Ale cokolwiek się działo, miało miejsce w ich domu i skoro nikomu nie stała się krzywda, chyba nie było sensu się tym martwić i zastanawiać nad moralnością?
Dopiero po tym skinął głową. Faktycznie był zmęczony. Może i istniały zdecydowanie bardziej obciążające fizycznie i psychicznie zawody, jednak osiem godzin chodzenia po sali, odbierania zamówień i roznoszenia produktów także potrafiły człowieka wykończyć. Bez słowa odszedł pod prysznic, choć ciągle nie był w pełni spokojny. Ciągle myślał o szkolnych kolegach Akiry i zastanawiał się, jak ten problem rozwiązać. Widział, że nie może zamknąć go w domu, bo prędzej, czy później zjawiłby się Sven, lub co gorsza kurator, czy nawet policja, żeby sprawdzić, co się dzieje i, czemu chłopak "zniknął". Zabranie mu kluczy i zamknięcie w domu było kuszące, ale przynajmniej w roku szkolnym bardzo ciężkie.
Mył się spokojnie pod ciepłą wodą, cały czas myśląc o drobnym, kochanym chłopcu, który chyba bardzo mu zaufał. Z którym zamieszkał, co było najpoważniejszym krokiem "związkowym" (nawet, jeśli nie miało nim być w założeniu) w jego życiu. Nie mógł tego stracić.
Kiedy wyszedł i przebrał się w luźny, domowy dres, resztę ubrań starannie odkładając na miejsce, lub wrzucając do kosza na brudy, cały czas był zamyślony. Zszedł powoli do kuchni i objął krzątającego się tam chłopca od tyłu. Chciał mu pokazać, że nie chodziło mu wyłącznie o ten jeden pocałunek, a o sprawienie, by ich relacje stały się inne. By byli sobie bliżsi.
Nawet, jeśli nie do końca wiedział, jak to zrobić i czuł się trochę sztywno, bazując bardziej na filmach, niż własnym doświadczeniu. Dotychczas w jego krótkich związkach to druga osoba wyznaczała tempo.
- Nie przejmuj się ludźmi w szkole. Są fałszywi. Nie potrzebujesz kogoś takiego. Wiesz o tym, prawda? - pochylił się, by pocałować chłopca delikatnie za uchem. Nie poruszał swoją dłonią, która spoczywała na jego brzuchu. - Nikogo więcej ci nie trzeba. Zapewnię ci wszystko.
Być może osoba mająca więcej bliskich osób, czy większe doświadczenie z koleżeństwem, przyjaciółmi, czy związkami, niż choćby Akira... nie być może, taka osoba na pewno dostrzegłaby, że coś jest nie tak. Że ton wypowiedzi Shona jest zbyt zaborczy i możnaby go wręcz pomylić z groźbą. Że same takie słowa są dziwne - kto zabrania drugiej osobie mieć kolegów? A nawet jeśli miałyby sens, są wypowiedziane zdecydowanie za wcześnie. Czy Akira wyczuje, że coś jest nie w porządku? Shon jednak po prostu musiał to powiedzieć. Nie pozwoli, by kolejny partner tak po prostu odszedł, tego był absolutnie pewien.
Tym razem delikatny pocałunek padł na szyję młodszego chłopca. Zaraz jednak Marks powoli się odsunął.
- Po prostu z nikim tam nie rozmawiaj. Nie ma o czym i po co. - spojrzał na talerze z kanapkami. - Może zjemy przed telewizorem? Będę ci opowiadał, co się dzieje.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Czw 14 Maj 2015, 12:30

Pokiwał głową na znak, że rozumie. Z resztą sam dokładnie tak samo uważał.
To tylko nasza sprawa i nic nikomu do tego. Nie robimy nikomu krzywdy…
Zupełnie instynktownie przytulił policzek do dłoni Shona. Cały czas lgnął do niego i szukał kontaktu z nim, często robiąc to podświadomie.
Kiedy Shon wyszedł do łazienki Akira najpierw wziął dwa głębokie oddechy by trochę ochłonąć, a później wstał z miejsca. Umył dokładnie ręce i zaczął przygotowywać kolację.
Szło mu to dość powoli, ale całkiem sprawnie. Od lat sam sobie przygotowywał część posiłków, więc nie miał z tym większego problemu. Największym utrudnieniem były w tej chwili dziesiątki myśli kłębiących się w jego głowie. Czuł się taki podekscytowany, zadowolony… szczęśliwy? Nawet fakt, że przez nieuwagę poparzył sobie kciuk gorącą wodą nie zepsuł mu nastroju. Po prostu włożył na chwilę dłoń pod strumień lodowatej wody. Trochę szczypało, ale nie mocno, więc wiedział, że to nic poważnego.
W chwili kiedy Shon wrócił do kuchni na stole stały już dwa kubki herbaty, przed Akirą leżał talerz pełen kolorowych i całkiem apetycznie wyglądających kanapek, a sam chłopak przygryzał lekko wargę uśmiechając się promiennie do krojonego właśnie w plasterki ogórka. Spoważniał niego i uśmiech zniknął z jego twarzy dopiero gdy usłyszał kroki przyjaciela.
Zostały mu ledwie trzy kanapki do dokończenia. Nie przerywał czynności. Kiedy poczuł obejmujące go ciepłe ramiona zamarł na ułamek sekundy. Z jakiegoś nieznanego nawet sobie powodu wciągnął lekko brzuch i skulił się minimalnie, przez co mógł się wydawać jeszcze drobniejszym niż jest w rzeczywistości. Shon pachniał przyjemnie żelem pod prysznic. Albo szamponem. Czymś naprawdę miłym.
Mam ochotę odwrócić się i wtulić twarz w jego tors. Albo w szyję. Przytulić się i już nie puszczać. -przeszło mu przez myśl. Zaraz jednak skarcił się za to i wrócił do przygotowywania kanapek. Dłonie mu nieco drżały przez co kroił biednego ogórka o wiele wolniej niż dotychczas, by się przypadkiem nie skaleczyć nożem.
Wsłuchiwał się w słowa Shona i zupełnie im poddawał.
Nie potrzebuję ich. Nie potrzebuję nikogo więcej. Wiem o tym przecież…
Ton głosu Shona był taki… przejmujący. Pierwszy raz słyszał w jego głosie aż tyle stanowczości. Z wrażenia po kręgosłupie Akiry przebiegł aż dreszcz, ale ciężko stwierdzić czy to ze strachu czy z podniecenia, czy jeszcze jakiegoś innego powodu. Ta stanowczość połączona z obietnicą opieki sprawiała, że Akira poczuł się nagle wyjątkowo bezpiecznie. Tak spokojnie. Jakby nikt ani nic nie mogło mu zaszkodzić dopóki Shon był obok. Faktu, że to Shon mógłby go krzywdzić w ogóle nie brał pod uwagę. Był nim zbyt oczarowany, nie wierzył by ktoś taki mógł wyrządzić mu jakąkolwiek przykrość.
Wciągnął gwałtownie powietrze czując pocałunek we wrażliwym miejscu za uchem. Miał bardzo delikatne i wrażliwe uszy. Po jego ciele przebiegł przyjemny dreszcz wywołujący gęsią skórkę i przez dłuższą chwilę łaskoczący jeszcze opuszki palców Akiry, jego łydki i stopy. Z trudem powstrzymywał się by się nie roześmiać. Kolejny pocałunek padł na jego szyję i ten już wcale nie łaskotał. Bardziej rozpalał. To było takie intymne i nowe.
Gorąco. Okropnie gorąco… I serce mi bije jak szalone. Czuję, że nic mi przez gardło nie przejdzie. I jakoś ciepło mi w środku… to są te sławne ‘motylki w brzuchu’? to znaczy, że… że się zakochuję?! –na wspomnienie opisów z kilku książek Akira spłonął rumieńcem. Jego poglądy na uczucie miłości wciąż były nieco naiwne. Poza przeczytaniem kilku romansów nie miał właściwie żadnego doświadczenia. Zawsze chciał się zakochać. Przez pewnien okres w życiu nawet próbował poznać jakieś dziewczyny w swoim wieku zwykle korzystając z chatów internetowych, ale nigdy nic z tego nie wyszło. Ostatecznie sobie darował. A teraz… ciepło, motylki w brzuchu, pocałunki… to wyglądało jak w książkach. Jak to, o czym kiedys tak bardzo marzył.
-Masz rację, dopóki mam Ciebie nie potrzebuję nikogo więcej.-powiedział w końcu. Właśnie tak w tej chwili myślał, więc brzmiał na absolutnie przekonanego.
Kiedy obejmujące go ciepłe ramiona nagle zniknęły przygryzł wargę starając się zachować spokój. To było dla niego naprawdę bardzo dużo wrażeń na raz. Dokończył robienie kanapek i posprzątał po szykowaniu kolacji. Wyjątkowo dokładnie posprzątał. Potrzebował zająć się czymś przyziemnym by trochę ochłonąć.
-Jasne, że możemy zjeść przed telewizorem. Całkiem dobry pomysł, może akurat będzie coś ciekawego… a jeśli nie to mam chyba trochę filmów na dvd, więc coś na pewno wybierzemy… weźmiesz herbatę? Nie chciałbym jej porozlewać po drodze-poprosił już spokojniej. Sam zabrał talerz z kanapkami. Zaniósł go do salonu i postawił na niskiej ławie. Zaraz sięgnął po pilota od telewizora leżącego na półeczce pod ławą i położył go na blacie obok talerza. Zapomniał którym przyciskiem włączało się telewizor, więc po prostu poczekał aż Shon przyjdzie i sam to zrobi. Usiadł na kanapie i sięgnął po pierwszą z góry kanapkę.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 17 Maj 2015, 00:40

Potwierdzenie ze strony Akiry ucieszyło Shona. Nie potrzeba mu nikogo więcej. Bo i kogo miałby potrzebować? Miał jego. Shon był w stanie zrobić na prawdę wiele, żeby Akira był szczęśliwy. I jeszcze więcej, żeby zatrzymać go tylko dla siebie. Zamknąć i ukryć przed całym tym cholernym światem. Tylko dla siebie. Daleko od innych. I trzymać w swoim małym, bezpiecznym kłamstwie.
Wziął herbaty i ruszył zaraz za chłopakiem, by zaraz postawić kubki koło talerza z kanapkami i pokazać młodszemu koledze, gdzie są, żeby przez przypadek ich nie potrącił, lub się nie oparzył.
Siadł z Akirą na kanapie, obejmując go przy tym ramieniem. Nie wykazywał większego zainteresowania kanapkami póki co, jedynie złapał pilota i odpalił telewizor. Zaczął skakać po kanałach, czasem przekładając pilot do drugiej ręki, żeby każdą przerzucić tyle samo programów. W końcu trafił na jakiś film o superbohaterach, których ostatnimi czasy masa - typu Hulka, czy Kapitana Ameryki.
- Nie widziałem w sumie żadnego z tych filmów jeszcze. A bardzo głośno o nich. Znajomi szli do kina jakiś czas temu, ale chyba nie ciągnie mnie aż tak do tej tematyki.
Stwierdził, patrząc na przedstawianych bohaterów i starając się w miarę możliwości opisywać akcję, która toczyła się na ekranie. Żadnych znajomych rzecz jasna nie było, ale wiedział, że niedawno któryś z tych filmów był w kinie i powiedzenie czegoś takiego wydało mu się po prostu naturalne. Nawet, jeśli nie zabrzmiało naturalnie, nie miało to dla niego znaczenia. Podobnie, jak powiedzenie, że nie poszedł do kina wyłącznie dlatego, że nie odpowiadała mu tematyka.
Teraz z resztą patrzył na film całkiem ciekaw, choć jego uwagę zdecydowanie bardziej przykuwało towarzystwo. Obejmował go delikatnie w talii, czasem lekko przesunął palcami po jego boku, czy biodrze.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Sob 23 Maj 2015, 15:54

Opuścił spojrzenie i zarumienił się lekko gdy Shon go objął.
Teraz już będzie tak cały czas? Stale tak blisko? Jakby ten pocałunek nagle wszystko zmienił… Nie wiem co o tym myśleć…
Sam nie wiedział czy to dobrze czy źle, jak to wszystko interpretować.
Czuł, że Shon co chwilę przekłada pilota z ręki do ręki. To było nieco dziwne i niepotrzebne. Z resztą to nie pierwszy raz kiedy Shon robił coś irracjonalnego. Nieszkodliwego, ale po prostu bez sensu
-Po co to robi? Mam wrażenie że nie powinienem pytać…
W takich chwilach czuł się jakoś dziwnie skrępowany, ale nie zadawał pytań. Po prostu czekał aż dziwne zachowanie się skończy. Tym razem skończyło się gdy Shon znalazł właściwy kanał i odłożył pilota. Akira oparł się wygodniej o oparcie kanapy i sięgnął po kolejną kanapkę.
-Poszedłbym jeszcze kiedyś do kina… dotychczas byłem tylko raz, lata temu z tatą. Był film biograficzny o europejskim zespole… Nirvana chyba. Dużo nagrań z koncertów i narrator opowiadający fabułę tak, że nawet tata nie musiał mi mówić co się dzieje. Zupełnie nie moje klimaty, bo wolę klasykę, ale bardzo mi się wtedy podobało.
Oglądanie filmu go bawiło. Śmiał się dosyć często, mimo że oglądali film akcji, a nie komedię. Twarz Akiry była stale rozpromieniona, bo sytuacja zwyczajnie go bawiła. Akcja toczyła się dosć szybko. Ciągle słyszał nowe dźwięki docierające z telewizora, a pośpieszne wyjaśnienia Shona odnośnie tego co się akurat działo były dość chaotyczne. Zwłaszcza kiedy pominął w opisie jakiś mało istotny szczegół, który po jakimś czasie okazywał się być bardzo istotny i musiał wyjaśniać że coś takiego było wcześniej… Akira niewiele zrozumiał z filmu, tylko główny wątek. Oglądanie filmów było zawsze chaotyczne i trochę szalone. Dlatego cały ten ‘bałagan’ tak Akirę bawił.
Zjadł kilka kanapek, resztę zostawiając Shonowi. Wziął zaledwie 3-4 łyki herbaty, a później wtulił buzię w ramię Shona by nie śmiac się zbyt głośno i nie przeszkadzać Shonowi w oglądaniu. Nasłuchiwał, próbując zarejestrować jak najwięcej i zrozumieć możliwie dużo. Jakoś po chwili przestał zwracać uwagi na rękę Shona sunącą po jego boku, a później gdy się nieco przekręcił wtulając w ramię przyjaciela, po plecach. Przywykł do tego dotyku jakby był zupełnie naturalny i neutralny
Akira dawno nie był w aż tak dobrym nastroju. Śmiał się beztrosko, jakby ktoś go potraktował gazem rozweselającym, wtulał w ramię Shona i dopytywał czasami o szczegóły, mimo że i tak niewiele mu one mówiły.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach