Dom rodziny Takimoto

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Pią 01 Sie 2014, 15:06


Dom rodziny Takimoto jest zdecydowanie zbyt duży dla dwóch osób, przez co naprawdę trudno go utrzymać, ale pani Takimoto robi wszystko co w jej mocy by nie musieć się stąd wyprowadzać. To dość stary, ale zadbany budynek, o ogromnej wartości sentymentalnej zarówno dla Akiry jak i jego mamy.
Dom należał do dziadków chłopca. Ojciec Akiry odziedziczył go w spadku, kiedy miał 20 lat, krótko po śmierci swojej matki, a babci Akiry. Po ślubie z matką Akiego zamieszkali w nim razem planując założyć rodzinę, mieć trójkę dzieci, psa i spokojne, szczęśliwe życie. Kiedy pierwsze ich dziecko urodziło się niewidome zmienili jednak plany i to właśnie synowi postanowili poświęcić całą swą uwagę i rodzicielską miłość.
Jeszcze kiedy mieszkali tu we trójkę dom był zbyt duży dla nich, ale pan Takimoto nie chciał się go pozbywać, bo w tym właśnie domu się wychowywał. Tu wychował się też Akira. Zna te ściany na pamięć, bez problemu porusza się tu bez laski, jest w pełni samodzielny. Matka Akiry robi co może by zachować dom po pierwsze ze względu na fakt, że chłopcu naprawdę trudno byłoby zmienić tak bardzo najbliższe otoczenie, po drugie ze względu na wiążące się z domem wspomnienia teściów i ukochanego męża.

Parter domu wydaje się być nieco większy niż piętro. Znajduje się tu kuchnia, salon połączony z jadalnią, łazienka, sypialnia matki Akiry i wolny pokój, w którym stoi biurko z rzeczami po ojcu, regał z książkami i stary bujany fotel, jeszcze po babci Akiry.
Parter jest urządzony w klasycznym, nieco staroświeckim stylu. Na ścianach wiszą nieco wyblakłe już obrazy przedstawiające piękne krajobrazy, ściany są w kremowych, jasnych kolorach, firanki w oknach śnieżnobiałe i starannie uprasowane, stół w jadalni duży, staroświecki, z ciemnego drewna z pasującymi krzesłami. Tylko sypialnia i łazienka matki są bardziej kobiece, ozdobione sporą ilością storczyków, przepełnione bielą i nieco bardziej eleganckie. Akira stara się tam nie przebywać, ponieważ w tych dwóch pomieszczeniach matka często przestawia rzeczy, nie odkłada je na miejsce, czasami pozostawia po sobie bałagan. Chłopiec boi się, że mógłby nadepnąć na leżącą na podłodze szminkę i ją zniszczyć, strącić z pralki flakon z perfumami, który powinien stać na półce bądź zrobić coś podobnego. Na parterze korzysta więc tylko z kuchni i stojącego w salonie fortepianu. Czasami tylko gdy jest sam w domu wchodzi do pokoju z pamiątkami po ojcu, bądź ściąga z półek w salonie ramki ze zdjęciami i długo wbija wzrok w fotografie, jakby się im przyglądał. Kiedyś razem z ojcem opisali krótko Braille’m co jest na zdjęciach i przykleili karteczki do tylnej części ramek, by Aki mógł sprawdzać opisy i wyobrażać sobie co jest na zdjęciu. Możliwe, że matka do dziś nie wiedziała o tych karteczkach.

Piętro mieszkania w większości należy do Akiry. Jedynym pomieszczeniem, które stanowi wyjątek jest spory pokój gospodarczy, który stanowi suszarnię, spiżarnię na przetwory i strych na niepotrzebne ale z jakiegoś powodu ważne rzeczy jednocześnie. Poza tym pokojem są tu dwa pokoje zajmowane przez chłopca i jego własna łazienka. We wszystkich trzech pomieszczeniach panuje idealny niemal porządek. Każdy przedmiot ma swoje ściśle określone miejsce i tylko łóżko czasami jest niepościelone albo dywan nieodkurzony. Miejsce jest dość specyficzne. Przeciętna osoba uznałaby, że jest urządzone bez wyczucia i odrobiny dobrego gustu. Styl i kolory przedmiotów ani trochę do siebie nie pasują. Dywan jest niebieski, pościel na łóżku oliwkowo-zielona, poduszki czarne, z wypukłymi różowymi wzorami. Tapeta na ścianach w kremowym kolorze ze złotymi dekoracjami. Gdyby jednak zamknąć oczy i nie oglądać pokoju, ale go dotykać, czuć pod palcami, skupić się na zapachu i wszelkich doznaniach poza wzrokiem, można uznać że pokój jest naprawdę piękny. Dywan pod stopami jest przyjemnie puszysty, pościel na łóżku perfekcyjnie miękka, wzory na czarnych poduszkach idealnie wyczuwalne pod palcami, eleganckie i z klasą, a firanki w oknach tak delikatne, że ledwie wyczuwalne w palcach. W pokoju z łóżkiem znajdowały się szafy z ubraniami i osobistymi rzeczami, duże okno z szerokim parapetem, na którym ułożono poduszki, niewielki stary telewizor z podłączonym odtwarzaczem DVD i dużymi kolumnami, służący głównie do słuchania muzyki. Do kontaktu podłączony był dość drogi odświeżacz powietrza roznoszący po pokoju przyjemny zapach, zależny od sezonu i włożonego do niego wkładu. Zimą zwykle był to zapach czekolady lub pomarańczy, wiosną zapach kwiatów i wanilii, latem truskawek, a jesienią pieczonego jabłka z cynamonem.
W drugim pokoju stała dwuosobowa sofa, fotel i niski stolik, na którym stała maszyna do pisania. Było też biurko z laptopem, regał z dużą ilością książek i segregatorów z notatkami oraz drobnymi bibelotami, skarbonką w kształcie świnki, kotka maneki-neko, szkatułki na drobiazgi i kilka mniej istotnych drobiazgów.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Rey Cross on Pią 01 Sie 2014, 16:54

Nie miał innego wyjścia. W sumie został w to podstępnie wrobiony. Fakt , sam zauważył , że jedna ze współpracowników nie przychodzi od blisko dwóch dni do pracy, ani się nie odzywa, ale żeby od razu wszczynać z tego powodu alarm?
- Co za utrapienie.
Burknął do siebie drapiąc się po burzy swoich falowanych, ciemnych włosów. Nie chciał tutaj iść. Chciał iść do domu,'albo pójść do jakiejś kawiarni napić się kawy. Po siedzieć między ludźmi za którymi tak bardzo nie przepadał, a nie iść zobaczyć co się dzieje z jakąś tam kobietą. Gdyby to był facet pewnie chętniej by poszedł, ale z kobietami kompletnie nie potrafi i nie chce rozmawiać. Jedyne co Go w tym momencie pocieszało to fakt, że ta kobieta miała syna, którego znał ze szkoły kiedy jeszcze tam pracował. Teraz były wakacje, więc dzieciak pewnie siedział w domu. Szedł uliczką w stronę kamienicy, do której miał zajrzeć po drodze oczywiście paląc swojego miętowego, cienkiego papierosa. Mimo, że było lato i tak miał na sobie ciemne jeasy i ciemną koszule, zapiętą tylko na dwa środkowe guziki. Ciemne oczy leniwie sunęły po poszczególnych kamienicach szukając tej, którą miał odwiedzić. W końcu znalazł. Zgasił papierosa rzucając go na ziemie i przydeptując. Chwile tak stał podziwiając budynek.
- Troszkę duży. Jak na tak małą rodzinę. Nie kapuje jak ten dzieciak się tutaj odnajduje.
Mówienie do siebie było ostatnio jego nieodłącznym elementem. Kiedy znowu został sam było z nim gorzej niż zazwyczaj, choć tak na prawdę na zewnątrz mało co się zmienił. W środku jednak był w całkowitej rozsypce. Nikomu się od tamtej pory nie zwierzał, choć miał ochotę płakać jak dziecko i dosłownie umrzeć. Westchnął do swoich myśli powoli zbliżając się do drzwi. W końcu dotarł do nich. Zadzwonił dzwonkiem, a potem głośno zapukał tak na wszelki wypadek. Teraz musiał po prostu poczekać. Miał nadzieje, że ktoś jest w domu. Inaczej wkurzy się, że niepotrzebnie się tutaj fatygował.
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Pią 01 Sie 2014, 20:04

Tego dnia Akira był cały podekscytowany. Wczoraj był u sąsiadki, która zgodziła się zaprowadzić go do Fabryki Cukierków. Miał odwiedzić Shona w pracy by przekonać się czym przyjaciel się zajmuje. O tym, że matka nie chodzi do pracy nie wiedział. Jak zwykle jej nie widywał, ale nie zostawiała mu listów na lodówce, więc nic się nie działo. Akira od rana nie mógł sobie znaleźć miejsca. Nie mógł się doczekać popołudnia. By nie siedzieć bezczynnie (bo wtedy czas się dłuży najbardziej) zabrał się za porządki. To nic, że pewnie matka będzie musiała po nim poprawiać. Zwykle doceniała to, że się starał, a Aki nie lubił być bezużyteczny. Właśnie mył okna kiedy usłyszał dzwonek do drzwi.
Goście? A to dziwne. Przecież Shon jest w pracy. Ciekawe kto to.
Poszedł otworzyć drzwi. Ubrany był w króciutkie, dżinsowe spodenki i zieloną koszulkę, która chyba była włożona na lewą stronę. W ręku trzymał ściereczkę i płyn do mycia szyb. Na pierwszy rzut oka był w świetnym nastroju.
-Dzień Dobry. W czym mogę pomóc? –zapytał grzecznie próbując patrzeć na gościa, co nie było łatwe, bo dopóki nie wiedział z kim ma do czynienia, nie miał pojęcia na jakiej wysokości jest jego twarz.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Rey Cross on Pią 01 Sie 2014, 20:14

Rey po chwili usłyszał za drzwiami jakieś kroki. Tym samym jego plan odnośnie tego, aby wrócić szybko do domu, albo iść gdzieś na kawę po prostu padł. Kiedy drzwi się otwarły zobaczył w nich tego chłopca. Widział Go już wcześniej. Miał wrażenie, że raz widział Go w towarzystwie Shona, ale mógł się mylić. Pierwsze co rzuciło się mu w oczy to fakt, że chłopak ma założona koszulkę na lewą stronę, nie mógł Go za to jednak winić. Zastanawiał się jednak czy zwrócić mu uwagę na ten fakt, czy też dać sobie spokój. Chyba jednak na razie sobie odpuści.
- Rey Cross. Możesz pamiętać mnie ze szkoły. Przyszedłem sprawdzić czy wszystko w porządku. Twoja matka nie pojawiła się w pracy drugi dzień. Mogę wejść na chwile?
Miał nadzieje, że chłopak się zgodzi. Nie zamierzał się narzucać, chciał upewnić się czy faktycznie wszystko jest dobrze, albo czy matka chłopaka nie jest chora. Cokolwiek.
- Twoja koszulka jest na lewą stronę.
Nie mógł jednak się powstrzymać, aby tego nie powiedzieć. Te słowa po prostu wypłynęły mu z ust automatycznie. Jakoś nie przywykł, aby kimkolwiek się zajmować, jednakże jakieś tam ciągoty do opieki nad młodszymi miał. Oczywiście do wyczerpania jego kruchej cierpliwości. Wsunął dłonie w kieszenie swoich spodni spoglądając nieco z góry na chłopaka. Nie przejmował się tym, że jest niepełnosprawny. W sumie zachowywał się niemal jak każdy nastolatek tylko, że miał odrobinę trudniej w życiu niż inni rówieśnicy.
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Pią 01 Sie 2014, 21:28

Rozpoznał Reya kiedy tylko się odezwał. W sumie kojarzył ten zapach mentolu i tytoniu, ale przecież wielu ludzi paliło papierosy więc nie skojarzył go od razu z lekarzem. Ale głos poznał. Miał dobrą pamięć do głosów.
-Oczywiście, że poznaję, Sensei, proszę wejść… Proszę mi wybaczyć tę koszulkę, ostatnio jakoś jestem nieco roztargniony.- Akira chyba zawstydził się nieco uwagą odnośnie koszulki. Odwrócił się i wszedł pierwszy do środka.
-To dziwne, że mama nie była w pracy. Może coś jej wyskoczyło w drugiej pracy… bo mama pracuje jeszcze w szkole rodzenia, więc może pomyliły jej się grafiki, albo jej coś wypadło… albo jest chora. Właściwie nie wchodzę do jej sypialni. Proszę wejść prosto, do kuchni i poczekać, a ja sprawdzę czy nie ma jej u siebie.- Bez najmniejszego problemu skręcił tuż przy wejściu i ostrożnie wszedł do jej pokoju. Szukał jednak w zupełnie złym miejscu. Mało tego – gdyby sam próbował znaleźć matkę zapewne nie udałoby mu się to. Mógł ją jednak bez problemu znaleźć Rey.
Kierując się do kuchni należało minąć schody prowadzące na górę. Tuż przy schodach była pani Takimoto. Konkretniej w pustej przestrzeni pomiędzy schodami a ścianą. Zawieszona na grubym sznurze, na haku w suficie, na którym prawdopodobnie kiedyś zawieszony był żyrandol. Była cała sina i z pewnością od dawna już martwa. Najprawdopodobniej powiesiła się wczoraj, po powrocie ze szkoły rodzenia, przed dyżurem w szpitalu. Nadal była ubrana w bladoróżowy, medyczny mundurek, który nosiła do pracy. Tylko stopy miała bose.
-Mamy nie ma w domu, pewnie jest w szkole rodzenia. Zaraz do niej zadzwonię i na pewno wyjaśni sytuację. –powiedział Akira, ze spokojem i zupełną nieświadomością. Nadal był w dobrym nastroju. Zapewne był pewien, że wszystko jest w porządku. Przeszedł spokojnie obok schodów i sięgnął po zostawioną na kuchennym stole komórkę.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Rey Cross on Pią 01 Sie 2014, 21:49

- Przepraszam za najście.
Powiedział za nim wszedł leniwie do mieszkania, po drodze zostawiając buty. Spojrzał przelotnie na chłopaka. W sumie mało kiedy miał okazje z nim porozmawiać, jednakże od razu zauważył , że chłopak dużo mówi i jest dość przyjaznej natury. Cóż przy okazji trochę zakręcony, skoro nie wiedział co się działo dokładnie z jego matka. Zaczął się zastanawiać czy w ogóle z nią rozmawiał. Mimo wszystko chłopak wbrew opinii Reya dobrze poruszał się po mieszkaniu. Przez chwile nawet zastanawiał się czy faktycznie jest ślepy, ale pewnie sporo osób się nad tym zastanawia. Idąc prosto w stronę kuchni przystanął w pewnym momencie. W drodze do kuchni, zaraz obok schodów, gdzie znajdowała się pusta przestrzeń pod nimi. Chwile tak stał z lekko opuszczoną głową po czym przekręcił ją w stronę schodów. Na jego twarzy pojawiło się najprawdzisze zaskoczenie. Nie spodziewał się kompletnie tego, a co dopiero kiedy dowie się tego niczego nieświadomy chłopak. Rey od razu zauważył, że kobieta nie żyje. Widział jak chłopak idzie w stronę kuchni, więc dyskretnie odsunął się mu z drogi spoglądając na te dyndające zwłoki wręcz ze stoickim spokojem.
- To jest dopiero....utrapienie.
Powiedział cicho. Trudno określić czy do chłopaka czy do siebie. Mimo wszystko, nie mógł udawać, że nic się nie stało. Wyjął dłonie z kieszeni, a potem komórkę z tylnej kieszeni. Spojrzał w głąb kuchni na chłopaka.
- Akira. Twoja matka popełniła samobójstwo. Powiesiła się pod schodami. Wisi zaraz obok mnie, gdzie stoję. Przykro mi. Będę musiał zadzwonić na policje i pogotowie. Jak chcesz żebym jeszcze gdzieś zadzwonił...
Nie chciał mówić tego wszystkiego, ale kompletnie nie miał wyboru. Na dodatek sprawa była dość poważna. Zastanawiał się dlaczego ta kobieta to zrobiła i co zrobi teraz ten chłopak. Westchnął bezradnie wykonując szybki telefon gdzie trzeba, aby zjawiły się odpowiednie służby.
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Pią 01 Sie 2014, 23:51

Oparł się o stół kuchenny wystukując na telefonie numer matki. Dobrze, że się oparł, bo inaczej chyba straciłby szybko grunt pod nogami. Spojrzał ze zdziwieniem w stronę Reya. W pierwszej chwili czuł się jakby śnił i to wszystko nie było prawdziwe. Jego twarz nie wyrażała smutku czy strachu ale dezorientację. Dopiero kiedy informacja zaczęła docierać do jego świadomości, uniósł wzrok ponad Reya, gdzieś w okolice wiszącej pod sufitem matki, a później zadrżał, jakby ją zobaczył i widok nim wstrząsnął. Oczywiście nie widział jej, ale czuł obecność jej trupa. W oczach chłopca stanęły łzy, choć nie spłynęły po twarzy. Wciąż podpierając się o stół przesunął się nieco i osunął na stojące przy nim krzesło. Ukrył twarz w dłoniach.
To przeze mnie. To moja wina. Po śmierci taty powinienem jak mężczyzna być głową rodziny i dbać o mamę, a nie tylko być dla niej ciężarem. To dlatego tak mnie nienawidziła. Przeze mnie się przepracowywała i zapewne nie wytrzymała nerwowo… Dlaczego do tego dopuściłem? Jak mogłem być tak egoistycznym potworem?!
Akira cały drżał. Wstrząsał nim szloch, choć nie wydawał z siebie żadnego dźwięku. Trudno też stwierdzic czy faktycznie płakał bo zasłonił twarz. Nagle jego głowę zaprzątało tysiąc myśli. O tym, że to on jest winny tragedii, o tym, że rodzicom byłoby lepiej gdyby wcale się nie urodził, o tym że zabił własną matkę. Czuł się jak morderca. Poza tym bał się co dalej. Zabiorą go. To oczywiste, ze go zabiorą. Nie ma nikogo bliskiego kto mógłby go przygarnąć… Zawiozą go do domu dziecka, gdzie też będzie tylko ciężarem. Straci wszystko, dom, szkołę, po której potrafił się już dosć dobrze poruszać, Shona… Shona. Pierwszego i jedynego przyjaciela. Jedyną bliską osobę, która mu pozostała.
A gdyby tak pójść w ślady matki? Zasługuję na śmierć. To ja ją zabiłem tym jakim jestem nieudacznikiem. Muszę dopilnować spraw pogrzebu, a później… a później i tak nic mi nie pozostanie. Przynajmniej nie będę dla nikogo więcej ciężarem.
-Przepraszam, że musi Sensei to oglądać. –powiedział cicho, łamiącym się głosem.
-Kiedy już ją stąd zabiorą… mógłby sensei zadzwonić domofonem do sąsiadki i poprosić żeby przyszła? Ale jeszcze nie teraz. Chcę jej oszczędzić tego widoku.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Rey Cross on Sob 02 Sie 2014, 10:50

Mężczyzna westchnął bezradnie spoglądając na chłopaka, który najwyraźniej był w czymś na rodzaj szoku. Wiedział, że nie mógł zobaczyć swojej matki i może to nawet lepiej,gdyż oszczędzi mu to jeszcze większego bólu z tym związanego. Rey zerknął na sina kobietę, a na zewnątrz słychać było dźwięk syreny policyjnej oraz dźwięk karetki. Niedługo tutaj będą. W końcu postanowił się ruszyć z miejsca. Pamiętał jak jego matka umarła niemalże w tym samym czasie co jego ukochany na raka. Też nim to wstrząsnęło i wszyscy powtarzali mu, że to nie jego wina, ale samemu czuł zupełnie inaczej.
- Akira..
Rzekł cichym tonem głosu wchodząc powoli do kuchni. Kucnął przed chłopakiem spoglądając na jego twarz. Westchnął cicho podając mu chusteczkę, która delikatnie wcisnął mu w dłoń, aby wiedział, że mu ją daje.
- To nie Twoja wina. Nie myśl o tym w ten sposób. Nie zrobiłeś nic złego. Ja porozmawiam z policją i każe zabrać Twoją matkę do kostnicy do szpitala. Zostanie tam do momentu aż będziesz w stanie się nią zając. Nie płacz.
Te ostatnie słowa niemalże Wyszeptał scierając leniwie dłonią z kącików jego oczu drobne łezki. Wstał jednak z miejsca słysząc jak samochody pod jechały pod dom. Poszedł otworzyć drzwi. Zaraz zajęto się ściąganiem truchła i Rey złożył swoje zeznania, a matkę chłopaka zdjęto, zawinięto w worek i zabrano. Zaraz po całej akcji wrócił do chłopaka.
- Pójdę teraz po Twoja sąsiadkę i zostawie cię samego. Chcesz żebym jeszcze coś zrobił? Czy poradzisz sobie sam?
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Sob 02 Sie 2014, 14:24

Pokręcił głową gdy Rey mówił mu o tym, że to nie jego wina. Zawsze to mówiono w takich sytuacjach. Tak wypadało powiedzieć. Chociaż fakt, że Rey od razu założył, że Akira obwinia siebie, tylko upewnił chłopaka w przekonaniu, że ma rację. Że on jest wszystkiemu winien. Przyjął chusteczkę i otarł nią oczy, choć nie miał siły za nią podziękować ani odpowiedzieć lekarzowi. Czuł że jego gardło jest potwornie ściśnięte i nie przeszedłby przez nie żaden dźwięk. Łzy nadal płynęły po buzi Akiry, a ciało drżało, ale płakał zupełnie cicho. Kiedy Rey poszedł otworzyć drzwi i rozmawiać z policją Akira podciągnął nogi na krzesło, skulił się ciasno i cichutko zakwilił. Pozostał w tej pozycji aż do powrotu Reya. Płakał zwinięty w kłębek, w ręku ściskając chusteczkę jakby była ona czymś niezwykle istotnym.
Bo rzeczywiście była. Akira miał nadzieję, że to wszystko to tylko bardzo realistyczny koszmar. Że zaraz się obudzi i wszystko będzie w porządku. Kiedy się obudzi chusteczka zniknie… Chusteczka jednak zniknąć nie chciała, a on sam mimo, że uparcie starał się obudzić, coraz bardziej upewniał się, że to nie sen. Słyszał głosy z przedpokoju, słyszał jak pakują ciało matki w coś foliowego. Przez myśl przeszło mu, że w tej sytuacji wypadałoby pójść i pożegnać się z nią zanim ją zabiorą, ale gdyby dotknął martwego ciała mamy chyba do końca życia odcisnęłoby to na nim traumatyczne piętno. Poza tym był jak sparaliżowany i od chwili kiedy wciągnął nogi na krzesło miał wrażenie że nie jest w stanie się ruszyć. Kiedy usłyszał, że Rey wchodzi znowu do kuchni, otarł szybko buzię, oblizał słone od łez wargi i starał się nie szlochać jak przed chwilą. Na słowa Reya tylko skinął potakująco głową. Gdyby spróbował odpowiedzieć na głos zapewne tylko rozpłakałby się jeszcze bardziej.
Dam sobie radę sam. Nawet wolę zostać sam. Przynajmniej na chwilę, do przyjscia sąsiadki
-Dziękuję, Sensei. –powiedział cicho, łamiącym się głosem, gdy już słyszał, że Rey zbiera się do wyjścia. Właściwie nie miał pojęcia czy Rey to dosłyszał, ale nie miał siły mówić głośniej
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Rey Cross on Sob 02 Sie 2014, 15:38

Mógł się spodziewać, że chłopak nie będzie chciał niczego więcej. W sumie spodziewał się, że woli zostać sam. W takich sytuacjach było to normalne choć było mu go ewidentnie żal. Podrapał się po głowie i ostatecznie wyszedł z mieszkania chłopaka zapalając od razu papierosa. Poszedł do domu sąsiadki, która poinformował co się stało, jak i poprosił, aby dotrzymała chłopakowi towarzystwa. Sądził, że kobieta bardziej się do tego nadaje niż on sam. Samemu nie mógł więcej zrobić, choć i tak uważał, że tak na prawdę nie zrobił nic. Po wszystkich westchnął bezradnie i wrzucił papierosa do kratki w ulicy i powoli poszedł w swoją stronę.

[ZT]
avatar
Rey Cross

Wzrost : 180
Zawód : Pielęgniarz szkolny
Age : 30

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t180-cross_rey_#187

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Nie 03 Sie 2014, 11:14

Sąsiadka przyszła. Razem ze swoim pieskiem, który dzisiaj był jakoś wyjątkowo mało ruchliwy i entuzjastyczny. Chyba wyczuł panujące wokół napięcie. Sąsiadka zrobiła mu ciepłe mleko z miodem, które nieco pomogło na ściśnięte gardło. Nie rozmawiali wiele. Głównie to ona mówiła o tym, że Akira ma się nie martwić, że jakoś to będzie. Że ona pochowała już swoją matkę, ojca, starszego brata i męża, więc wie co trzeba załatwić i zajmie się formalnościami i pogrzebem a Akira tylko podpisze się gdzie trzeba. Że Aki ma odpoczywać i się nie martwić na zapas. Obiecała że jeśli trzeba całą emeryturę poświęci na prawnika, który zrobi to wszystko tak, żeby Akiry nie zabierali i oddali pod jej opiekę, bo Aki to taki grzeczny chłopiec i taki biedny. A jego matka mimo wszystko była dobrą kobietą i przychodziła robić jej zastrzyki i wcale nie chciała za to zapłaty.
Akira był wdzięczny sąsiadce, choć miał też pewność, że wcale nie będzie tak dobrze jak mówiła. Była już starszą kobietą. Sama potrzebowała opieki, z resztą codziennie przychodziła do niej kobieta z opieki by przynieść obiad i dopilnować by wzięła leki. Choćby wynajęła najlepszego prawnika, nie było szans by ktoś oddał jej nastolatka pod opiekę. Zwłaszcza, ze kobieta często chorowała, latem miała problemy z wysokim ciśnieniem i często zabierało ją pogotowie na kilka dni do szpitala. Mimo wszystko starał się jednak grzecznie wierzyć w jej kłamstwa. Kiedy sąsiadka wyszła, nie miał już siły płakać. Został sam w domu i czuł się okropnie dziwnie. Miał wrażenie, że zwłoki matki nadal wiszą przy schodach. Aż ciarki go przechodziły. Bał się być sam w domu, więc zabarał kocyk, telefon i wyszedł do ogrodu. Rozłożył kocyk pod drzewem, w najbardziej osłoniętym miejscu i zwinął się na nim w kulkę. Dopiero teraz uświadomił sobie, że już późno i Shon zapewne niedługo kończy pracę, a on nie przyszedł do niego. Zrobiło mu się jeszcze bardziej przykro. Zadzwonił do niego by nagrać mu na skrzynkę wiadomość z przeprosinami.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 03 Sie 2014, 11:37

Podejrzenie, że mógłby nie przyjść od razu po odsłuchaniu takiej wiadomości wydało się Shonowi wręcz absurdalne, komiczne. Był bardzo zaangażowany w tę relację, chciał móc o nią dbać i opiekować się chłopakiem. Kiedy tylko dosłyszał, że ten płakał, obudził się w nim alarm.
W jednej chwili zapomniał, jaką męczarnią był dla niego ten dzień. Co chwila zerkał w drzwi, czekał na chłopaka, chciał go zobaczyć, a ten się nie zjawiał. Poprzedniej nocy był zdenerwowany, zestresowany myślą, że Akira mógłby go wystawić i w ogóle nie spał, teraz jego ruchy były nerwowe, liczba małych natręctw narastała z każdą sekundą, jego ręce drżały. Starał się uważać przy szefie, bo nie chciał stracić pracy, bo jeśli ją straci, będzie musiał wrócić do matki, albo skończy pod jakimś cholernym mostem.
Cały ten dzień był dla niego cholerną torturą, od której chciało mu się płakać, coraz więcej pesymistycznych myśli obijało się o jego umysł. Akira go olał, zostawił.
Kiedy za to przebrał się i zobaczył nagranie na skrzynce pocztowej, poczuł jednocześnie złość i ulgę. Nie wiedział, co myśleć, bał się, co może usłyszeć. Głos Akiry odepchnął jednak wszelkie negatywne emocje i przywołał jedynie wstyd, że mógł podejrzewać go o potraktowanie siebie w taki sposób. Akira by go tak po prostu nie olał, prawda? Nie powinien tak myśleć.
W każdym razie natychmiast ruszył w kierunku znanego już sobie domu.
Zadzwonił, kiedy był już pod furtką. Nie dostrzegł chłopaka w kocyku.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Nie 03 Sie 2014, 14:07

Odłożył telefon na koc i wstał. Chyba nieco zbyt szybko, bo zakręciło mu się w głowie. Poza płaczem nie robił dziś w zasadzie nic. W międzyczasie wypił podane przez sąsiadkę mleko i zjadł odrobinę przyniesionej przez nią i niemal na siłę wmuszonej zupy. Poza tym albo płakał albo po prostu leżał pogrążając się coraz bardziej w depresji.Mimo to czuł się jednak naprawdę wykończony. Powoli podszedł do furtki i otworzył ją. Starał się nie patrzeć Shonowi w twarz i chować buzię za grzywką, ale to niewiele pomagało. I tak wyglądał jak jeden kłębek nieszczęścia.
-Cześć, Shon. -powiedział cicho. -Przepraszam, że nie przyszedłem. Nie chciałem Cię wystawić, ale... -zamilkł na chwilę nie wiedząc co właściwie powiedzieć. Chciał to zrobić delikatnie, ale owijanie w bawełnę nie miało sensu. I tak musiał to powiedzieć.
-...moja mama nie żyje. -głos mu się załamał. -Miała już dość mnie i tego wszystkiego i po prostu... -nie dokończył już, bo głos mu zupełnie zadrżał, a ciałem wstrząsnął zduszony szloch. Miał ochotę się rozpłakać. Jednak łzy nie chciały już płynąć.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 03 Sie 2014, 15:31

Czekał. Odłożył telefon do kieszeni, martwił się i, kiedy tylko zobaczył Akirę, poczuł uścisk w klatce piersiowej. Słyszał jego smutny głos, nie obchodziły go przeprosiny. Poczuł złość, był wściekły na jego matkę o to, że porzuciła syna w taki sposób, że pozwoliła, aby po jej śmierci myślał, że to jego wina. Ale przede wszystkim martwił się o niego samego. Podszedł bliżej i po prostu mocno objął go ramionami.
- Już, spokojnie... chodź tu. To nie twoja wina, rozumiesz?
Starał się brzmieć pewnie, choć doskonale wiedział, że matki mają pewne wymagania względem swoich dzieci. Że dzieci są jak zabawki, które same zrobiły i, które powinny żyć, jak matki sobie życzą. Akira okazał się zabawką okaleczoną, nieporadną. Wiedział, że olewała go od dłuższego czasu i przez to złość na kobietę rosła. Podobnie, jak własne poczucie odrzucenia ją tylko podnosiło.
W tej chwili nie było jednak czasu na myślenie o nim, czy o matkach, które okazały się nie nadawać do swojej roli. Mocno tulił do siebie chłopca, który został z tym wszystkim sam i, któremu bardzo chciał pomóc. Było już późno, a on czuł, że nie powinien wchodzić z Akirą do tego domu.
- Chodź. Zabiorę cię do siebie na dzisiaj, nie musisz tam wracać. Będziesz przy mnie. Teraz ja się tobą zaopiekuję, dobrze? Nie będziesz sam, obiecuję.
Odsunął od siebie Akirę, żeby pogłaskać jego twarz swoją dłonią o odrobinę szorstkiej skórze. Przyglądał mu się zmartwiony. Tego typu słowa wielu mogłyby wystraszyć - ta znajomość była wciąż świeża, jednak sam Shon nie widział innej opcji, niż przygarnięcie do siebie chłopaka. Nie wiedział, co będzie dalej. Sam był dzieciakiem i na pewno nie pozwolą mu adoptować Akiry, jednak teraz nie chciał o tym myśleć. Dziwiło go, że opieka jeszcze go stąd nie zabrała i tym bardziej wolał stąd odejść.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Nie 03 Sie 2014, 17:22

Wtulił się ufnie w Shona. Cały dzień potrzebował właśnie tego, by ktoś go przytulił. By przestało mu być tak przerażająco i samotnie. W tej chwili ramiona przyjaciela wydawały mu się najbezpieczniejszym miejscem na świecie. Miejscem, które choć na chwilę dało mu jakiś azyl. Wciąż cały drżał, choć było mu już zdecydowanie lepiej. Pokiwał głową gdy Shon powiedział, że weźmie go do siebie.
-Myślisz, ze opiekun pozwoli mi zostać na noc? –zapytał cicho. Cóż, istniała nadzieja, że z akademika go nie zabiorą i pozwolą tam zostać przynajmniej do dnia pogrzebu. W końcu w akademiku był pod okiem nauczyciela, który miał na studiach pedagogikę i był kompetentnym opiekunem.
Chciałbym zostać z Shonem jeszcze trochę, dopóki mnie nie zabiorą. To mój pierwszy przyjaciel. Pierwsza osoba, która mnie polubiła, a teraz… Nie chcę by nas rozdzielili. Wiem, że dla niego pewnie znaczę niewiele, ale on w tej chwili jest ostatnią osobą, która mi pozostała…
Akira wtulił się w Shona mocniej, jakby już za chwilę ktoś miał przyjść i siłą wyrwać go z jego ramion.
-Chciałbym pójść do Ciebie. Tylko musiałbym zabrać coś na zmianę i zamknąć dom. –powiedział cicho. Oczywistym było, że nie miał ochoty wracać do środka, tym bardziej nie wyobrażał sobie jak miałby spędzić tam sam noc. Zapewne gdyby nikt nie przyszedł zostałby w ogródku, pod drzewem.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 03 Sie 2014, 20:04

- Pozwoli. Zaraz napiszę i go uprzedzę. Spokojnie.
Uśmiechnął się ciepło. Nie był wcale tego taki pewien, czy Arisee-sensei się zgodzi, ale Shon nie widział opcji, żeby zostawić tutaj Akirę. Zostałby z nim, jednak... nie chciał. Wiedział, że dla niego to musi być trudne.
- Ja pójdę po twoje rzeczy, dobrze? Zaczekasz tu chwilkę. Tak chyba będzie najlepiej... - nie powinien mieć trudności ze znalezieniem ubrań na przebranie, czy szczoteczki do zębów. Nie chciał, żeby Akira musiał tam wchodzić. Zostawi go tutaj. Od razu zabierze jego koc do domu.
Odsunął delikatnie chłopaka, żeby pójść go złożyć. Wyjął też telefon, żeby napisać do opiekuna akademika. Liczył, że ten go zrozumie i nie będzie robił problemów. Nie znał go za dobrze, ale uznał, że warto mu tak po prostu, po ludzku zaufać. Spojrzał na telefon przez chwilę, ale wcisnął przycisk "wyślij". Jak nie wyjdzie "legalnie" to schowa Akiego gdzieś, jakoś, jakkolwiek. Albo pójdzie z nim do hotelu. Trochę zaoszczędził, może nie jest bogaczem, ale stać by go było.
- Coś konkretnego ci przynieść?
Spytał, kiedy znowu znalazł się przy koledze. Powoli wyciągnął dłoń i pogładził jego włosy, chcąc jakoś podtrzymać kontakt fizyczny.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Nie 03 Sie 2014, 21:28

Akira skinął tylko głową i przygryzł wargę by już więcej nie płakać. Nie chciał znowu zostawać sam, ale jeszcze bardziej nie chciał wracać do domu. Przysiadł na trawie przy płocie, niespecjalnie przejmując się tym, że może się wybrudzić, i skulił się. W dłoni nadal ściskał mocno suchą już, ale wymiętą chusteczkę od Reya.
-Na kocu powinien być mój telefon… poza tym jakąś piżamę z górnej szuflady, bieliznę i koszulkę na jutro. Cokolwiek. Ubrania są w tym pokoju z łóżkiem, a kosmetyki, szczoteczka i ręcznik w łazience. Pod biurkiem na haczyku jest mój plecak… i na lodówce klucz od domu. Trzeba go zamknąć… -urwał jakby chciał coś jeszcze dodać, ale dopiero po chwili namysłu się odważył.
-Shon, proszę przytul mnie jeszcze na chwileczkę zanim tam pójdziesz. –poprosił cicho
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Nie 03 Sie 2014, 23:11

Wysłał smsa do nauczyciela, starając się nie wdawać w zbytnie szczegóły, póki nie uznał tego za konieczne. Nie chciał opowiadać o prywatnych sprawach Akiry. Jeśli opiekun będzie chciał wiedzieć więcej, zapyta.
- Ćśśś... zostaniesz u mnie na trochę i wszystko będzie dobrze. Obiecuję. Wezmę trochę twoich rzeczy i wrócisz tu dopiero, kiedy będziesz gotów.
Obiecał mu i przytulił go mocno do siebie. Tulił go przez chwilę i głaskał po głowie. Wreszcie jednak musiał wejść do domu. Czuł się w nim źle, zestresowany. Myśl, że przed chwilą gdzieś tu wisiały zwłoki nie była najprzyjemniejsza. Szybko udał się jednak do kuchni po klucze. Komórkę Akiry miał w kieszeni, podniósł ją z kocem. Odda, jak wyjdzie razem ze wszystkim. Potem zebrał jego kosmetyki do swojej torby. W pokoju Akiry wziął jego szkolną torbę i opróżnił. Do niej wpakował pidżamę, bieliznę i jakieś ubrania.
Wyszedł dość szybko z tym wszystkim, zamykając za sobą drzwi. Nie chciał zostawiać Akiry na długo samego. Kiedy tylko do niego wrócił, nałożył mu na szyję smycz z komórką.
- Już wszystko dobrze. Chodźmy do mnie. Mam twoje rzeczy. Tu masz klucze. - dał mu je do ręki i mocno objął go, żeby pomóc mu wstać. Potem złapał lekko jego dłoń.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Pon 04 Sie 2014, 14:15

Nie wrócę tu kiedy będę gotów. Pewnie prosto z akademika zabierze mnie opieka społeczna. Może pozwolą mi tu zostać do pogrzeby albo sprawy sądowej, a później zabiorą. Zabiorą mi wszystko, co mi zostało. Dom, szkołę… Shona. Ale zasłużyłem na to. W końcu to przeze mnie mama…  Życie też powinni mi oni zabrać, a nie zmuszać do tego bym sam to robił.
Kiedy Akira czekał na Shona, nawiedzały go coraz czarniejsze myśli. Był już przekonany – to ostatnie dni jego życia. Musi spędzić je z Shonem i czerpać z nich jak najwięcej. Najlepiej nadrobić cały ten czas, który im odbiorą. Cieszył się, ze może u Shona zostać i być przy nim. Gdyby nie Shon byłby z tym wszystkim zupełnie sam. Przygryzł znów wargę by nie płakać. Tym razem mocniej, do krwi. Czuł jej metaliczny smak w ustach. Kiedy Shon przyszedł oblizał wargi i próbował zmusić się do uśmiechu choć wyszło mu to raczej nieudolnie.
-Dobrze, chodźmy. Dziękuję, Shon. –powiedział cicho i splótł palce ich dłoni ze sobą.
[zt x2]
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Pon 05 Sty 2015, 00:10

Kyllikki była niesamowita. Od zawsze kojarzyła się dobrze Akirze. Zawsze była miła. Do dzisiaj pamiętał i pierwszą rozmowę, wiele lat temu, kiedy Lykki nie wiedziała jeszcze, ze jest niewidomy. Siedział wtedy na kocu w sadzie i czytał książkę, a ona zagadała do niego, przedstawiła się i zapytała co czyta. Akira wtedy podszedł do dzielącego ich płotu i opowiedział w skrócie o czytanej książce. Chwilę rozmawiali w ogóle o książkach, a dziewczyna zaproponowała, że może mu pożyczyć coś swojego do poczytania. Kiedy Akira ze smutkiem pokazał wnętrze swojej książki i stwierdził, że nie może czytać zwykłych książek, bo nie widzi liter, Kyllikki zamiast się nad nim litować i wyrażać współczucie beztrosko stwierdziła, że to nic, że ona przecież też nie widzi liter w jego książce, więc to całkiem sprawiedliwe, bo tez nie może jego książek poczytać. Akira wtedy czuł, że jest inny, inny po prostu, a nie gorszy. Parę razy później Kyllikki zagadywała go o pogodę, o czytane książki, o to co dostał na gwiazdkę i czy był już w tym roku na plaży, bo piasek jest już tak przyjemnie ciepły. Kiedyś poczęstowała go słodkimi czereśniami, a kiedy Akira upiekł z mamą ciastka i zaniósł jej trochę, ucieszyła się i uznała, że są pyszne. Zawsze traktowała go zupełnie normalnie. Jak równego sobie. Nie jak kalekę, ale jak człowieka. Akira ucieszył się, gdy zauważył, że jej starszy brat ma do niego takie samo podejście.
Akira wsiadł na motor dość niepewnie. Skórzane siedzisko dziwnie, cichutko skrzypiało i było wyprofilowane tak, że miał wrażenie, że zsuwa się na Peterssona. Siedział bardzo blisko i zmuszony był objąć Svena w pasie. Gdyby nie sytuacja sprzed pól godziny w sądzie, Akira pewnie miałby poważny problem z aż taką bliskością fizyczną z niemal zupełnie obcą osobą. W tej chwili jednak Sven był dla Akiry bohaterem, wybawił go z sytuacji tragicznej, niemalże bez wyjścia. Oszczędził dwóch lat upokorzeń, oszczędził problemów Shonowi, który musiałby zmienić pracę i mieszkanie, w ułamku chwili zupełnie zmienił życie młodego Takimoto. Akira był mu wdzięczny i miał ochotę go zwyczajnie przytulić. Wykorzystał więc moment jazdy na motorze obejmując go ciasno i ufnie wtulając się w plecy mężczyzny.
Sama jazda motorem początkowo była odrobinkę straszna i bardzo emocjonująca, przez co Akira tym bardziej wtulał się w plecy Skandynawa. W drodze z Domu Dziecka do domu czuł się już znacznie lepiej i choć wciąż mocno się trzymał, czerpał z jazdy pewną przyjemność. Zaczynało mu się to podobać i aż żałował kiedy zatrzymali się przed domem i musiał zejść z motoru i oddać kask.
Wszedł do domu odrobinkę niepewnie. Zupełnie nieświadomie ominął szerokim łukiem schody – miejsce, gdzie powiesiła się jego matka, i wszedł do kuchni.
-Ja.. -zaczął zachrypniętym nieco głosem. Od wyjścia z sądu właściwie się nie odzywał, a wcześniej płakał, nie było więc co się temu dziwić. Odchrząknął i zaczął ponownie.
-Tak, musimy porozmawiać… proszę usiąść, zrobię herbaty…-zaczął starając się zachowywać jak na gospodarza domu przystało. Nie czekając nawet na zgodę podszedł do blatu kuchennego. Na wszelki wypadek przepłukał ciepłą wodą nieużywany od jakiegoś czasu czajnik, wlał do niego wody i włączył go. Zaraz też wyjął z szafki dwa kubki, które umył, bez problemu znalazł herbatę i nieco zwietrzały już cukier, który postawił w cukierniczce na środku stołu. Bez problemu poruszał się po domu i wciąż pamiętał gdzie co ma swoje miejsce. W końcu zaparzył dwie herbaty, postawił je na stole i zajął miejsce na krześle przy oknie. Miał ochotę otworzyć okno i wywietrzyć trochę dom, ale było zimno.
-Zrobię to później. Ktoś chyba zakręcił kaloryfery…
-Przede wszystkim chcę Panu podziękować… -zaczął. Nie śmiał pytać czy może zwracać się do Svena inaczej niż per ‘pan’.
-Nie potrafię wyrazić słowami swojej wdzięczności i tego jak wiele to dla mnie znaczy… naprawdę, tylko dzięki Panu mogę dalej żyć normalnie… -Mówił nieco niepewnie. Starał się ‘patrzeć’ na Svena, ale nieświadomie wciąż uciekał wzrokiem w kierunku schodów jakby mógł tam cokolwiek dojrzeć i jakby wciąż sprawdzał czy nie ma tam ciała matki. Najgorsze było jednak właśnie to, że nic tam nie widział i chociaż był na pogrzebie, nadal miał wrażenie, że ono wciąż tam wisi…
Przygryzł wargę.
-Co do mieszkania… ja naprawdę z większością rzeczy radzę sobie sam. Tylko mama gotowała obiady i wstawiała pranie. Mam problem z podzieleniem ubrań kolorami, ale mógłbym je jakoś poznaczyć robiąc naszywki na metkach albo coś w tym stylu żeby robić to samodzielnie… no i poza gotowaniem czasami niedokładnie sprzątam, mimo że się staram, zdarza się, że coś mi umknie, więc trzeba po mnie sprawdzać i czasami trochę poprawiać…Ale będę starał się być jak najbardziej samodzielny. Naprawdę nie chcę stanowić dla Pana problemu… Z resztą jeśli Pan woli, można faktycznie wstawić bramkę w płocie i wystarczyłoby gdyby mnie Pan od czasu do czasu odwiedzał, w razie czego mogę przeciez zadzwonić… Oczywiście jeśli woli Pan tu zamieszkać, to możemy zwolnić któryś z pokoi… Do nawyków się dostosuję, zależy mi tylko na tym by rzeczy były stale w tych samych miejscach… acha. Mam jeszcze jedno pytanie…-wyłamał do tyłu palce, wyraźnie nieco się krępując przy zadaniu go i nadal się zastanawiając czy to aby na pewno dobry pomysł.
-…szczerze mówiąc, po tym co się stało… nadal trochę nieswojo się tu czuję i wolałbym nie zostawać na razie w domu sam… a gdyby to nie było problemem… mam takiego bardzo dobrego kolegę, właściwie chyba można powiedzieć, że przyjaciela. W tym roku skończył nasze liceum… chciałbym zapytać… jeśli to nie problem!... czy mógłbym go zaprosić na kilka dni. Tylko na początek, dopóki nie przywyknę-spuścił głowę w oczekiwaniu. Wyglądał jakby zapytał o coś niestosownego i bał się, że zaraz otrzyma za to karę.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Sven Petersson on Pon 05 Sty 2015, 11:11

Mężczyzna obserwował, jak sprawnie chłopiec radzi sobie w kuchni, nie odzywając się przez dłuższy czas, choć było wiadomo, iż jest, gdyż słychać było kroki Skandynawa za nastolatkiem, a także szuranie po podłodze odsuwanego krzesła, na którym chwilę później usiadł.
-Na imię mi Sven. Nie musisz do mnie mówić "proszę pana", póki nie znajdujemy się w szkole i podejrzewam, że sam wolałbyś nie być ciągle po nazwisku wołany przez kogoś, kto ma być twoim opiekunem przez najbliższe dwa lata. Wydaje mi się, iż tak właśnie będzie najbardziej odpowiednio i praktycznie. Szczerze mówiąc to twój pomysł z tym, bym mieszkał u siebie i po prostu sprawdzał jak sobie radzisz bardzo by mi odpowiadał.
Słysząc o praniu, sprzątaniu i gotowaniu, skrzywił się nieznacznie, gdyż ostatnia z tych czynności zdecydowanie była jego mocną stroną, a dwie pozostałe nie znajdowały się na liście jego hobby, co jednak nie oznaczało, iż ich nie robił. Przy Akirze jednak będzie musiał się nieco więcej wysilić, choć gotowanie i tak zostawi swojej siostrze.
- Gotować nie będę, bo się na tym nie znam, jednak jestem przekonany, że Kyllikki z chęcią zacznie przygotowywać obiady dla większej ilości osób. Co do prania i sprzątania to myślę, iż jakoś się dogadamy, żeby to wszystko płynnie i sprawnie szło.
Chwilę później młodzieniec wspomniał o przyjacielu, co sprawiło, iż Sven się niemal uśmiechnął ze szczęścia. Na tyle, na ile znał młodzież w tym wieku, to większość z nich chciała sięgąć po samodzielność i wyprowadzić się od rodziców, a mieszkanie z kimś, kogo się zna było niemal idealnym pomysłem.
- Jeśli twój przyjaciel nie ma już wynajętego mieszkania lub chce się wyprowadzić od rodziców, to może tu nawet zamieszkać, jeśli będzie się dokładał do opłat. Dom jest spory, więc nie będzie problemu, by zaadaptował jeden pokój dla siebie, a dodatkowego czynszu nie musi płacić. Zarówno jemu, jak i tobie wyjdzie to taniej, niż mieszkanie pojedynczo. Co do opłat to nie będę od niego wymagał płacenia konkretnej kwoty, a przedstawię ci po prostu jak wyglądają rachunki, o ile tego nie wiesz i decyzję w sprawie finansów zostawiam tobie, jednak chcę ją usłyszeć. We dwójkę podejrzewam, że poradzicie sobie też ze sprzątaniem i praniem, a co do obiadów to porozmawiam z Lykki, jednak jestem pewien, iż co najmniej część obiadów będzie przygotowywała większych, a na pozostałe... Cóż, szczytem moich możliwości jest zamówienie jedzenia na wynos, o ile ci to nie przeszkadza.
Mężczyzna dawał chłopcu olbrzymią ilość swobody, jednak starał się mimo wszystko to z oddali kontrolować na tyle, na ile się da. Nie przeczył jednak, iż obecność dodatkowej osoby tutaj była dla niego na rękę, bo ktoś miałby niemal stale Takimoto na oku, dzięki czemu Sven mógłby zająć się sobą i swoim Płomyczkiem.
Wzrok Skandynawa powędrował w miejsce, w które co rusz skręcał wzrok Akiry i które ominął szerokim łukiem tuż po tym, jak weszli do domu. Wiedział doskonale, o co takiego chłopcu chodzi, choć nie rozumiał jego paranoicznego strachu i postanowił upewnić się, że młodzieniec zdaje sobie sprawę, iż ciało jego matki już dawno nie przebywa w tym budynku.
Poczekał, aż licealista odłoży kubek z herbatą i uprzedzając go wcześniej, chwycił jego dłoń  i zaprowadził w unikane dotąd miejsce. Stojąc za nim, chwycił młode dłonie i wyciągnął przed nich, badając tym samym pustkę i muskając koniuszkami palców ściany.
-Musisz się zmierzyć ze swoimi lękami Akiro, bo im dłużej będziesz żył w nieustannym przerażeniu, tym mocniej będzie na ciebie oddziaływało. Nic tu nie ma, możesz być tego pewien.
Skandynaw wiedział, iż jego metody wychowawcze są raczej niestandardowe, jednak ciągłe poruszanie się w przeświadczeniu, iż przecież tu wisiało martwe ciało przez kilka dni oraz strach przed przechodzeniem w tym miejscu mógł być bardziej paraliżujący niż takie szokujące zderzenie z rzeczywistością. Sven podejrzewał, iż psycholog, która zajmowała się Takimoto po śmierci jego matki chętnie zrobiłaby mężczyźnie za takie podejście wielką awanturę, bo przecież dziecko po takiej traumie musi mieć czas, by dojść do siebie.
Petersson jednak uważał, że czasu na rozmyślanie na ten temat chłopiec miał aż nadto i musi zaakceptować przeszłość, by pozwolić jej odejść, zamiast trzymać się jej kurczowo i tym samym ruinując swoją przyszłość.
- Zaakceptuj to, co się stało i pozwól temu odejść. Nie rozpamiętuj tego, bo to przeszłość, a przeszłości nie da się zmienić. Żyj dalej i nie pozwól, by to nieustannie zaprzątało ci głowę. Jestem tu po to, żeby ci pomóc, a nie głaskać po głowie i bezradnie rozkładać ręce, jakim zabiedzonym dzieckiem jesteś, co robili do tej pory wszyscy wokół. Nie pozwolę ci zmarnować swojego życia, nie licz na to.
Puścił jego dłonie po to, by jednym ramieniem opleść go w pasie, przytulając do siebie, a drugą dłonią zacząć głaskać jego włosy. Nie wiedział, jak nastolatek zareaguje po takim zderzeniu z rzeczywistością, ale chciał, by chłopiec był pewien, że nie jest sam. Sven może i w brutalny sposób starał się mu pomóc, ale wierzył w to, że skoro psychologom nie udało się uwolnić młodzieńca od tego marazmu, to ich metody są błędne, a więc jego własne mogą być bardziej użyteczne.
Na razie jednak trzymał go w ramionach, nie mając zamiaru go z nich wypuszczać, póki chłopiec nie będzie w stanie się uspokoić.

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Wto 06 Sty 2015, 21:51

Bał się, że Sven mógłby się nie zgodzić na kilka dni obecności Shona, a sam zaproponował by Shon się tu wprowadził. Akirze aż zaczęły błyszczeć oczy z przejęcia.
Gdybym mógł tak cały czas mieszkać z Shonem… już wcale nie byłbym ciągle samotny, jak kiedy mama tylko pracowała i spała… Ale Shon pewnie wolałby mieszkać sam niż niańczyć dzieciaka… Zapytam go może, ale jakoś… mam nadzieję, że na początek zgodzi się chociaż na kilka dni... Muszę zadzwonić do niego.
-Wie… –chciał powiedzieć ‘wie pan.’ Ale przypomniało mu się, jak ma się do Svena zwracać, więc choć nie przyszło mu to łatwo, szybko się poprawił. -…sz Sven, wtedy można by faktycznie wstawić furtkę między naszymi ogrodami i w razie czego łatwo i szybko przechodzić od jednego domu do drugiego, nawet późnym wieczorem albo nocą kiedy bramki wejściowe są zamknięte… Dowiedziałem się, ostatnio, że mam trochę oszczędności… to znaczy wcale nie byliśmy w takiej trudnej sytuacji jak mama mówiła, tylko mama pracowała aż tyle, bo sama chciała…-dokończył nieco smutno, na głos przyznając się, że matka popadła w pracoholizm zwyczajnie nie chcąc spędzać czasu z Akirą. Chłopiec nie rozumiał tego i wiecznie obwiniał siebie. Być może byłoby inaczej gdyby miał świadomość tego jak bardzo jest podobny z wyglądu do swojego zmarłego tragicznie ojca. Nic dziwnego, że matka Akiry patrząc na niego widziała w nim odbicie swojego męża i wiązało się to dla niej z bólem. Na wspomnienie matki Akira znów powiódł wzrokiem w stronę schodów i w tym momencie został porwany przez Svena i zaprowadzony w miejsce, którego tak bardzo się bał. Nie był ani trochę przygotowany na taką terapię szokową. Był blady, przerażony, oczy miał szeroko otwarte a wiotkie z przerażenia ciało pewnie spadłoby zwyczajnie ze schodów gdyby nie było podtrzymywane przez Skandynawa. Ręce Akiry w jednej chwili zostały wyciągnięte ponad schody. Gdyby z przerażenia głos nie uwiązł mu w gardle pewnie krzyczałby protestując, w tej chwili jednak choć usta miał otwarte nie był w stanie wydobyć z nich żadnego dźwięku. Wydawało mu się, że cała sprawa w sądzie i to wszystko to tylko sen, który właśnie zamienia się w koszmar, że zaraz jego dłonie natrafią na zimną dłoń matki, która go chwyci, pociągnie ku górze i zawiesi na pętli obok siebie.
Akira był autentycznie zszokowany gdy zamiast na zimną rękę jego dłonie trafiły na całkiem ciepłą (przez biegnące między piętrami rury z ciepłą wodą), wytapetowaną ścianę. To było tak proste i przyziemne, aż nierzeczywiste. Zamarł i jeszcze przez chwilę gdy Sven puścił jego dłonie i przytulił go nie ruszył się. Opadł w końcu na całe stopy (bo z uwagi na niski wzrost „sięgając” ściany musiał wspiąć się na palce) i drżącym głosem stwierdził cicho: –ja… to ja może zadzwonię do Shona i go zaproszę.
Nie skomentował tego co się chciało, a to co powiedział zabrzmiało tak, jakby próbował w ten sposób wymusić na Svenie by go puścił. O ile nie miał żadnych oporów przed przytuleniem się do niego podczas jazdy motorem i zapewne chętnie przytuliłby się do swojego wybawcy jeszcze chwilę temu, o tyle po tym co się właśnie wydarzyło jakby stracił przynajmniej połowę zaufania do niego. Gdy tylko Sven rzeczywiście go puścił od razu się odsunął i poszedł do kuchni by odnaleźć swój telefon i drżącymi dłońmi, wybrać numer Shona.
”-Halo? Shon? Posłuchaj, wszystko poszło zupełnie inaczej… opowiem Ci jak się spotkamy, bo to nie jest rozmowa na telefon, ale zostaję w mieście, w swoim rodzinnym domu… Byłbyś w stanie tu dziś przyjść i zostać na kilka dni? Boję się trochę być tu sam a z Tobą byłoby najlepiej…” –głos mu się trochę łamał i drżał pod wpływem emocji. Po zakończeniu rozmowy rozłączył się i usiadł na swoim miejscu. Odnalazł na stole kubek ze swoją herbatą i wziął łyk, niechcący rozlewając trochę na stół. Siedział na krześle i zwyczajnie milczał.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Sven Petersson on Wto 06 Sty 2015, 23:25

Skandynaw westchnął ciężko, zauważając panicznie szybko uciekającego z jego ramion młodzieńca. Sam wrócił do kuchni zdecydowanie spokojniej i gdy chłopiec już zadzwonił do kolegi, odezwał się do niego, chwilę później przeczesując z jakąś taką czułością kasztanową czuprynę.
- Przepraszam cię Akiro, wydaje mi się, iż nieco przesadziłem. Niemniej uważam, iż powinieneś pozbyć się swoich lęków jak najprędzej, by nie zatruwały twojego młodego umysłu.
Odsunął się od nastolatka, lokalizując szmatkę, za pomocą której mógłby zetrzeć rozlaną herbatę i wyczyścił stół. Materiał opłukał, po czym odłożył na jego prawdopobodnie zwyczajowe miejsce i wrócił do stołu, gdzie usiadł na swoim miejscu.
- Nie chcę, żebyś miał mnie za wielkiego złego nagle, chcę po prostu, byś był pewien, iż w twoim domu nie ma nic, czego mógłbyś się obawiać. Zdaję sobie sprawę, iż marne ze mnie pocieszenie i odnoszę wrażenie, że ten twój Shon będzie w tej kwestii bardziej subtelny i taktowny.
Przyglądał się chłopcu, który w dalszym ciągu drżał i kolorystycznie przypominał śnieżnobiały sufit. Chwilę później zadał parę pytań, które go ciekawiły, a przy okazji mogły nieco odciągnąć uwagę nastolatka od sytuacji sprzed chwili.
- Jak długo nie masz wzoku? Straciłeś przez jakieś konkretne wydarzenie w twoim życiu, czy też taki się urodziłeś?
Chwycił jego dłonie, odstawiając przy tym kubek, przed czym go wcześniej uprzedził i zbliżył je do swojej twarzy, dając licealiście szansę na „zobaczenie” go za pomocą dotyku. Pilnował przy tym, by opaska pozostała ściśle na swoim miejscu i odcinała całkowicie dostęp światła do chorego oka. Gdy Akira dotarł palcami do opaski na jego twarzy, Sven wyjaśnił czym ona jest i z jakiej przyczyny się wzięła na jego licu.
- Przez wypadek w laboratorium w czasie studiów magisterskich tymczasowo byłem pozbawiony wzroku. Jeden ze znajdujących się na sali studentów nie zabezpieczył odpowiednio aparatury, z której korzystał, przez co substancja wytrysnęła, trafiając mi w oczy. Jedno z oczu udało się całkowicie uratować, choć spędziłem niemal miesiąc w ciemności i przerażeniu, jakie się wiązało z nagłą utratą wzroku. Drugie niestety stało się bardzo wrażliwe na wszelakie czynniki, nawet światło, więc zmuszony jestem nieustannie skrywać je za opaską. Studiów nie skończyłem, pozostając z tytułem inżyniera i przeniosłem się tutaj, zostając szkolnym konserwatorem, a więc dalej mając styczność z substancjami mogącymi uczynić mi podobną krzywdę.
Nie trzymał jego dłoni, dając mu swobodę ruchów, pilnując wyłącznie opaski, gdyż był na jej punkcie nieco nerwowy. W końcu od niej zależało, czy będzie posiadał sprawny, choć już mocno zdegenerowany i bezużyteczny narząd zmysłu czy też nie.
- Mam was zostawić samych, gdy już twój przyjaciel przyjedzie czy jeszcze zostać? Chciałbym też wiedzieć, jakby twojemu koledze coś dziwnego przyszło do głowy i by cię skrzywdził, wyleci stąd wtedy z hukiem szybciej, niż zdąży powiedzieć „przepraszam”.
Wyglądało na to, że Petersson rzeczywiście przejmuje się stanem chłopca i mimo iż nie chce wchodzić mu w życie z butami, jak to mawiała dzisiejsza młodzież, to nie pozwoli, by ktoś Akirę skrzywdził lub chociażby o tym pomyślał.
Wstał z miejsca, odkładając kubek do zlewu i po chwili zastanowienia myjąc go oraz odkładając na suszarkę. Oparł się o szafkę ze zlewem, patrząc na młodzieńca, którego opiekunem został tego popołudnia.
- Chyba lepiej będzie, jak już przestanę się odzywać, nim jeszcze bardziej cię przestraszę.

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Shon Marks on Sro 07 Sty 2015, 22:42

Shon przyszedł najszybciej, jak tylko mógł. Nic z tego nie rozumiał, nie miał też pojęcia, co mogło się zmienić, ale skoro Akira może zostać w swoim domu to... to po prostu się cieszył. Tym bardziej, że najbliższy czas chce spędzić z nim. Martwić się będzie potem, jeśli okaże się, że są ku temu powody. Teraz był na prawdę pełen nadziei.
Wmawiał sobie, że teraz wszystko już po prostu musi się ułożyć. Ma małą kawalerkę, ma pracę, Akira... no w każdym razie na pewno nie wyjeżdża już teraz.
Kiedy dotarł pod furtkę domu Akiry, był lekko zasapany. Przeszedł tę drogę w zdecydowanie rekordowym tempie.
Zaraz wyjął telefon i jak zwykle po prostu puścił sygnałek chłopakowi na znak, że dotarł, żeby ten wpuścił go do środka.
Kiedy tak się stało, zaraz wszedł dalej. Gdy tylko zobaczył Akirę, mocno go do siebie przytulił, na mężczyznę, który zdecydowanie pracował w ich szkole zerkając uważnie. Nie rozumiał, bo ten może tutaj robić, ale nie oszukujmy się - wielu rzeczy w tej sytuacji nie rozumiał.
- Co się właściwie stało? - spytał, przeczesując powoli palcami włosy chłopaka.
avatar
Shon Marks

Wzrost : 183
Zawód : Kelner
Age : 23

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t186-shon-marks#195

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Akira Takimoto on Czw 08 Sty 2015, 16:12

-Zdecydowanie Shon byłby o wiele bardziej subtelny i taktowny. Nie straszyłby mnie tak.
-Urodziłem się taki. Nigdy nie widziałem. Widzę tylko plamy patrząc na światło, różne plamy, o różnych kształtach i różnym… nasileniu? Nie wiem jak to opisać, ale to całkiem ciekawe wrażenie. Lubię patrzeć w słońce, ale śnieg mnie razi w oczy… –nie wiedzieć czemu nagle przypomniał sobie jak kiedyś, już dawno, jedna z nauczycielek tłumaczyła mu co to znaczy „plama”. Zajęło jej to pół dnia, włączając w to różnego rodzaju zajęcia i ćwiczenia. „Plama” było jednym ze słów, które Akirze trudno było zrozumieć, ale ostatecznie się to udało. Gorzej było ze słowami typu „barwa”, czy „odcień”. Ich nie rozumiał do dziś. To trudne do pojęcia słowo „plama” wydawało mu się być mu podstawą widzenia. Samego widzenia też nie potrafił pojąć, choć tłumaczył sobie że pewnie ludzie widzący, tak jak on widzą plamy. Tylko te ich plamy są jak przedmioty na które patrzą. Chociaż to i tak się nie zgadzało, bo przecież plama jest płaska, a świat taki nie jest…
Z dużą ciekawością „oglądał” twarz Svena. Wydawała my się być dosyć ‘ostra’ bardzo męska i całkiem przystojna. Zdziwił się gdy dotarł palcami do przepaski na oku. I w skupieniu wysłuchał wyjaśnienia mężczyzny skąd się ona wzięła.
[i]-Więc to nie współczucie i litość kieruje Svenem, tylko zrozumienie…”
-Rozumiem. -powiedział cicho, w żaden sposób nie komentując tego co spotkało kiedyś mężczyznę i zaraz cofnął dłonie.
-Może Pan… możesz, zostać albo możesz nas zostawić, jak wolisz. Poradzimy sobie sami, jeśli chcesz wrócić do siebie. Zwłaszcza, że jestem już po obiedzie, Shon pewnie też, więc wszystko powinno być dobrze. Jeśli tylko możesz, na wszelki wypadek wpisz mi swój numer telefonu, dobrze? –Akira sięgnął po telefon, włączył opcję dodawania nowego numeru i zaznaczył go w opcjach szybkiego wybierania „pod siódemką”. Następnie podał telefon Svenowi, by wstukał w nim swój numer i zapisał kontakt.
-Shon nie zrobiłby mi krzywdy-powiedział takim tonem, jakby sama sugestia Svena była absolutnie irracjonalna.
-Nie sądzę by Shon był w stanie komukolwiek zrobić krzywdę.
Ledwie Sven wpisał swój numer, a zaraz telefon Akiry się rozdzwonił.
-O, o wilku mowa. Szybko jest, może akurat był w okolicy…
Akira sam wpuścił Shona na podwórko, a później otworzył mu drzwi do domu. Gdy Shon go przytulił zaśmiał się cicho, chyba pierwszy raz od jakiegoś czasu i skulił w jego ramionach.
-Jesteś okropnie zimny. -stwierdził, ale nie odsunął się, tylko wtulił na chwilę ufnie w przyjaciela, dopiero po chwili odsunął się, dając Shonowi możliwość na zdjęcie płaszcza i butów.
-Mówiłem, że to skomplikowane. Właściwie samemu trudno mi powiedzieć co właściwie się stało… To jest Pan Sven Petterson. Pracuje u nas w szkole i tak się składa, że przy okazji jest też moim sąsiadem zza płotu. Byłem w sądzie na tej nieszczęsnej rozprawie i już czekałem tylko na to aż powiedzą do którego sierocińca mnie przenoszą, kiedy Pan Petterson się pojawił i powiedział, że może mnie wziąć pod opiekę i będę mógł zostać w domu… a później pani psycholog powiedziała, że to byłoby dla mnie najlepsze, bo poza domem i znanym sobie środowiskiem jestem zupełną kaleką, która nic nie potrafi… znaczy, powiedziała to ładniej ale sens był taki sam no i nie oszukujmy się, taka jest prawda… no i że za dwa lata w końcu i tak będę dorosły i skoro jest możliwość bym tu został to ludzie zrobiliby mi krzywdę zabierając mnie stąd i skończyło się tak że zostanę tu, a moim prawnym opiekunem jest teraz Pan Petterson. A dzwoniłem, bo strasznie nieswojo się tu jeszcze czułem i pomyślałem, że mógłbyś tu u mnie być na kilka dni chociaż, żebym nie był całkiem sam… Wiem, ze pracujesz, ale mógłbym czekać na Ciebie u sąsiadki aż wrócisz z pracy albo u Pana Pettersona, gdyby miał czas, albo u jego młodszej siostry… albo nawet w szkole po lekcjach.
avatar
Akira Takimoto

Wzrost : 168
Zawód : Uczeń 3C
Age : 19

Zobacz profil autora http://stayaway.forumpolish.com/t184-akira-takimoto

Powrót do góry Go down

Re: Dom rodziny Takimoto

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach